Homilia: II Niedziela Wielkiego Postu, Jasna Góra, 12.03.2017 r. Msza św. w intencji beatyfikacji ojców założycieli Zjednoczonej Europy

13-03-2017

Czcigodni Bracia w kapłańskim posługiwaniu, Osoby życia konsekrowanego, drodzy Siostry i Bracia!

W drugą niedzielę Wielkiego Postu stajemy wraz z członkami rodzącego się ruchu Europa Christi w duchowej stolicy narodu, na naszej polskiej Górze Tabor – na Jasnej Górze, u stóp Matki, aby zawierzyć Jej nasze dążenia do budowania współczesnego świata w oparciu o zasady Chrystusowej Ewangelii, aby modlić się o beatyfikację ojców założycieli zjednoczonej Europy – Roberta Schumana i Alcide De Gasperiego.

Liturgia słowa kieruje dziś nasze myśli w stronę Boga, który wkracza w życie człowieka i je przemienia. Oto w czytaniu z Księgi Rodzaju słyszeliśmy opis powołania Abrama. Otrzymał on polecenie: Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej i z domu twego ojca do kraju, który ci ukażę. Bóg nakazuje Abramowi, aby ten porzucił wszystko, co znał od urodzenia i udał się do bliżej nieznanego mu kraju. W zamian otrzymuje od Boga obietnicę: Uczynię bowiem z ciebie wielki naród, będę ci błogosławił i twoje imię rozsławię. Abram, któremu później Bóg zmienia imię na Abraham, pozostawia całe swoje dotychczasowe życie, wszystkie ziemskie zabezpieczenia i daje posłuch Bożemu wezwaniu, udał się w drogę, jak mu Pan rozkazał. Okazuje się człowiekiem głębokiej wiary i zawierzenia i na tej wierze buduje całe swoje i jego potomstwa życie.

Św. Mateusz natomiast prowadzi nas dziś na spotkanie z Bogiem na Górze Tabor. Nauczając rzesze uczniów Jezus wielokrotnie mówił, iż to On sam jest jedyną drogą wiodącą do poznania Boga. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze mnie. Gdzie indziej zaś: nikt nie zna Ojca tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić. Wybrał więc Piotra, Jakuba i Jana, by wobec nich objawić chwałę Boga i siebie jako Syna Bożego. Jaki był cel tego spotkania? Po pierwsze, Jezus przerywa swoje nauczanie i odrywa uczniów od codziennych obowiązków, gdyż chce im uświadomić, że w życiu najważniejszy jest czas spotkania z Bogiem, czas modlitwy. Kontemplując przebóstwione Oblicze Chrystusa, apostołowie doświadczali obecności Boga i działania Ducha Świętego. Drugim zaś celem wędrówki na Górę Tabor było przygotowanie tych wybranych uczniów do przyszłych wydarzeń, aby – mając w pamięci to przemienienie Syna Bożego – łatwiej mogli przyjąć rzeczywistość krzyża i męki Zbawiciela. To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie, mówi Bóg do obecnych na Górze Przemienienia. Tym samym potwierdza, że to właśnie Chrystus jest Mesjaszem zapowiadanym przez Prawo i Proroków. Obecność Mojżesza i Eliasza była potwierdzeniem tego, co zostało objawione o Mesjaszu i wskazaniem na Chrystusa jako na wypełnienie Pism Starego Testamentu.

Apostołowie zapewne nie zrozumieli wszystkiego, co się dokonało na Górze Tabor, ale chętnie zostaliby tam na dłużej, patrząc na swojego Mistrza w chwale. Stąd słowa Piotra: Panie dobrze, że tu jesteśmy. Postawimy trzy namioty. Jeden dla ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza. Nie chcieli wracać do szarej rzeczywistości, w której czekało ich cierpienie, krzyż i prześladowania.

Drodzy Siostry i Bracia!

Jakże często jesteśmy podobni do apostołów. Chcielibyśmy widzieć tylko Chrystusa triumfującego i chroniącego nas w naszym życiu. Z radością przyjmujemy prawdę o zmartwychwstaniu, ale nie akceptujemy prawdy o krzyżu. Modlitwę ograniczamy do próśb o rozwiązanie naszych problemów, błogosławieństwo dla naszych bliskich, ułożenie życia po naszej myśli. Tymczasem Jezus Chrystus nie tak pragnie nas zbawić. Na swoim własnym przykładzie pokazuje, że do szczęścia wiecznego możemy dojść tylko przez krzyż. Dlatego też św. Paweł zachęca Tymoteusza: Weź udział w trudach i przeciwnościach znoszonych dla Ewangelii mocą Bożą! On nas wybawił i wezwał świętym powołaniem nie na podstawie naszych czynów, lecz stosownie do własnego postanowienia i łaski, która nam dana została w Chrystusie Jezusie przed wiecznymi czasami. Chwała Chrystusa jest bowiem zapowiedzią naszej chwały, do której dążymy przez całe nasze życie. Jest zapowiedzią dojścia do Ziemi Obiecanej, do kraju, który wybrał dla nas Bóg.

Aby tam dojść musimy jednak zostawić to, co oddala nas od Boga, zwrócić ku Niemu swoje serce i realizować w swoim ziemskim pielgrzymowaniu Jego nakaz: To jest mój Syn umiłowany Jego słuchajcie.

Tę prawdę dobrze zrozumieli, ojcowie założyciele zjednoczonej Europy, słudzy Boży, którzy poprzez swoje działanie chcieli zbudować Europę ojczyzn oraz wartości międzyludzkich. Postanowili oni wcielić w życie wskazanie Soboru Watykańskiego II, zgodnie z którym (…) zadaniem ludzi świeckich, z tytułu właściwego im powołania, jest szukanie Królestwa Bożego przez zajmowanie się sprawami świeckimi i kierowanie nimi po myśli Bożej. Dlatego też w swojej działalności politycznej często odwoływali się do Boga i chrześcijańskich wartości.

Alcide De Gasperi (1881–1954) był głęboko wierzącym katolikiem i wielokrotnie publicznie podkreślał swoje przywiązanie do wiary i Kościoła. Propagował różnorodne inicjatywy na rzecz zjednoczenia Europy, szukając inspiracji w Piśmie świętym i postrzegając zaangażowanie w politykę jako służbę Bogu, Kościołowi i Ojczyźnie. Jego córka, Maria Romana, wspomina, iż ojciec miał szczególne nabożeństwo do Najświętszej Maryi Panny i codziennie odmawiał różaniec. Nie mówił nam wiele o Bogu – stwierdza – bo on Nim żył. Jako mąż, ojciec, polityk.

Robert Schuman (1886-1963) codziennie uczestniczył we Mszy św., a w wieku 17 lat zawierzył się całkowicie Bogu przed obrazem Matki Najświętszej. Straciwszy wcześnie rodziców rozważał wstąpienie do seminarium, jednak od swojego przyjaciela usłyszał: w naszym społeczeństwie pilną koniecznością staje się apostolat świeckich. Nie potrafię wyobrazić sobie lepszego apostoła od Ciebie (…) Mam wrażenie, że święci przyszłych czasów będą świętymi w cywilnym garniturze. Tak był postrzegany przez swoich najbliższych i współpracowników, jako gorliwy katolik, stosujący na co dzień Ewangeliczne zasady zarówno w życiu prywatnym, jak i w działalności politycznej. Ten, jak go nazywano, „święty w garniturze”, za zasadę życia gospodarczego uważał wskazania Katolickiej Nauki Społecznej i dążył do zbudowania wspólnoty narodów opartej na wartościach chrześcijańskich. Obaj politycy są kandydatami na ołtarze i, patrząc na świadectwo ich życia, chcemy dzisiaj modlić się o ich rychłą beatyfikację.

Tak więc ta pierwotna idea zjednoczonej Europy nakreślona przez ojców założycieli, miała być oparta na chrześcijańskich wartościach. Wszyscy oni byli czołowymi przedstawicielami europejskiej sceny politycznej – chrześcijańskimi demokratami, szczególnie Schuman i De Gasperi odznaczali się pobożnością, a nawet świętością. Chcieli budować wspólną Europę, o której św. Jan Paweł II powiedział: (…) tożsamości europejskiej nie można zrozumieć bez chrześcijaństwa i że w nim właśnie znajdują się te wspólne korzenie, z których wyrosła i dojrzała cywilizacja starego kontynentu, jego kultura, jego dynamika, jego przedsiębiorczość, jego zdolność do konstruktywnej ekspansji także na inne kontynenty, jednym słowem to wszystko, co stanowi o jego chwale (Jan Paweł II Akt Europejski Santiago De Compostela, 9.11.1982r.).

Kochani!

Taka wizja zjednoczonej Europy była u jej początków, 60-70 lat temu, a co z tej wizji spójnej z Bożym prawem zostało dzisiaj? Dziś, dla przykładu, „w artykule 2. Traktatu Lizbońskiego czytamy m.in., że Unia opiera się na wartościach poszanowania godności osoby ludzkiej, wolności, demokracji, równości». Rozwinięcie tego zagadnienia znajdujemy w Karcie Praw Podstawowych. W obu tych dokumentach unijnych, jak i w eurokonstytucji, odrzuconej w referendach we Francji i Holandii, brak jest odniesienia do Boga i wartości chrześcijańskich. Zastąpiono je zwrotem o kulturowym, religijnym i humanistycznym dziedzictwie. Wielu odczytuje to jako odcinanie się decydentów unijnych od korzeni chrześcijańskich (http://niedziela.pl/artykul/112207/nd/ Wartosci-europejskie).

Czy patrząc na współczesną zlaicyzowaną Europę, która znajduje coraz to nowe sposoby, by odwrócić się od Boga i zepchnąć religię do sfery prywatnej, serca nasze nie napełniają się smutkiem? Z drugiej zaś strony trzeba nam pamiętać, że dzisiaj to na nas spoczywa odpowiedzialność za kształt naszego kontynentu. Dlatego musimy troszczyć się, aby tu i teraz, w świecie, w którym żyjemy Bóg był na pierwszym miejscu a zasadą życia społecznego i gospodarczego była miłość Boga i bliźniego. W tym kontekście wsłuchajmy się w słowa młodego studenta: Dzisiaj, kiedy wszyscy są przeciw Kościołowi, jakie dajemy świadectwo? Czy religią katolicką można nazwać tych kilka zwyczajów praktykowanych biernie jak chrzest, ślub czy znak krzyża na czole brata? Czy możemy na tym poprzestawać, kiedy książki, gazety, sztuka czy instytucje polityczne fascynują się ideałami przeciwnymi chrześcijaństwu? O NIE! Katolicyzm to coś, czym człowiek ma żyć od kołyski do trumny, czym ma być przesiąknięty do szpiku kości. Tak, kochani, to słowa jednego z kandydatów na ołtarze – Alcide De Gasperiego, który nawoływał do dawania autentycznego świadectwa już w 1901 r. na Katolickim Kongresie Uniwersyteckim.

Czy straciły one cokolwiek ze swej aktualności w XXI wieku? Śmiem twierdzić, że nie. Na mocy chrztu świętego każdy z nas został wezwany, aby żyć zasadami Ewangelii od kołyski do trumny, jak to określił De Gasperi. Zdaniem św. Jana Pawła II: Stary kontynent potrzebuje Jezusa Chrystusa, by nie zagubić swej duszy i nie utracić tego, co w przeszłości uczyniło go wielkim i co jeszcze dziś czyni zeń przedmiot podziwu innych narodów (Przemówienie do uczestników III Międzynarodowego Forum Fundacji im. Alcide De Gasperiego; 2002). Dlatego nie możemy zgadzać się na łamanie Bożego prawa, na deprecjonowanie zdrowej, tradycyjnej rodziny, opartej na jedynym i nierozerwalnym sakramentalnym małżeństwie mężczyzny i niewiasty. Nie możemy zgadzać się na zrównywanie z nią innych bardziej lub mniej trwałych związków. Mamy stać na straży życia ludzkiego od jego poczęcia aż do naturalnej śmierci, nie pozwalając na przerywanie ciąży i zabijanie osób chorych czy w podeszłym wieku przez legalizację eutanazji. Nie wolno nam akceptować bluźnierczych przedstawień, czy obrażania Boga i uczuć religijnych w innych formach działalności artystycznej.

Kochani! Chciałbym jeszcze raz podkreślić: to od nas zależy kształt dzisiejszej Europy, ale także jej przyszłość. Jako osoby wierzące mamy budować wspólnotę narodów i dbać jednocześnie o poszanowanie autonomii każdego z jej członków. Nie może być tak, że najbogatsi wyzyskują biednych, pogłębiając już istniejące różnice. Nie może być tak, że prawo ustanawiane dla wszystkich członków wspólnoty godzi w interesy któregoś z nich; zamiast budować – niszczy; zamiast wzbogacać – zubaża. Trzeba nam wracać – jak mówił papież Franciszek – do mocnego przeświadczenia ojców założycieli Unii Europejskiej, którzy pragnęli, by przyszłość była oparta na zdolności do wspólnego działania na rzecz przezwyciężenia podziałów oraz krzewienia pokoju i jedności wśród wszystkich narodów kontynentu. W centrum tego ambitnego projektu politycznego była ufność w człowieka, nie tyle jako obywatela bądź podmiotu ekonomicznego, ale w człowieka jako osobę obdarzoną transcendentną godnością. (Franciszek, Przemówienie w Parlamencie Europejskim w Strasburgu, 2014).

Były to szczytne ideały i nie należy z nich rezygnować, ale wspólnie budować Europę, która nie obraca się wokół gospodarki, ale wokół świętości osoby ludzkiej, wokół niezbywalnych wartości; Europę śmiało uznającą swoją przeszłość i z ufnością patrzącą w przyszłość, aby w pełni i z nadzieją żyć swoją teraźniejszością (Franciszek, j.w.).

Pozwólcie Kochani, że przytoczę w tym miejscu słowa św. Jana Pawła II z Aktu Europejskiego z Santiago de Compostela z 9 listopada 1982r. Wołał wtedy papież do Europy: Ja, biskup Rzymu i pasterz Kościoła powszechnego, z Santiago kieruję do ciebie, stara Europo, wołanie pełne miłości: Odnajdź siebie samą! Bądź sobą! Odkryj swoje początki. Tchnij życie w swoje korzenie. Tchnij życie w te autentyczne wartości, które sprawiały, że twoje dzieje były pełne chwały, a twoja obecność na innych kontynentach dobroczynna. Odbuduj swoją jedność duchową w klimacie pełnego szacunku dla innych religii i dla prawdziwych swobód. Oddaj cesarzowi to, co cesarskie, Bogu zaś to, co Boskie. (…) Nie zniechęcaj się z powodu zmniejszania się twojego znaczenia w świecie czy też z powodu kryzysów społecznych i kulturalnych, które cię dotykają. Możesz jeszcze być latarnią cywilizacji i bodźcem postępu dla świata (Jan Paweł II, Akt Europejski Santiago De Compostela, 9.11.1982r.). Jakże aktualne są i dziś te słowa, pełne nadziei i jak odpowiadają duchowi tej celebracji.

Zawierzmy dzieło tworzenia zjednoczonej Europy Jasnogórskiej Pani oraz Jej Synowi a przemieniając swoje życie w autentyczne świadectwo wiary, zmieniajmy na lepsze także otaczający nas świat i budujmy go na mocnym fundamencie – na Bogu. Niech źródłem naszej siły będzie uczestnictwo w Eucharystii, w której Chrystus przemienia się wobec nas, aby pomóc nam poznać Ojca i nieustannie oddawać Mu chwałę. Niech Bóg błogosławi nam na podjęty trud przemiany serc i otaczającego nas świata. Amen.

Fot. ilustracyjne: Krzysztof Świertok