Msza św. z okazji III Światowego Dnia Ubogich w Poznaniu

17-11-2019
113

Światowy Dzień Ubogich ma na celu nie tylko uwrażliwianie chrześcijan na problem potrzebujących i zbieranie funduszy na pomoc dla nich, ale także nowy styl naszego życia, polegający na spotkaniu z ubogimi. Ten Dzień winien nas zachęcić do tego, abyśmy przeciwstawili się kulturze odrzucenia i marnotrawstwa, a uczynili kulturę spotkania stylem naszego życia – mówił Przewodniczący Episkopatu abp Stanisław Gądecki 17 listopada w Poznaniu. Przewodniczył on Mszy św. i wygłosił homilię z okazji Światowego Dnia Ubogich, w kościele pw. Bożego Ciała.

Publikujemy pełny tekst homilii:

Abp Stanisław Gądecki
Ufność nieszczęśliwych nigdy ich nie zawiedzie. III Światowy Dzień ubogich (Poznań, kościół pw. Bożego Ciała – 17.11.2019)

W dzisiejszą XXXIII niedzielę zwykłą obchodzimy III Światowy Dzień Ubogich. Ojciec Święty Franciszek ustanowił ten dzień na zakończenie Jubileuszu Miłosierdzia. Ma on być przeżywany każdego roku w niedzielę poprzedzającą uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata.

Czym ma się różnić ten Dzień od przeżywanego w Polsce Tygodnia Miłosierdzia? Światowy Dzień Ubogich nie ma być kopią Tygodnia Miłosierdzia. Ma on bowiem na celu nie tylko uwrażliwianie chrześcijan na problem potrzebujących i zbieranie funduszy na pomoc dla nich, idzie nie tylko o dzielenie się z ubogimi, tym razem idzie także o nowy styl naszego życia, polegający na spotkaniu z ubogimi. Ten Dzień winien nas zachęcić do tego, abyśmy przeciwstawili się kulturze odrzucenia i marnotrawstwa, a uczynili kulturę spotkania stylem naszego życia. Bóg bowiem stworzył niebo i ziemię dla wszystkich. Niestety ludzie wznieśli granice, mury i ogrodzenia, zdradzając pierwotny zamysł i dar przeznaczony dla ludzkości, z którego nikt nie powinien być wykluczony.

1.         HASŁO DNIA

Hasłem tegorocznego Światowego Dnia Ubogich są słowa Psalmu 9 „Ufność nieszczęśliwych nigdy ich nie zawiedzie (Ps 9,19)”. Te słowa Psalmu – mówi Orędzie papieskie przeznaczone na ten dzień – są niesamowicie aktualne i wyrażają głęboką prawdę, którą wiara wpisuje w serce najbiedniejszych. Straconą w obliczu niesprawiedliwości, cierpień i niepewności życia nadzieję można na nowo ożywić.

Gdy powstawał niniejszy Psalm, ludzie mieli do czynienia z wielkim rozwojem ekonomicznym, który, jak to często bywa, doprowadził do wielu nierówności społecznych. Nierówność ta spowodowała powstanie licznej grupy potrzebujących, których warunki życia zdawały się być jeszcze bardziej dramatyczne, gdy porównamy je z bogactwem osiągniętym przez niewielu uprzywilejowanych. Był to czas, w którym ludzie aroganccy i pozbawieni bojaźni Boga polowali na biednych, aby sprowadzić ich do roli niewolników.

2.         WSPÓŁCZESNA BIEDA

Ta sytuacja nie odbiega zbytnio od czasów nam współczesnych. Niedawny kryzys ekonomiczny nie przeszkodził licznym grupom osób na wzbogacenie się, które tym bardziej jawi się nam jako anomalia, im więcej spotykamy na ulicach naszych miast ludzi ubogich, którym brakuje tego, co konieczne do życia. Również i dzisiaj musimy wyliczyć wiele form nowego niewolnictwa, którym poddawane są miliony kobiet i mężczyzn, ludzi młodych oraz dzieci.

Codziennie spotykamy rodziny zmuszone do zostawienia swojej ziemi, aby szukać gdzie indziej możliwości przetrwania. Sieroty, które straciły rodziców bądź też zostały przemocą od nich oddzielone. Młodych, którzy poszukują dróg realizacji zawodowej, nie mogąc rozpocząć pracy z powodu krótkowzrocznej polityki ekonomicznej. Osoby bezdomne, na marginesie, które krążą po ulicach naszych miast, a do tej listy należałoby jeszcze dodać niepełnosprawnych fizycznie i psychicznie, głuchoniemych i niewidomych, osoby dotknięte różnymi schorzeniami starczymi, porzuconych, osamotnionych w domach opieki i instytucjach wychowawczych. Ofiary różnych form przemocy, od prostytucji po narkomanię, upokorzone w głębi swego ducha. Jakże zapomnieć o milionach imigrantów, ofiary tylu ukrytych interesów, często wykorzystywanych w celach politycznych, którym odmawia się solidarności i równości?

Ileż razy widzimy biednych przeszukujących kosze na śmieci, gdzie zbierają pozostałości z tego, co zbywa, aby znaleźć coś do jedzenia i ubrania. W ten sposób również oni stali się – w jakimś sensie – częścią wysypiska ludzkiego i są traktowani jak odpady, nie powodując przy tym żadnego poczucia winy u tych, którzy doprowadzają do tej skandalicznej sytuacji. Ci ubodzy często są traktowani jak pasożyty społeczeństwa, które nie przebacza im nawet ich własnej biedy. Są postrzegani jako niebezpieczni tylko dlatego, że są biedni. Jak pisał ks. Primo Mazzolari: „Biedak jest ciągłym protestem przeciwko naszym niesprawiedliwościom. Biedak jest jak prochownia – gdy ją podpalisz, to świat wybuchnie”.

Wedle Rady Ministrów Wspólnoty  Europejskiej: „Ubóstwo odnosi się do osób, rodzin lub grup osób, których środki (materialne, kulturalne i socjalne) są ograniczone w takim stopniu, że poziom ich życia obniża się poza akceptowane minimum w kraju zamieszkania”. O wiele prostsze kryterium podawał rabinizm z czasów Jezusa, twierdząc, że ubogim jest ten, kto nie posiada środków na jednodniowe utrzymanie.

Tak więc ubóstwo materialne dotyczy sfery „mieć”, podczas gdy ubóstwo duchowe dotyczy sfery „być”. A zatem ktoś może być bogatym w sensie materialnym, a jednocześnie ubogim w sensie duchowym. Ubóstwo duchowe jawi się częściej w regionach bogatych materialnie, aniżeli w biednych i nie da się go zlikwidować za pomocą pieniędzy. Sam konsumpcjonizm, materializm i dobrobyt nie mogą wypełnić serca człowieka, który został stworzony do nieskończoności.

3.         SOLIDARNOŚĆ Z POTRZEBUJĄCYMI

Stojąc wobec niezliczonej rzeszy potrzebujących Jezus, utożsamił się z nimi: „Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie” … „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,35-36.40).

Te słowa zrozumiał w sensie dosłownym – zmarły niedawno temu – Jean Vanier. Swoim oddaniem otworzył on nowe drogi wspólnego życia z osobami z ciężkimi rodzajami niepełnosprawności. Swoim entuzjazmem potrafił zebrać wokół siebie wiele młodych osób, mężczyzn i kobiet, którzy swoim codziennym zaangażowaniem ofiarowali miłość i przywrócili uśmiech na twarzach wielu słabych i wrażliwych, ofiarując im prawdziwą „arkę” zbawienia przeciw samotności i marginalizacji. Jego świadectwo zmieniło życie wielu osób i pomogło światu spojrzeć innymi oczami na osoby słabsze.

Papież Benedykt XVI zwrócił jednak naszą uwagę na to, że miłość bliźniego jest owszem powinnością każdego poszczególnego wierzącego, ale jest ona także „zadaniem całej wspólnoty kościelnej, i to na każdym jej poziomie: od wspólnoty lokalnej, przez Kościół partykularny, aż po Kościół powszechny w jego wymiarze globalnym. Również Kościół jako wspólnota winien wprowadzać miłość w czyn. Konsekwencja tego jest fakt, ze miłość potrzebuje również organizacji, aby w sposób uporządkowany mogła służyć wspólnocie[…] we wspólnocie wierzących nie może być takiej formy ubóstwa, by komuś odmówiono dóbr koniecznych do godnego życia” (Deus caritas est, 20).

Konieczna jest w tej materii zmiana mentalności, aby ponownie odkryć to, co istotne, i nadać skuteczność głoszeniu Królestwa Bożego. Dlatego papież Franciszek prosi nas dzisiaj, abyśmy szukali w każdym ubogim, którego napotkamy, tego, czego on naprawdę potrzebuje. Abyśmy nie zatrzymywali się na samych podstawowych potrzebach materialnych, ale abyśmy odkrywali dobroć, która znajduje się w ich sercach, abyśmy mogli wejść w braterski dialog z nimi.

Czasami wystarczy niewiele, aby przywrócić nadzieję: wystarczy zatrzymać się, uśmiechnąć, posłuchać. Przynajmniej tego jednego dnia zostawmy na boku statystyki. Biedni to nie są numery, dzięki którym możemy pochwalić się działaniami i projektami. Biedni to osoby, którym należy wyjść na spotkanie. To samotni młodzi i starsi ludzie, których trzeba zaprosić do domu, aby podzielić się posiłkiem. To kobiety, mężczyźni i dzieci, którzy czekają na przyjacielskie słowo. Biedni zbawiają nas, bo pozwalają nam spotkać znieważone oblicze Chrystusa.

Nie zapominajmy jednocześnie o tym, że „najgorszą dyskryminacją, jakiej doświadczają ubodzy, jest brak opieki duchowej”. Biedni potrzebują przede wszystkim Boga, Jego miłości, która staje się widzialna dzięki świętym osobom, które żyją obok nich i które, w prostocie swojego życia, wyrażają siłę miłości chrześcijańskiej.

ZAKOŃCZENIE

Zapraszam – wołał w ubiegłym roku papież Franciszek – braci biskupów, kapłanów a w szczególności diakonów, na których nałożono ręce dla służby ubogim (Dz 6,1-7), zapraszam osoby konsekrowane oraz świeckich, którzy w parafiach, stowarzyszeniach oraz ruchach dają konkretną odpowiedź Kościoła na wołanie ubogich, aby przeżyli ten Światowy Dzień Ubogich jako uprzywilejowany moment nowej ewangelizacji. Poczujmy się wszyscy dłużnikami ubogich, abyśmy – poprzez wyciągnięte ręce do siebie nawzajem – mogli zrealizować spotkanie, które umacnia wiarę, urzeczywistnia miłość i umożliwia nadzieję w kroczeniu bezpiecznie na drodze do Pana, który nadchodzi (por. Papież Franciszek, Papieskie Orędzie na II Światowy Dzień Ubogich, 18.06.2018).

Wszystkie wspólnoty chrześcijańskie i tych, którzy czują potrzebę niesienia nadziei i pocieszenia ubogim, proszę o zaangażowanie, aby ten Światowy Dzień mógł wzmocnić w wielu chęć konkretnej współpracy, aby nikt nie czuł się pozbawiony bliskości i solidarności (por. Papież Franciszek, Orędzie na III Światowy Dzień Ubogich, 17.11.2019).