Abp Gądecki na Jasnej Górze: Potrzeba nam „misyjnego nawrócenia”

03-12-2016
157

– Niech dzisiejszy jubileusz utwierdzi nas w przekonaniu, że nam wszystkim potrzeba „misyjnego nawrócenia”, rozbudzenia świadomości misyjnej, takiej reformy struktur kościelnych, by stały się one bardziej misyjne. Trzeba nam bardzo Kościoła, który jest w drodze ku człowiekowi i narodom. Kościoła, który niesie ludziom nadzieję – mówił przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki 3 grudnia na Jasnej Górze. Przewodniczył on Mszy św. z okazji 100-lecia Papieskiej Unii Misyjnej i wygłosił homilię. Mówił m.in. o tym, na czym polega misja, w jaki sposób powołanie misyjne realizował patron dzisiejszego dnia św. Franciszek Ksawery oraz do czego zobowiązują się współcześni pracownicy i członkowie Papieskiej Unii Misyjnej.

Publikujemy treść homilii:

Abp Stanisław Gądecki

Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo
Jubileusz 100-lecia Papieskiej Unii Misyjnej (Jasna Góra – 3.12.2016)

Wielce czcigodni OO. Paulini, kustosze tego miejsca świętego,
Czcigodny księże dyrektorze krajowy Papieskich Dzieł Misyjnych,
Członkowie dyrekcji krajowej,
Katecheci,
Członkowie Kół Żywego Różańca,
Przyjaciele i sympatycy Papieskich Dzieł Misyjnych,

W dniu dzisiejszym obchodzimy jubileusz 100. lecia Papieskiej Unii Misyjnej. Z tej racji spotykamy się na Jasnej Górze, na Eucharystii – w gronie ludzi rozumiejących słowa Jezusa: „Idźcie i głoście!” – aby wyrazić Bogu wdzięczność za 100 lat modlitwy i działalności wszystkich pracowników i członków tejże Unii.

Przy tej okazji pragniemy rozważyć 3 sprawy: najpierw na czym właściwie polega misja, następnie w jaki sposób powołanie misyjne realizował patron dnia dzisiejszego, św. Franciszek Ksawery, w końcu, do czego zobowiązują się współcześni pracownicy i członkowie Papieskiej Unii Misyjnej?

  1. MISJA UCZNIÓW (Mt 9,35-10,1.6-8)

A zatem najpierw dzisiejszy fragment Ewangelii. Spotykamy w nim Jezusa, który współczuje zbłąkanym duchowo ludziom i wyraża niepokój z powodu braku kierownictwa duchowego ze strony duchowych przywódców Izraela. Pragnie na powrót zgromadzić rozproszony Lud Boży przy Bogu. Chce przygarnąć znękanych i porzuconych, zniszczonych, ogołoconych, i narażonych na duchową śmierć.

Gdy więc nadszedł stosowny czas, Jezus przygotował i wysłał swoich uczniów, aby pomogli Mu w osiągnięciu tego celu. Ewangelista Mateusz tylko raz – w dzisiejszym fragmencie – nazywa „uczniów” „apostołami” (czyli „wysłannikami”, „posłańcami”). Posłał „Dwunastu”, aby reprezentowali cały odnowiony Izrael, będący zrzeszeniem dwunastu pokoleń, które w przyszłości mają stać się „światłem” dla narodów (Iz 49,6). Jezus na razie polecił im tylko, by szli wyłącznie do owiec, które poginęły „z domu Izraela”. Głoszenie Ewangelii i uzdrawianie chorych w pierwszej kolejności dotyczy bowiem Izraela. Dopiero wtedy, kiedy Izrael zostanie odnowiony, stanie się on światłem narodów. Stąd w pierwszym etapie apostołowie usłyszeli zakaz: „Nie idźcie do pogan i nie wstępujcie do żadnego miasta samarytańskiego”. Najpierw musi zostać zgromadzony Izrael.

Skoro zaś uczniowie zostali odkupieni „za darmo”  i powołani bez płacenia za to pieniędzy, również oni winni głosić Dobrą Nowinę o królestwie bezinteresownie. Ponadto ich przepowiadanie powinno dokonywać się w trybie pilnym; winni wyruszyć od razu, bez zaopatrzenia się w pieniądze i prowiant. Bóg zatroszczy się o wszystko, czego im będzie potrzeba (por. Mt 6,31-34). Nie muszą brać ani torby podróżnej, ani dwu tunik na zmianę, sandałów i laski, z czego zazwyczaj  składa się ekwipunek podróżny (Wj 12,11). Zakazy te mają na celu podkreślenie tego, że pełniący misję uczniowie – gdy idzie o zaspokojenia własnych niezbędnych potrzeb – winni  polegać przede wszystkim na Bogu.

Ostatecznie jednak, uczniowie otrzymują od Jezusa coś bezcennego jako ich wyposażenie, Jezus przekazuje im ogromną moc ukazywania królestwa Bożego tak słowem (7,29), jak i czynem (9,6.8; 21,23-27).

Głosić Naukę

Od początku swojej działalności publicznej Jezus przygotowywał uczniów do tego, by „mógł ich wysyłać na głoszenie nauki” (Mk 3,14). I rzeczywiście, głoszenie nauki Jezusa stało się podstawowym obowiązkiem uczniów. To głoszenie, które ma odbywać się pospiesznie; bez zatrzymywania się w drodze przy sprawach nieistotnych: „Zostaw umarłym grzebanie ich umarłych, a ty idź i głoś królestwo Boże!” (Łk 9,60). Podczas gdy większość zabiegów ludzkich na tym świecie koncentruje się wokół zabezpieczania swego stanu posiadania – co jest jakąś formą troski o „zmarłych” – uczeń ma wyrwać się z kręgu bezużytecznej – z punktu widzenia Ewangelii – pracy i głosić Życie.

Uczeń ma przede wszystkim wskazywać drogę, czyli uczyć sztuki życia. Ma głosić Ewangelię przede wszystkim ludziom ubogim (por. Łk 4, 18). Dzisiaj najgłębszym ubóstwem: „jest nieumiejętność doznawania radości, znużenie życiem, postrzeganym jako bezsensowne i wewnętrznie sprzeczne. Ten rodzaj ubóstwa występuje dziś powszechnie w bardzo różnych postaciach zarówno w społeczeństwach materialnie zamożnych, jak i w krajach ubogich. Nieumiejętność doznawania radości jest skutkiem i zarazem źródłem nieumiejętności kochania, rodzi też zawiść, chciwość i wszelkie wady, które sieją zniszczenie w życiu jednostek i w świecie. Dlatego potrzebujemy nowej ewangelizacji: jeżeli sztuka życia pozostaje nie znana, wszystko inne zawodzi. Ta sztuka nie jest jednak przedmiotem badań nauki: może ją przekazać tylko ten, kto ma życie, kto jest uosobioną Ewangelią” (kard. Joseph Ratzinger, Nowa ewangelizacja).

Wypędzać złe duchy

Do uczniów należy również drugie zadanie. Jezus posyła ich także po to, by wypędzali złe duchy (Mk 3,15), ponieważ świat oddalony od Stwórcy i przeciwstawiający się Jemu leży w mocy Złego. Pełen jest idoli, czyli bożków, które zajęły miejsce jedynego Boga i pochwyciły człowieka w swoje władanie, prowadząc go do samozniszczenia. Stąd uczeń powinien podjąć walkę duchową. Winien toczyć walkę: „przeciw pierwiastkom duchowym zła” (Ef 6,12), bo wrogiem człowieka „nie jest ten czy tamten, nie jestem nim też ja sam, nie są ciało ani krew […]. Konflikt sięga głębiej. Jest to walka z niezliczoną ilością atakujących nas niestrudzenie przeciwników, których natury nie da się łatwo ogarnąć, którzy nie mają własnego imienia, lecz tylko zbiorowe określenia; którzy górują nad człowiekiem – przez swoją wyższą pozycje, przez swoje miejsce „w niebiosach” egzystencji, także przez  nieprzenikliwość swej pozycji i własną nieuchwytność..; wszyscy oni są wreszcie pełni radykalnej, śmiertelnej złości” (Heinrich Schlier, Der Brief an die Efeser, s. 291). Inaczej mówiąc uczeń winien – przy pomocy wiary – egzorcyzmować świat, czyli podporządkować świat Duchowi Świętemu.

Leczyć wszystkie choroby i wszelkie słabości

Poza głoszeniem Ewangelii i wyrzucaniem złych duchów do zadań uczniów należy również leczenie z wszystkich chorób i wszelkich słabości” (Mt 10,1). Cały świat bowiem jest jednym wielkim oczekiwaniem na Życie i zdrowie. Samo zaś uzdrawianie chorych nie tylko potwierdza naukę Chrystusa, ale ponadto przekonuje ludzi o dobroci Boga. Egzorcyzmy wraz z uzdrowieniami dopełniają się wzajemnie i wskazują na konieczność leczenia całego człowieka; tak jego ducha, jak i jego ciała. Dlatego też Eugen Biser nazywa chrześcijaństwo „religią terapeutyczną” a powołanie uczniowskie – udziałem w pasterskim współczuciu Jezusa (por. C.M. Martini, Biblia i powołanie, 136).

Leczenie „z wszystkich chorób i wszelkiej słabości” stanowi istotne zadanie ucznia. Takie było też przekonanie Kościoła, który jeszcze w średniowieczu kształcił kapłanów na uniwersytetach nie tylko w dziedzinie teologii, ale jednocześnie także w dziedzinie medycyny.

Ostatecznie jednak Królestwo Chrystusa jest mocą, która zwycięża nie tylko choroby, ale także Szatana. Jest ostatecznym zwycięstwem nad grzechem i śmiercią. Jest mocą leczącą rany, które oszpecają obraz Stwórcy w Jego stworzeniach. Ono tworzy nową ludzkość, która odzyskuje zdrowie we wszystkich swoich wymiarach: fizycznym, psychicznym, duchowym, intelektualnym, ekonomicznym, gospodarczym, politycznym i kulturalnym.

  1. MISJA ŚWIĘTEGO FRANCISZKA KSAWEREGO

Przykładem ucznia, który pod tym względem w sposób wzorowy wypełnił swoje zadanie był św. Franciszek Ksawery (ur. 7.04.1506), który  – po złożeniu ślubów zakonnych i otrzymaniu świeceń kapłańskich (24.06.1537) – udał się na misje (7.04.1541).

Po trwającej 13 miesięcy niebezpiecznej podróży morskiej przybył do Goa (6.05.1542), do stolicy portugalskiej kolonii w Indiach, gdzie żyła spora liczba Portugalczyków bez stałej opieki duchowej. Tam Franciszek zabrał się natychmiast do głoszenia kazań, katechizacji dzieci i dorosłych, spowiadał i odwiedzał ubogich. Następnie udał się na tak zwane „Wybrzeże Rybackie”, do poławiaczy pereł, gdzie żyło około dwadzieścia tysięcy tubylców pozyskanych dla wiary, bez kapłana. Franciszek pracował wśród nich gorliwie przez dwa lata (1543-1545).

Rano uczył dzieci katechizmu i odwiedzał domy, gdzie znajdowali się chorzy lub gdzie opłakiwano zmarłych. Przedpołudnie kończył drugą katechezą dla dzieci i dorosłych. Po południu miała miejsce następna godzina katechezy, a po zachodzie słońca głosił kazanie do zgromadzonych ludzi. „Odkąd tu przybyłem – pize w swoim liście skierowanym do św. Ignacego Loyoli – nie przestaję chrzcić dzieci. […] Te dzieci nie dają mi spokoju ani czasu na odmówienie oficjum, jedzenie czy spanie, zanim nie nauczę ich jakiejś modlitwy. Tu zaczynam rozumieć, że „do takich należy królestwo Boże”. Byłoby to z mej strony brakiem wiary, gdybym nie zadośćuczynił tak pobożnym pragnieniom. Dlatego nauczywszy ich wyznawać Boga w Trójcy Jedynego, wyjaśniłem im Skład Apostolski oraz Ojcze nasz i Zdrowaś Maryjo” (Z listu św. Franciszka Ksawerego do św. Ignacego Loyoli (H. Tursellini, Vita Francisci Xaverii, Romae 1596, Lib. 4, epist. 4 [1542] et 5 [1544]).

Franciszek był przekonany o tym, że na terenach misyjnych tylko dlatego jest tak niewielu chrześcijan, ponieważ brakuje ludzi, którzy by ich ewangelizowali. W jednym ze swoich listów tak pisze: „Często wspominam, jak to dawniej, na uczelniach europejskich, a szczególnie na Sorbonie, wyszedłszy z siebie, krzyczałem do tych, którzy mają więcej wiedzy niż miłości, i nawoływałem ich tymi słowami: O jak wiele dusz z waszej winy traci niebo i pogrąża się w otchłań piekła! Obyż to oni tak się przykładali do apostolstwa, jak pilni są do nauki, by mogli zdać Bogu rachunek z powierzonych im talentów wiedzy. O gdybyż ta myśl mogła ich poruszyć; oby odbyli ćwiczenia duchowne i zechcieli posłuchać tego, co by im Pan powiedział w głębi ich serca, i porzuciliby swoje pożądania i sprawy ziemskie. Byliby wtedy gotowi na wezwanie Pańskie i wołali do Niego: „Oto jestem, co mam czynić, Panie?” Poślij mnie, dokąd zechcesz,…” (Z listu św. Franciszka Ksawerego do św. Ignacego Loyoli (H. Tursellini, Vita Francisci Xaverii, Romae 1596, Lib. 4, epist. 4 [1542] et 5 [1544]).

Dalej nasz Święty udał się do wiosek przylądka Komoryn. Tam ochrzcił ponad. 10 tys. ludzi, którzy wkrótce zostali poddani prześladowaniom i ok. sześciuset z nich poniosło śmierć męczeńską.

W kwietniu 1549 roku – z portu w Goa – Franciszek wyruszył do Japonii. Po pierwszych nieudanych próbach misyjnych (w Kagoshimie i na wyspie Miyako), udał się na wyspę Kiu-siu, gdzie pomyślnie kierował akcją misyjną. Tam nauczył się japońskiego na tyle, by go rozumiano, chociaż jego wymowa i błędy gramatyczne wywoływały u miejscowych wywoływał śmiech. Łącznie pozyskał dla wiary około tysiąca Japończyków. Zostawił dla nich dwóch kapłanów a sam powrócił do Indii (1551).

Może warto dodać, iż ówczesne sukcesy misyjne jezuitów były wtedy solą w oku dla świata protestanckiego. Teodor z Bezy – współpracownik Kalwina – stwierdził, że „apostolat  w świecie należy pozostawić „tej szarańczy niedawno zwymiotowanej przez piekło, która z hipokryzją nosi imię Jezusa”. Chodziło o jezuitów.

Istotnie, chociaż Franciszkiem nie kierowały żadne marzenia poszukiwacza przygód ani ambicje zachłannego kupca, to jednak wyruszył on tam, gdzie nie odważył się wyruszyć nawet najbardziej zuchwały poszukiwacz przygód, najbardziej chciwy kupiec; postanowił dotrzeć do Chin. Daremnie szukał kogoś, kto by zechciał razem z nim pojechać, Chińczycy bowiem byli w tym czasie bardzo wrogo nastawieni do Europejczyków. W końcu z  wielkim trudem dotarł do wyspy Sancjan, w pobliżu Chin, jednak żaden kapitan nie chciał popłynąć dalej w obawie przed karą śmierci, jaka czekałaby go za przekroczenie granicy Chin.
Na wyspie Sancjan Franciszek – utrudzony podróżą i zabójczym klimatem – rozchorował się śmiertelnie i tam też umarł – z imieniem Jezus na ustach – przed świtem, dnia 3 grudnia 1552 roku, w porcie, w obcym słomianym szałasie, po dziesięciu latach od przybycia do Indii, w 46. roku życia. Z pism św. Franciszka Ksawerego pozostały jego listy, będące najpiękniejszym świadectwem jego głębokiego życia wewnętrznego, żaru misyjnego i bezwzględnego oddania się sprawie zbawienia dusz.

W roku 1910 papież św. Pius X ogłosił św. Franciszka Ksawerego patronem Dzieła Rozkrzewiania Wiary a w roku 1927 – papież Pius XI – ogłosił go głównym patronem misji katolickich.

  1. PAPIESKA UNIA MISYJNA 

    Po ponad 360 latach od śmierci św. Franciszka Ksawerego misje zyskały potężną pomoc instytucjonalną. W tym czasie – z doświadczenia, inicjatywy i pracy Ojca Pawła Manna (ur. 16.01.1872 r. w Avellino) – zrodziła się Papieska Unia Misyjna.

Ojciec Manna od zawsze pragnął być misjonarzem i głosić Chrystusa wszystkim, którzy jeszcze o Nim nie słyszeli. W wieku 19 lat wstąpił do Instytutu Misji Zagranicznych w Mediolanie i po otrzymaniu święceń kapłańskich wyjechał na wymarzone misje do Birmy. Pracował tam dwanaście lat, lecz z powodu słabego zdrowia musiał definitywnie powrócić do ojczyzny.

I właśnie od tego momentu rozpoczęła się jego niesamowita praca animatora misyjnego. Podróżując po Włoszech i innych krajach Europy O. Manna poznał wielką niewiedzę i obojętność chrześcijan wobec sprawy misji. Postanowił więc najpierw rozbudzić zainteresowanie misjami pośród kapłanów, aby dzięki nim rozwinąć zapał misyjny  wiernych świeckich. Dlatego – we współpracy z abp. Guido Conforti z Parmy – powołał do życia Unię Misyjną Duchowieństwa, którą zatwierdził papież Benedykt XV właśnie 100 lat temu, dnia 31.10.1916 roku.

Kongregacja Rozkrzewiania Wiary poszerzyła później grono członków Unii o zakonników, kleryków, siostry zakonne i świeckich konsekrowanych (1944). Wreszcie posoborowe statuty  włączyły do niej również osoby świeckie, pełniące funkcje duszpasterskie (1980). W końcu – już po śmierci O. Manna (1952) – papież Pius XII – podniósł Unię Misyjną Duchowieństwa do rangi dzieła „papieskiego” i odtąd przyjęła ona nazwę Papieska Unia Misyjna (1956).

Już trzy lata po swoim powstaniu dzieło to pojawiło się w Polsce i – osiem lat później – było już obecne we wszystkich polskich diecezjach, gromadząc w swoich szeregach ok. pięć tysięcy kapłanów.

Szczególnym celem Papieskiej Unii Misyjnej jest – jak mówi encyklika Redemptoris Misio – „uwrażliwianie i formacja misyjna kapłanów, zakonników i zakonnic, którzy ze swej strony winni troszczyć się o nią we wspólnotach chrześcijańskich; ponadto Unia zmierza do szerzenia innych Dzieł Papieskich, których jest duszą” (RM, 84).

Jej zadaniem jest budzenie w Kościele autentycznej pasji na rzecz misji, uczestnictwa w formacji misyjnej, przynaglanie wspólnot chrześcijańskich do współpracy w działalności ewangelizacyjnej oraz pomoc misjom modlitwą i ofiarami materialnymi.

Do zadań członków Papieskiej Unii Misyjnej należy zatem:

  • rozważanie Pisma Świętego, w celu zrozumienia powszechnego planu zbawienia i poznania misyjnej natury Kościoła,
  • zapoznanie się z treścią dokumentów misyjnych Soboru Watykańskiego II i encyklik papieskich,
  • modlitwa skierowana do „Pana żniwa, aby wysłał robotników na żniwo swoje” (Mt 9, 37-38),
  • przygotowanie całego Kościoła do „misyjności”,
  • propagowanie świadomości misyjnej pośród kleryków, kapłanów, zakonników i świeckich,
  • formowanie animatorów misyjnych,
  • propagowanie Papieskiego Dzieła Misyjnego,
  • postrzeganie historii Kościoła i osobistej historii w perspektywie powszechnej,
  • wspieranie jedności pośród chrześcijan (J 17,23).

Święty niepokój misyjny winien animować wszystkich ochrzczonych. Nie może być dla nas rzeczą obojętną, że tak wiele ludzi żyje na pustyni duchowej. „Jest dziś tak wiele rodzajów pustyń: pustynia ubóstwa, pustynia głodu i pragnienia, pustynia porzucenia, samotności i zranionej miłości. Jest to pustynia życia z dala od Boga. Jest to oddalenie dusz, które żyją bez świadomości swojej ludzkiej godności na drodze ich własnego bytowania. Ciągle przybywa zewnętrznych pustyń w naszym świecie, ponieważ coraz liczniejsze są pustynie wewnętrzne. Także skarby ziemi nie są ciągle do dyspozycji budowania ogrodu Bożego, w którym wszyscy mogliby żyć, ale służą siłom dalszej destrukcji. Kościół, w którym wszyscy mogliby żyć wspólnie, wymaga, by Pasterze obowiązkowo, tak jak Chrystus, udali się w drogę, by wyprowadzić ludzi poza te pustynie, do miejsca, gdzie jest życie, do przyjaźni z Synem Bożym, i prowadzili zawsze do Tego, który daje Życie i daje je w obfitości” (Benedykt XVI, Homilia z okazji inauguracji pontyfikatu, Rzym 24.04.2005).

ZAKOŃCZENIE

A zatem, skoro „powołanie chrześcijańskie jest ze swojej natury również powołaniem do apostolstwa” (DA 2), prośmy więc Matkę naszego Zbawiciela, Panią Jasnogórską, o misyjny zapał dla wszystkich wierzących. O wzbudzenie nowych powołań misyjnych wśród ludzi ochrzczonych. Niech dzisiejszy jubileusz utwierdzi nas w przekonaniu, że nam wszystkim potrzeba „misyjnego nawrócenia”, rozbudzenia świadomości misyjnej, takiej reformy struktur kościelnych, by stały się one bardziej misyjne. Trzeba nam bardzo Kościoła, który jest w drodze ku człowiekowi i narodom. Kościoła, który niesie ludziom nadzieję.

Zdjęcie ilustracyjne: M.Mazur/Episkopat.pl