Istnienie ze względu na Jezusa. Inauguracja pielgrzymowania św. Józefa po Archidiecezji Poznańskiej

19-03-2015

Poznań, kościół Ojców Karmelitów – 19.03.2015, Uroczystość św. Józefa, Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny.

0
528

W dzisiejszą uroczystość inaugurujemy peregrynację kopii obrazu św. Józefa po Archidiecezji Poznańskiej. Ta wędrówka trwać będzie pod hasłem: „Św. Józef patronem świętości rodziny”. Peregrynacji nie można traktować jak jednej z wielu uroczystości, ma ona bowiem – w klimacie modlitwy i współpracy z łaską Bożą – rozwijać gruntowną i systematyczną pracę pośród wiernych, utwierdzającą ewangeliczne spojrzenie na rodzinę, jej trwałość, sakramentalną świętość i niezastąpioną rolę w wychowywaniu i przekazywaniu wiary następnym pokoleniom. Jej celem jest umocnienie rodzin, przypomnienie małżonkom wartości życia rodzinnego takich jak wspólna modlitwa, niedzielna Msza św., częsta spowiedź i Komunia święta, podtrzymanie tradycji religijnych, pogłębianie znajomości Pisma Świętego i nauczania Kościoła.

W trakcie peregrynacji będziemy się modlić w intencji Kościoła i Ojczyzny, a w szczególności w intencji tegorocznego synodu biskupów poświęconego małżeństwu i rodzinie. Natomiast zwieńczeniem pielgrzymowania św. Józefa będzie zawierzenie całej Archidiecezji Poznańskiej opiece św. Józefa.

1. PEREGRYNACJE BIBLIJNE

Najpierw należy zwrócić uwagę na to, iż obecna peregrynacja św. Józefa wpisuje się w starodawny obyczaj pielgrzymowania po drogach wiary, towarzyszący całej historii zbawienia.

Na ten obyczaj składały się: „wyjście” Abrahama z Ur chaldejskiego, następnie wędrówki kolejnych patriarchów, „wyjście” z Egiptu, droga do niewoli babilońskiej i powrót do dawnej ojczyzny. Stąd też człowiek Starego Testamentu często uważał siebie za „gościa i przechodnia” na ziemi („…quoniam advena ego sum apud te, peregrinus sicut omnes patres mei” – Ps 39,13; 19; „Incola ego sum in terra” – 119,19)

Takie pielgrzymowanie trwało dalej w Ziemi Izraela, gdzie wierni – trzy razy w roku (na święto Pesah, Szewout i Sukkot) – podążali do Jerozolimy, na górę świątynną, przy wtórze radosnych „pieśni pielgrzymkowych” (Ps 120-134).

Także Jezus bierze udział w tej tradycji, udając się co roku do świątyni jerozolimskiej. Ewangelista Łukasz opisuje nawet całą publiczną działalność Jezusa jako jedną wielką podróż, która kończy się wniebowstąpieniem (por. Łk 9,51; 24,51) i przejściem Jezusa z tego świata do Ojca.

Nie zapominajmy też o tym, iż prorocy zapowiadali ostateczną, eschatologiczną pielgrzymkę, gdy wszystkie ludy ziemi przyjdą na Syjon (por. Iz 2,2-4; 56,6-8; 66,18-23; Mi 4,1-4; Za 8,20-23) na ucztę czasów ostatnich (Iz 25,6).

2. PEREGRYNACJE ŚW. JÓZEFA

W ten nurt pielgrzymstwa wpisał się – za czasów swojego ziemskiego życia – również św. Józef. Wszystkie jego ziemskie wędrówki zmierzały w różnych kierunkach, ale to, co je łączyło, to jeden rys charakterystyczny; życie, istnienie Józefa na służbie, ze względu i dla Jezusa.

a. na spis ludności

Wydawać by się mogło np., że kiedy Józef udaje się do Betlejem, pragnie jedynie spełnić obowiązek wynikający ze spisu ludności, wymagany przez rzymskie prawo (por. J 1,45). W istocie jednak ta wędrówka – z punktu widzenia teologicznego – została podjęta „ze względu na Jezusa”; po to, by Jezus mógł zostać zapisany jako człowiek, jako obywatel świata. Ten cel dalej rozwinął komentarz Orygenesa: „Kto wnikliwie to rozważy, dostrzeże pewną tajemnicę ukrytą w fakcie, iż tym spisaniem całej ziemi objęty został także Chrystus: skoro wszyscy zostali zapisani, wszystkich mógł uświęcić; skoro cała ziemia została spisana, ziemię dopuścił do komunii z sobą, po czym wszystkich ludzi wpisał do księgi żyjących, z niej zaś ci, co w Niego uwierzyli, zostali następnie zapisani w niebie, pośród świętych Tego, któremu chwała i panowanie na wieki wieków! Amen” (por. Redemptoris custos, 9).

Po wtóre, to Józef sprawił, iż Jezus mógł urodzić się w Betlejem, w miejscu narodzenia króla Dawida, z którego rodziny się zresztą wywodził. Dzięki temu mógł potem aspirować do godności królewskiej, czyli mesjańskiej. Dzięki temu mógł zostać nazwany „Synem Dawida”. Tak więc ostatecznie Józef przybył do Betlejem nie tyle ze względu na siebie, ile bardziej i przede wszystkim „ze względu” na Jezusa.

Był tam „dla” Jezusa po to, by zaświadczyć o tajemnicy Jego uniżenia i wywyższenia. Stał się naocznym świadkiem narodzin, które dokonały się w warunkach upokarzających, będących zapowiedzią owego dobrowolnego „wyniszczenia” (por. Flp 2, 5-8), jakie Chrystus przyjmie na siebie dla odkupienia grzechów. A jednocześnie Józef stał się świadkiem tajemnicy jego wywyższenia; świadkiem pokłonu pasterzy oraz pokłonu Mędrców ze Wschodu.

Istniejąc „dla” Jezusa, Józef poddał swojego adoptowanego Syna obrzezaniu, dzięki czemu Jezus stał się nie tylko jednym z ludzi (co dokonało się już podczas spisu ludności), ale został „synem Przymierza” (Rdz 17,11). Przymierza Boga z Abrahamem, którego znakiem było obrzezanie (por. Rdz 17,13) i które osiągnęło w Nim swoje ukoronowanie (por. 2 Kor 1,20).

W momencie obrzezania Józef nadał dziecku imię Jezus. Konieczność nadania tego imienia oraz jego znaczenie zostało objawione Józefowi wcześniej w Nazarecie, w chwili jego „zwiastowania”: „Nadasz (Mu) imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów” (Mt 1,21). Nadając to imię („Jahwe wybawieniem”), Józef był dalej na służbie swojego Syna, zapowiadając Jego misję zbawczą.

b. do świątyni

Następnie – znowu ze względu i dla Jezusa – Józef podejmuje drogę do świątyni jerozolimskiej, aby dokonać wykupu pierworodnego syna (por. Łk 2,22-24). Wykup taki wyrastał z tradycji nocy paschalnej w Egipcie: „W dniu, kiedy zabijałem wszystko, co było pierworodne w ziemi egipskiej, poświęciłem dla siebie wszystko pierworodne w Izraelu, począwszy od człowieka aż do bydlęcia. Do mnie należą; Ja jestem Pan” (Lb 3,12-13; por. Lb 8,16). Pierwotnie z tego tytułu wszyscy pierworodni chłopcy żydowscy byli zobowiązani do służby kapłańskiej: „Pan tak powiedział do Mojżesza: «Poświęćcie Mi wszystko pierworodne. U synów Izraela do Mnie należeć będą pierwociny łona matczynego»” (Wj 13,1-2). Jednakże od tego momentu, gdy służba kapłańska została powierzona na pustyni pokoleniu Lewiego, pierworodni pochodzący z pozostałych jedenastu pokoleń zostali od niej uwolnieni – za cenę okupu (por. Lb 3,47).

c. do Egiptu

Według Ewangelii Mateuszowej – przed powrotem świętej Rodziny do Nazaretu – miała miejsce inna ważna podróż, która – dzięki energii Józefa – ocaliła życie Zbawiciela: „Oto anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł: «Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić»” (Mt 2, 13). Istotnie, kiedy odjechali Mędrcy, Herod „kazał pozabijać wszystkich chłopców w wieku do lat dwóch w Betlejem i całej okolicy” (Mt 2, 16). Józef, usłyszawszy we śnie ostrzeżenie, wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu; tam pozostał aż do śmierci Heroda. Dzięki tej interwencji Józefa, Jezus mógł odwoływać się nie tylko do swego człowieczeństwa (dzięki spisowi ludności), czy też do przymierza (obrzezanie), ale także do łączności z całym Ludem Bożym, którego stał się dziedzicem (por. Mt 2,14-15; Oz 11,1).

d. do Nazaretu

„A gdy Herod umarł, oto Józefowi w Egipcie ukazał się anioł Pański we śnie, i rzekł: «Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i idź do ziemi Izraela, bo już umarli ci, którzy czyhali na życie Dziecięcia». On więc wstał, wziął Dziecię i Jego Matkę i wrócił do ziemi Izraela” (Mt 2,19-21). „Otrzymawszy zaś we śnie nakaz, udał się w strony Galilei. Przybył do miasta, zwanego Nazaret, i tam osiadł” (Mt 2,22-23). Oto następna peregrynacja na służbie Zbawiciela. Podobnie jak dawny Izrael wyszedł z Egiptu, które to wyjście zapoczątkowało Stare Przymierze, tak i Józef wyszedł z Egiptu z Tym, który zapoczątkował Nowe Przymierze.

„Wrócili do Galilei, do swego miasta – Nazaret. Dziecię zaś rosło i nabierało mocy, napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała na Nim” (Łk 2, 39-40). To wzrastanie Jezusa „w mądrości, w latach i w łasce” (Łk 2, 52) dokonywało się w środowisku świętej Rodziny, dzięki opiece Józefa, na którym spoczywało zadanie żywienia i odziewania Jezusa, wychowanie, nauczenie Go Prawa i zawodu, zgodnie z powinnościami ojca. Dzięki temu długiemu okresowi życia „ukrytego” – podczas którego wzrastał jako człowiek w cieniu swych rodziców, pod opieką swojego przybranego ojca – Jezus mógł przygotować się do swego mesjańskiego zadania.

e. do świątyni

Z okresu tego ukrytego życia Jezusa znamy tylko jedno wydarzenie znaczące, a jest to podróż na Paschę do Jerozolimy, gdy Jezus miał lat dwanaście. Poszedł tam – wspólnie z Maryją i Józefem – lecz po skończonych uroczystościach został w Jerozolimie i dopiero „po trzech dniach [Rodzice] odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami” (Łk 2,46-47). Tam właśnie Józef, który był „domniemanym ojcem” Jezusa, usłyszy z ust swojego adoptowanego Syna: „Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?” (Łk 2, 49-50).

Usłyszy słowa, które są kluczem do tajemnicy Jezusa, będącego nie tylko dzieckiem adoptowanym ojca, którym był Józef, lecz również i przede wszystkim Synem Bożym. To Józefowe „bycie dla” Jezusa, między innymi wspaniałe wychowanie dziecka, nie tylko rozwinęło Jezusa intelektualnie, ale również duchowo i to do tego stopnia, że Jezus – jeszcze w wieku dziecięcym – był w stanie ponad szacunek do rodziców stawić szacunek dla Boga.

3. PEREGRYNACJE ŚW. JÓZEFA PO WSPÓLNOTACH PARAFIALNYCH

Proces wędrowania Józefa nie ustał razem z jego śmiercią. On nadal trwa przez całe późniejsze dzieje ludzkości w postaci duchowej peregrynacji Świętego. Trwa poprzez wieki ludzkiej historii i odbija się echem w modlitwie jego czcicieli, w rozmowach z nim, w oddawaniu mu czci, naśladowaniu jego wiary i miłości, przyzywaniu jego pomocy i wstawiennictwa.

W dzisiejszych czasach to podążanie św. Józefa ku nam jest szczególnie potrzebne. „W czasach podważania chrześcijańskiego modelu rodziny i jej praw, deptania godności życia ludzkiego, eksperymentów w zakresie genetyki, propagowania aborcji, burzenia porządku natury między mężczyzną i kobietą, w dobie kryzysu ojcostwa, w sposób szczególny warto przywołać w dniach nawiedzenia postać świętego Józefa, opiekuna Syna Bożego, troskliwego ojca, człowieka głębokiej wiary, pokornego, odważnego w podejmowaniu decyzji, mocnego charakterem, rzetelnego w pracy” – pisze do mnie Angelo Becciu, watykański substytut Sekretariatu Stanu.

Gdy więc – razem z peregrynacją – przybędzie do naszych parafii, blisko nas, trzeba abyśmy nie zamykali się w sobie, ale by każdy z nas otwarł się na tę świętą obecność.

Trzeba, abyście się otwarli najpierw wy, moi drodzy, którzy przygotowujecie się do małżeństwa. Szanujcie waszych przyszłych mężów czy żony, jak to czynił św. Józef.

Z kolei wy, którzy ofiarowaliście się Bogu w celibacie medytujcie nad nauczaniem Kościoła, który mówi: „Dziewictwo i celibat dla królestwa Bożego nie tylko nie stoją w sprzeczności z godnością małżeństwa, ale ją zakładają i potwierdzają. Małżeństwo i dziewictwo to dwa sposoby wyrażania i przeżywania jedynej Tajemnicy Przymierza Boga ze swym ludem” (Redemptoris custos, 20).

Ojcowie i matki! Św. Józef liczy na was. On liczy na to, abyście przekazali waszym dzieciom wartości humanistyczne i duchowe, jakie sami otrzymaliście, które przygotują ich do życia w miłości i poszanowaniu Boga. Tylko On was prawdziwie miłuje, tak jak wy pragniecie być kochani. Tylko On może dać wam siłę i zadowolenie, wnieść stabilność w wasze życie. Jedynie Bóg da wam dostateczne siły, aby wychowywać waszą rodzinę, tak jak tego sami pragniecie. Proście Go o łaskę prawdziwej i coraz bardziej wiernej miłości, na wzór Jego miłości. Przyjmujcie rodzące się życie jako dar Boży. Narodziny każdego dziecka są zawsze darem oraz Bożym błogosławieństwem. Każda osoba ludzka jest stworzona na „obraz i podobieństwo Boga” (Rdz 1,27), dlatego winna żyć.

Jeżeli obezwładnia was zniechęcenie, pomyślcie o wierze św. Józefa. Jeśli opanuje was trwoga, pomyślcie o nadziei Józefa, który wbrew nadziei uwierzył nadziei. Jeśli zawładnie wami rozdrażnienie czy złość, pomyślcie o miłości Józefa, który był pierwszym człowiekiem kierującym swój wzrok na ludzkie oblicze Boga w osobie Jezusa.

Nie lękajcie się wziąć Maryi „do siebie”, to znaczy nie lękajcie się kochać Kościoła. Maryja, Matka Kościoła, nauczy was jak iść za jego pasterzami, jak szanować waszych biskupów, kapłanów, diakonów, katechetów i katechistów. Jak czynić to, czego was nauczają. Jak modlić się w ich intencjach.

Przybycie obrazu św. Józefa do parafii będzie szczególną okazją dla ojców rodzin. Św. Józef jest waszym wzorem. On może was nauczyć tajemnicy ojcostwa. Ponadto, każdemu z was – za przyczyną własnej małżonki – jest powierzona tajemnica kobiety. Szanujcie i kochajcie wasze żony oraz prowadźcie wasze dzieci ku Bogu z miłością.

Drodzy młodzi, św. Józef blisko was to zachęta do odwagi pośród trudności życia. Wykorzenieni i osłabieni młodzi, często bez pracy, próbują nieraz leczyć swoje bóle w efemerycznych rajach, które nigdy nie zapewnią im trwałego szczęścia. Wasze życie ma w oczach Boga niezwykłą cenę. Młodym, którzy nie mają ojca blisko siebie, ze względu na jakiekolwiek oddalenie, pragnę powiedzieć: Bóg was kocha. Św. Józef o was nie zapomina. Z ufnością przedstawiajcie mu wszystkie wasze troski (por. Benedykt XVI, Homilia do afrykańskich rodzin, Jaunde – 19.03.2009).

Chciałbym prosić wszystkich, którzy zajmują odpowiedzialne stanowiska w dziedzinie gospodarczej, politycznej i społecznej, aby byli dalecy od tego, by traktować małżeństwo i rodzinę jedynie jako przedmiot działania gospodarczego, politycznego i społecznego, ale by uczynić je podmiotem swojego działania, zabiegając o to, by prawa i instytucje państwa nie tylko nie naruszały praw i obowiązków rodziny, ale by je popierały i pozytywnie broniły. By traktowały te niezbędne dla życia społecznego instytucje z najwyższą wrażliwością. W Ewangeliach św. Józef jawi się jako człowiek silny, mężny, pracujący, ale w jego charakterze pojawia się wielka wrażliwość, która nie jest cechą człowieka słabego – wręcz przeciwnie – oznacza siłę ducha i zdolność do zwrócenia uwagi, współczucia, prawdziwej otwartości na bliźniego, miłości (por. Papież Franciszek, Homilia Inauguracyjna, Watykan – 19.03.2013).

ZAKOŃCZENIE

Na koniec, niech każdy z nas pomodli się do Patrona Rodzin i Patrona Kościoła. Święty Józefie:

„Naucz mnie kochać
miłością czystą,
naucz mnie wierzyć
i w wierze trwać. […]

Naucz mnie słuchać
szeptu ust Bożych
abym się nie bał
odgłosów dnia.

Naucz odróżniać
światło od zmroku,
czarne i białe,
dobro od zła”
(Marta Plota, Do św. Józefa)

BRAK KOMENTARZY