Homilia Odpust św. Cyryla i Metodego 14.02.2017 r.

15-02-2017

Odpust św. Cyryla i Metodego, Warszawa, 14.02.2017 r.

Drodzy Siostry i Bracia w Chrystusie,

Gromadzi nas dzisiaj święto Cyryla i Metodego, apostołów i patronów Europy, przez których – jak modliliśmy się przed chwilą w kolekcie – Bóg doprowadził narody słowiańskie do światła Ewangelii. Stajemy więc w duchu wdzięczności wobec Boga i Jego zbawczego planu dziękując, że spośród swoich uczniów wyznaczył Pan jeszcze innych, siedemdziesięciu dwóch, i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał. To dzięki ich posłudze, zjednoczona jeszcze Europa, oddychająca dwoma płucami, mogła cieszyć się z faktu, że kolejne narody pogańskie usłyszały słowa Dobrej Nowiny o zbawieniu dokonanym w Jezusie Chrystusie. To oni, jak niegdyś Paweł i Barnaba stanęli na pięknej Bałkańskiej ziemi i rzekli, (…) zwracamy się do pogan. Tak bowiem nakazał nam Pan: «Ustanowiłem Cię światłością dla pogan, abyś był zbawieniem aż po krańce ziemi». A Poganie, słysząc to, radowali się i wielbili słowo Pańskie, a wszyscy, przeznaczeni do życia wiecznego, uwierzyli. Słowo Pańskie rozszerzało się po całym kraju.
Dzisiejsza liturgia gromadzi nas w tym szczególnym miejscu, bo w Centrum Formacji Misyjnej, które troszczy się o odpowiednie przygotowanie misjonarzy wysyłanych z Polski w różne zakątki świata. Czasem są to miejsca, w których nikt o chrześcijaństwie nie słyszał, albo chrześcijan jest niewielu, innym razem – to tereny, gdzie ludzie zapomnieli o Bogu na skutek długotrwałej laicyzacji. I znów stajemy w duchu wdzięczności wobec Boga za fakt, że także dzisiaj, jak przed wiekami, pobudza w ludzkich sercach pragnienie głoszenia Ewangelii aż po krańce świata. Uzdalnia do pozostawienia dosłownie wszystkiego, by nie niosąc ze sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiając iść jak owce między wilki, jeden mając oręż Słowo życia i znak, któremu sprzeciwiać się będą – krzyż.

Misja i misyjność jest wpisana w naturę Kościoła Chrystusowego, przypomniał o tym Sobór Watykański II w dekrecie Ad Gentes. W numerze pierwszym czytamy: Kościół posłany przez Boga do narodów, aby był «powszechnym sakramentem Zbawienia», usiłuje głosić Ewangelię wszystkim ludziom z najgłębszej potrzeby własnej katolickości oraz z nakazu swego Założyciela. Sami bowiem Apostołowie, na których Kościół został założony, idąc w ślady Chrystusa, «głosili słowo prawdy i rodzili Kościoły». A zadaniem ich następców jest nieustannie prowadzić to dzieło, aby «nauka Boża się szerzyła i była wysławiana» (2 Tes 3,1) i aby Królestwo Boże na całym świecie głoszono i zakładano.

Chciałbym w to dzisiejsze święto, Patronów Europy – św. Cyryla i św. Metodego, przywołać słowa św. Jana Pawła II, który przy okazji tego wspomnienia w 1998 roku przypomniał o potrzebie budowania Europy głęboko świadomej swojej przeszłości, gorliwie zabiegającej o realizację praw człowieka, solidarnej z narodami innych kontynentów w dążeniu do pokoju i rozwoju na skalę światową. Patrząc na dzieło greckich braci ówczesny papież wskazywał, że należy podjąć na nowo wysiłek ewangelizacji kontynentu, aby na historycznym przełomie tysiącleci mógł on zaczerpnąć nowe żywotne soki ze swych chrześcijańskich korzeni, z pożytkiem dla wszystkich europejskich narodów, dla ich kultury i pokojowego współistnienia. Właśnie tego bronili Cyryl i Metody – pokojowego współistnienia obrządków greckiego i łacińskiego w chrześcijańskiej Europie. Uważali, że Boga można lepiej zrozumieć słysząc Jego słowo w swoim własnym języku, dlatego Cyryl przetłumaczył Pismo Święte na język starocerkiewno-słowiański. Spełniali posługę misyjną w jedności zarówno z Kościołem Konstantynopolitańskim, przez który zostali posłani, jak i z rzymską Stolicą św. Piotra, przez nią potwierdzeni. Zostali posłani do Słowian we dwóch, aby się wspierać, tak jak apostołowie z dzisiejszej Ewangelii.

Słowa skierowane do apostołów przed dwoma tysiącami lat niezmiennie dotyczą dziś każdego z nas, niezależnie czy żyjemy w Polsce, czy pojedziemy do innego kraju, bo każdy chrześcijanin na mocy chrztu świętego jest powołany do tego, aby świadczyć o Chrystusie. Wy jednak jesteście szczególnymi robotnikami na niwie pańskiej, zostaliście wybrani, aby pracować na chwałę Boga – jedni w Centrum Formacji Misyjnej, inni – w tych miejscach, w których trzeba budować wiarę na nowo lub zupełnie od początku.
Jak trudne i niebezpieczne to zadanie przypomniała nam o tym w ostatnich tygodniach tragedia, która rozegrała się w Boliwii. Znamy ja dobrze, dwie młode wolontariuszki – Anita i Helenka – pojechały do Boliwii, aby pomóc siostrom w prowadzeniu ochronki dla dzieci. Z młodzieńczym entuzjazmem i radością chciały dzielić się tym, co miały najlepszego – swoją wiarą, swoimi talentami i swoją obecnością – aby świadczyć o Chrystusie mieszkańcom Cochabamby. Helenka nie wróciła, została zamordowana. Sytuacja ta pokazuje, że słowa Chrystusa posyłam was jak owce między wilki, są aktualne także dzisiaj.

Drodzy Siostry i Bracia, w krótkim czasie misjonarze w odległych stronach świata, głosić Chrystusa trzeba nam nie tylko słowem, ale o wiele bardziej świadectwem naszego życia. Dlatego też tak ważne w życiu misjonarza jest bycie autentycznym. Ludzie, do których będziecie posłani na początku nie będą Was pytać o Boga, ale będą obserwować Wasze życie. Jezus przykazał uczniom: Jeśli do jakiego miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: Przybliżyło się do was królestwo Boże. I to jest tak naprawdę zadanie dla każdego misjonarza, niezależnie od miejsca, do którego zostanie posłany – świadczyć dobro tym, których spotka i dzielić z nimi codzienność. I w tej codzienności musicie pokazać, że chrześcijaństwo jest piękne, bo jego pierwszą zasadą jest miłość. Najpierw miłość Boga, który poświęcił swojego jedynego Syna, aby zmyć z nas wszelki grzech i dać każdemu człowiekowi nowe życie w Chrystusie. Potem – w odpowiedzi na doświadczenie Bożej miłości – miłość bliźniego, która uzdalnia nas do czynienia dobra innym. Papież Franciszek w swojej adhortacji apostolskiej Evangelii Gaudium pisze, że: Jeśli ktoś rzeczywiście doświadczył miłości Boga, który go zbawia, nie potrzebuje wiele czasu, by zacząć Go głosić (…). Każdy chrześcijanin jest misjonarzem w takiej mierze, w jakiej spotkał się z miłością Boga w Chrystusie Jezusie (EG 120). I to kochani jest nasza siła – doświadczenie Boga i Jego działania w swoim życiu. Tylko wtedy na pytania: skąd wiesz, że Bóg istnieje; że cię kocha; że to On daje ci całe dobro w twoim życiu? I im podobne – misjonarz może odpowiedzieć – wiem, bo tego doświadczyłem, bo spotkałem Boga i widzę Jego obecność w moich codziennych wyborach, decyzjach i działaniach. Tylko takie świadectwo ma szansę zostać przyjęte przez kogoś, kto Boga nie zna i nie doświadczył Jego obecności. Nie warto sobie układać płomiennych przemówień czy opowieści, bo rzeczy wyuczone nie mają w sobie autentyczności. Trzeba pamiętać, że to Duch Święty daje nam słowo i to On – jak pisze papież Franciszek pozwala nam dawać innym wyraźne świadectwo o zbawczej miłości Pana, który – niezależnie od naszych niedoskonałości – oferuje nam swoją bliskość, swoje słowo, swoją moc, i nadaje sens naszemu życiu (EG 121). Swoim własnym życiem powinniśmy pokazywać, że to Chrystus jest najbardziej wyczerpującą odpowiedzią na wszystkie pytania dotyczące człowieka i jego losu.

Do takiej właśnie służby bliźnim powinno przygotowywać Centrum Formacji Misyjnej. Wielopłaszczyznowa formacja obejmująca przygotowanie duchowe, naukę misjologii, medycyny i przeróżnych języków oraz weryfikację kandydatów pod względem możliwości wyjazdu na misje jest niezmiernie ważna, gdyż pomaga najpierw odpowiedzieć sobie na pytanie czy taki wyjazd jest tą najwłaściwszą drogą i szczególnym powołaniem; sukcesywnie pomaga odnaleźć się w nowym środowisku, przetrwać pierwsze dni, tygodnie i nawiązać kontakt z mieszkańcami. Dlatego chciałbym podziękować Pracownikom Centrum za troskę o takie przygotowanie, za zaangażowanie i pomoc, którą świadczą na rzecz osób przygotowujących się do wyjazdu na misje. Dzięki Wam nieznane staje się znajome, a dalekie zakątki świata wydają się bliskie.

Dziękuje także Wam drodzy kapłani, osoby życia konsekrowanego i świeccy za to, że usłyszawszy głos Pana żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało, ochotnym sercem odpowiadacie na zaproszenie, by iść na krańce świata i głosić Dobrą Nowinę wszystkim narodom. Taka odpowiedź harmonizuje pięknie z hasłem roku duszpasterskiego w Kościele, który jest w Polsce – „Idźcie i głoście”. Wszyscy na mocy chrztu św. jesteśmy do tego wezwani, by tam gdzie jesteśmy głosić naszym życiem Chrystusa. Wy zaś, odpowiadając na szczególne misyjne powołanie, wiedzeni tymi słowami, chcecie iść aż po krańce świata.

Kochani!
Nie ustawajcie w Waszej pracy na rzecz Kościoła i dbajcie o każdą powierzoną Wam osobę, czy to w Centrum, czy też już po wyjeździe na misje. Nie traćcie entuzjazmu i radości z głoszenia Chrystusa bliźnim i zarażajcie nimi tych, których spotkacie. Niech Bóg błogosławi wszystkim nam tu obecnym na realizację dzieł do których nas przeznaczył. Amen.

PODZIEL SIĘ