Homilia Prymasa Polski podczas ingresu

07-06-2014

Homilia abp. Wojciecha Polaka podczas ingresu do katedry gnieźnieńskiej. Gniezno, 7 czerwca 2014 r.

635

Zebrani w tej prastarej katedrze gnieźnieńskiej, u stóp św. Wojciecha, w dzisiejszą sobotę, a prawie już w Wigilię Uroczystości Zesłania Ducha Świętego, stajemy razem, aby po raz kolejny doświadczyć ożywiającej mocy Słowa Bożego. Obecny w tym słowie Jezus zapowiada nam już cud Wieczernika, który niebawem stanie się udziałem całego Kościoła. On sam przed swym wniebowstąpieniem, odchodząc do Ojca, nie tylko jednak informuje uczniów o tym, co niebawem nastąpi, co się stanie, ale raczej wskazuje zaraz na ich los, na ich przeznaczenie i powołanie. Stanie się ono właśnie ich udziałem, gdy zstąpi na nich Duch Święty. Gdy Duch Święty zstąpi na was – mówi – otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi (Dz 1,8). W mocy Ducha Świętego mają zatem świadczyć o Nim, świadczyć o Chrystusie i to – jak wskazywał nam w drugim czytaniu zaczerpniętym z Listu do Filipian św. Paweł – trwając mocno w jednym duchu, jednym sercem walcząc wspólnie o wiarę w Ewangelię, i w niczym nie dając się zastraszyć przeciwnikom (Flp 1,27). Świadectwo duchowej jedności, gdzie wierzących ożywiały jedno serce i jeden duch (por. Dz 4,32), świadectwo wspólnej troski o Ewangelię, o wiarę w Ewangelię i odważnego głoszenia Jezusa Chrystusa aż po krańce ziemi, jest – jak nam przypomniał kiedyś papież Benedykt XVI – ze swej istoty posłaniem: muszą oni głosić światu, że Jezus jest Żyjącym – jest samym Życiem. Jest Żyjącym, który zgodnie z dynamiką ukazaną nam w dzisiejszej Ewangelii nie tyle układa i podaje swym uczniom zasady i reguły prawdziwego życia, tłumacząc je w oparciu o zrozumiałe powszechnie przykłady, ale przed wszystkim On sam własnym życiem, śmiercią i zmartwychwstaniem potwierdza ich moc i skuteczność. Nie dziwi więc, że całość zamyka jakże czytelnym i jasnym wskazaniem do naśladowania Go: a kto by chciał Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem tam będzie i mój sługa (J 12,26).

Siostry i Bracia w Chrystusie Panu!

Z gnieźnieńskiego Wzgórza Lecha, na którym położony jest ten prastary Tum, wezwanie do służby Jezusowi Chrystusowi, do pójścia za Nim, do naśladowania Go na drodze codziennie oddawanego i darowanego Bogu i ludziom życia, wpisuje się w historię i w teraźniejszość ludzi tutaj modlących się. Stąd czerpie siłę Polska, tutaj przecież ochrzczona przed tysiącem lat. Stąd czerpie siłę Kościół zbudowany na męczeńskiej krwi św. Wojciecha i świadectwie wiary bł. Radzyma, pierwszego arcybiskupa gnieźnieńskiego. Stąd, ku pamięci obecnych i przyszłych pokoleń, brzmią wciąż w naszych uszach słowa niestrudzonego świętowojciechowego pielgrzyma, św. Jana Pawła II, który przypominał, że ilekroć znajdujemy się tutaj, na tym miejscu, musimy widzieć na nowo otwarty wieczernik Zielnych Świąt. Mając oczy utkwione w otwarte drzwi Wieczernika, i my sami, jak kiedyś apostołowie, jesteśmy wezwani do świadectwa i posłani – będziecie moimi świadkami (…) aż po krańce ziemi. Skoro ich świadectwo było ze swej istoty posłaniem, to także nasze świadectwo jest i musi być posłaniem, a więc wyjściem przez te otwarte drzwi gnieźnieńskiego wieczernika i pójściem do świata, do rzeczywistości, która nas otacza i w której jesteśmy zanurzeni, by nieść dziś, naszym Siostrom i Braciom, nowinę, dobrą nowinę, że Jezus jest Żyjącym – jest samym Życiem. W Nim jest nasze życie, nasza przyszłość, nasze zbawienie, nasza radość. Ona bowiem – woła do nas papież Franciszek – napełnia serce i całe życie tych, którzy spotykają się z Jezusem. Ci, którzy pozwalają, żeby ich zbawił, zostają wyzwoleni od grzechu, od smutku, od wewnętrznej pustki, od izolacji. Z Jezusem Chrystusem radość zawsze rodzi się i odradza.

Siostry i Bracia w Chrystusie!

Gdy św. Jan Paweł II przypominał nam, że tutaj, na tym miejscu musimy widzieć na nowo otwarty wieczernik Zielonych Świąt, dodawał, że ludy słowiańskie i inne zamieszkujące w tej części Europy, zdumiewały się, że apostołowie Jezusa Chrystusa mówią ich językami, że w rodzimej mowie opowiadają wielkie dzieła Boże. To zdumienie okazywane u początków dzieła ewangelizacji na naszej piastowskiej ziemi, może zagościć również dziś w sercach naszych sióstr i braci, tak często zniechęconych, rozczarowanych, zawiedzionych, jakby w tym życiu pozostawionych jedynie samym sobie. Nie chodzi, oczywiście, o same słowa. Chodzi o ich zbawczą moc, o głoszenie z nową mocą, w nowej rzeczywistości i wobec współczesnego człowieka zdumiewających dzieł Boga. Będzie to jednak możliwe tylko wtedy, gdy my sami, jako pierwsi, otworzymy nasze umysły i serca na Bożą moc, na dar Ducha Świętego, na słowa Jego Ewangelii. Będzie to możliwe, gdy jako Kościół gnieźnieński, idąc po śladach naszego Patrona, św. Wojciecha, bardziej jeszcze zrozumiemy, że ponad miłość doczesnego życia – jak mówił o św. Wojciechu i wskazywał nam na jego życiową postawę św. Jan Paweł II – trzeba i nam postawić miłość do Syna Bożego. Będzie to możliwe, gdy każda i każdy z nas, poczynając ode mnie, nowego pasterza tej wspólnoty, poprzez kapłanów, osoby konsekrowane, małżonków i osoby samotne, poprzez dzieci i młodzież, poprzez sprawujących w naszych wioskach i miastach służbę dla publicznego dobra, będziemy potrafili w naszej codzienności oddawać swe życie, obumierać dla siebie, dla naszych własnych, partykularnych racji i ambicji, by prawdziwie dzielić się naszym życiem, naszym powołaniem, naszą wiarą i miłością, by być dla innych. W tej postawie zawiera się moje pierwsze skojarzenie, z którym stanąłem wobec Was po ogłoszeniu decyzji Ojca Świętego Franciszka: otwierać drzwi Kościoła tak, jak otwarte są drzwi Wieczernika. Przyjmując tę metaforę, trzeba nam jednak tylko wciąż pamiętać – jak przypomina nam papież Franciszek – że chociaż misja ta domaga się z naszej strony ofiarnego zaangażowania, to jednak nie jest to, i nie może być, żadne dzieło naszego osobistego heroizmu, naszego czysto ludzkiego wysiłku, poszukania najlepszej z możliwych strategii i czysto ludzkich sposobów działania. To przede wszystkim Jego dzieło – przypomina nam z mocą nasz papież i wyjaśnia, że w każdej formie ewangelizacji prymat zawsze należy i musi należeć do Boga, który zechciał nas powołać do współpracy z Nim i pobudzać nas mocą swego Ducha. Dlatego – wyjaśnia papież – w całym życiu Kościoła powinno się zawsze wskazywać, że inicjatywa należy do Boga, który „pierwszy nas umiłował” (1 J 4,19) i że „tym, który daje wzrost jest Bóg” (por 1 Kor 3,7). Trzeba więc nam wszystkim, Siostry i Bracia, otwierać się na Ducha Świętego, modlić się i w modlitwie Boga prosić wiedząc – śpiewaliśmy w psalmie – że to Pan uczynił nam wielkie rzeczy i ogarnęła nas radość (Ps 126(125).

Siostry Bracia Moi Umiłowani!

Otwarte drzwi Kościoła, tak jak otwarte na oścież drzwi Wieczernika, wciąż nam mówią, że w dziele ewangelizacji inicjatywa i pierwszeństwo należą zawsze do Boga. Postawiony na czele naszego gnieźnieńskiego Kościoła pragnę za św. Pawłem powtórzyć, że jestem z Wami, Siostry i Bracia, dla waszego postępu i radości w wierze, aby rosła wasza duma w Chrystusie przeze mnie, przez moją ponowną obecność u was (Flp 1,25-26). Tak też odczytuję dziś, w kontekście usłyszanego Słowa Bożego, moje pasterskie powołanie. Chcę być dla was, z wami i pomiędzy wami – mówiąc słowami Apostoła Narodów – dla postępu i radości w wierze. I choć to prawda, że i w moim wypadku – uznaję to z pokorą – misja ta wpisuje się przecież również w moje ludzkie ograniczenia, to jednak z całego serca pragnę – zachęcony jeszcze raz przez papieża Franciszka – wszystko będę czynił, by piękno Ewangelii zostało lepiej dostrzeżone i przyjęte przez wszystkich. Wszystkich więc zapraszam do współpracy. Wszystkich obejmuję serdeczną pamięcią i modlitwą. Pragnę słuchać wszystkich. I pragnę też, by celem naszego wspólnego wsłuchiwania się w głos Ducha Świętego, naszego posługiwania, naszego życia i działania w Kościele gnieźnieńskim, naszej wspólnej drogi, była w każdej i w każdym z nas realizacja tego misyjnego marzenia o dotarciu z Ewangelią Jezusa Chrystusa do wszystkich. Trzeba nam to sobie dziś zamarzyć. Trzeba wypowiedzieć w tym dniu takie właśnie marzenie. Trzeba dać się porwać, gdy wieje wiatr z Wieczernika. Albowiem tak właśnie rodzi się Kościół. W tym miejscu, nazwanym wówczas przez Piotra naszych czasów wieczernikiem naszego polskiego milenium, rodzi się nasz Kościół. Rodzi się z tych samych słów przekazanych przez Jezusa w Wieczerniku swoim uczniom: weźmijcie Ducha Świętego. I rodzi się z mocy tego tchnienia Ducha, który na nich spoczął, a który oznacza początek i trwanie tej tajemnicy. Wchodzimy dziś w nią i my. Zanurzamy się w całe bogactwo naszej duchowej historii, w tradycję prymasowskiego Gniezna, w dziedzictwo naszych praojców. Wchodzimy w doświadczenie wiary tylu pokoleń, aby zaczerpnąć z niego moc i siłę dla naszej dalszej drogi. Czeka nas droga. Więc za św. Janem Pawłem II jeszcze raz powtórzę: pójdziemy razem tą drogą naszych dziejów (…) Pójdziemy ku przyszłości. Nie pójdziemy jednakże w przeszłość. Pójdziemy ku przyszłości! Jutro Zesłanie Ducha Świętego. Weźmijcie Ducha Świętego! Amen.