Homilia. Wielki Czwartek, Msza Wieczerzy Pańskiej (Katedra Poznańska – 29.03.2018)

29-03-2018
21

Abp Stanisław Gądecki

W Wielki Czwartek w kościołach katedralnych odprawia się dwie Msze święte. Pierwsza z nich, celebrowana w godzinach przedpołudniowych, gromadzi kapłanów całej diecezji na wspomnienie ustanowienia sakramentu kapłaństwa.

Druga Msza święta jest sprawowana w godzinach wieczornych i nazywa się Mszą Wieczerzy Pańskiej, będąc wspomnieniem ustanowienia sakramentu Eucharystii. Aby ją lepiej zrozumieć dobrze jest zastanowić się nad tym, co znaczy Pascha egipska, Pascha Jezusa i Pascha chrześcijanina.

  1. PASCHA EGIPSKA
  1. ofiara

W opisie wydarzeń, które miały miejsce w Egipcie, gdzie Izraelici znosili udręki niewoli znajduje się pierwowzór wszystkich dorocznych żydowskich świąt paschalnych. Tam właśnie, gdy Bóg dostatecznie napatrzył się na niedolę swojego ludu, ulitował się nad nim (Wj 2,25). Dostrzegając zaś upór faraona, postanowił skruszyć egipskiego władcę plagami i przymusić go do uwolnienia Izraelitów. Wszystkie usiłowania jednak były nieskuteczne, aż do ostatniej plagi. Dopiero ostatnia, dziesiąta plaga, czyli śmierć pierworodnych chłopców egipskich sprawiła, że faraon ofiarował Izraelitom wolność.

Ta ostatnia plaga łączyła się z wprowadzeniem u Izraelitów pierwszego święta Paschy. Święto składającego się z  dwóch czynności: ofiarę i ucztę. Najpierw Pan Bóg rozkazuje zabić jednorocznego baranka dla każdej hebrajskiej rodziny i jego krwią pomazać futryny drzwi i progi domu, w którym rodzina będzie go spożywać. „Tej samej nocy Bóg przejdzie przez Egipt, zabije wszystko pierworodne w ziemi egipskiej – od człowieka aż do bydła – gdy ujrzy krew, przejdzie obok i „nie będzie pośród was plagi niszczycielskiej, gdy będę karał ziemię egipską” (Wj 12,13). Dla pierworodnych z Izraela Pascha oznacza zbawcze „przejście” Pana, które ocala od pewnej śmierci pierworodnych z Izraela. Szczególną rolę zbawczą w tym „przejściu” miała krew baranka paschalnego; za cenę śmierci baranka paschalnego domy Izraelitów naznaczone jego krwią ominęła śmierć. Za cenę śmierci zwierzęcia, ocalone zostało ludzkie życie pierworodnych Hebrajczyków.

  1. uczta

Drugim elementem Paschy była uczta. Mięso baranka paschalnego służyło do przygotowania uczty paschalnej. „I tej samej nocy spożyją mięso pieczone w ogniu, i chleby przaśne [ἄζυμα] będą spożywali z gorzkimi ziołami. Tak zaś spożywać go będziecie: biodra wasze będą przepasane, sandały na waszych nogach i laska w waszym ręku. Spożywać będziecie pośpiesznie, gdyż jest to Pascha na cześć Pana [πάσχα ἐστὶ Κυρίῳ]”.

Od samego początku miała to być uczta rodzinna. Paschę należało spożywać we wspólnocie rodzinnej: „niech się każdy postara o baranka dla rodziny, o baranka dla domu. Jeśliby zaś rodzina była za mała do spożycia baranka, to niech się postara o niego razem ze swym sąsiadem, który mieszka najbliżej jego domu, aby była odpowiednia liczba osób. Liczyć je zaś będziecie dla spożycia baranka według tego, co każdy może spożyć”. Baranek paschalny stawał się więc znakiem jedności rodziny, czasami poszerzonej o sąsiadów.

Bóg zechciał, aby ta pierwsza Pascha trwałam ciągle w pamięci ludu wybranego. „Dzień ten będzie dla was dniem pamiętnym [לְזִכָּרוֹן] μνημόσυνον] i obchodzić go będziecie jako święto [חַג] ἑορτὴν] dla uczczenia Pana. Po wszystkie pokolenia – na zawsze w tym dniu będziecie obchodzić święto” (Wj 12,14).Wydarzenie to – zarówno ofiara jak i uczta – miały być wspominane każdego roku. Miały stanowić pamiątkę wspomnienie (anamnezę) jednorazowego i niepowtarzalnego wydarzenia z przeszłości, które jednak staje się dalej dostępne tu i teraz. Dzięki temu dorocznemu wspomnieniu Pascha stała się głównym i największym świętem żydowskim.

Podczas uczty paschalnej ojciec rodziny pełnił rolę kapłana. Opowiadał historię wyjścia z Egiptu, tłumaczył sens uczty paschalnej. Wygłaszał katechezę (haggadę), w której wyjaśniał symboliczny charakter pokarmów oraz sens wydarzenia, które wspominano. Każdy dom żydowski stawał się w tym czasie jakby małym sanktuarium.

  1. PASCHA JEZUSA (J 13,1-15)

Gdy idzie zaś o drugą Paschę, czyli o Paschę Jezusa, to jej opis przekazali nam ewangeliści Marek, Mateusz i Łukasz (Mt 26,26-30; Mk 14,22-25; Łk 22,14-20) oraz św. Paweł (1 Kor 11,23-26).

  1. Z ich opisów wynika, że Ostatnia Wieczerza rzeczywiście była Paschą. Na to wskazuje wzmianka o „nocy” (1 Kor 11,23; J 13,29n). Poza tym ludzie ubodzy – a do takich należało grono uczniów Jezusa – nie używali wina podczas zwykłych kolacji, używali natomiast podczas wieczerzy paschalnej. Po zwykłym posiłku nie było uroczystego dziękczynienia, natomiast uczestnicy Ostatniej Wieczerzy zakończyli ją odśpiewaniem wielkiego Hallelu paschalnego (Ps 113-118; Mk 14,26; Mt 26,30). Wreszcie sam Jezus powiedział: „Gorąco pragnąłem spożyć tę Paschę z wami, zanim będę cierpiał” (Łk 22,15), świadcząc o tym, że pragnie wziąć udział nie w czym innym, jak właśnie we wieczerzy paschalnej.

Pascha Jezusa składała się – podobnie jak Pascha egipska – z dwóch elementów. Pierwszym z nich była ofiara (połączona ze świątynią), drugim była uczta (odbywająca się po domach). Opisy Ostatniej Wieczerzy przemilczają obecność baranka paschalnego, wspominają natomiast osobę Jezusa, który zastępuje obecność baranka paschalnego.

 „Ciało wydane” i „krew wylana” – przekazane przez Jezusa w postaci „chleba i wina” – mówią o Jego ofierze „na odpuszczenie grzechów”. Jest to szczególnego rodzaju ekspiacja, gdzie ofiarnikiem i ofiarą jest sam Jezus Chrystus.

Zgodnie z zapowiedzią Jeremiasza Jezus – dzięki swojej ofierze – zawiera nowe przymierze. „Oto nadchodzą dni – wyrocznia Jahwe – kiedy zawrę z domem Izraela i z domem judzkim nowe przymierze. Nie jak przymierze, które zawarłem z ich przodkami, kiedy ująłem ich za rękę, by wyprowadzić z ziemi egipskiej…(Jer 31,31n). „To jest moja Krew Przymierza” – mówi Jezus.

  1. Ewangelia św. Jana – pomijając opis ustanowienia Eucharystii – w inny sposób przekazuje ostatnie chwile z życia Jezusa: „Było to przed świętem Paschy. Jezus wiedząc, że nadeszła Jego godzina przejścia z tego świata do Ojca, umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował” (J 18,1).

Dla św. Jana Bóg kocha człowieka również wtedy, gdy ten upada. On kocha go aż do końca. Zdejmuje szaty swojej Boskiej chwały i przyodziewa szaty niewolnika. Zniża się aż po skrajną nędzę naszego upadku. Klęka przed nami i posługuje nam jak niewolnik; obmywa nasze brudne stopy, abyśmy stali się godni zająć miejsce przy Jego stole. Aby nas obmyć, zanurza nas w swojej miłości. Tylko miłość ma tę oczyszczającą moc, która obmywa nas z naszego brudu i wynosi na wyżyny Boga.

  1. Raymond Brown, który poświęcił się studiowaniu Pism Janowych, pod koniec swego życia postawił świętemu Janowi pytanie: „Dlaczego nie opowiedziałeś o ustanowieniu Eucharystii, a przytoczyłeś jedynie opowiadanie o obmyciu nóg?”. W odpowiedzi usłyszał: dlatego, że już w moich czasach pierwsze wspólnoty zaczynały się dzielić w sprawie celebrowania Eucharystii. Byłem zmęczony tymi podziałami i pomyślałem, że lepiej będzie podkreślić istotę Eucharystii; wolałem umieścić w centrum Eucharystii miłość. Eucharystia przecież przeminie, jest bowiem tylko instytucją życia ziemskiego, podczas gdy miłość jest wieczna.

 „Wy jesteście czyści, ale nie wszyscy” (J 13,10) – mówi Pan. Istnieje bowiem jakaś mroczna tajemnica odrzucenia, która uobecnia się w historii Judasza. Miłość Pana nie ma granic, ale człowiek może postawić jej granice. Dlaczego człowiek staje się nieczysty? Bo odrzuca miłość, nie chce być kochany, nie kocha. Bo jest pyszny, wierząc, że nie potrzebuje żadnego oczyszczenia, i zamyka się na zbawczą dobroć Boga. Bo jest w nim pycha, która nie pozwala mu wyznać i uznać, że potrzebuje oczyszczenia. W Judaszu wyraźnie widzimy naturę tego odrzucenia. On ocenia Jezusa w kategoriach władzy i sukcesu: dla niego tylko władza i sukces są realne, miłość się nie liczy. On jest ponadto chciwy: pieniądze są dla niego ważniejsze od wspólnoty z Jezusem, ważniejsze od Boga i Jego miłości. A wskutek tego staje się również kłamcą, który odrzuca prawdę. Staje się kimś, kto żyje w zakłamaniu i traci wrażliwość na prawdę najwyższą, na Boga. W ten sposób jego serce staje się nieczułe, nie potrafi się już nawrócić, powrócić z ufnością marnotrawnego syna, i odbiera sobie swoje zmarnowane życie.

„Dałem wam (…) przykład” (J 13,15); „i wy powinniście sobie nawzajem umywać nogi” (J 13,14). Na czym polega owo „umywanie sobie nawzajem nóg”? Co to konkretnie znaczy? Otóż każdy dobry uczynek względem drugiego człowieka – zwłaszcza cierpiącego i tego, który nie cieszy się wielkim poważaniem – jest posługą obmywania nóg. Do tego wzywa nas Pan: uniżyć się, nauczyć się pokory i odwagi dobroci. Pan obmywa nas z naszych brudów oczyszczającą mocą swej dobroci. Umywać sobie nawzajem nogi znaczy przebaczać sobie niestrudzenie, wciąż na nowo razem rozpoczynać, choćby się wydawało, że nie warto. Oznacza to oczyszczać się nawzajem, wspierając się i przyjmując pomoc innych. Oczyszczać się nawzajem, przekazując sobie uświęcającą moc słowa Bożego i prowadząc jedni drugich do sakramentu Bożej miłości (por. Benedykt XVI, Miłość Chrystusa jest miłością aż do końca. Msza św. Wieczerzy Pańskiej w Wielki Czwartek – 13.04.2006

  1. PASCHA CHRZEŚCIJANINA

Trzecią sprawą jest Pascha chrześcijanina. Pierwszy List do Koryntian (11,23-25) przekazuje nam najwcześniejszą wersję opowiadania o ustanowieniu Eucharystii. Ten tekst został napisany około 56 r. po Chr. Paweł przekazuje w nim Koryntianom to, co sam otrzymał od Pana (1 Kor 15,3).Według Pawła, ta tradycja nie jest pochodzenia ludzkiego, ale pochodzi od samego Jezusa („od Pana”). Eucharystia nie jest czymś, co wymyślił Kościół, ona jest czynnością otrzymaną od Pana, która powinna zostać przekazana wiernym w całości tajemnicy, którą zawiera.

Tej nocy, kiedy został wydany, Jezus wziął chleb. To początkowe zdanie sytuuje ustanowienie Eucharystii w kontekście męki Jezusa. Odnosi się ono nie tylko do zdrady Judasza, ale także do Boga, który pozwala, aby Jezus został wydany w ręce wrogów: „Jego dusza została wydana na śmierć” (Iz 53,12).

Chleb i wino istotne elementy żydowskiego posiłku przyjmują znaczenie, które przekracza ich materialność. Jezus pragnął tego posiłku nie tylko po to, by jeść i pić, ale by – poprzez ten chleb i wino – zawrzeć nowe przymierze.

Jezus – dziękując Bogu – łamie chleb. W tym jest coś, nad czym nie zastanawiamy się w sposób dostatecznie poważny. Łamanie chleba jest istotna czynnością Ostatniej Wieczerzy. Jezus bierze w swoje ręce chleb, wyznaje, że jest on darem od Boga, a potem go łamie i dzieli z innymi. Jezus nie utożsamia paschalnego chleba z chlebem dawnej niewoli w Egipcie, ale utożsamia go ze swoim ciałem. Przedstawia chleb jako własne „ja”, które ma być wydane za nich na śmierć krzyżową, łamie go i dzieli między uczniów, aby go jedli.

Wyrażenie chleb wydany „za was” (1 Kor; Łk) albo „za wielu” (Mt; Mk), wskazuje na niezliczone mnóstwo, na całą ludzkość, której grzechy i karę będzie dźwigał, sprawiając, iż grzesznicy okażą się sprawiedliwi w oczach Boga.

„Czyńcie to na moją pamiątkę” (Łk 22,19; 1 Kor 11,25). Eucharystia jako pamiątka Pana nie składa się z prostego powtarzania czynności z Ostatniej Wieczerzy. Dzięki tej pamiątce Jezus „włącza nas w siebie samego”. Substancjalne przekształcenie chleba i wina w Jego Ciało i Jego Krew wnosi do wnętrza stworzenia fundament radykalnej przemiany, coś w rodzaju „nuklearnego rozszczepienia”, wnikającego w najskrytszy poziom bytu, przemiany mającej za cel wywołanie procesu przekształcenia rzeczywistości, którego kresem ostatecznym będzie przemienienie całego świata, aż do stanu, w którym Bóg stanie się wszystkim we wszystkich (1 Kor 15,28).” (Benedykt XVI, Sacramentum caritatis, 11)

Przez swoje prorocze słowa i gesty podczas Ostatniej Wieczerzy Jezus nie tylko wyjaśnia, co ma się w przyszłości wydarzyć, ale uprzedza to wydarzenie. Nie tylko przedstawia to, co przepowiada, ale w pewien sposób to sprawia. Gdy więc Kościół wspomina Ostatnią Wieczerzę, wspomnienie to nie jest tylko przywołaniem przeszłości. Przez wypełnianie tego nakazu Pana Kościół już uczestniczy w zbawieniu, sprawionym przez Ostatnią Wieczerzę i krzyż.

„Ilekroć […] spożywacie ten chleb, albo pijecie kielich, śmierć Pana głosicie, aż przyjdzie” (1 Kor 11,26). Apostoł wzywa nas, abyśmy nieustannie upamiętniali tę tajemnicę. Zarazem zachęca nas, abyśmy każdego dnia pełnili naszą misję świadków i głosicieli miłości Ukrzyżowanego, oczekując Jego powtórnego przyjścia w chwale.

Prosty przykład pomoże nam zrozumieć prawdę o wpływie Eucharystii na nasze życie. Granica pomiędzy stanami Michigan i Wisconsin w Stanach Zjednoczonych przebiega wzdłuż rzeki Brule. W jej czystych, lśniących wodach żyje wiele odmian pstrąga. Jednak w pewnym miejscu rzeka ta łączy się z rzeką Iron, która w przeciwieństwie do niej jest błotnista i zanieczyszczona. Co dzieje się, gdy te dwie rzeki łączą się w jeden nurt? Jak łatwo się domyślić,  lśniące wody Brule stają się mętne i brudne.

Kiedy natomiast przyjmujemy Ciało i Krew Chrystusa, dokonuje się w nas coś wręcz odwrotnego. Choć czyste, Boże życie Jezusa miesza się w nas z naszym grzesznym, ludzkim życiem, to nasza nieczystość nie jest w stanie skazić Jego Boskiej doskonałości. Życie Jezusa jest tak czyste, że pokonuje wszelki brud naszego życia i uczynić nas tak czystymi jak lśniące wody.

Kiedy więc przyjmiesz dziś Ciało i Krew Jezusa, miej w sercu obraz dwóch łączących się ze sobą rzek: jednej czystej i lśniącej, a drugiej mętnej i brudnej. Wyobraź sobie ich połączenie, które niesie ci błogosławieństwo i łaskę. Jezus umocni i oczyści w tobie to, co słabe i niedoskonałe. On jest samym dobrem i wniesie tylko dobro w twoje życie! (Eva Dlabajová, The Word Among Us 5/2010).

ZAKOŃCZENIE

Na koniec, podobnie jak dawna Pascha – lecz w stopniu o wiele doskonalszym – sprawowanie Eucharystii stanowi uroczystą proklamację zbawczego dzieła odkupienia. „Ilekroć spożywacie ten chleb albo pijecie kielich, śmierć Pańską głosicie, aż przyjdzie” (1 Kor 11,26). Eucharystia uobecnia całe misterium Chrystusa; od Wcielenia, które było „ogołoceniem” poprzez szczyt uniżenia „aż do śmierci krzyżowej”, aż do „przejścia” do chwały Ojca. Dopiero paruzja położy kres sprawowaniu Eucharystii, „gdy osiągnięty wreszcie zostanie cel, jakim będzie przyjście Pana” (por. O. Augustyn Jankowski OSB, Eucharystia jako „nasza Pascha” (1 Kor 5,7) w teologii biblijnej Nowego Testamentu).