Homilia: Skauci Europy, I niedziela adwentu Rok B

Warszawa, Parafia Najświętszego Zbawiciela, I niedziela adwentu Rok B, 30 listopada 2014 r.

0
736

Siostry i Bracia w Chrystusie, a szczególnie Wy Młodzi Przyjaciele – Skauci Europy.

Gromadzimy się na początku roku obchodzonego w Kościele jako Rok Życia Konsekrowanego. Spotykamy się dzisiaj na tej Eucharystii, która dla Was Młodych jest punktem kulminacyjnym Forum, które rozpoczęliście wczoraj. Dzisiaj jesteście tutaj, aby Wasze rozważania, wspólnotę, którą stworzyliście złożyć razem z Chrystusową Ofiarą na ołtarzu w tym pierwszym dniu adwentu, w pierwszym dniu nowego roku liturgicznego, który rozpoczynamy. Słowo „adwent” pochodzi od łacińskiego terminu „adventus”, co tłumaczymy się jako „przyjście”. Chodzi tu oczywiście o przyjście Boga na ziemię. Bóg przyszedł na ziemię w osobie Jezusa Chrystusa. Było to pierwsze przyjście Syna Bożego na świat, przyjście ubogie, ciche, prawie niezauważalne. Pamiątkę, rocznicę tego pierwszego przyjścia uroczyście świętujemy co roku w Uroczystość Bożego Narodzenia. To pierwsze przyjście było zapowiadane przez proroków, zatem nie było ono czy nie powinno być zaskoczeniem, ale jak wiemy dokonało się w ciszy nocy betlejemskiej, na osobności.

Zostało także zapowiedziane drugie przyjście Chrystusa na ziemię. Jest ono jeszcze przed nami i ma być inne niż to pierwsze. Ma to być przyjście w chwale na końcu świata, aby dokonać osądu nad światem. Zapowiedział je sam Chrystus. Dziś ta zapowiedź została przypomniana w ogłoszonej przed chwilą Ewangelii: Czuwajcie więc, bo nie wiecie, kiedy pan domu przyjdzie: z wieczora czy o północy, czy o pianiu kogutów, czy rankiem. By niespodzianie przyszedłszy, nie zastał was śpiących. Lecz co wam mówię, mówię wszystkim: Czuwajcie (Mk 13, 35-37). Kochani! To powtórne przyjście Chrystusa także na pewno nastąpi. Tak jak pierwsze, zapowiadane przez proroków przyjście, nastąpiło, tak i to drugie, zapowiedziane przez samego Chrystusa, nastąpi. Czas jego jest jednak zakryty przed nami.

Człowiek dowiadujący się o przyjściu Boga na ziemię winien trwać w postawie oczekiwania. Wiemy, że naród wybrany oczekiwał na pierwsze przyjście Mesjasza, narastała nawet z czasem tęsknota za mającym nadejść Zbawicielem. Prorocy modlili się, wyglądali Mesjasza, wołali o Jego rychłe nadejście: Spuście rosę, niebiosa, z góry, a obłoki niech zleją z deszczem Sprawiedliwego; niech się otworzy ziemia i zrodzi Zbawiciela, (…) (Iz 45, 8 w tłumaczeniu Wulgaty). A mimo to, gdy przyszedł nie rozpoznali Go. Oczekiwali innego Mesjasza. Ich wyobrażenia były inne niż Boże plany. Nietrudno jest stworzyć sobie nową wizję i ludzkie oblicze mającego nadejść Mesjasza. Tak było wtedy, tak jest też dzisiaj. Dlatego tak ważne jest to czuwanie w oparciu o Boże słowo i szczerą modlitwę, płynącą z pokornego serca, otwartego na Boży plan zbawienia.

Dzisiejsza ludzkość, każdy z nas, winna też oczekiwać zapowiedzianego powtórnego przyjścia Chrystusa. On na pewno przyjdzie. Kościół każe nam w centralnej części każdej Mszy świętej wyrażać prawdę o naszym oczekiwaniu na to powtórne przyjście: Głosimy śmierć Twoją Panie Jezu, wyznajemy Twoje zmartwychwstanie i oczekujemy Twego przyjścia w chwale.

To czekanie winniśmy Kochani rozciągać na całe nasze życie. W klimacie tego oczekiwania winniśmy przeżywać inne nasze oczekiwania. A przecież mamy ich wiele. Czekamy bowiem na co dzień na rzeczy i na osoby: czekamy na lepsze mieszkanie, może na nowy samochód, na pensję, na emeryturę. Czekamy na dyplom, wakacje, urlop. Czekamy na spotkania z ludźmi: czekamy w kolejce do lekarza, do dyrektora, do kierownika. Czekamy na przyjazd drogiej nam osoby. W te wszystkie czekania winno być zawsze wplecione to najważniejsze: oczekiwanie na powtórne przyjście Chrystusa. I w tej perspektywie powinniśmy przeżywać każde nasze oczekiwanie.

Chrystus nam dziś ukazuje, jak winno wyglądać to czekanie: Czuwajcie więc, bo nie wiecie, kiedy pan domu przyjdzie (…). By niespodzianie przyszedłszy, nie zastał was śpiących. Lecz co wam mówię, mówię wszystkim: Czuwajcie (Mk 13, 35-37). Tak więc Kochani winniśmy przeto czekać w postawie czuwania, skoncentrowani na wartościach wyższych niż tylko te przyziemne. Jego nadejścia mamy oczekiwać. Na Jego przyjście mamy być zawsze gotowi. Mamy ciągle czuwać, bo nie znamy dnia ani godziny, kiedy On nadejdzie.

Czas, który rozpoczynamy ma nas jeszcze bardziej uwrażliwić na ostateczny sens i cel naszego życia, jakim jest nasze zbawienie, czyli spotkanie z Bogiem, który przychodzi, by zostać z Nim zjednoczeni już na zawsze. Z drugiej zaś strony chodzi także o to, byśmy zaczęli sobie bardziej cenić doczesność, ale nie jako cel sam w sobie, lecz jako drogę do wieczności. Bo bez tej ostatecznej perspektywy łatwo zatracić sens życia.

I dlatego Chrystus wzywa nas do czuwania. A czuwanie to nic innego, jak świadomość końca, świadomość konsekwencji naszych decyzji i postępowania. Jesteśmy wezwani do poczucia odpowiedzialności nie tylko za nasz los, ale także za losy świata i ludzkości. Dalej czuwanie to wolność od wszelkiego wewnętrznego i zewnętrznego zniewolenia. Zniewala pożądanie, przyjemność, wygoda, dobrobyt, ale także nędza i nadmiar trosk, zniewala żądza władzy i ślepe poddanie władzy nieodpowiedzialnej. Czuwanie ma temu zapobiec przez ukazanie właściwych proporcji i nabranie dystansu do tego, co przemijające.

Ale przede wszystkim czuwanie to świadomość naszej zależności od Boga, Jego miłości i opieki oraz ufne poddanie się Jego mocy. Niestety jakże często na co dzień o tym zapominamy. Żyjemy tak, jak byśmy byli jedynymi panami samych siebie i nie musieli się z niczym liczyć. A gdy przychodzą przeciwności i przeszkody nie do pokonania po ludzku, gdy nagle doświadczamy bezradności i bezsiły, wtedy przychodzi także lęk, bo ludzi bez Boga czeka nieodwołalna rozpacz i trwoga. Kto jednak ma wiarę w sercu wie, że zawsze może liczyć na Boga. Zapewniają nas o tym dzisiejsze czytania biblijne. Płynąca z nich nadzieja i otucha powinna nam towarzyszyć w każdym momencie naszego życia.

Tak więc czas adwentu to czas rewizji przede wszystkim naszych sumień. Oceniajmy przed Bogiem siebie samych. Pytajmy się, czy nasze życie jest czuwającym oczekiwaniem na przyjście Pana.

To czuwanie powinno być połączone z modlitwą. W paralelnym tekście do dzisiejszej Ewangelii, u św. Łukasza, znajdujemy słowa Chrystusa: Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli uniknąć tego wszystkiego, co ma nastąpić, i stanąć przed Synem Człowieczym (Łk 21,36). Jesteśmy zatem wezwani do czuwania modlitewnego. Świat wyziębiony z modlitwy staje się światem nieludzkim, często okrutnym. Modlitwa jest najlepszym sposobem walki z szatanem, który wciąż działa i wiele jeszcze zła w naszym ziemskim życiu dokona. Dlatego czuwajmy. Pamiętajmy o słowach Chrystusa, który wzywa nas dzisiaj: Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie.

I jeszcze jedna myśl dotycząca adwentu jako czasu oczekiwania na przyjście Chrystusa. Nie zapominajmy, że pomiędzy pierwszym a powtórnym Jego przyjściem, także i dzisiaj On do nas przychodzi. Przychodzi w swoim Kościele, w Słowie, w Sakramentach, a najpełniej w Eucharystii, która uobecnia w sposób bezkrwawy, ale realny Jego mękę, śmierć i zmartwychwstanie i jest antycypacją Uczty Niebieskiej. Ale przychodzi także w znakach czasu, w wydarzeniach i w ludziach, i to tych najbardziej potrzebujących, ubogich, strapionych, bez dachu nad głową. Słyszeliśmy o tym w Ewangelii z ostatniej niedzieli. On – przychodzący Chrystus – utożsamia się z tymi najmniejszymi i da wieczną nagrodę tym, którzy w nich Go rozpoznali i podali mu kubek wody.

Tak więc Słowo Boże wzywa nas dzisiaj do modlitewnego czuwania. Wzywa nas do tego, abyśmy mieli świadomość naszej zależności od Boga, Jego miłości i opieki, oraz ufnie pokładali nadzieję w Jego mocy. Byśmy odpowiedzialnie przeżywając nasze oczekiwali z radością Jego przyjścia w chwale. Byśmy wreszcie, już dzisiaj potrafili Go przyjmować w Słowie Bożym, Sakramentach i drugim człowieku. Oto nasz program oczekiwania na czas adwentu. Nabierzmy z tej Eucharystii mocy do wierności postawie czuwania wytyczonej nam przez Chrystusa.

Drodzy Młodzi Przyjaciele,

Środowisko harcerskie czy też skautowe, w którym żyjecie z wyboru także oznacza się postawą czuwającego ucznia. Przecież waszymi podstawowymi prawami są trzy zasady określane jako: obowiązek wobec Boga, bliźnich i samego siebie.  Jak wskazują ich nazwy, pierwsza odnosi się do duchowych wartości życia, druga  do stosunków międzyludzkich w społeczności, w najszerszym tego słowa znaczeniu, trzecia do obowiązków człowieka wobec samego siebie.

Tak więc skauting nie jest jedynie formą zrzeszenia, organizacji, ale jest ściśle określonym systemem wychowania człowieka, poczynając od najmłodszych lat jego życia. Mówicie, że jesteście otwarci na każdego, bez względu na pochodzenie, wyznanie czy rasę, ale to co ważne – działacie w duchu etyki chrześcijańskiej i Waszym celem jest wspieranie rozwoju młodych ludzi w osiąganiu pełnych możliwości fizycznych, intelektualnych, społecznych i tych duchowych, jako odpowiedzialnych członków społeczności lokalnych, narodowych i międzynarodowych. Staracie się więc o  integralne wychowanie prowadzące do ukształtowania umiejętności panowania nad własnymi słabościami, egoizmem i wypracowania postawy służby na rzecz swojego środowiska, drugiego człowieka. W tym, co odnosi się do życia religijnego staracie się o ustawiczne pogłębianie duchowości, umiejętności odkrywania własnego powołania a potem jego realizacji w dorosłym życiu. Poprzez uczestnictwo w życiu religijnym wzrasta w młodym człowieku potrzeba kontaktu z Bogiem, praktyka modlitwy, przeżywanie wspólnotowych nabożeństw krok po kroku powoduje dochodzenie do dojrzałej postawy wobec Boga i do tworzenia własnej tożsamości religijnej, by potem w oparciu o chrześcijański system wartości wieść swoje życie.

Wychowanie religijne jest więc ważnym elementem i czynnikiem kształtującym osobowość młodego człowieka w Waszej formacji. Ale harcerstwo trzeba odbierać całościowo, gdyż poprzez zabawę i gry, odkrywanie piękna na łonie przyrody rodzą się w człowieku najbardziej szlachetne postawy poczucie własnej godności, troska o bycie człowiekiem honoru, odpowiedzialnym, obowiązkowym – to cechy, na których budujecie swoje życie.

Czy w czasach, kiedy konsumpcjonizm i relatywizm są dominującymi postawami ideały harcerskie nie wydają się być dzisiaj reliktami minionej epoki? Odpowiedź dajecie Wy sami.

Wasza tu obecność mówi sama za siebie. I jest to bardzo budujące świadectwo, które mówi nam dzisiaj, że wbrew współczesnym tendencjom dla wielu młodych ludzi te ideały są wciąż aktualne bardzo ważne.

A tematyka tegorocznego Forum Młodych potwierdza wielką troskę o integralne wychowanie człowieka. Zaproszone osoby i jakże aktualne tematy poruszane przez nie, poparte świadectwem ich życia, pozwalają myśleć, że nie tylko przyczynią się do poszerzenia waszych poglądów, wzmocnienia merytorycznego argumentów do dyskusji, ale również wywrą wielki wpływ na waszą formację i odpowiedzialne przeżywanie życia.

Czuwajcie więc i módlcie się abyście nie ulegli pokusie. Te dni które przeżywacie są pięknym akcentem wprowadzającym Was w czuwanie, nie tylko adwentowe, ale to czuwanie rozciągnięte na całe życie. Niech treści, które w tych dniach usłyszycie nie będą odebrane tylko na płaszczyźnie intelektualnej, jako poszerzenie waszej wiedzy, ale niech staną się treściami waszego życia, które będziecie budować na Chrystusie i na oczekiwaniu Jego powtórnego przyjścia. Waszego życia, które będzie jednym wielkim jednym wielkim oczekiwaniem na spotkanie z przychodzącym Panem. Oczekiwaniem pełnym czuwania i odpowiedzialnego zaangażowania się w tworzenie pięknego dziś, tak w wymiarze waszego życia osobistego, rodzinnego, jak i społecznego. Amen

BRAK KOMENTARZY