Homilia. Chrystus jest jedynym kapłanem. Msza św. Krzyżma. Wielki Czwartek (Katedra Poznańska – 29.03.2018)

29-03-2018
32

Abp Stanisław Gądecki

Chrystus jest jedynym kapłanem. Msza św. Krzyżma. Wielki Czwartek (Katedra Poznańska – 29.03.2018)

W doroczne święto Chrystusowego kapłaństwa, które zespala wokół biskupa – na wspólnym sprawowaniu Eucharystii – wszystkich prezbiterów diecezjalnych i zakonnych naszej archidiecezji, gromadzimy się w  najstarszej polskiej katedrze, aby dziękować Bogu za powołanie, dzięki któremu – z pomocą Jego łaski – możemy wspólnie budować Kościół.

W tej uroczystej chwili moja myśl i serce zwracają się w Waszą – drodzy Bracia – stronę. O Was myślę, za Was się modlę i z Wami szukam dróg zjednoczenia, gdyż – według świętego Augustyna – „Biskupem jestem dla was, chrześcijaninem jestem razem z wami. Tamto jest przyjętym obowiązkiem, to łaską. Tamto wystawia na niebezpieczeństwo, to przynosi zbawienie. Kiedy w wielkim morzu działalności biskupiej miotają nami burze, przypominamy sobie o Tym, którego Krwią zostaliśmy odkupieni, i uspokojeni tą myślą wpływamy jakby do bezpiecznego portu. Z jednej strony trud osobistego obowiązku, z drugiej – odpoczynek we wspólnym dobrodziejstwie. Zatem im więcej cieszę się tym, że razem z Wami jestem odkupiony, a nie że jestem waszym przełożonym, tym pełniej chciałbym być – zgodnie z wolą Pana – waszym sługą, abym nie okazał się niewdzięcznikiem, skoro aż za taką cenę mogę być waszym współsługą” (św. Augustyn, Kazanie 340).

W takim kontekście pragnę dotknąć tylko dwóch tematów: pierwszym jest Chrystus jako jedyny kapłan Nowego Przymierza, drugim jest Duch Święty, który jedyny może nas doprowadzić do pełni Chrystusowego kapłaństwa.

1.            CHRYSTUS KAPŁANEM

a.     Najpierw więc pierwsza sprawa, czyli Chrystus jako jedyny kapłan Nowego Przymierza. Dobrze o tym wiemy, że Jezusowi przypisywano w Ewangeliach wiele tytułów znanych w refleksji teologicznej Izraela: nauczyciel, prorok, Syn Dawida, Mesjasz, Syn Człowieczy, Syn Boży, Pan. Zdumiewające jest jednak to, że Ewangelie nigdy nie nadały Jezusowi tytułu „kapłana”. Podobnie zresztą czynił apostoł Paweł – który owszem związał śmierć Jezusa z ofiarą paschalną (1Kor 5,7) i ofiarą cierpiącego Sługi (Flp 2,6-11), lecz nigdy nie przypisał Jezusowi tytułu „kapłana”. Ten fakt może nas zdumiewać, zważywszy, iż w czasach Jezusowych istniała przecież świątynia jerozolimska a w niej byli obecni liczni kapłani.

Trzeba więc było czekać wiele lat – aż do momentu powstania Listu do Hebrajczyków – zanim pojawił się tytuł „kapłan” bądź „arcykapłan” zastosowany do osoby i misji Jezusa. Ten List – zwany także „słowem zachęty” (Hbr 13,22) – był skierowany do jakieś bliżej nieokreślonej grupy żydów, którzy uwierzyli w Jezusa, lecz byli zagrożeni  niebezpieczeństwem apostazji. Niektórzy przypuszczają, że chodziło właśnie o tę grupę kapłanów świątyni jerozolimskiej, którzy uznali w Jezusie Mesjasza. To właśnie stamtąd miałby wywodzić się temat kapłaństwa. Brak pojęć kapłańskich w innych pismach Nowego Testamentu jasno wskazuje na to, że Kościół pierwotny widział w tej tematyce tak wielką nowość, że nie da się jej wyrazić dawnymi pojęciami. Konieczne było wypracowanie zupełnie nowego pojęcia kapłaństwa, aby można było je odnieść do tajemnicy Chrystusa (O. A. Vanhoye, Nowość kapłaństwa Chrystusa).

Bracia święci „uczestnicy powołania niebieskiego, zwróćcie uwagę na Apostoła i Arcykapłana naszego wyznania [της ομολογιας ημων], Jezusa” (Hbr 3,1). Właśnie w tym miejscu Pan  Jezus zostaje po raz pierwszy w Nowym Testamencie nazwany „najwyższym kapłanem”. Dlaczego autor Listu do Hebrajczyków nadał ten tytuł komuś, kto z pewnością nie należał do pokolenia Lewiego ani do rodzin kapłańskich? „Wiadomo przecież, że nasz Pan wyszedł z pokolenia Judy, a Mojżesz nic nie wspomniał o kapłanach z tego rodu” (Hbr 7,14). Aby to wyjaśnić, należy – w tym Liście – zwrócić uwagę przynajmniej na cztery elementy nowości rozumienia kapłaństwa Chrystusa w stosunku do Starego Testamentu.

Pierwszą nowością jest to, iż Jezus nie odziedziczył kapłaństwa w taki sposób, w jaki dziedziczyli je potomkowie Aarona. On je otrzymał je od Ojca, od Tego, który rzekł do Niego: „Ty jesteś moim Synem, jam Cię dziś zrodził” (Hbr 5,5). To znaczy, że Jego kapłaństwo było pochodzenia boskiego a nie ludzkiego. Początkiem Jego kapłaństwa było Wcielenie; pojawienie się Jezusa w ludzkiej naturze należy uznać za chwilę Jego powołania. Dzięki Wcieleniu Jezus stał się pomostem, stał się  doskonałym Pośrednikiem pomiędzy Bogiem a ludźmi. Nikt nie może przewyższyć pośrednictwa Tego, który sam jeden był prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem.

Drugą nowością kapłaństwa Jezusa jest jego wieczne trwanie. Autor Listu do Hebrajczyków – cytując Psalm 110, 4 – mówi o Jezusie: „Ty jesteś kapłanem na wieki na wzór Melchizedeka” (Hbr 5,6). W pogańskim kapłanie Melchizedeku (Rdz 14,18) – który był „bez ojca, bez matki, bez rodowodu, nie ma początku dni, ani też końca życia” (Hbr 7,3) – autor Listu dostrzegł zapowiedź wiecznego kapłaństwa Chrystusa. Podczas gdy kapłaństwo świątynne było nietrwałe; kapłani świątyni jerozolimskiej umierali, Chrystus „ponieważ trwa na wieki, ma kapłaństwo nieprzemijające. Przeto i zbawiać na wieki może całkowicie tych, którzy przez Niego zbliżają się do Boga, który zawsze żyje, aby się wstawiać za nimi” (Hbr 7,24-25). To ułatwia zrozumienie tego, dlaczego nikt nie jest ani nie może być dziedzicem Chrystusa ani też Jego następcą. On jest jedynym Kapłanem Nowego Przymierza, który nieustannie naucza, uświęca i kieruje swoim Kościołem, posiadając kapłaństwo nieprzemijające (Hbr 7,22.24).

Trzecią nowością kapłańskiej tajemnicy Chrystusa jest fakt, że Jego kapłaństwo przewyższa w doskonałości i skuteczności każde inne kapłaństwo. Ofiary składane w świątyni jerozolimskiej gwarantowały Hebrajczykom tylko czystość prawną, ale nie były w stanie zgładzić ich grzechów (Hbr 10,11). Natomiast Jezus „jedną […] ofiarą udoskonalił na wieki tych, którzy są uświęcani” (Hbr 10,14). Skuteczność i doskonałość Jego ofiary polega na tym, że nie składał On w ofierze krwi zwierząt, ale ofiarował własną krew, ofiarował swoją własną osobę („przez własną krew wszedł do Miejsca Świętego, zdobywszy dla nas wieczne odkupienie” – por. Hbr 9,12) w akcie doskonałego, synowskiego posłuszeństwa: „Całopalenia i ofiary za grzech nie podobały się Tobie. Wtedy rzekłem: Oto idę – w zwoju księgi napisano o Mnie – abym spełniał wolę Twoją, Boże” (Hbr 10,6-7). Ofiara Jezusa ma wartość doskonałą i nieskończoną, bo jest ona ofiarą Syna Bożego oraz wypełnieniem zbawczego planu Ojca. Chociaż więc od momentu swego poczęcia Jezus już był Pośrednikiem, to jednak w sposób doskonały został nim dopiero przez swoją śmierć.

Czwartą nowością kapłaństwa Chrystusa jest Jego wywyższenie i wejście do chwały. „Sedno zaś wywodów stanowi prawda: takiego mamy arcykapłana, który zasiadł po prawicy tronu Majestatu w niebiosach, jako sługa [leitourgos] świątyni i prawdziwego przybytku [tês skênês]  zbudowanego przez Pana, a nie przez człowieka” (Hbr 8,1-2). Zmartwychwstanie i wywyższenie było szczytowym osiągnięciem jego kapłaństwa, które sprawia, że nie należy On do przeszłości, ale stał się kapłanem, który może nieustannie „wstawiać się za nami przed obliczem Boga” (Hbr 9,24). Odtąd doskonały kult nie ma już miejsca na ziemi, w świątyni jerozolimskiej, ale w niebie. Jednorazowej ekspiacji na ziemi towarzyszy odtąd nieustanne wstawiennictwo w niebie oraz – razem z paruzją – zbawienie dla tych, którzy oczekują Pana.

b.   Skoro więc śmierć Jezusa na krzyżu była ofiarą jednorazową, niepowtarzalną i na zawsze skuteczną, to dlaczego – w ustanowionym przez Chrystusa Kościele – nadal istnieją  kapłani? Co więcej, dlaczego Kościół nie może istnieć bez kapłanów? Na to pytanie Katechizm Kościoła Katolickiego daje taką odpowiedź: „Odkupieńcza ofiara Chrystusa jest jedyna, wypełniona raz na zawsze, a jednak uobecnia się w Ofierze eucharystycznej Kościoła. To samo dotyczy jedynego kapłaństwa Chrystusa; uobecnia się ono przez kapłaństwo służebne, nie pomniejszając jedyności kapłaństwa Chrystusa: ‘Dlatego sam Chrystus jest prawdziwym kapłanem, a inni są tylko Jego sługami’ ” (KKK, 1545).

Jeśli więc Chrystus – jedyny Kapłan – uobecnia się w wyświęconych kapłanach, to znaczy, że kapłan, jest skutecznym znakiem Jego ciągłej i wiecznej obecności w Kościele. Przez wyświęconych kapłanów Chrystus przedłuża swoją obecność i pośrednictwo w ten sposób, że kiedy kapłan przepowiada, celebruje sakramenty czy przewodzi braciom w miłości, to Chrystus – poprzez jego posługę – dalej przepowiada, uświęca i prowadzi swój Kościół. Kapłan nie jest więc  pośrednikiem pomiędzy Bogiem a wspólnotą, lecz tyko sługą Chrystusa, który jest jedynym Pośrednikiem. Władza, której sakrament udziela biskupowi i prezbiterowi – aby nauczał, uświęcał i zarządzał ludem Bożym „in persona Christi capitis” – ma na celu jedynie głoszenie zbawienia dokonanego przez Chrystusa i tworzenie wspólnoty. To jest prawdziwa wielkość a zarazem  prawdziwa odpowiedzialność kapłana.

Benedykt XVI powiedział kiedyś do proboszczów diecezji rzymskiej: „Jeśli kapłan umie naprawdę zdać sobie sprawę z nadzwyczajnej rzeczywistości swojego być i swojego działać, jego czyny bez wątpienia zaciążą owocnie na życiu Kościoła i na jego dynamizmie pastoralnym […] oraz będą miały zbawienny wpływ na całą ludzkość. I tego życzę wszystkim kapłanom tu obecnym oraz wam, drodzy seminarzyści, przygotowujący się do przeżycia tej niezwykłej przygody, jaką jest służebne kapłaństwo w Kościele” (Benedykt XVI, Lectio divina podczas spotkania z proboszczami diecezji rzymskiej – 18.02.2010).

2.            DUCH PRZEWODNIKIEM KAPŁANA

Drugi temat to, Duch Święty jako przewodnik prezbitera. Temat ten nawiązuje do tegorocznego ogólnopolskiego programu duszpasterskiego.

a.  Nasze kapłaństwo łączy wspólna więź z Duchem Świętym i Jego misją. W dniu święceń kapłańskich otrzymaliśmy przecież szczególne wylanie tego Ducha, który odnowił w każdym z nas to, czego dokonał Chrystus w swoich uczniach wieczorem w dniu Paschy, ustanawiając ich kontynuatorami Jego misji w świecie (J 20,21-23).

Św. Grzegorz Wielki wymienia w odwrotnej kolejności dary, które otrzymaliśmy od Ducha Świętego, aby ukazać nam nadprzyrodzony proces, jaki Duch wzbudza w ludzkiej duszy: „Przez bojaźń wzrastamy bowiem ku pobożności, od pobożności zaś ku wiedzy, dzięki wiedzy zyskujemy męstwo, a dzięki męstwu radę, z pomocą rady zdobywamy rozum, z pomocą zaś rozumu mądrość – i tak, dzięki siedmiorakiej łasce Ducha, u szczytu tej drogi otwiera się przed nami brama życia w niebie” (Hom. in Ezech., II,7,7).

Duch Święty sprawia, że nasze czyny zostają przebóstwione, to znaczy współbrzmią z Bożym sposobem myślenia, miłowania i działania, tak że kapłan staje się dla świata wyrazistym znakiem Trójcy Świętej. Umocniony przyjaźnią Pocieszyciela, światłem Słowa i miłością Ojca, może sobie wyznaczyć tak śmiały cel, jakim jest naśladowanie Bożej doskonałości (Mt 5,48).

Duch Święty przywraca w sercu kapłana pełną harmonię z Bogiem, a zapewniając mu zwycięstwo nad złym duchem, otwiera go na uniwersalne wymiary Bożej miłości. W ten sposób pozwala nam przejść od miłości samych siebie do miłości Trójcy, wprowadzając nas w doświadczenie wewnętrznej wolności i pokoju oraz przygotowując do złożenia daru z własnego życia. Tak to – poprzez siedem świętych darów – Duch Święty prowadzi nas ku pełnemu upodobnieniu się do Chrystusa oraz ku doskonałemu współbrzmieniu z wizją Królestwa Bożego (por. Jan Paweł II, List do kapłanów na Wielki Czwartek 1998 r.)

b. Gdy idzie zaś o działania Ducha Świętego w Kościele, to stosunkowo łatwo możemy dostrzec pojawiające się tam niebezpieczeństwo pewnego naruszenia proporcji. Takie ryzyko – mówi tegoroczny List biskupów polskich do kapłanów – pojawia się wtedy, gdy zamiast harmonijnej nauki całego Pisma Świętego mamy do czynienia z fascynacją wybranymi fragmentami Biblii dotyczącymi charyzmatów. Zjawisko to – zamiast do prawidłowego życia duchem Pięćdziesiątnicy – prowadzi Kościół do jakieś „pentekostalizacji” w negatywnym tego słowa znaczeniu.

Ktoś może np. do tego stopnia entuzjazmować się wersetami Pisma mówiącymi o uzdrowieniu, że zapomina o obowiązku weryfikacji ogłaszanych uzdrowień („Idź, pokaż się kapłanowi” – Mt 8,4). Może też stracić z pola widzenia realia życia, czyli to, że do losu człowieka należą choroby i cierpienia („Raduję się w cierpieniach za was i ze swej strony w moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół” – Kol 1,24).

Ktoś inny może do tego stopnia cenić nadzwyczajne charyzmaty, że słabo dostrzega porządek Kościoła ustanowiony przez samego Boga: „Ustanowił Bóg w Kościele najprzód apostołów” (1 Kor 12,28). Święty Paweł bywał w takich sprawach bardzo stanowczy: „Jeżeli komuś wydaje się, że jest prorokiem albo że posiada duchowe dary, niech zrozumie, że to, co wam piszę, jest nakazem Pańskim” (1 Kor 14,37).

Innym razem może się pojawić osłabienie nauczania o sakramentach i moralnych zobowiązaniach chrześcijanina, a przecież „Wielu powie Mi w owym dniu: ‘Panie, Panie, czy nie prorokowaliśmy mocą Twego imienia, i nie wyrzucaliśmy złych duchów mocą Twego imienia, i nie czyniliśmy wielu cudów mocą Twego imienia?’ Wtedy oświadczę im: ‘Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości!’ ” (Mt 7,22-23).

Ważna jest też świadomość działania złego ducha i aktywne przeciwstawianie się jego zakusom. Nasze główne orędzie brzmi: każdego ochrzczonego Chrystus „zbawił przez obmycie odradzające i odnawiające w Duchu Świętym, którego wylał na nas obficie” (Tt 3,5). Koncentrujmy się na pozytywnym głoszeniu orędzia ewangelijnego.

Nie zapominajmy o tym, że: „Sąd o ich autentyczności i o właściwym wprowadzeniu w czyn należy do tych, którzy są w Kościele przełożonymi i którzy szczególnie powołani są, by nie gasić Ducha, lecz doświadczać wszystkiego i zachowywać to, co dobre” (1 Tes 5,12.19-1). Jakże ważna jest w tym względzie rola kapłanów. To przecież oni wprowadzają biblijną zachętę w czyn, czuwając nad kościelnymi ruchami w parafiach, gdy zachęcają ludzi do zaangażowania.

Waszym zadaniem – Drodzy Współbracia – jest przekazywanie ognia. Bez Ducha Świętego nasze kościelne zwyczaje łatwo mogą przemienić się w popiół, który nie jest w stanie rozpalić ludzkich serc. Tylko Duch Święty ma moc przemiany artykułów wiary w płomień życia duchowego. Tylko On ma moc rozpalić w naszych kapłańskich sercach żar Eucharystii, zapał do kapłaństwa, zachwyt obecnością Maryi, radosną wierność Tradycji apostolskiej, sakramentalną służbę ku odpuszczaniu grzechów i życie charyzmatycznymi darami duchowymi na co dzień (por. Siedem darów z Wieczernika. List biskupów polskich do kapłanów na Wielki Czwartek 2018 r.).

ZAKOŃCZENIE

Na koniec, dziękuję jak najserdeczniej każdemu z Was za Waszą liczną obecność i wielkoczwartkową wspólnotę eucharystyczną. We wszystkich Was pragnę uczcić wizerunek Chrystusa, który otrzymaliście wraz ze święceniami. Jest on znakiem Jego szczególnej miłości, której doświadcza każdy kapłan, na którą może zawsze liczyć, aby z entuzjazmem zmierzać do coraz to większej wierności.

W Wielki Czwartek nie zapominajmy o naszych chorych współbraciach a także o starszych kapłanach, którzy dopełniają w swoim ciele „braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół” (Kol 1,24), którzy – z uwagi na wiek i dolegliwości – nie mogli tu przybyć, ale pamiętają o nas i wstawiają się za nami.

Powierzam każdego z Was i Waszą codzienną posługę Maryi, Matce Kapłanów. Niech Ona uprosi Wam, abyście nigdy nie otrzaskali się z tajemnicą kapłaństwa i Eucharystii. Niech wyprosi Kościołowi liczne i święte powołania kapłańskie, zakonne i misyjne; niech wyprosi nam wielu wiernych i wspaniałomyślnych kapłanów.

Serdecznie dziękuję każdemu z Was za całoroczny, kapłański trud i życzę Wam i Waszym wspólnotom parafialnym i zakonnym błogosławionych świąt Zmartwychwstania Pańskiego!