(Polski) Bp Artur Miziński: Bł. Władysław z Gielniowa miał czas najpierw dla Boga

0
1457

Sorry, this entry is only available in Polish. For the sake of viewer convenience, the content is shown below in the alternative language. You may click the link to switch the active language.

O tym, że bł. Władysław z Gielniowa miał czas “najpierw dla Boga – tak na osobistą modlitwę, jak i sprawowanie Eucharystii z najwyższą czcią – a potem dla ludzi, tak dla duchownych, jak i świeckich” mówił w homilii wygłoszonej 24 września bp Artur Miziński. Sekretarz Generalny Konferencji  Episkopatu Polski przewodniczył Mszy św. i wygłosił homilię podczas uroczystości odpustowych w parafii pw. bł. Władysława z Gielniowa, patrona stolicy.

>>Tekst homilii

Nawiązując do Ewangelii bp Artur Miziński mówił w homilii o zawierzeniu „nowej logice serca”, o potrzebie “przejścia od „logiki zasług”, właściwej temu, kto żywi pretensje i nie uznaje daru ani go nie przyjmuje, do „logiki łaski”, otwierającej nowy świat, który swoje źródło posiada w miłości i tajemnicy Królestwa Bożego”.

– To co jest najbardziej nasze w tym wielkim Boskim dziele to możliwość pracy i poświęcenia życia dla Niego. Przyjmując ten dar, odnajdujemy nasze własne szczęście. Kto zaś tego daru przyjąć nie chce, pozostanie nieszczęśliwy i wiecznie niezadowolony, jak robotnicy opisani w dzisiejszym fragmencie Ewangelii – mówił Sekretarz Generalny Episkopatu.

Bp Miziński podkreślał, że każdy ma swoją życiową historię i nie wolno nam osądzać i kalkulować kto zasłużył na Bożego denara, a komu się on nie należy, bo ta decyzja przysługuje tylko i wyłącznie właścicielowi winnicy. – Bóg zatrudnia każdego, dla nikogo nie zabraknie pracy w winnicy, nikt nie musi bezczynnie stać na rynku – mówił.

Wspominając bł. Władysława z Gielniowa, podkreślał, że ofiarnie pracując w winnicy Pańskiej, osiągnął świętość.  Przypomniał, że jemu zawdzięczamy m.in. polskie tłumaczenie Godzinek ku czci Najświętszej Maryi Panny. – Długie godziny spędzał na modlitwie, spał tylko kilka godzin przykryty jedynie własnym habitem, często umartwiał ciało postem i biczowaniem. Będąc prowincjałem zakonu bernardynów, często wizytował odległe od siebie klasztory, pokonując drogę pieszo i boso. Narzucając sobie tak surową dyscyplinę, jednocześnie dbał bardzo o współbraci, a w szczególności o tych schorowanych lub w podeszłym wieku – mówił.

– Jest dzisiaj stosowny czas, abyśmy zastanowili się nad tym, czego Bóg oczekuje od nas zatrudniając nas w swojej winnicy, bo kiedy przyjdzie kres dnia będziemy musieli rozliczyć się z każdej godziny pracy. Bóg stworzył nas bez nas, ale zbawić nas bez nas – bez naszej współpracy – nie może. Czy chcemy z Nim współpracować? Czy nie zapominamy, że Królestwo Boże jest o wiele więcej warte niż wszystkie dobra doczesne? – pytał na zakończenie homilii bp Miziński. – Wypełnianie woli Bożej w codziennym życiu jest  na pewno trudniejsze od fizycznej pracy w winnicy, ale i nagroda, którą otrzymamy za ten wysiłek jest bez porównania cenniejsza od zapłaty za jakąkolwiek pracę na ziemi. Pracujmy więc wytrwale i z miłością, abyśmy na końcu czasów, gdy przyjdzie do wypłaty, mogli bez lęku powiedzieć: Wszystko, co mi zleciłeś Panie, wykonałem – zachęcał.

BPKEP

Zdjęcie ilustracyjne: www.franciszkanie.pl

NO COMMENTS