Za miłość do Matki Najświętszej, do Kościoła i Ojczyzny dziękował dyrektorowi i współpracownikom Radia Maryja abp Marek Jędraszewski, zastępca przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski w homilii wygłoszonej 3 grudnia w Toruniu, podczas obchodów 25-lecia rozgłośni. Przypomniał słowa Ojca Świętego Jana Pawła II z czwartej pielgrzymki do Polski w 1991 roku. – Radio stało się przekazicielem tego nauczania, które zostawił nam Jan Paweł II Wielki – powiedział w homilii abp Jędraszewski. – Radio Maryja jest rodziną – dodał.

Publikujemy treść homilii:

Abp Marek Jędraszewski

Błogosławiona posługa słowa
Homilia wygłoszona 3 grudnia 2016 roku z okazji 25-lecia Radia Maryja

Czcigodni i Drodzy Bracia w Biskupstwie i Prezbiteracie,
Wielce Szanowny Panie Prezydencie Najjaśniejszej Rzeczypospolitej Polskiej,
Dostojni Przedstawiciele Władz państwowych i samorządowych,
Drodzy Siostry i Bracia obecni w Arenie Toruń i łączący się z nami przez Radio Maryja i Telewizję „Trwam”,
Moi Drodzy!

Prawdy o Bogu i człowieku, które głosi Kościół

W słyszanych przez nas przed chwilą czytaniach, zaczerpniętych z uroczystości Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, zawarte są trzy fundamentalne dla chrześcijańskiej wiary prawdy. Pierwszą z nich wyraziła matka wszystkich żyjących, Ewa: „Wąż mnie zwiódł i zjadłam” (Rdz 3, 13b). Jest to prawda o człowieku, który uwierzył w kłamstwo szatana, a wzgardził prawdą o Stwórcy, powołującego do istnienia wszystko, a zwłaszcza człowieka, ze Swojej bezmiernej i niczym nie ograniczonej miłości. Człowiek ten zapragnął być jak Bóg, a okazało się, że ogarnęła go paraliżująca trwoga i beznadziejna chęć ukrycia się przed wzrokiem Wszechmogącego. Drugą fundamentalną prawdę wyraziła w Nazarecie Dziewica, której było na imię Maryja: „Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!” (Łk 1, 38). Jest to prawda o człowieku, który doskonale wie, jakie jest jego miejsce wobec Boga i co z tego miejsca dla niego wynika – nieustanna gotowość, aby wiernie wypowiadać swoje wobec Niego Fiat. Trzecią prawdą jest prawda o samym Bogu i Jego nieskończonym miłosierdziu. Nie pozostawił On bowiem upadłego i wewnętrznie złamanego człowieka w jego trwodze, samotności i przerażeniu, lecz w tak zwanej Protoewangelii zapowiedział walkę z szatanem, którego głowa zostanie zmiażdżona przez potomstwo Niewiasty (por. Rdz 3, 15). Dokonało się to ostatecznie przez śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa, Syna Bożego.
Od chwili Zesłania Ducha Świętego główną treścią przepowiadania Apostołów stało się to, co w Liście do Rzymian wyraził św. Paweł: „Jeżeli więc ustami swoimi wyznasz, że JEZUS JEST PANEM, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych – osiągniesz zbawienie. Bo sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznawanie jej ustami – do zbawienia” (Rz 10, 9-10). Ponieważ jednak „wiara rodzi się z tego, co się słyszy” (por. Rz 10, 17), najbardziej pilną sprawą stało się to, aby przesłanie Ewangelii – pełne i nie skażone przez jakiekolwiek kłamstwo – mogło dotrzeć do ludzi. Bo – jak retorycznie zapytywał św. Paweł – „Jakże [ludzie] mieli wzywać Tego, w którego nie uwierzyli? Jakże mieli uwierzyć w Tego, którego nie słyszeli? Jakże mieli usłyszeć, gdy im nikt nie głosił?” (Rz 10, 14). Służba Bożemu Słowu poprzez wierną służbę Jego głosicieli stała się prawdziwym być albo nie być przyszłości Kościoła. Dzięki współpracy z Bożą łaską, na szczęście ich nie zabrakło – i to również w czasie prześladowań Kościoła. Dlatego też św. Paweł mógł z ogromną radością powiedzieć: „Pytam więc: czy może nie słyszeli? Ależ tak: Po całej ziemi rozszedł się ich głos, aż na krańce świata ich słowa” (Rz 10, 18).

Pius XI i inauguracja Radia Watykańskiego

Dwadzieścia pięć lat temu, 8 grudnia 1991 roku, w uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, została zainaugurowana działalność Radia Maryja. Do słuchaczy Radia dotarły wtedy słowa tych samych czytań mszalnych, co dzisiaj – o walce złego ducha z człowiekiem, który ulega jego kłamstwu, o Maryi jako wzorze zasłuchania i rozważania Bożego słowa, o miłosierdziu Boga, które daje wszystkim ludziom nadzieję na ostateczne zwycięstwo.
To prawdziwie epokowe dla Kościoła katolickiego w Polsce wydarzenie, jakim było powstanie Radia Maryja, wpisuje się w to, co miało miejsce sześćdziesiąt lat wcześniej. Oto 12 lutego 1931 roku, gdy przypadało dziesięciolecie pontyfikatu Piusa XI, uroczyście otwarto Radio Watykańskie. Giuglielmo Marconi, wybitny fizyk, noblista, jeden z pionierów radia i przemysłu elektronicznego, osobiście zapowiedział wystąpienie obecnego w studiu radiowym Piusa XI: „Oto po raz pierwszy w historii głos papieża można będzie usłyszeć jednocześnie we wszystkich częściach świata”. Zaraz potem Pius XI, odwołując się do słów proroka Izajasza i Księgi Powtórzonego Prawa, najpierw po łacinie, a następnie po włosku zwrócił się z podniosłym apelem: „«Wyspy, posłuchajcie mnie! Ludy najdalsze, uważajcie!» (Iz 49, 1). Zwracamy się do wszystkiego i wszystkich, przemawiając słowami samego Pisma Świętego: «Uważajcie, niebiosa, na to, co powiem, słów moich ust słuchaj, ziemio» (Pwt 32, 1). Słuchajcie, wszystkie ludy, nakłońcie swe ucho, wszyscy mieszkańcy ziemi, zjednoczeni jednym wspólnym celem. Bogaci i biedni. Słuchajcie, wyspy, słuchajcie, najdalsze ludy!”.
Od tego momentu Pius XI często osobiście korzystał z tej możliwości, jaką dawało mu Radio Watykańskie, aby zwracać się ze swym przesłaniem do całego świata. A był to przecież dla Europy i świata czas niezwykle trudny – czas rosnących w siłę brutalnych totalitaryzmów: czerwonego – bolszewickiego, Lenina i Stalina w Związku Sowieckim; czarnego – faszystowskiego, Mussoliniego w Italii i brunatnego – nazistowskiego, Hitlera w Niemczech. Wszystkie one, zwłaszcza w przypadku bolszewizmu i nazizmu, brutalnie walczyły z Bogiem, którego głosiło chrześcijaństwo, i z godnością osoby ludzkiej, która wynikała z prawdy o Stworzeniu i Odkupieniu. Wielu członków narodów, w swych korzeniach chrześcijańskich, dało się wtedy – na wzór biblijnej Ewy – uwieść ojcu wszelkiego kłamstwa, a swym politycznym przywódcom oddawało cześć niemal boską. W obliczu tych śmiertelnych zagrożeń dla chrześcijańskiej wiary i całej zachodniej kultury Radio stało się dla Piusa XI tym orężem głoszenia „w porę i nie w porę” (por. 2 Tym 4, 2) prawdy Ewangelii, który pozwalał mu przekraczać mury Watykanu i zwracać się do wszystkich ludzi z przesłaniem, że jedynie Jezus Chrystus jest Królem Wszechświata. Dziennik watykański „L’Osservatore Romano” papieżowi takich możliwości bowiem nie dawał. Był przecież ograniczony do terenu najmniejszego państwa świata i wydawany w niewielkiej ilości egzemplarzy. Ponadto był często po prostu złośliwie nie dostrzegany i przemilczany przez „wielkich tego świata” zwłaszcza wtedy, gdy otwarcie krytykował wszystko to, co złego działo się w Italii, w Europie czy na innych kontynentach. Tymczasem Radio Watykańskie takim skrępowaniom nie podlegało. Jak zauważono we wpływowym wówczas „The New York Herald”, „niewiele wydarzeń w historii świata może równać się z głębokim wpływem wywieranym przez głowę świętej Stolicy Apostolskiej, zwracającej się bezpośrednio do ludzi na całej ziemi. Żaden wcześniejszy papież nie mógł przewidzieć podobnych możliwości. Jest to cud techniki, a zarazem także cud wiary”.

Rok 1991 i nauczanie Jana Pawła II

Rok 1991 był dla naszej Ojczyzny czasem wielkich oczekiwań, wyrzeczeń i nadziei, ale także zupełnie nieoczekiwanych nowych ideowych zmagań. Wykuwała się przyszłość Polski – i to nie tylko ekonomiczna, ale i duchowa. Wprawdzie dwa lata wcześniej, w 1989 roku, upadł w naszym Kraju reżim komunistyczny, ale niektórzy jego dawni przedstawiciele w połączeniu z nowymi sojusznikami za jedyny cel życia społecznego zaczęli stawiać osiągnięcie wygody i materialnego dobrobytu, a gdy chodzi o struktury państwowe z ogromną nachalnością, mając w ręce niemal wszystkie media, głosić idee demokracji pozbawionej wszelkich trwałych wartości. Swym niepokojom wynikającym z takiego kierunku przemian w Polsce Ojciec Święty Jan Paweł II dał wyraz w opublikowanej w dniu 1 maja 1991 roku encyklice Centesimus annus. Podstawowe źródło nowych niebezpieczeństw widział on w ateizmie. Dlatego pisał: „Jeśli zapytamy dalej, skąd bierze się ta błędna koncepcja natury osoby i «podmiotowości» społeczeństwa, musimy odpowiedzieć, że pierwszym jej źródłem jest ateizm. Odpowiadając na wezwanie Boga, zawarte w samym istnieniu rzeczy, człowiek uświadamia sobie swą transcendentną godność. Każdy człowiek winien sam dać tę odpowiedź, która jest szczytem jego człowieczeństwa, i żaden mechanizm społeczny czy kolektywny podmiot nie może go zastąpić. Negacja Boga pozbawia osobę jej fundamentu, a w konsekwencji prowadzi do takiego ukształtowania porządku społecznego, w którym ignorowana jest godność i odpowiedzialność osoby” (CA, 13).
Najbardziej głośnym i komentowanym stał się ten fragment encykliki, w którym Papież odniósł się do tego, czym powinna być zdrowa demokracja. Pisał: „Autentyczna demokracja możliwa jest tylko w Państwie prawnym i w oparciu o poprawną koncepcję osoby ludzkiej. Wymaga ona spełnienia koniecznych warunków, jakich wymaga promocja zarówno poszczególnych osób, przez wychowanie i formację w duchu prawdziwych ideałów, jak i «podmiotowości» społeczeństwa, przez tworzenie struktur uczestnictwa oraz współodpowiedzialności. Dziś zwykło się twierdzić, że filozofią i postawą odpowiadającą demokratycznym formom polityki są agnostycyzm i sceptyczny relatywizm, ci zaś, którzy żywią przekonanie, że znają prawdę, i zdecydowanie za nią idą, nie są, z demokratycznego punktu widzenia, godni zaufania, nie godzą się bowiem z tym, że o prawdzie decyduje większość, czy też, że prawda się zmienia w zależności od zmiennej równowagi politycznej. W związku z tym należy zauważyć, że w sytuacji, w której nie istnieje żadna ostateczna prawda, będąca przewodnikiem dla działalności politycznej i nadająca jej kierunek, łatwo o instrumentalizację idei i przekonań dla celów, jakie stawia sobie władza. Historia uczy, że demokracja bez wartości łatwo się przemienia w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm” (CA, 46).
Miesiąc później Jan Paweł II przybył po raz czwarty do Polski. Szlak jego pielgrzymki, od 1 do 9 czerwca 1991 roku, został wytyczony – jakby milowymi słupami – rozważaniami na temat Dekalogu. W ten sposób Papież chciał przypomnieć Polsce najbardziej głębokie fundamenty, na których powinna ona budować swój byt narodowy, kulturowy i państwowy. Przypomnijmy dzisiaj w tym miejscu istotę papieskiego przesłania związanego z poszczególnymi Przykazaniami Dekalogu, przywołując kilka fundamentalnych zdań, jakie wtedy wypowiedział Ojciec Święty.
Koszalin, 1 czerwca 1991: „Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną”. – „Tylko w mocy tego pierwszego przykazania można myśleć o prawdziwym humanizmie. (…) Bez Boga pozostają ruiny ludzkiej moralności”.
Rzeszów, 2 czerwca, 1991: „Nie będziesz brał Imienia Pana Boga twego nadaremno”. – „Zatem jeśli jesteś chrześcijaninem, niech to nie będzie wzywanie Imienia Pańskiego nadaremno. Bądź chrześcijaninem naprawdę, nie tylko z nazwy, nie bądź chrześcijaninem byle jakim”.
Lubaczów, 3 czerwca 1991: „Pamiętaj, abyś dzień święty święcił”. – „Postulat, ażeby do życia społecznego i państwowego w żaden sposób nie dopuszczać wymiaru świętości, jest postulatem ateizowania państwa i życia społecznego i niewiele ma wspólnego ze światopoglądową neutralnością”.
Kielce, 3 czerwca 1991: „Czcij ojca i matkę”. – „To jest moja matka, ta ziemia! To jest moja matka, ta Ojczyzna! To są moi bracia i siostry! I zrozumcie, wy wszyscy, którzy lekkomyślnie podchodzicie do tych spraw [plagi rozwodów i aborcji, pojmowanych jako prawa wolności], zrozumcie, że te sprawy nie mogą mnie nie obchodzić, nie mogą mnie nie boleć! Was też powinny boleć!”.
Radom, 4 czerwca 1991: „Nie zabijaj”. – „Do tego cmentarzyska ofiar ludzkiego okrucieństwa w naszym stuleciu dołącza się inny jeszcze wielki cmentarz: cmentarz nienarodzonych, cmentarz bezbronnych, których twarzy nie poznała nawet własna matka, godząc się lub ulegając presji, aby zabrano im życie, zanim jeszcze się narodzą. A przecież już miały to życie, już były poczęte, rozwijały się pod sercem swych matek, nie przeczuwając śmiertelnego zagrożenia”.
Łomża, 4 czerwca 1991: „Nie cudzołóż”. – „Czy potrafimy sobie uświadomić, że ludzka płciowość jest dowodem niesłychanego wręcz zaufania, jakie Bóg okazuje człowiekowi, mężczyźnie i kobiecie, i czy staramy się tego Bożego zaufania nie zawieść? Czy pamiętamy o tym, że każdy człowiek jest osobą i że nie wolno drugiego człowieka sprowadzać do roli przedmiotu, który z pożądliwością można oglądać lub którego się po prostu używa?”.
Białystok, 5 czerwca 1991: „Nie kradnij”. – „Obyśmy tylko w swoich dążeniach do ukształtowania nowej gospodarki, nowych układów ekonomicznych nie próbowali iść drogami na skróty, z pominięciem drogowskazów moralnych”.
Olsztyn, 6 czerwca 1991: „Nie mów fałszywego świadectwa”. – „W odnowionej Polsce nie ma już urzędu cenzury, różne stanowiska i poglądy mogą być przedstawiane publicznie. (…) [Jednak] niewiele daje wolność mówienia, jeśli słowo wypowiadane nie jest wolne. Jeśli jest spętane egocentryzmem, kłamstwem, podstępem, może nawet nienawiścią lub pogardą dla innych”.
Włocławek, 7 czerwca 1991: „Nie pożądaj żony bliźniego twego”. – „Nie dać się też uwikłać całej tej cywilizacji pożądania i użycia, która panoszy się wśród nas i nadaje sobie nazwę europejskości, panoszy się wśród nas, korzystając z różnych środków przekazu i uwodzenia. Czy jest to cywilizacja – czy raczej antycywilizacja? Kultura – czy raczej antykultura?”.
Płock, 7 czerwca 1991: „Nie pożądaj żadnej rzeczy twojego bliźniego”. – „Przywracajmy blask naszemu pięknemu słowu uczciwość: uczciwość, która jest wyrazem ładu serca, uczciwość w słowie i czynie, uczciwość w rodzinie i stosunkach sąsiedzkich, w zakładzie pracy i w ministerstwie, w rzemiośle i handlu, uczciwość, po prostu uczciwość w całym życiu. Jest ona źródłem wzajemnego zaufania, a w następstwie jest także źródłem pokoju społecznego i prawdziwego rozwoju”.
Warszawa, 9 czerwca 1991. Szczególnie osobiste i wzruszające wyznanie Jana Pawła II, przywołujące przykazanie miłości Boga i bliźniego: „Drodzy bracia i siostry, ja jestem jednym z was. Byłem stale, na różnych etapach, i jestem teraz. Ja kocham mój naród, nie były mi obojętne jego cierpienia, ograniczenia suwerenności i ucisk – a teraz nie jest mi obojętna ta nowa próba wolności, przed którą wszyscy stoimy. Co jest odpowiedzią? Odpowiedzi musi być wiele, każda dostosowana do osoby, środowiska, sytuacji. Równocześnie odpowiedź jest jedna: jest nią przykazanie miłości. Ewangeliczne wielkie przykazanie, poprzez które człowiek odnajduje siebie jako osoba i jako uczestnik wspólnoty, jako syn czy córka narodu. Jeden i wszyscy”.

Dzieło Radia Maryja

„Drodzy bracia i siostry, ja jestem jednym z was. Byłem stale, na różnych etapach, i jestem teraz”. Zaledwie Jan Paweł II wyjechał z naszego Kraju, w mediach głównego nurtu doszła do głosu krytyka jego programu duchowej odnowy Polski. Nie uszanowano papieskich słów. W jakiejś mierze nimi wzgardzono. Stwierdzano, że Papież był dobry na czas walki z komunizmem, ale teraz to już nie ma prawa zabierać głosu w sprawach publicznych. A przede wszystkim nie zna się na demokracji i wolności.
Kto miał go wtedy publicznie bronić? Kto mógł skutecznie tłumaczyć i na co dzień przybliżać polskiemu społeczeństwu prawdę zawartą w jego nauczaniu? Katolickie środki społecznego przekazu były dość słabe, a przy tym rozproszone. Brakowało też niezbędnego kapitału, aby zbudować trwałe i społecznie znaczące ośrodki medialne. W jakiejś mierze ta sytuacja przypominała tę, w jakiej znalazł się na początku swojego pontyfikatu Pius XI, mając do dyspozycji jedynie „L’Osservatore Romano”.
W tej trudnej dla Kościoła katolickiego w Polsce chwili pojawił się nie znany jeszcze prawie nikomu redemptorysta, o. Tadeusz Rydzyk. Nie miał pieniędzy, ale wiedział, że jeśli na trudne sprawy patrzy się z pełnym zaufaniem pokładanym w Panu Bogu, to rzeczy niemożliwe okazują się w pełni możliwymi. Przede wszystkim miał jasną koncepcję Radia, które należało wówczas stworzyć – które on wówczas, właśnie w 1991 roku, chciał powołać do istnienia: Radio Maryja. Inne od tego, które zobaczył w Italii. Jak wyznał w jednym z niedawnych wywiadów, „brakowało mi tam spraw społecznych”. Tymczasem jego zdaniem, „katolickie radio nie musi nieustannie powtarzać: «Bóg, Bóg…». Ono musi pomagać w życiu według wartości, jakie niesie Ewangelia. To musi być bezpośrednie odniesienie do życia. Bardzo prosto, jasno, bez zagmatwania, jakie dzisiaj jest w świecie. Radio Maryja takie jest. Bliskie zwykłym ludziom i ich problemom”. Na pytanie-zarzut o politykę w tym Radiu, odpowiedział krótko: „Co to jest polityka? Troska o dobro wspólne! Ojczyznę! To jest nasze życie. Nie możemy stać obok i udawać, że to nas nie dotyczy. Ewangelia musi przenikać wszystkie sfery życia”.
W programie Radia Maryja jest zatem wszystko, co życie stanowi: wspólna modlitwa o różnych porach dnia, rzetelne informacje o wydarzeniach świata, katechezy i konferencje, dyskusje na ważne dla Kościoła, narodu i państwa tematy, rozmowy niedokończone… W ten sposób Radio stało się przekazicielem tego nauczania, które zostawił nam Jan Paweł II Wielki. Gdybyśmy chcieli dać syntezę treści, które nieprzerwanie od dwudziestu pięciu już lat płyną z Torunia do Polski i wszędzie tam, dokąd dociera głos Radia Maryja, to na pewno znajdziemy w nim rozwinięcie tego przesłania, które w związku z Dekalogiem przedstawił nam i przekazał jako jedno wielkie zobowiązanie nasz święty Rodak.
Radio stało się też głosem tych wszystkich Polaków, których rodzące się od 1989 roku społeczeństwo liberalne chciało wykluczyć i zmusić do milczenia. Stąd o. Tadeusz nie lubi sformułowania „środki masowego przekazu”. Jak wyznał we wspomnianym wywiadzie, „to brzmi jak pas transmisyjny. W jedną stronę. Ktoś ciągle do kogoś mówi. A ja chciałem, żeby Radio Maryja było wzajemną komunikacją. Dlatego wolę mówić o środkach społecznego komunikowania. Radio Maryja to rodzina”.
„Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii” – powtarza za św. Pawłem Apostołem Ojciec Dyrektor. Głosi ją zatem „w porę i nie w porę”. Głosi z wielkim uporem i nieustępliwością. Głosi, rozszerzając środki docierania do owych wysp, ludów i narodów, do których w 1931 roku, inaugurując działalność Radia Watykańskiego, zwracał się papież Pius XI. Dzisiaj obok Radia Maryja istnieje Telewizja „Trwam”, jest wydawana gazeta „Nasz Dziennik”, działa Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej. W maju tego roku w Toruniu został uroczyście poświęcony kościół Maryi Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II.
Świętując dwudziestopięciolecie Radia Maryja, dziękujemy Panu Bogu za wszystkie wielkie dzieła, które zapoczątkował Ojciec Dyrektor. Dziękujemy Tobie, Ojcze Tadeuszu, oraz wszystkim Twoim Współpracownikom za miłość do Matki Najświętszej, dzięki której w tysiącach polskich dłoni codziennie z wielką czcią przesuwane są paciorki różańca. Za miłość do Kościoła, która sprawia, że w tylu domach rozbrzmiewa „katolicki głos”. Za miłość do Ojczyzny, która uczy nas żarliwego patriotyzmu. Dziękujemy z całego serca! Równocześnie życzymy całemu Zespołowi Radia Maryja, aby z tą samą jak dotychczas niezłomnością głosił prawdę o człowieku, którego pragnie uwieść zły duch; prawdę o świętych Pańskich – począwszy od Przenajświętszej Dziewicy, która była „pełna łaski” (por. Łk 1, 28), aż po św. Jana Pawła II Wielkiego, który był „Totus Tuus”, cały Jej, a przez to cały Jej Boskiego Syna; prawdę o Bogu „bogatym w miłosierdzie” (por. Ef 2, 4); o Chrystusie Królu Wszechświata, którego niedawno, 19 listopada 2016 roku, w Roku Jubileuszowym 1050-lecia Chrztu Polski i w roku Nadzwyczajnego Jubileuszu Miłosierdzia, w krakowskich Łagiewnikach naród polski wraz ze swymi Biskupami i Prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej uznał za swego Króla, za Pana swych serc i sumień, za Władcę tego wszystkiego, „co Polskę stanowi”. Życzeniom tym towarzyszy nasza modlitwa, abyśmy my wszyscy, każdego dnia, krocząc za Jezusem Chrystusem, podejmowali pełne ufnej radości: „Alleluja i do przodu!”. Amen.

SHARE