Relacja z pielgrzymki biskupów do Ziemi Świętej

14-03-2013

Delegacja polskiego Episkopatu udała się z pielgrzymką do Ziemi Świętej. Na bieżąco relacjonuje ją abp Stanisław Budzik, metropolita lubelski.

1329

Pielgrzymka do źródeł wiary

Relacja: abp Stanisław Budzik

Dzień pierwszy – czwartek, 7 marca 2013 r.

„Uradowałem się, gdy mi powiedziano: «Pójdziemy do domu Pana!» Już stoją nasze stopy w twych bramach, o Jeruzalem.” Te słowa Psalmu 122 spełniły się dziś na nas, uczestnikach pielgrzymki delegacji Konferencji Episkopatu Polskich do Ziemi Świętej. Delegację stanowi dziesięciu biskupów oraz czterech kapłanów, pracowników Sekretariatu Konferencji.

Wyruszyliśmy z Warszawy wieczorem poprzedniego dnia, wkrótce po zakończeniu zebrania plenarnego Konferencji. O tak późnej porze na lotnisku im. Fryderyka Chopina nie było żadnych kolejek, tak że mieliśmy sporo czasu, który przeznaczyliśmy m.in. na modlitwę w nowej kaplicy lotniska. Miałem okazję nawiedzić wiele  kaplic na różnych lotniskach, ale nigdzie nie spotkałem nawet w przybliżeniu tak pięknej,  funkcjonalnej i dobrze przemyślanej jak w Warszawie. Ks. kapelan Zbigniew Stefaniak przyjął nas jak zwykle gościnnie i opowiedział o detalach architektonicznych kaplicy i historii jej powstania.

Samolot Polskich Linii Lotniczych wystartował punktualnie i po trzech i pół godzinach spokojnego lotu usiadł lekko na lotnisku Ben Guriona w Tel Awiwie. Patrząc na piękne lotnisko w Warszawie i perfekcyjny pod każdym względem lot nie chce się wierzyć doniesieniom o poważnych kłopotach naszego LOT-u. Od wielu lat korzystam chętnie z naszych linii lotniczych i nigdy nie mogłem narzekać na jakość świadczonych usług czy jakiekolwiek perturbacje.

Na lotnisku czekał na nas o. Jerzy Kraj, nasz przewodnik po Ziemi Świętej i po niecałej godzinie jazdy dotarliśmy do Nowego Domu Polskiego, gdzie gościnnie przyjęły nas, mimo niemiłosiernej pory, niestrudzone Siostry Elżbietanki. Dom położony jest niedaleko murów Starego Miasta, w pobliżu Bramy Damasceńskiej. Siostry Elżbietanki zakupiły grunt pod budowę domu już w roku 1934. Prace budowlane w sposób istotny wsparli żołnierze polscy z Brygady Strzelców Karpackich stacjonujący podczas II wojny światowej przez pewien czas w Jerozolimie.

Ponieważ nasz podróż przebiegała w nocy, potrzebna była chwila wypoczynku do południa, po czym odprawiliśmy w kaplicy Nowego Domu Polskiego Mszę Świętą. Szczególnym gościem tej Eucharystii był ks. Infułat Grzegorz Pawłowski, który opowiedział nam dramatyczne koleje swojego życia. Urodzony w Zamościu, w rodzinie żydowskiej, stał się ofiarą hitlerowskiej maszyny ludobójstwa. Straciwszy ojca, matkę i dwie siostry, jako jedenastoletni chłopiec musiał w czasie zawieruchy wojennej walczyć o przeżycie szukając pomocy u życzliwych ludzi. Po wojnie wstąpił do Seminarium Duchownego w Lublinie i przyjął święcenia kapłańskie. Od 1970 roku pracuje w Ziemi Świętej, duszpasterzując wśród katolików języka hebrajskiego i miejscowej Polonii. Spotkanie z ks. Grzegorzem Pawłowskim zrobiło wielkie wrażenie na uczestnikach pielgrzymki, zwłaszcza tych, którzy go dotąd nie znali. Dla dawnych przyjaciół stało się źródłem radości z ponownego spotkania. Umówiliśmy się na kolejną wizytę ks. Grzegorza w Domu Polskim.

Po południu miało miejsce pierwsze spotkanie ze Starą Jerozolimą. Rześka pogoda sprzyjała wielogodzinnej wędrówce, a wiosenne słońce podkreślało piękno murów wzniesionych w XVI wieku przez Sulejmana Wspaniałego, odnawianych ostatnio z pietyzmem. Wąskie uliczki Starego Miasta z dzielnicą chrześcijańską, muzułmańską, ormiańska i żydowską poprowadziły nas przez ważne miejsca przy szlaku Drogi Krzyżowej aż do Bazyliki Grobu, pod której kopułami mieszczą się najświętsze dla chrześcijańskiej wiary miejsca: Golgota, gdzie został zatknięty krzyż, na którym zawisło zbawienie świata oraz kaplica Grobu, który różni się tym od wszystkich wielkich grobów na świecie, że nie kryje żadnego ciała wielkiego człowieka, ale jest pusty i głosi całemu światu nowinę, bez której daremna byłaby nasza wiara i na nic nie zdałoby się nasze przepowiadanie:  „Chrystus prawdziwie zmartwychwstał!”

Zakończeniem modlitewnej pielgrzymki po Mieście, w którym biją źródła chrześcijańskiej wiary, była miła wizyta w Starym Domu Polskim, także prowadzonym przez Siostry Elżbietanki. Stary Dom mieści się w murach miasta i jest historycznie pierwszą z czterech placówek prowadzonych w Jerozolimie i w Betlejem przez Siostry Elżbietanki. Pochodzący z diecezji lubelskiej ks. Marcin Pinciurek zakupił w 1908 roku średniej wielkości dom i przeznaczył go dla polskich pielgrzymów przybywających do Ziemi Świętej, niemających dotąd żadnego schronienia w Jerozolimie. W 1927 roku przekazał dom Kościołowi w Polsce na ręce kard. Augusta Hlonda, który powierzył jego prowadzenie Siostrom Elżbietankom.

Krótki pobyt w Starym Domu Polskim stanowił piękne zakończenie bogatego w wydarzenia dnia. Po krótkiej modlitwie w kaplicy podziwialiśmy z domowego tarasu przepiękny widok na dachy starej Jerozolimy, miasta trzech wielkich religii świata: judaizmu, chrześcijaństwa i islamu. Umocnieni spotkaniem przy herbacie i wdzięczni siostrom za serdeczną gościnę powróciliśmy do Nowego Domu Polskiego, który przez cały czas pobytu będzie stanowił naszą bazę. Po drodze mijaliśmy pełne wieczornej krzątaniny ulice Jerozolimy,  wdychając niezwykłe zapachy orientalnych przysmaków, wsłuchując się w mieszaninę języków i melodii, chłonąc sercem i umysłem niezwykłe spotkanie historii i teraźniejszości, religii i kultur.

Podniosły nas na duchu słowa o. Jerzego Kraja, że w ostatnich latach widać wyraźniej wysiłki wielu stron zmierzające do tego, aby to jedyne na świecie miasto choć trochę przybliżyć do tego, co oznacza jego nazwa: Jeruzalem, czyli Miasto Pokoju.


 

Dzień drugi – piątek, 8 marca 2013 r.

Pierwszym punktem programu drugiego dnia pielgrzymki delegacji Episkopatu Polski do Ziemi Świętej była Góra Oliwna. U jej stóp znajdują się trzy ważne chrześcijańskie sanktuaria: Bazylika Narodów, przywołująca miejsce, w którym Chrystus modlił się do Ojca przed Męką i pocił się krwawym potem, miejsce pojmania Zbawiciela, przypominające początek Jego Męki i Grób Matki Bożej, gdzie w podziemiach dawnego kościoła krzyżowców pielgrzymi z całego świata, zwłaszcza wierni Kościołów wschodnich, oddają cześć Matce Bożej, wspominając Jej odejście, określane jako Zaśnięcie i wzięcie do chwały nieba.

Eucharystię sprawowaliśmy w Grocie Pojmania. Biskupom przypomina się w tym miejscu książka bł. Jana Pawła II zatytułowana „Wstańcie, chodźmy”, zawierająca wspomnienie Autora o jego posłudze biskupiej i refleksję nad duchowym wymiarem tej posługi. „Wstańcie, chodźmy” to słowa Chrystusa skierowane do uczniów w Ogrodzie Oliwnym, na początku zbawczej Męki. Jezus samotnie stacza wewnętrzną walkę w obliczu cierpienia. Wzywa więc swoich uczniów: „Wstańcie, chodźmy…. Oto się przybliżył ten, który Mnie wyda!” W powołanie biskupie wpisane jest także cierpienie, i to niemała jego dawka – chce nam powiedzieć bł. Jan Paweł II. Ale w kontekście Męki Chrystusa nabiera ono zbawczego wymiaru i prowadzi do chwały zmartwychwstania.

Po modlitwie we wspomnianych trzech sanktuariach byliśmy gośćmi Sióstr Elżbietanek, które na Górze Oliwnej prowadzą Dom Pokoju, Home of Peace. Dom ten powstał w roku 1967 jako schronienie dla dzieci ubogich i sierot: ofiar wojny, przemocy, nędzy materialnej i konfliktów wojennych. Dziś siostry mają pod opieką 25-cioro dzieci, którym pomagają w zdobyciu wykształcenia i przygotowują je do samodzielnego życia. Odwiedzający Dom Pokoju wynoszą z tego miejsca dwa wspomnienia: podziw dla ofiarności pracujących tam od dziesięcioleci sióstr i wspomnienie jednego z najpiękniejszych widoków na starą Jerozolimę.

Schodząc z góry Oliwnej zatrzymaliśmy się w miejscu, gdzie Chrystus w odpowiedzi na prośbę uczniów: „Panie, naucz nas się modlić”, przekazał im i nam najpiękniejszą modlitwę. Dziś na tym miejscu znajdują się tablice z Modlitwą Pańską w 150 językach świata. Dla uczczenia Roku Wiary wyznaliśmy na tym szczególnym miejscu naszą wiarę, a przed tablicą z polskim tekstem odśpiewaliśmy „Ojcze nasz”. Ostatnim elementem pielgrzymki na Górę Oliwną był kościół „Dominus flevit”, przypominający miejsce, w którym Pan Jezus zapłakał nad Jerozolimą, która nie poznała czasu swego nawiedzenia. Żydzi mówią, że Pan Bóg dał temu miastu dziewięć dziesiątych piękna całego świata, ale także dziewięć dziesiątych cierpienia…

W każdy piątek na ulicach starej Jerozolimy odbywa się Franciszkańska Droga Krzyżowa. Było rzeczą oczywistą, że wzięliśmy w niej udział i włączyliśmy się w modlitwę przedstawicieli wielu narodów. Rozważania były odmawiane po włosku, po hiszpańsku, po arabsku i po polsku. Modlitwa różańcowa towarzysząca przejściu od stacji do stacji uwzględniała także inne języki. W pierwszej fazie Drogi Krzyżowej towarzyszył nam odtwarzany z magnetofonu głos muezzina wzywający do modlitwy z pobliskiego minaretu. Podczas całej drogi mijaliśmy ludzi zajętych swoimi sprawami, sprzedających i kupujących, spieszących się do swoich własnych spraw, jak ów Szymon z Cyreny, wracający z pola i przymuszony do dźwigania Jezusowego Krzyża. Dużo trudniej było się skupić w porównaniu do Dróg Krzyżowych odprawianych w naszych kościołach. Ale niezwykłe było przeżycie tej drogi w tym samym mieście, na tych samych uliczkach, wśród podobnie zachowujących się ludzi. Przy każdej stacji słyszeliśmy: tu Chrystus został skazany, tu wziął na ramiona krzyż, tu spotkał płaczące niewiasty, tu został ukrzyżowany…

Ostatnie stacje Drogi Krzyżowej odprawiliśmy w Bazylice Grobu, dziś wyjątkowo zatłoczonej międzynarodowym tłumem pątników. Wejście do Grobu Pańskiego, dotknięcie półki skalnej, na której spoczywało owinięte w Całun Ciało Chrystusa ukrzyżowanego, ucałowanie jej, krótka, ale intensywna modlitwa – to wszystko było pięknym i wzruszającym ukoronowaniem całego dzisiejszego dnia. „Nie ma Go tu, zmartwychwstał!” A my jesteśmy posłani, aby głosić tę radosną Nowinę wszystkim ludziom i z nowym zapałem!

Sympatycznym dodatkiem do tej kulminacji stały się jeszcze dwa wydarzenia. Ojciec Jerzy Kraj, dyrektor Chrześcijańskiego Centrum Informacyjnego w Jerozolimie i nasz przewodnik zaprosił nas do swojego biura. Znajduje się ono naprzeciw Cytadeli Dawida, w pobliżu Bramy Jafskiej, w chrześcijańskiej dzielnicy Starego Miasta. Z tarasu budynku rozciąga się przepiękny widok na starą i nową Jerozolimę.

O znużeniu długą wędrówką pozwoliło zapomnieć wieczorne spotkanie przy kolacji w Nowym Domu Polskim z nuncjuszem apostolskim w Izraelu i delegatem apostolskim w Jerozolimie, abp. Giuseppe Lazzarotto. W pełnej dynamizmu rozmowie, która trwała jeszcze długo po kolacji, Ksiądz Arcybiskup nakreślił swoje zadania w relacji do Kościoła na obszarze jurysdykcji Patriarchatu Łacińskiego w Jerozolimie oraz w relacji do państwa Izrael oraz Palestyny, która niedawno została uznana przez ONZ jako państwo nieczłonkowskie, mające statut obserwatora i podzielił się z nami swoimi przemyśleniami na temat problemów Kościoła powszechnego w obliczu zbliżającego się konklawe.

Zgodnie z intencją Ojców Franciszkanów modliliśmy się podczas dzisiejszej Drogi Krzyżowej w intencji zbliżającego się konklawe, o dobry wybór nowego Następcy św. Piotra. Na zakończenie dnia media podały wiadomość, że konklawe zacznie się w najbliższy wtorek, 12 marca. Mamy w tym dniu zaplanowaną Mszę Świętą w Bożym Grobie.


 

Dzień trzeci – sobota, 9 marca 2013 r.

Wczorajsze nawiedzenie Grobu Pańskiego przypomniało nam biblijne zaproszenie Chrystusa Zmartwychwstałego, aby udać się do Galilei i tam się z Nim spotkać. Posłuszni temu wezwaniu opuszczamy wczesnym rankiem Jerozolimę. Zupełnie puste ulice przypominają, że dziś szabat, dzień święty judaizmu, przestrzegany skrupulatnie przez całą społeczność.  Mijamy Górę Oliwną i szeroką autostradą zjeżdżamy w  kierunku Doliny Jordanu. Dostrzegamy tablicę przypominającą, że tu przekracza się poziom morza i zjeżdża do największej na świecie depresji. Tafla Morza Martwego systematycznie się obniża, obecnie jest to 420 m poniżej poziomu morza. Mijamy Jerycho, najstarsze miasto świata i wzdłuż Doliny Jordanu udajemy się na północ, w kierunku Galilei. Po drodze podziwiamy zieloną w tym czasie, a miejscami wręcz kwitnącą pustynię.

Szybko docieramy do Jeziora Genezaret i jedziemy drogą wijącą się wzdłuż brzegu. Lekka mgła sprawia, że nie widać drugiej strony jeziora, więc nie dziwimy się, że nazywano je Morzem Galilejskim. Od zbudowanej tu w pierwszym wieku Tyberiady nosi także nazwę Jeziora Tyberiadzkiego. Dla nas to przede wszystkim Jezioro Jezusa. Niemal wszystko zmieniło się na tej ziemi od czasów Mistrza z Nazaretu, ale Jezioro jest takie samo i tak samo wyglądają  otaczające je góry. I tyle tu miejsc związanych z Jego działalnością publiczną i nauczaniem!

Pierwsze, które odwiedzamy, to Góra Błogosławieństw. Tutaj je ogłosił – kwintesencję Ewangelii i swoistą konstytucję głoszonego królestwa Bożego. Dziś to miejsce to jeden wielki i piękny ogród, w którego zakątkach modlą się liczni wierni z całego świata, m.in. grupa z Indii.  W środku oktagonalny kościół, którego autorem jest włoski architekt Antonio Barluzzi, projektant licznych sanktuariów w Ziemi Świętej.

Z kolei Tabgha to najpierw miejsce cudownego rozmnożenia chleba, zapowiedź Eucharystii, w której Jezus spełnił obietnicę, że pozostanie z nami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata. Tak mało mamy w naszych dłoniach: kilka chlebów i dwie ryby. Ale Jego moc potrafi je pomnożyć i nasycić wszystkie głody ludzkich serc.

Tuż obok Kościół prymatu. Położony nad samym jeziorem, zbudowany na skale. Przypomina, że Piotr ma być opoką dla całego Kościoła. Wydaje się, że słychać tu echo Chrystusowych słów: „Szymonie, synu Jana, Czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci? Zanim Zmartwychwstały Pan powierzy Piotrowi troskę o wszystkie owce swego pastwiska, chce go przeegzaminować z miłości. Bo im większa odpowiedzialność, tym większa musi być miłość.

O taką większą miłość dla Papieża, na którego wybór czekamy, modlimy się podczas Eucharystii w kościele w Kafarnaum, w mieście św. Piotra i w mieście Jezusa. Modlimy się o wielką miłość na miarę wielkiej odpowiedzialności, jaka zostanie złożona na barki nowego Następcy św. Piotra. Ten, który zaprasza do miłości, zna już jego imię. My jeszcze nie znamy, ale już otaczamy go solidarnym wieńcem naszych modlitw.

Tuż obok kościoła, wzniesionego na odsłoniętych przez archeologów resztkach domu św. Piotra, znajdują  się mury starożytnej synagogi, wybudowanej na fundamentach tej, w której Jezus wielokrotnie nauczał, przede wszystkim o chlebie żywym, który zstąpił z nieba i przyniósł życie światu.

Zbliża się południe, więc jedziemy do Domus Galileae – tak nazywa się Centrum Drogi Neokatechumenalnej wybudowane na miejscu spotkania Papieża Jana Pawła II z młodzieżą podczas jego pamiętnej pielgrzymki do Ziemi Świętej w roku 2000. Serdecznie przyjęci zwiedzamy to miejsce, urzeczeni piękną architekturą i niezwykłym położeniem. W towarzystwie rektora i kilku polskich alumnów działającego tu Seminarium Redemptoris Mater spożywamy obiad, po czym udajemy się w kierunku Nazaretu.

Bazylika Zwiastowania, której budowę ukończono w 1969 r., jest jednym z najważniejszych miejsc chrześcijaństwa. Zbudowana na miejscu poprzednich świątyń, wznosi się nad domem, który starożytna tradycja identyfikuje jako dom Najświętszej Maryi Panny. Tu Słowo stało się Ciałem i zamieszkało między nami. Bóg stał się człowiekiem i wszedł w ludzką historię. Duch Święty zstąpił na Maryję i dokonał w niej największego cudu miłości: połączył niebo i ziemię, Boga i człowieka, doczesność i wieczność.

Św. Augustyn pisze, że zanim Maryja poczęła Jezusa w ciele, już Go poczęła w sercu przez wiarę. Dlatego stała się niezawodną Przewodniczką na drogach naszej wiary. Niech wspiera Kościół i wyprasza mu dary Ducha na najbliższe dni.


 

Dzień czwarty – niedziela, 10 marca 2013 r.

Dzisiejsza niedziela, IV Wielkiego Postu, nosi nazwę LaetareRaduj się. Wezwanie do radości wybrzmiewa już w pierwszych wersetach Liturgii mszalnej: „Raduj się, Jerozolimo, zbierzcie się wszyscy, którzy ją kochacie. Cieszcie się, wy, którzy byliście smutni, weselcie się i nasycajcie się u źródła waszej pociechy.”

Czujemy tę radość już od samego rana, wyjeżdżając na południe, w kierunku „źródła naszej pociechy”, jakim jest dla wierzących Betlejem. W blasku wschodzącego słońca „Złota Jerozolima” ukazuje się ze swej najpiękniejszej strony. Wiosenne słońce podkreśla złoty odcień żółtego piaskowca, z którego zbudowane są niemal wszystkie domy miasta i okolicy. A najbliższą okolicę stanowi Betlejem, które stanowi cel naszej dzisiejszej pielgrzymki.

Na punkcie kontrolnym przeznaczonym dla turystów nasz autobus (prowadzony przez Palestyńczyka) nawet się nie zatrzymuje i od razu wjeżdżamy na terytorium Palestyny. Szybko docieramy do Pola Pasterzy, gdzie Anioł ogłosił pastuszkom czuwającym nad swoim stadem, że w mieście Dawida, narodził się Zbawiciel, Pan nasz, Jezus Chrystus. W tym miejscu wypada zaśpiewać kolędę o pasterzach nawet w Wielkim Poście. Przybywając do tej Ziemi i wędrując śladami naszego Pana, przeżywamy wszystkie tajemnice zbawienia na miejscach, gdzie się dokonały.

Następnie jedziemy do Betlejem i wchodzimy do Bazyliki Narodzenia Pańskiego. Wchodząc, trzeba się nisko pochylić, bo wejście, zamurowane przed wiekami, jest bardzo niskie, i nikt niech chce go przywrócić do dawnej wysokości. Chyba dlatego, aby każdy, kto tu wchodzi, pokornie się skłonił przed tajemnicą Narodzenia Bożego Syna, tak jak nas do tego wzywa liturgia, zachęcając, aby podczas wyznania wiary skłonić się na Słowa: „I za sprawą Ducha Świętego przyjął ciało z Maryi Dziewicy i stał się człowiekiem.” Schodzimy do groty Narodzenia i ze czcią całujemy gwiazdę z łacińskim napisem, który głosi, że w tym miejscu narodził się Zbawiciel świata.

Odwiedzamy także Grotę Mleczną, trzecie Sanktuarium w Betlejem. Jest to miejsce, gdzie Rodzina Święta zatrzymała się na pewien czas po Narodzeniu Chrystusa. Tu odebrała pokłon Trzech Mędrców ze Wschodu. Sanktuarium zostało w ostatnich latach pięknie odrestaurowane przez oo. Franciszkanów. Gruntownie odnowiono Grotę i zbudowano dwie piękne kaplice: wieczystej adoracji i ku czci Bożej Rodzicielki Maryi.

Jest niedziela, nastrój święta w Betlejem, mnóstwo pielgrzymów z całego świata, zarówno na Polu Pasterzy, jak i w Bazylice Narodzenia. Słychać wszystkie języki i widać wszystkie kolory skóry. Uniwersalny wymiar Kościoła przeżyliśmy w sposób szczególny podczas Mszy Świętej, którą celebrowaliśmy w kościele św. Katarzyny, przylegającym bezpośrednio do Bazyliki Narodzenia razem ze wspólnotą katolików palestyńskich. Liturgii przewodniczył ks. abp Stanisław Gądecki, wiceprzewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, a kazanie wygłosił miejscowy franciszkański proboszcz, Palestyńczyk urodzony w Jerozolimie, o. Marwan Dides. Kanon Mszy Świętej odmawialiśmy po łacinie, natomiast wszystkie inne modlitwy były po arabsku. Pięknie śpiewał i grał parafialny chór młodzieżowy, a wierni, wśród nich wielu młodych, wypełnili obszerny Kościół i bardzo żywo uczestniczyli w liturgii.

Po Mszy Świętej i po obiedzie w Casa Nova oo. Franciszkanów udaliśmy się z wizytą do Sióstr Karmelitanek. Klasztor założony w XIX wieku został refundowany kilkanaście lat temu z lubelskiego Dysa. Dziś żyją i modlą się tu siostry z wielu narodów, a dobrym duchem domu jest bł. Miriam Baouardy, wyniesiona na ołtarze przez Jana Pawła II w 1983 r. Za jej sprawą powstały klasztory karmelitańskie w Betlejem i w Nazarecie. „Chodźmy obudzić świat!” – to wezwanie „Małej Arabki” jest szczególnie aktualne w Roku Wiary.

Siostra Rafała Włodarczyk, elżbietanka, nie jest jeszcze ogłoszona świętą, ale już założyła i wybudowała dwa solidne, pięknie położone domy. Oba noszą nazwę Home of Peace  – Dom Pokoju.  Pierwszy stoi na Górze Oliwnej, a drugi znajduje się w Betlejem i od kilku lat służy dzieciom palestyńskim. Niektórym zapewnia dom rodzinny, innym pomaga w zdobywaniu wykształcenia, kolejne wspiera materialnie i duchowo. Zawsze jest gościnnie otwarty na pielgrzymów.  Nie mogło na trasie naszej wędrówki zabraknąć wizyty w domu Siostry Rafały, znanej szeroko w Ziemi Świętej, w Polsce i na świecie.

Wracamy do Jerozolimy i docieramy na Syjon chrześcijański. Tu w XIV wieku powstał pierwszy klasztor franciszkanów i przez dwieście lat Bracia Mniejsi mieli tu swoją główną siedzibę. Kiedy zabrano im to miejsce, przenieśli się do Starego Miasta, skąd prowadzą od stuleci swoją błogosławioną działalności. Zatrzymujemy się na modlitwę w kaplicy, zbudowanej w 1936 r. tuż obok Wieczernika, a następnie wchodzimy do owej Sali na Górze, która była miejsca wielkich Bożych darów: tu otrzymaliśmy sakrament Eucharystii i Kapłaństwa, tutaj Duch Święty zstąpił na Apostołów i zainaugurował dzieje Kościoła.

W te dzieje wpisuje się pięknie posługa Braci Mniejszych św. Franciszka z Asyżu. Śladem swego Założyciela przybyli do Ziemi Świętej w czasach dla Kościoła bardzo trudnych i nieprzyjaznych. Ich pierwszym zadaniem było odzyskanie i odbudowanie sanktuariów: zastali trzy, a obecnie troszczą się o siedemdziesiąt pięć miejsc świętych. Drugim zadaniem synów św. Franciszka było odzyskanie chrześcijan. Przez wieki nie było w Ziemi Świętej ani jednej katolickiej parafii, dzisiaj istnieje szereg dynamicznych, tętniących życiem wspólnot. Zakończeniem dzisiejszego pięknego i radosnego dnia były więc Nieszpory w kościele Najświętszego Zbawiciela i kolacja w Kustodii Ziemi Świętej.


 

Dzień piąty – poniedziałek, 11 marca 2013 r.

Kolejny dzień pielgrzymowania rozpoczynamy od Mszy Świętej sprawowanej na Kalwarii o godz. 7.00. Trzeba było wcześnie wstać, aby dojść do Bazyliki Bożego Grobu oddalonej od Nowego Domu Polskiego o pół godziny spokojnej drogi. O tej porze uliczki Starej Jerozolimy są jeszcze prawie puste, a nasze nogi zaprawiły się już do wędrówki, docieramy więc na miejsce wcześniej, aby spokojnie przygotować się do celebracji.

Katolicy mogą sprawować Mszę Świętą w miejscu przybicia Pana Jezusa do krzyża, tuż obok miejsca ukrzyżowania. Mamy tylko pół godziny czasu, trzydzieści bezcennych minut. Sprawujemy pamiątkę Ofiary Krzyża na miejscu, na którym została złożona. „Na Krzyżu dokonał się sąd nad światem i zajaśniała potęga Chrystusa Ukrzyżowanego”. Nasze myśli biegną do Rzymu, gdzie jutro zaczyna się konklawe. Daj nam, Panie, Pasterza na miarę wyzwań stojących przed Twoim Kościołem.

Po Mszy Świętej wracamy na śniadanie do Domu Polskiego, po czym wyjeżdżamy w kierunku dzielnicy żydowskiej, pod Mur Płaczu. Chodzi o zachodni mur świątyni jerozolimskiej, wzniesionej przez Heroda Wielkiego i zniszczonej przez Rzymian w 70 r. po Chrystusie. W zachodnim murze świątyni zachowały się imponujące fragmenty murów wybudowanej ponad dwa tysiące lat temu świątyni, która była centrum życia religijnego Żydów. Ich pokolenia orientowały swoją modlitwę w kierunku Jerozolimy i świątyni. Także dzisiaj ta kamienna ściana jest najświętszym miejscem dla judaizmu i celem pielgrzymek z całego świata. Razem z przewodnikiem udajemy się do podziemi ciągnących się wzdłuż muru i poznajemy historię jednej z najbardziej imponujących budowli świata starożytnego. Ze wzruszeniem dotykamy potężnych bloków kamiennych, o których z podziwem mówił Chrystus, i stąpamy po kamiennych płytach z I w., po których z dużym prawdopodobieństwem chodził.

Następnie udajemy się Głównego Rabinatu w Jerozolimie. Zostaliśmy tam zaproszeni, aby się zapoznać z bogactwem życia religijnego w Izraelu. Towarzyszy nam wiceambasador Izraela w Warszawie, p. Nadav Eshcar, który zainicjował nasze spotkania ze stroną izraelską i czuwa nad ich przebiegiem.

Gospodarzami spotkania są dwaj naczelni rabini Izraela: sefardyjski Shlomo Amar i aszkenazyjski Jona Metzger. Na spotkanie z delegacją polskiego episkopatu zostali zaproszeni przedstawiciele głównych religii w Izraelu, tworzący Radę Religii Izraela. Był obecny patriarcha greckoprawosławny Teofil, bp pomocniczy Patriarchatu Łacińskiego rezydujący w Betlejem, reprezentant Patriachatu Ormiańskiego, przywódca druzów, przedstawiciele muzułmanów oraz religii bahai. Słowa bpa z Betlejem, będące cytatem z psalmu, mogą stanowić dobre podsumowanie tematyki i atmosfery spotkania: „Proście o pokój dla Jeruzalem!” W imieniu delegacji episkopatu przemówił ks. abp Stanisław Gądecki. Zacytował słowa rabina Greenberga wypowiedziane niedawno w Nowym Jorku: „Ponad trzy tysiące lat temu Święty – niech Imię Jego będzie błogosławione – zawarł z ludem Izraela przymierze dla odkupienia świata. Dwa tysiące lat temu Bóg miłości otworzył to przymierze poprzez chrześcijaństwo na wszystkie ludy.”

Gościem specjalnym spotkania, zakończonego wspólnym obiadem, był rabin David Rosen z Amerykańskiego Komitetu Żydowskiego. Podkreślił znaczenie II Soboru Watykańskiego, który był  rewolucyjnym krokiem Kościoła na drodze dialogu chrześcijańsko-żydowskiego. Przywołał postać Jana Pawła II, jego wypowiedzi o starszych braciach w wierze i o trwałości przymierza z Bogiem, który nigdy nie cofa swojej obietnicy.

Ostatnim punktem programu dnia była wizyta w parlamencie izraelskim, Knesecie. Najpierw zatrzymaliśmy się dłużej przed monumentalnymi tkaninami ściennymi autorstwa Marca Chagalla, które zdobią salę reprezentacyjną parlamentu. Przedstawiają one teraźniejszość, przeszłość i przyszłość Izraela i pełne są odniesień biblijnych. Obraz przeszłości znajduje się w środku i jest większy o drugie tyle od pozostałych. Bo naród, który zapomina o swojej przeszłości, nie zrozumie teraźniejszości i nie zbuduje perspektywy na przyszłość, poucza nas mistrz.
Następnie udaliśmy się na spotkanie z pełniącym obowiązki przewodniczącego Knesetu Beniaminem Ben-Eliezerem, które przebiegło w sympatycznej atmosferze.

Ostatnim, nieoczekiwanym i zaskakującym dla nas punktem zwiedzania Knesetu było wejście na salę plenarną, gdzie – jak się okazało –  trwały obrady parlamentu. Za stołem prezydialnym siedział ten sam przewodniczący, który przed chwilą spotkał się z nami. Szef parlamentu, widząc, że pojawiliśmy się na trybunach, przerwał na chwilę przemówienie ministra edukacji, aby powitać biskupów z Polski i podkreślić historyczne znaczenie tej wizyty. Przypomniał, że dzieje naszych narodów splatały się przez stulecia w sposób niezwykły. Nasunęła się nam refleksja, że chyba coś takiego nie byłoby możliwe w naszym Sejmie.


 

Dzień szósty – wtorek, 12 marca 2013 r.

Kolejny dzień pielgrzymowania rozpoczynamy bardzo wcześnie. Już o godzinie szóstej (w Polsce jest to piąta) wyruszamy w kierunku Bazyliki Grobu Pańskiego, aby sprawować Eucharystyczną Ofiarę w miejscu szczególnym: przy pustym Grobie Chrystusa. Grecy nazywają to miejsce „Anastasis”, czyli zmartwychwstanie. Tu dokonało się najważniejsze wydarzenie w historii naszego zbawienia. Zmartwychwstanie to Boska pieczęć na całym życiu i nauczaniu Jezusa z Nazaretu, to objawienie Go jako naszego Boga i Pana.

W bazylice modlą się różne wspólnoty chrześcijańskie. Ich wzajemne relacje oraz dostęp do Grobu Pańskiego i Kalwarii reguluje tzw. „status quo” z 1852 r. Na podstawie tego porozumienia Ojcowie Franciszkanie mogą celebrować Msze Święte w Grobie Pańskim codziennie w godzinach 4.30 – 8.00. W tych godzinach odprawia się codziennie 6 Mszy Świętych, z których najbardziej uroczysta jest o 6.30 – śpiewana, z udziałem organów i śpiewem części stałych po łacinie. Uczestnikami naszej Mszy Świętej są ojcowie Franciszkanie, polskie siostry zakonne i grupy wierzących z wielu krajów.

Po Mszy Świętej wracamy do Domu Polskiego na śniadanie, a następnie wyruszamy do Yad Vashem. Instytut Pamięci Męczenników i Bohaterów Holocaustu powstał w 1953 r. Jego zadaniem jest upamiętnienie ofiar oraz dokumentacja historii narodu żydowskiego w latach Zagłady. Instytut odznacza Sprawiedliwych Wśród  Narodów Świata, którzy ratowali Żydów w tamtych tragicznych czasach. Najwięcej odznaczonych pochodzi z Polski. Instytut przechowuje dowody Zagłady dla przyszłych pokoleń i prowadzi szkolenia dla rozmaitych grup z kraju i ze świata. W szkoleniach tych biorą udział także grupy księży z Polski. Nazwa Instytutu nawiązuje do słów z Księgi proroka Izajasza: „Dam wam w moim domu i w moich murach pomnik i imię…” (Iz 56,5). „Yad” oznacza po hebrajsku pomnik, a „shem” imię.

Instytut Yad  Vashem odwiedził Jan Paweł II, gościł tu także papież Benedykt XVI. Konkretną ilustracją tego, co widzieliśmy w muzeum, było spotkanie z prof. Aharonem Seidenbergiem, niedawno odznaczonym tytułem doktora hc. na Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie. Wzruszająca była historia życia jego matki, która zmarła kilka miesięcy temu w wieku 96 lat. Przez całe życie cierpiała z powodu przekazania swojego syna obce ręce w dniach II wojny światowej. Rozstanie w dramatycznych okolicznościach doprowadziło jednak do uratowania życia obojgu. Odnaleźli się po wojnie i wyjechali do Izraela.

Wizyta w Sanktuarium Księgi Muzeum Izraelskiego pozwoliła nam zobaczyć z bliska pisma odnalezione w Qumran, a liczące sobie dwa tysiące lat. Szczególny podziw budzi zwój zawierający całą Księgę Izajasza Proroka napisany w czasach Chrystusa, starszy o 1000 lat od znanych wcześniej rękopisów.

Ostatnim elementem tego intensywnego dnia były uroczyste nieszpory sprawowane w kościele patriarchatu melchickiego, jak nazywają się tutaj grekokatolicy. W momencie rozpoczęcia konklawe w Rzymie, modliliśmy się w Jerozolimie o pomyślny wybór Papieża. Nieszporom przewodniczył patriarcha łaciński abp Fouad Twal. Oprócz naszej delegacji uczestniczyło w nich 13 biskupów Ziemi Świętej: łacińscy, melchiccy, maronicki, syrokatolicki, ormiańskokatolicki oraz nuncjusz apostolski, a także franciszkański  kustosz Ziemi Świętej. Kościół zapełnili klerycy z czterech seminariów katolickich w Ziemi Świętej: patriarchalnego, franciszkańskiego, salezjańskiego i Redemptoris Mater, liczne siostry zakonne i wierni świeccy. W czasie liturgii wybrzmiało pięć języków: łaciński, arabski, angielski, francuski i włoski. Podczas wspólnej kolacji Patriarcha podziękował Kościołowi w Polsce za solidarność z chrześcijanami w Ziemi Świętej i za licznych pielgrzymów przybywających z Polski.

Wieczorem w Kaplicy Sykstyńskiej odbyło się pierwsze głosowanie. Dym był czarny.


 

Dzień siódmy – środa, 13 marca 2013 r.

Dzisiejszy dzień w dużej mierze poświęcony jest spotkaniu ze współczesnością Izraela. Opuszczamy Jerozolimę w kierunku zachodnim i udajemy się do miasta Rehovot, gdzie ma siedzibę Instytut Weizmanna. Imię tego wybitnego chemika i pierwszego prezydenta Izraela nosi instytut naukowy, zaliczany do dziesięciu najlepszych na świecie – poza Stanami Zjednoczonymi jest jednym z paru najlepszych.

Najważniejszym gościem spotkania jest wybitny naukowiec izraelski prof. Michael Sela. Urodził się w Polsce w 1924 roku, mówi dobrze po polsku, bo w tym języku – jak zapewnia – zawsze rozmawiał z mamą, a żyła sto lat. Jego wujkiem był Julian Tuwim. Prof. Sela (w Polsce Mieczysław Salomonowicz) jest od czterdziestu lat członkiem Papieskiej Akademii Nauk, Polskiej Akademii Umiejętności oraz wielu innych prestiżowych instytucji naukowych na całym świecie. Jest twórcą compaxonu – lekarstwa na stwardnienie rozsiane używanego od 30 lat na całym świecie – i bardzo zasłużony dla instytutu i nauki światowej. W dalszej części wystąpiło przed nami dwoje młodych ludzi z Polski, pracujących naukowo w Instytucie. Filip z Warszawy robi studia magisterskie i pracuje nad usprawnianiem metod diagnozowania chorób, a Dominika z Wrocławia przybyła tutaj już po doktoracie i zajmuje się badaniem procesów fotosyntezy.

Kolejnym celem wizyty jest miasto Holon niedaleko Tel Avivu i Wolfson Medical Center, szpital, w którym pracują chirurdzy i kardiolodzy zrzeszeni w organizacji „Save a Child’s Heart”. Pomagają dzieciom chorym na serce z biedniejszych krajów świata. Przeprowadzają operacje na miejscu i szkolą lekarzy w krajach, gdzie medycyna nie potrafi skutecznie leczyć chorych dzieci. Lekarz, który zapoznaje nas z tematem, prof. Arie Schachner, także wywodzi się z Polski i mówi po polsku. Wspomina, że jego dziadek przyjaźnił się z Karolem Wojtyłą, swoim kolegą szkolnym.  Wielu naszych dzisiejszych rozmówców wspomina bł. Jana Pawła II i jego wielką sympatię okazywaną Żydom. Nawiązują także do trwającego w Rzymie konklawe.

Podczas obiadu, który spożywamy w Tel Avivie, słyszymy o trudnej sytuacji Izraela jako małego państwa znajdującego się w morzu islamu i o trudnościach wewnętrznych spowodowanych faktem, że mieszkańcy Izraela albo ich przodkowie przybyli tu niemal ze wszystkich stron świata. Możemy zadać pytania, także te niewygodne, dotyczące relacji z najbliższym sąsiadem, Palestyną. Słyszymy, że nie ma innego wyjścia jak porozumienie, a nie będzie porozumienia bez kompromisu, bez ustępstw z obu stron. Spacer po głównej promenadzie nadmorskiej Tel Avivu kończy tę cześć dnia.

Z Tel Avivu wyruszamy w stronę Jerozolimy i udajemy się do Sanktuarium Nawiedzenia w Ain Karem. Tam sprawujemy Eucharystyczną Ofiarę, modląc się po raz kolejny o dobry wybór papieża.

Po powrocie do Nowego Domu Polskiego wkrótce zasiadamy do kolacji i zaledwie ją ukończyliśmy, słyszymy okrzyk: „biały dym!”. Biegniemy do telewizora i widzimy, że dym jest wyraźnie biały, obfity, wręcz koloru szat papieskich, na dodatek biją dzwony, a więc stało się, mamy nowego papieża! Razem z siostrami Elżbietankami śledzimy obraz z Placu św. Piotra. I tak jak cały świat jesteśmy początkowo zaskoczeni wyborem kard. Jorge Bergoglio, arcybiskupa Buenos Aires, prymasa Argentyny. Nikt o nim nie mówił, a kandydaci promowani przez media wyszli z konklawe kardynałami. Jest to kolejny krok milowy w historii Kościoła: po wyborze Jana Pawła II, pierwszego po wiekach papieża spoza Włoch, Duch Święty poprowadził Kolegium Kardynalskie na nowy kontynent, gdzie mieszka większość katolików świata. Z radością przyjmujemy jego proste i pokorne wystąpienie, na jego zaproszenie modlimy się za emerytowanego papieża Benedykta i za nowego Papieża Franciszka I. Przyjmujemy z wiarą nowego Następcę św. Piotra. Otwieramy się na nowe tchnienie Bożego Ducha, który w każdym czasie mówi do Kościoła i nigdy nie opuszcza Chrystusowej owczarni.


 

Dzień ósmy – czwartek, 14 marca 2013 r.

Od samego rana nasłuchujemy wiadomości o nowym Następcy św. Piotra. Każdy szczegół jego życiorysu jest teraz ważny, każde wypowiedziane wczoraj słowo jest interpretowane i komentowane pod kątem odpowiedzi na pytanie, jaki to będzie pontyfikat i jakie wartości  wniesie do życia Kościoła.

Dziś rano mamy przewidziane spotkanie z prezydentem Izraela, Szymonem Peresem. Towarzyszy nam wiceambasador Izraela w Warszawie, p. Nadav Eshcar oraz o. Jerzy Kraj, nasz przewodnik po sanktuariach Ziemi Świętej.

Wyjeżdżamy z rana do rezydencji prezydenta, położonej w Jerozolimie Zachodniej. Po pewnym czasie oczekiwania pojawia się prezydent Szymon Peres, człowiek 90-letni, ale w pełni sił fizycznych i umysłowych. Jesteśmy zaproszeni do sali spotkań, poczęstowani kawą i herbatą. Swoje słowo skierowane do nas rozpoczyna prezydent od komentarza do wczorajszego wyboru papieża. Jest to wydarzenie, jak zaznacza, ważne nie tylko dla Kościoła katolickiego, ale także dla całego świata. Nowy papież, jego postawa, skromność i otwarcie świadczą o tym, że będzie to człowiek pokoju. Patrząc na papieża i słuchając go, widzimy, że Bóg kocha biednych, a nie potężnych.

Dzisiaj bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy kierownictwa duchowego, nie politycznego, bo polityka dzieli, a duchowość łączy. Patrząc wczoraj na biały dym – zwierza się prezydent Peres – przypomniało mi się pytanie Stalina, ile papież ma dywizji. Dziś pytam: Co pozostało z dywizji Stalina? Następnie prezydent podkreśla, że stosunki Izraela z Kościołem katolickim są najlepsze od dwóch tysięcy lat. Mieliśmy dobre relacje także z poprzednim papieżem, Benedyktem XVI, bardzo serdecznie wspominamy także  Jana Pawła II, który szczególnie się zasłużył dla stabilizacji tych relacji. Serdecznie zapraszam papieża Franciszka do odwiedzenia Ziemi Świętej.  Przyjmiemy go z radością, tak jak jego poprzedników.

Odpowiadając na słowa prezydenta, abp Stanisław Gądecki, przewodniczący naszej  delegacji, nakreślił trzy cele wyprawy do Ziemi Świętej. Po pierwsze jest to pielgrzymka do miejsc świętych chrześcijaństwa związana z Rokiem Wiary, jaki trwa w Kościele. Drugi cel to wyrażenie solidarności z chrześcijanami Ziemi Świętej, których świadectwo i obecność w tych miejscach są ważne dla całego Kościoła. Nasza podróż ma znaczenie także dla dialogu, jaki Kościół w Polsce prowadzi od wielu lat z judaizmem w duchu II Soboru Watykańskiego. Spotkania ze współczesną rzeczywistością Izraela, religijną, naukową i społeczną, były dla nas w tym kontekście ważne. Następnie abp Gądecki kreśli szeroką panoramę dziejów Żydów w Polsce i Polaków w Ziemi Świętej. Dotyka też tematyki rozmów, jakie Nuncjatura Apostolska prowadzi z rządem izraelskim w związku z przygotowywanym porozumieniem podstawowym.

Po trwającym godzinę spotkaniu wracamy  do Domu Polskiego i stąd wyruszamy do Betanii, która jest miejscem ostatniej celebry eucharystycznej podczas pielgrzymki. Modlimy się słowami pieśni „Weź w swą opiekę” –  „Niech Serce Twoje Ojca Świętego od nieprzyjaciół zasadzki broni, niech się do Pana modli za niego, od złej przygody niechaj go chroni!” Po raz pierwszy wspominamy w centralnym miejscu Eucharystii imię naszego papieża Franciszka. Pierwszego, który nosi to imię, pierwszego papieża z Nowego Świata, z Ameryki, pierwszego z Zakonu Jezuitów.

W Sanktuarium Wskrzeszenia Łazarza czcimy Chrystusa jako Zwycięzcę śmierci, który właśnie tu powiedział: „Ja jestem zmartwychwstanie i życie, kto wierzy we Mnie, choćby i umarł, żyć będzie. A każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki.”

Modlimy się za wszystkich, którzy towarzyszyli nam na pielgrzymkowych drogach, za tych, którym obiecaliśmy modlitwę, za siostry, które tak gościnnie nas przyjmowały, za braci chrześcijan na tej ziemi i za starszych braci w wierze, których najpierw  Bóg wybrał, zawierając z nimi trwałe przymierze.

Kończy się pielgrzymka wiary, solidarności i dialogu. Opuszczamy Złotą Jerozolimę, pełną słońca, ciepła, mieniącą się kolorami wiosny. Z Tel Avivu wyruszamy w powrotny, wieczorny lot. Warszawa wita nas chłodem i śniegiem. Ale serce bije goręcej, jak przy każdym powrocie do siebie. I towarzyszy nam poczucie dobrze spełnionego zadania. Wracamy bogatsi.