Jasna Góra 13.11.2016 r.

Czcigodni Bracia w Kapłaństwie, uczestnicy XXXIII Ogólnopolskiej Pielgrzymki Kolejarzy, Drodzy Siostry i Bracia.

Przyjechaliśmy dziś, myślę, że w znakomitej większości pociągami, z różnych zakątków Polski do naszego narodowego sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej na Jasną Górę, aby zawierzyć Jej macierzyńskiej opiece naszą Ojczyznę, rodziny oraz Polskie Koleje Państwowe. Stajemy przed Bogiem w ostatnim tygodniu roku liturgicznego, aby za pośrednictwem naszej najdroższej Matki, podziękować Mu za ten szczególny rok łaski, obfitujący w wiele duchowych przeżyć i wydarzeń w Kościele powszechnym oraz w Kościele, który jest w Polsce. Dziękujemy za kończący się już Rok Miłosierdzia, za Jubileusz 1050-lecia Chrztu Polski oraz za festiwal młodości i wiary, jakim były Światowe Dni Młodzieży w Krakowie.

Dzisiejsze słowo Boże, jak zawsze w ostatnich dniach roku liturgicznego, kieruje naszą uwagę na czasy ostateczne. Patrząc na przemiany współczesnego świata często trudno oprzeć się wrażeniu, że żyjemy właśnie w takich czasach. Jakże aktualnie brzmią słowa z Ewangelii św. Łukasza: Powstanie naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu. Wystąpią silne trzęsienia ziemi, a miejscami głód i zaraza; ukażą się straszne zjawiska i wielkie znaki na niebie. Nie trzeba daleko szukać konfliktów zbrojnych – mamy je choćby za wschodnią granicą naszej Ojczyzny. Miliony uchodźców z Syrii i innych terenów ogarniętych wojną szukają schronienia w innych częściach świata, w ostatnim czasie wielu z nich przybyło do Europy. Wszyscy słyszeliśmy też o anomaliach pogodowych, które wywołują tajfuny, powodzie czy trzęsienia ziemi np. we Włoszech. Czy możemy jednak powiedzieć, że znaki te w jakikolwiek sposób pozwalają nam przewidzieć kiedy nastąpi ten dzień palący jak piec, który spali wszystkich pysznych czyniących nieprawość? Nie ma człowieka, który znałby datę końca świata. Pan Jezus wyraźnie przestrzega nas przed fałszywymi prorokami mówiąc: Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: „To ja jestem” oraz: „Nadszedł czas”. Nie podążajcie za nimi! Tylko Bóg bowiem jest Panem życia i śmierci, Panem świata i dlatego tylko On decyduje o tym kiedy zakończy się nasza doczesna pielgrzymka a ziemski świat przestanie istnieć.

Umiłowani Siostry i Bracia w Chrystusie!

Czy ta wizja napawa nas lękiem czy też upatrujemy w niej wypełnienia czasów i Bożej obietnicy? Naturalny jest nasz strach przed klęskami żywiołowymi czy zbrojnymi działaniami państw, które jednym wybuchem mogą zniszczyć ogromną część świata. Dlatego Jezus nie zostawia nas samych, ale przestrzegając nas przed mającym nadejść trudem i cierpieniem, jednocześnie zapewnia nas o swoim wsparciu. Prześladowania i cierpienia, które przyjdą na chrześcijan są środkiem do objawienia chwały Bożej. Chrystus mówi: wydawać was będą nawet rodzice i bracia, krewni i przyjaciele i niektórych z was o śmierć przyprawią. I z powodu mojego imienia będziecie w nienawiści u wszystkich, ale jednocześnie  obiecuje swoim słuchaczom: włos z głowy wam nie spadnie. Przez swoją wytrwałość ocalicie wasze życie. Nie chodzi jednak o ocalenie ziemskiego życia, lecz o życie w królestwie niebieskim, dlatego słyszeliśmy także: Nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie.

Dziś ufnie możemy podnieść głowy z nadzieją na to, że obietnica odkupienia i zachowania życia na wieki dotyczy także nas, gdyż przez chrzest zostaliśmy zanurzeni w Chrystusie, w Jego śmierci i w Jego zmartwychwstaniu. Zechciejmy spojrzeć na tę prawdę w duchu dziękczynienie za Chrzest naszej Ojczyzny i za tegoroczny Jubileusz. Dla wielu chrzest Mieszka I oznaczał polityczną decyzję genialnego stratega, która sprawiła, iż księstwo Polan znalazło się w kręgu kultury łacińskiej i we wspólnocie narodów chrześcijańskich. Nie możemy jednak zapomnieć, że do jego przyjęcia potrzebna była także osobista wiara Mieszka. Przy chrzcielnicy nie pytano go czy chce zawrzeć sojusz z Czechami i zbudować nową tożsamość rodzącego się państwa. Usłyszał te pytania, które słyszymy za każdym razem podczas celebracji chrztu: Czy wyrzekasz się grzechu, aby żyć w wolności dziecka Bożego? Czy wyrzekasz się zła, szatana? Czy wierzysz w Boga Ojca, Jezusa Jego Syna, w Ducha Świętego? Czy wierzysz w Kościół powszechny? Na te pytania Mieszko odpowiedział: „Wyrzekam się!” i „Wierzę!”. Wtedy dopiero, po wyznaniu swojej wiary, usłyszał słowa: Ja ciebie chrzczę w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego i stał się nowym członkiem Kościoła.

To samo wyznanie wiary powtarzamy i my 1050 lat później, gdyż wiara chrześcijańska przetrwała nienaruszona dzięki przekazywaniu jej z pokolenia na pokolenie przez naszych przodków. Dziękujemy dziś Bogu za tę łaskę, że każdego z nas wezwał po imieniu i usynowił zasiewając ziarno wiary w naszych sercach. Trzeba nam pytać się u końca roku jubileuszowego: Czy potrafiliśmy ustrzec i pogłębić naszą wiarę? Czy pozostaliśmy wierni zobowiązaniom wynikającym z chrztu? Czy byliśmy, jesteśmy i będziemy gotowi zawsze świadczyć o Chrystusie, którego poznaliśmy i doświadczyliśmy Jego obecności w naszym osobistym i narodowym życiu? Czy jesteśmy w stanie zaufać Chrystusowi na tyle, aby w obliczu prześladowań zrezygnować z siebie i pozostać wierni Jego nauce? Oto słyszeliśmy przed chwilą w Ewangelii: Postanówcie sobie w sercu nie obmyślać naprzód swej obrony. Ja bowiem dam wam wymowę i mądrość, której żaden z waszych prześladowców nie będzie mógł się oprzeć ani sprzeciwić. Czy potrafimy w ten sposób zaufać Bogu?

Chrzest jest pierwszym doświadczeniem Bożego miłosierdzia w życiu człowieka, gdyż gładzi grzech pierworodny. Bóg tak ukochał człowieka, że dla naszego zbawienia ofiarował swojego Syna. Dzięki ofierze krzyża Jezusa Chrystusa zostaliśmy wykupieni i przeznaczeni do życia w królestwie Bożym. Te dwie tajemnice: chrzest i miłosierdzie są ze sobą nierozerwalnie związane, dlatego wielką łaską było przeżywanie Jubileuszu Chrztu Polski w Nadzwyczajnym Roku Miłosierdzia, którego obchody zakończymy 20 listopada.

W Bulli Misericordiae Vultus papież Franciszek napisał: Potrzebujemy nieustannie kontemplować tę tajemnicę miłosierdzia. Jest ona dla nas źródłem radości, pogody i pokoju. Jest warunkiem naszego zbawienia. Miłosierdzie to słowo, które objawia Przenajświętszą Trójcę. Miłosierdzie to najwyższy i ostateczny akt, w którym Bóg wychodzi nam na spotkanie. Miłosierdzie jest podstawowym prawem, które mieszka w sercu każdego człowieka, gdy patrzy on szczerymi oczami na swojego brata, którego spotyka na drodze życia. Miłosierdzie to droga, która łączy Boga z człowiekiem, ponieważ otwiera serce na nadzieję, że będziemy kochani na zawsze, pomimo ograniczenia, jakim jest nasz grzech. Ten akt niczym niezasłużonej miłości Boga – kochającego Ojca – wzywa nas do odpowiedzi, którą powinniśmy dawać w naszym codziennym życiu. Realizacja przykazania miłości Boga i bliźniego to ogromne wyzwanie, jakie Pan Bóg stawia przed każdym z nas. Podejmując ten wysiłek stajemy się Jego współpracownikami i niesiemy bliźnim Jego miłość. Zadanie to zostało nam powierzone w momencie chrztu świętego, i od tamtej chwili aż po dzień dzisiejszy i całą naszą przyszłość, jest naszym obowiązkiem wobec Boga i bliźnich. Głoszenie swoim życiem tajemnicy miłosierdzia Bożego, którą Bóg najpełniej objawił w Chrystusie ukrzyżowanym i zmartwychwstałym, nie tylko czyni lepszym nasze ziemskie życie, ale przed wszystkim ma prowadzić do przygotowania ludzkości na powtórne przyjście Chrystusa na ziemię, prowadzi do zbawienia.

Należy postawić pytanie, jak mamy dawać to świadectwo w dzisiejszym świecie? Czy mamy oddać życie za wiarę w Chrystusa? Odpowiedź jest tylko jedna: tak, musisz/muszę oddać życie, bez reszty, ale bardzo rzadko będzie to oznaczało fizyczną śmierć. Są takie miejsca, gdzie chrześcijanie są zabijani za swoją wiarę – przeżywamy dziś VIII Dzień Solidarności z Kościołem Prześladowanym – naszą modlitwą i ofiarą chcemy wspomagać naszych braci w Iraku i na Bliskim Wschodzie. Dzięki Bogu my dziś w Polsce możemy bez przeszkód uczestniczyć w praktykach religijnych i otwarcie mówić o swojej przynależności do Chrystusa. Wiemy, że nie zawsze tak było. Wielu z nas pamięta jeszcze czasy, kiedy chodzenie do kościoła nie było dobrze odbierane przez władze państwowe. Dziś jest inaczej i – paradoksalnie – dla niektórych trudniej. Bo teraz najczęściej sami jesteśmy swoimi wrogami a naszym ograniczeniem jest nic innego jak zaniedbanie i źle pojmowana wolność. Kościołów jest tak wiele, że nawet będąc w podróży nie jest trudno znaleźć odpowiadającą godzinę Mszy świętej, są kaplice dworcowe i lotniskowe, ale współczesny człowiek często woli usprawiedliwić się niedogodnościami i nie podejmować żadnego wysiłku w tym kierunku. Ktoś inny będzie się tłumaczył nadmiarem obowiązków. Owszem, to wszystko jest ważne, ale nie może nam przysłonić Boga, który zawsze powinien być na pierwszym miejscu. Nic nie powinno być ważniejsze niż przebywać blisko Boga, w Panu Bogu pokładać nadzieję (antyfona na Komunię).

Drodzy Siostry i Bracia, ta Wasza dziś tutaj obecność i modlitwa w Domu Matki, w duchowej stolicy naszego narodu, to potwierdzenie tego pragnienia, by przebywać blisko Boga, w Nim pokładać nadzieję, to piękne świadectwo Waszej wiary. Dobrze, że tu jesteśmy, aby chwalić Boga i dziękować Mu za wszystko czym nas obdarza. Pamiętajmy jednak, że wróciwszy już niebawem do naszych domów, do codziennych obowiązków i do miejsc pracy, zobowiązani jesteśmy, jako chrześcijanie, do zaniesienia do każdego z tych miejsc, tego co usłyszeliśmy i czego tu doświadczyliśmy.

Zarówno ta Ogólnopolska Pielgrzymka Kolejarzy, jak i Chrześcijański Kongres Kolejarzy, w czasie którego mogłem się z Wami modlić w Sanktuarium bł. Ks. Jerzego Popiełuszki, zostały zwołane pod hasłem „Bądźmy świadkami miłosierdzia”, dlatego dziś zachęcam każdą i każdego z Was, abyście podjęli trud głoszenia i świadczenia miłosierdzia w swoim życiu; w domu, w pracy, wśród przyjaciół. Sam Chrystus, objawiając miłosierdzie Boga Ojca, wzywa swoich uczniów do świadczenia miłosierdzia: „bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny” (Łk 6, 36). Imperatyw naśladowania Boga w Jego miłosierdziu stanowi regułę postępowania oraz istotny warunek wejścia do królestwa niebieskiego (Mt 5,7) i jest konsekwencją doświadczenia miłosiernego działania Boga.

Drodzy Siostry i Bracia, jesteście posłani, aby dawać świadectwo o tej nieskończonej miłosiernej miłości także przez swoją odpowiedzialną pracę. Jak mówi dziś św. Paweł: Sami wiecie, jak należy nas naśladować, bo nie wzbudzaliśmy wśród was niepokoju ani u nikogo nie jedliśmy za darmo chleba, ale pracowaliśmy w trudzie i zmęczeniu, we dnie i w nocy, aby dla nikogo z was nie być ciężarem. Nie żebyśmy nie mieli do tego prawa, lecz po to, aby dać wam samych siebie za przykład do naśladowania. Dzięki swojej pracy, wykonywanej w poczuciu obowiązku i odpowiedzialności za drugiego człowieka i realizowane zadania stajecie się współpracownikami Boga w kreowaniu świata i uświęcaniu go.

W tym miejscu chciałbym Wam podziękować za tę codzienną rzetelną i odpowiedzialną pracę – posługę na rzecz drugiego człowieka. Dzięki Wam ludzie nie tylko mogą bezpiecznie dotrzeć do celu swojej podróży, ale poprzez uśmiech, miły gest, życzliwą pomoc często pokazujecie im, że są dla kogoś ważni, bo są odbiciem Boga, ludźmi stworzonymi na Jego obraz i podobieństwo. Pragnę także podziękować za wielki wkład jaki polska kolej wniosła w organizację Światowych Dni Młodzieży. Dzięki Waszej życzliwości i kompetencji każdy, kto wybrał ten środek transportu bezpiecznie dotarł na miejsce uroczystości a po ich zakończeniu do swojego domu. To było właśnie świadczenie miłosierdzia bliźniemu w potrzebie. Nie tylko słowem, ale konkretnym czynem. To była także służba na rzecz Ojczyzny, która pozwoliła gościom z całego świata wyjechać z Polski z przeświadczeniem, że to kraj przyjaznych ludzi, którzy widzą brata w drugim człowieku. Ten piękny festiwal wiary młodego Kościoła był możliwy dzięki otwartości i gościnności Polaków, dzięki temu, że otworzyliśmy nasze domy i nasze serca dla odwiedzających nas młodych. Być może to jest ta iskra miłosierdzia, która miała wyjść z Polski na świat, jak mówił Pan Jezus św. Siostrze Faustynie. Myślę, że przemieniła ona nie tylko uczestników ŚDM, ale także wniosła powiew świeżości i ożywienia w nasze życie, do naszych rodzin i parafii.

Umiłowani Siostry i Bracia,

Jeśli kiedykolwiek będziecie się zastanawiali jak najlepiej służyć Bogu i być miłosiernym na Jego wzór, popatrzcie na Maryję. Spójrzcie na Jej życie, na całkowite zaufanie Bogu i bezgraniczną wdzięczność za Jego dzieła, wyśpiewane w przepięknym hymnie Magnificat. Bóg uczynił wielkie rzeczy w życiu tej prostej niewiasty wybierając ją na Matkę swojego Syna, który jest miłosiernym obliczem Ojca. Przez ten fakt Maryja stała się Matką Miłosierdzia. Maryja bez słowa skargi współcierpiała z Chrystusem w każdym momencie Jego życia, męki i śmierci, a usłyszawszy pod krzyżem Chrystusa słowa: Niewiasto, oto syn twój, stała się Matką Kościoła i wzięła pod swoją opiekę wszystkie przybrane dzieci Boże, za które Chrystus oddał swoje życie. Doświadczywszy Bożego miłosierdzia, rozdziela nam je nieustannie wypraszając potrzebne łaski u swojego Syna. Zawierzajmy więc jej nas samych, nasze rodziny, miejsca pracy, zawierzajmy naszą Ojczyznę, aby na polskiej ziemi nigdy nie zgasła wiara w Chrystusa. Wołajmy do niej słowami pieśni:

„I kraj nasz cały i lud Twój wierny,
Tobie Maryjo dziś polecamy,
Niechaj nas zbawi Bóg miłosierny,
Którego przez Twe Serce błagamy”. Amen.

Fot. ilustracyjne: Archiwum/Mazur/Episkopat.pl