Abp Stanisław Gądecki
Regina Regni Poloniae. Wprowadzenie obrazu Matki Bożej Łaskawej ze Lwowa do kościoła św. Małgorzaty na Śródce (Katedra Poznańska – 2.10.2016).

W 360. rocznicę ślubów króla Jana Kazimierza przed obrazem Matki Boskiej Łaskawej we Lwowie oraz ogłoszenia Maryi Królową Królestwa Polskiego spotykamy się dzisiaj na uroczystości wprowadzenia kopii tego obrazu do kościoła św. Małgorzaty na Śródce. W takich okolicznościach warto najpierw przypomnieć sobie co to znaczy, że Maryja jest Królową nieba i ziemi a następnie że jest ona Królową Królestwa Polskiego,

1. MARYJA KRÓLOWĄ NIEBA I ZIEMI

a. W Piśmie świętym nie mamy tekstów, który mówiłyby wprost o królewskiej godności Maryi, choć Ewangelie podkreślają królewskie pochodzenie Pana Jezusa (Mt 22,41-46; Mk 12,35-37; Łk 20,41-44; Rz 1,3; 15,12; 2 Tm 2,8; Ap 22,16). Istnieją jednak teksty, które tę prawdę zawierają w sposób pośredni.

Apokalipsa powie: „Potem ukazał się znak na niebie: Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod Jej stopami, a na Jej głowie wieniec (gr.: stefanos) z gwiazd dwunastu” (Ap 12,1). W sensie dosłownym wspomnianą tutaj Niewiastą jest Niebieskie Jeruzalem, Lud mesjański, składający się z dwunastu plemion Izraela, który zwyciężył już w walce z szatanem. Lud ten – przywdziany w szatę chwały – już triumfuje, chociaż życie rodzącego się Mesjasza jest ciągle jeszcze zagrożone walką z szatanem na ziemi. W sensie typologicznym natomiast – zdaniem Ojców Kościoła –ową Niewiastą obleczoną w słońce jest Maryja, pierwowzór wspólnoty wierzących.

b. W pismach Ojców Kościoła jest wiele świadectwa wiary w królewską godność Maryi. Św. Efrem (+ 373) pisze: „Dziewico czcigodna, Królowo i Pani”; „Po Trójcy jest Panią wszystkich”; „Jest Panią wszystkich śmiertelnych”. Św. Piotr Chryzolog (+ 451), nazywa ją również Domina, czyli „Panią”, co w dawnej terminologii oznaczało godność władczyni. Św. Jan Damasceński (+ 749) z kolei nazywa ją: „Królową rodzaju ludzkiego” i „Królową wszystkich ludzi”, „Panią wszechstworzenia”.

c. Potwierdzenie powszechnej wiary w to, że Maryja jest Królową nieba i ziemi, wyraża również ikonografia chrześcijańska, która od najdawniejszych wieków przedstawia Maryję na tronie z nimbem, w jakim przedstawiano zazwyczaj cesarzy. W ten sposób Maryja przedstawiana jest w katakumbach już od III wieku. Z kolei na bizantyjskich ikonach Matka Boża ukazywana jest na tronie od VI wieku. Tego typu ikony nosiły nazwę Basilissa, czyli Królowa.

Często – dla podkreślenia, że jest ona również Królową aniołów – przedstawiano Maryję w otoczeniu aniołów podtrzymujących koronę nad jej głową (ten typ obrazów nosił grecką nazwę Panhagia angheloktistos). Od X wieku powszechnym zwyczajem staje się przedstawianie Maryi w szatach królewskich, na tronie z koroną, siedzącą po prawicy Chrystusa. Z kolei od XIV wieku scena koronacji Maryi przez Jezusa, albo przez Boga Ojca staje się ulubionym tematem artystów.

d. Słusznie możemy ją nazywać Królową – powiedział papież Pius XII – bo jest koroną całego stworzenia, jest jego najpiękniejszym kwiatem, owocem, chlubą i ozdobą, która „włada po macierzyńsku całym światem, a w niebieskiej szczęśliwości dzierży koroną królewskiej chwały” (Pius XII, Ad caeli Reginam).

Tytuł „Królowa” znajdziemy też w dokumentach Soboru Watykańskiego II, szczególnie w Konstytucji Dogmatycznej o Kościele Lumen gentium: „Niepokalana Dziewica, zachowana wolną od wszelkiej skazy winy pierworodnej, dopełniwszy biegu życia ziemskiego z ciałem i duszą wzięta została do chwały niebieskiej i wywyższona przez Pana jako Królowa wszystkiego, aby bardziej upodobniła się do Syna swego, Pana panującego (por. Ap 19,16) oraz zwycięzcy grzechu i śmierci” (KK, 59).

Głosicielem prawdy o królewskości Maryi był św. Jan Paweł II, który w encyklice Redemptoris Mater uczy: „Matka Chrystusa doznaje uwielbienia jako Królowa wszystkiego […]. Maryja stała się pierwszą wśród tych, którzy służąc Chrystusowi w bliźnich, przywodzą braci swoich pokorą i cierpliwością do Króla, któremu służyć znaczy królować i osiągnęła w pełni ów ‘stan królewskiej wolności’, właściwy dla uczniów Chrystusa: służyć – znaczy królować! Maryja – służebnica Pańska, uczestniczy w królowaniu swego Syna”. Aby więc właściwe zrozumieć prawdę o królowaniu Maryi, trzeba odwołać się do logiki Królestwa Bożego, która jest zasadniczo odmienna od logiki królestw tego świata. Chrystus doznał królewskiego wywyższenia, dlatego że się uniżył, stał się Sługą zbawienia. Podobnie Jego Matka, stała się i jest Królową jako Służebnica Pańska (por. RM 41).

A zatem tytuł „Królowa” wskazuje na stan Maryi w czasach ostatecznych jako tej, która zasiada obok swego Syna, Króla chwały. Tej, która uczestniczy w chwale zmartwychwstałego Chrystusa, ponieważ miała udział w Jego dziele zbawienia. Jeśli więc Maryję nazywamy „Królową”, to przede wszystkim ze względu na jej Syna. Jej królewskość jest więc pośrednia. Tylko Bóg jest najwyższym i jedynym władcą, natomiast Maryja ma tylko władzę honorową i zleconą.

Jej królewska władza jest władzą miłości. Kochając Syna, najwyższego i jedynego Króla Wszechświata i całkowicie Mu się poddając, może Ona wszystko u Niego wyprosić i w ten sposób – w postawie nieustannej służby – sprawuje swoją władzę nad światem.

2. MARYJA KRÓLOWĄ KRÓLESTWA POLSKIEGO

A zatem mamy w niebie kochającą Matkę, która wie, czego potrzebujemy a jednocześnie przemożną Królową, która jest w stanie otoczyć nas skuteczną opieką. Tej szczególnej – macierzyńskiej i królewskiej zarazem – więzi z Maryją doświadczamy nie tylko indywidualnie, ale również wspólnotowo; jako wspólnota narodowa.

a. Po raz pierwszy tego rodzaju doświadczenie wspólnotowe zostało oficjalnie uznane podczas szwedzkiego potopu. Był to zresztą nie tylko potop szwedzki, ale i kozacko-tatarski, moskiewski a nawet mołdawski. Rozpoczął się on w roku 1648, by ostatecznie ustąpić dopiero w 1660 roku.

W maju 1648 roku – kiedy wieść o wybuchu powstania Chmielnickiego dotarła do stolicy – w Mereczu umierał król Władysław IV, który jako jedyny był w stanie skutecznie się mu przeciwstawić. Jeszcze w maju tego roku nastąpiły klęski pod Żółtymi Wodami, potem pod Korsuniem, a w czerwcu pod Piławcami. W tej atmosferze zebrał się w Warszawie Sejm Konwokacyjny na którym – dnia 20 listopada 1648 roku – pod presją Kozaków i Tatarów, którzy w tym czasie dotarli aż pod Zamość – dokonano wyboru Jana Kazimierza na króla Polski. Człowiek ten był gorliwym katolikiem. W roku 1640 – na osiem lat przed swoją elekcją – udał się do Rzymu, gdzie wstąpił do zakonu Jezuitów. Obdarzony godnością kardynała zrzekł się tej godności po śmierci Władysława IV.

W 1654 r. Chmielnicki zawarł z Rosją układ w Perejasławiu dobrowolnie oddając olbrzymią część Ukrainy pod jarzmo Moskwy. Potem nastąpiło uderzenie Moskwy na północno-wschodnie ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego. Rzeczpospolita straciła województwo smoleńskie, połockie, witebskie, Inflanty. Rosjanie zajęli Wilno i dotarli aż pod Białowieżę, a jednocześnie Szwedzi wkroczyli do Inflant.

Wkrótce w 1655 roku od strony Pomorza Zachodniego Szwedzi wkroczyli na terytorium Rzeczypospolitej. Gdy zajęli oni Kraków (19 października 1655 r.) Jan Kazimierz schronił się na Śląsku Opolskim. Skoro tylko dotarły do niego wieści o powstaniu katolickiej szlachty i akcjach górali na Podhalu, król wydał uniwersał wzywający cały naród do powstania przeciw najeźdźcom (18 listopada 1655 r.); (por. Edmund Glaza, W rocznicę ślubów króla Jana Kazimierza).

W ostatnich dniach oblężenia przez Szwedów Jasnej Góry wyruszył do kraju. Przez Duklę, Krosno i Łańcut dnia 10 lutego 1656 roku dotarł do Lwowa. Tam też zrodził się pomysł wielkiej modlitwy o pomoc Bożą w tragicznej sytuacji Polski. Prawdopodobnie pierwszym, który rzucił ten pomysł był Prymas Polski Andrzej Leszczyński. To on – pozostając z powodu choroby na Śląsku Opolskim, w Głogówku – stał się spiritus movens tego wielkiego religijnego i społecznego wydarzenia. Ksiądz Prymas wysłał projekt aktu nuncjuszowi do Lwowa a król zaakceptował go. Ostateczny kształt aktu ślubowania powstał w wyniku współpracy króla, nuncjusza i członków rady królewskiej (Andrzeja Trzebickiego – podkanclerza koronnego, biskupa przemyskiego, i Jana Tarnowskiego – arcybiskupa lwowskiego).

Sama podniosła uroczystość miała miejsce w katedrze przed obrazem matki Bożej Łaskawej, w sobotę dnia 1 kwietnia 1656 roku. Nuncjusz papieski odprawił Mszę św. przed cudownym obrazem, natomiast – bezpośrednio przed Agnus Dei – król zszedł z tronu, złożył koronę i berło a po przyjęciu Komunii św. klęknął na najwyższym stopniu ołtarza i złożył ślubowanie. W ogromnej ciszy padły słowa ślubowania: „Wielka Boga-Człowieka Rodzicielko i Panno Najświętsza!…”

Tydzień po królewskim ślubowaniu dotarła do Lwowa radosna wiadomość o zwycięstwie Stefana Czarnieckiego nad Szwedami pod Warką.

Śluby lwowskie, złożone 1 kwietnia 1656 r. przez króla Jana Kazimierza III Wazę podczas potopu szwedzkiego były wyrazem wdzięczności za przełomowe wydarzenie tej wojny, za bohaterską obronę klasztoru na Jasnej Górze. Polacy połączyli swoje ocalenie z wstawiennictwem Matki Bożej, dlatego dostrzega się ten ścisły związek pomiędzy obroną częstochowskiego klasztoru a lwowskimi ślubami Jana Kazimierza (abp Stanisław Nowak).

Kilka dni po swoim ślubowaniu król przybył do kościoła Jezuitów. Tam nuncjusz papieski odprawił nabożeństwo i na końcu Litanii Loretańskiej po raz pierwszy powtórzył trzykrotnie inwokację: Regina Regni Poloniae, ora pro nobis (Królowo Królestwa Polskiego, módl się za nami). Tym aktem przedstawiciel Ojca Świętego, w obecności króla oficjalnie ogłosił Maryję Królową Królestwa Polskiego (por. Lwowskie śluby króla Jana Kazimierza w katedrze lwowskiej; w: Fronda.plBeta. Portal poświęcony).

b. A o czym powinniśmy pamiętać my, ludzie żyjący 360 lat po tamtych wydarzeniach? Czy mają one jeszcze jakieś znaczenie dla nas dzisiaj? Tak, ponieważ ślubowanie zyskało w religijnej i narodowej świadomości Polaków wyjątkową rangę duchową. Akt ten zachował po dziś dzień swoją żywotność. On dalej wzywa nas do dwojakiego rodzaju odpowiedzi. Z jednej strony do synowskiego zawierzenia Maryi, z drugiej strony do jej naśladowania.

Najpierw winniśmy zawierzyć nasze życie Maryi Królowej Korony Polskiej, abyśmy mogli rozwijać się jako królewski Lud Boży. Następnie winniśmy Ją naśladować. Co to znaczy? Jasną odpowiedź na to pytanie znajdziemy w encyklice Piusa XII Ad caeli Reginam: „Niech każdy, wedle swych warunków, stara się pilnie i bez ustanku odtwarzać w swej duszy i wyrażać w postępowaniu wspaniałe cnoty niebiańskiej Królowej i naszej najmilszej Matki. To zaś sprawi, że ci, którzy mienią się chrześcijanami, przez cześć i naśladowanie takiej Królowej i Matki, poczują się wreszcie prawdziwymi braćmi i, zaniechawszy zawiści oraz zbytniej żądzy posiadania, zaczną krzewić miłość społeczną, szanować prawa słabszych i miłować pokój. Niech więc nikt nie uważa się za syna Maryi i nie sądzi, że łatwo dostanie się pod Jej najłaskawszą opiekę, jeśli za Jej wzorem nie wyróżni się sprawiedliwością, łagodnością i czystością, i nie będzie dążył do prawdziwego braterstwa nie tylko nie krzywdząc ani szkodząc, ale pomagając i niosąc pociechę…”.

Niech to wystarczy na dzisiaj. Na koniec chciałbym tylko wyrazić moją ufność w to, że kościół św. Małgorzaty na Śródce stanie się od dnia dzisiejszego miejscem szczególnej modlitwy najpierw członków Towarzystwa Przyjaciół Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich, następnie wszystkich Kresowian zamieszkujących nasz region, wreszcie – także tych Poznańczyków, którzy doceniają wstawiennictwo Matki Bożej Łaskawej ze Lwowa, Królowej Korony Polskiej.

ZAKOŃCZENIE

A zatem:
„Bądź pozdrowiona, bez zmazy poczęta,
W której przedwieczne zamieszkało Słowo,
Bądź pozdrowiona, o Maryjo święta,
Bądź pozdrowiona, Królowo!…”
(Teofil Lenartowicz, Salve Regina)

SHARE