(Polski) Abp Górzyński w Piekarach Śląskich: Nic nie pomoże zachowywanie pozorów, jeśli serce nie jest prawe

21-08-2022
147

Sorry, this entry is only available in Polish. For the sake of viewer convenience, the content is shown below in the alternative language. You may click the link to switch the active language.

Bardzo krzepiąco brzmią dla nas słowa mówiące o powszechności zbawienia – mówił w homilii na pielgrzymce kobiet w Piekarach abp warmiński Józef Górzyński. – Czy powszechność zbawienia znaczy, że nie ma niebezpieczeństwa potępienia? – zapytał.

Arcybiskup warmiński Józef Górzyński wygłosił homilię do uczestniczek Pielgrzymki Kobiet i Dziewcząt do Matki Bożej Piekarskiej. Pytał w niej, czy na drodze do zbawienia coś zależy od nas.

– Na pytanie „czy tylko nieliczni będą zbawieni?”, Pan Jezus nie odpowiada ani twierdząco, ani przecząco – nie daje się wciągnąć w teoretyzowanie. Ale też nie udziela odpowiedzi wymijającej. Podejmuje ten temat w sposób jak najbardziej konkretny i skierowany bardzo osobiście do rozmówców. Jakby chciał powiedzieć każdemu osobiście aby skupił się na tym, by sam nie zmarnował zbawienia, by dołożył starań, bo zbawienie nie dzieje się z automatu. Napomina: pamiętajcie, że nic nie pomoże zachowywanie pozorów, jeśli serce nie jest prawe, jeśli czyny nie są sprawiedliwe – wskazał.

Abp Górzyński stwierdził, że Pan Jezus umarł za wszystkich, za każdego bez wyjątku człowieka. – Tym niemniej są tacy, którzy decydują się to zbawienie odrzucić. Są też tacy, którzy choć przyznają się do Pana Jezusa, popełniają ciężkie nieprawości, a wtedy ich przyznawanie się do Jezusa jest próżne, czasem wręcz bluźniercze. Zbawienie nie jest czymś, co z racji dokonań Pana Jezusa nam się należy i jest nam bezwarunkowo zagwarantowane. Trzeba o nie w życiu doczesnym zawalczyć: wspinając się stromą ścieżką i przeciskając przez ciasną bramę. Nie z naszych starań ono pochodzi, ale wymaga od człowieka trudu współpracy – podkreślił.

Piekarski kaznodzieja zaznaczył, że zbawienie nie jest zarezerwowane jedynie dla przynależących do jakiegokolwiek gremium, ani z urodzenia, ani z deklaracji. – Ci, co na to liczą mogą znaleźć się za zamkniętymi drzwiami uczty zbawienia, a ich miejsce mogą zająć inni ze wszystkich stron świata. Nie liczy się, bowiem „staż przynależności” ani do starego ani do nowego przymierza, ale uczciwość w osobistej relacji z Bogiem – powiedział.

Mówił o „przychodzących z daleka”, o których Jezus powiedział, że zajmą miejsce za stołem w Królestwie Bożym.  – To ci, którzy przeszli drogę nawrócenia: poznali własną słabość i zapragnęli przemiany, ratunku w Jezusie Chrystusie. W tym sensie daleką drogę „ze wschodu i zachodu, z północy i południa” może i powinien przebyć zarówno ewangeliczny faryzeusz, celnik i jawnogrzesznica, jak i każdy z nas. Bo nie ma człowieka, który nie potrzebowałby nawrócenia. Jeśli komuś wydaje się, że stanowi w tym względzie chlubny wyjątek, jest w wielkim niebezpieczeństwie. Żaden święty nie widział się doskonałym, żaden nie uzurpował sobie pierwszego miejsca. To dla nas szansa i zachęta: te dalekie i ostatnie miejsca są bardzo dobrą pozycją wyjściową do podium zbawienia – zwrócił uwagę.

Abp Górzyński zachęcał, żeby każdy odpowiedział sobie na najważniejsze dla każdego człowieka pytanie: “jakie powinno być moje życie by stało się drogą zbawienia?”. – Wiemy, że odpowiedź na to pytanie ma tylko Zbawiciel. Każde spotkanie z Nim, każda modlitwa, każda Eucharystia, także i ta, w której teraz uczestniczymy, ma ten cel, bym znalazł na to pytanie właściwą odpowiedź. A Zbawiciel wskazuje na siebie: „Ja jestem drogą, prawdą i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przeze Mnie” – stwierdził.

Mówił o naśladowaniu Jezusa w wypełnianiu swojego powołania, które daje Pan Bóg. – Każdy, czy to kobieta czy mężczyzna, winien dociekać woli Boga dla zrozumienia tego, co powinien czynić – powiedział.

Wspomniał błogosławionego Ślązaka, ks. Jana Machę, który naśladował Pana “aż do przelania krwi”, czyli męczeństwa. Cytował słowa św. Augustyna o miejscu w niebie: “Są, są, bracia moi, w ogrodzie Pana nie tylko róże męczenników, ale i lilie dziewic, bluszcze małżonków, fiołki wdowieństwa. Nikt z ludzi, najmilsi, nie powinien powątpiewać o swym powołaniu. Za wszystkich bowiem cierpiał Chrystus. Słusznie o Nim napisano: On pragnie, aby wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy.

Mówił o postawie miłości i służby, najlepiej widocznej w życiu Maryi i świętych. – Tak uświęcili siebie i wzięli udział w Bożym dziele zbawiania świata. Słusznie zatrzymujemy się na podziwianiu i docenianiu życia i dzieł wybitnych ludzi, zwłaszcza naszych rodaków. Pani Barbara Wachowicz opisując życie wielu wielkich Polaków przybliżyła nam także postaci ich matek. Synowie byli wielcy, ale, to kim byli i czego dokonali, było emanacją świata, który ich ukształtował. A twórcami tego świata były w ogromnej mierze ich matki. Świat i naród nawet nie wie ile im zawdzięcza. Oto cichy i niedostrzegalny, ale często przemożny wpływ na dzieje świata, będący efektem zwyczajnego, ale opartego o prawdziwe wartości życia. Efekt dobrze rozpoznanego i sumiennie wypełnionego własnego powołania – wskazał.

Arcybiskup warmiński dodał: – To, że każdy z nas ma w tym dziele swoje własne miejsce i swoje własne zadanie, to motyw i przynaglenie do osobistej relacji z Bogiem. Po to tu przybyliśmy. Z tej bowiem relacji wyprowadzamy wszystko, co w naszym chrześcijańskim życiu ważne. Tu rodzi się motywacja i dokonuje uzdolnienie łaską do właściwego działania. Tu w osobistej relacji z Bogiem odkrywamy piękno naszego istnienie i radość naszego powołania, takich jakimi jesteśmy, czy to mężczyźni, czy kobiety.

Za: www.archidiecezjakatowicka.pl

fot. Przemysław Kucharczak /Foto Gość/ www.archidiecezjakatowicka.pl