Tocz piękną walkę (1Tm 1,18). Eucharystia Wojowników Maryi (Katedra Poznańska – 26.02.2022).

0
285

Dzisiejszej nocy Wojownicy Maryi, inne stowarzyszenia spotykają się w przepełnionej poznańskiej katedrze na wspólnej modlitwie w intencji pokoju w Ukrainie i Europie.

Na naszych oczach powtarza się na nowo stara historia ludzkiego grzechu, o której tak pisze autor Pierwszej Księgi Machabejskiej: „Gdy zobaczyli wojsko, które szło naprzeciw nim, powiedzieli do Judy: ‚Nas jest tak mało, czy będziemy mogli walczyć z tym tak wielkim, potężnym mnóstwem? A przecież my dzisiaj nic jeszcze nie jedliśmy i sił nam zabrakło’. Juda odparł: ‚Bez trudu wielu może być pokonanych rękami małej liczby, bo Niebu nie czyni różnicy, czy ocali przy pomocy wielkiej czy małej liczby. Zwycięstwo bowiem w bitwie nie zależy od liczby wojska; prawdziwą siłą jest ta, która pochodzi z Nieba. Oni przychodzą do nas pełni pychy i bezprawia po to, aby wytępić nas razem z żonami naszymi i dziećmi i aby nas obrabować. My zaś walczymy o swoje życie i o swoje obyczaje. On sam skruszy ich przed naszymi oczami. Wy zaś ich nie obawiajcie się!'” (1 Mach 3,17-22).

Aby uniknąć powtórki z tej historii rozważamy teraz – w pełnej smutki i trosk atmosferze spowodowanej prowadzoną blisko naszych granic wojną – temat który poprzedza wybuch każdej materialnej wojny, a mianowicie temat walki duchowej, jaką każdy z nas toczy osobiście i na własną odpowiedzialność z mniejszym lub lepszym skutkiem we wspólnocie Kościoła.

1.         WALKA DUCHOWA JEZUSA

Tak więc pierwsza sprawa to walka duchowa prowadzona przez samego Pana Jezusa. Jej najbardziej znanym pierwowzorem było i do dzisiaj pozostaje kuszenie Zbawiciela na pustyni (Mt 4,1-11; por. Wj 34,28). „Wtedy Duch wyprowadził Jezusa na pustynię” (Mt 4,1). „Czterdzieści dni przebył na pustyni, kuszony [πειραζομενος] przez szatana. Żył tam wśród zwierząt, aniołowie zaś usługiwali Mu” (Mk 1,13).

Pustynia jest przeciwieństwem raju. Symbolizuje ona nieszczęsny stan, w jakim znaleźliśmy się wskutek grzechu pierwszych rodziców. W czasach biblijnych – ale także później – wiele osób odchodziło w celach duchowych na pustynię, aby tam się modlić i spotykać się z Bogiem. W czasach Jezusowych np. czyniła to quasi „zakonna” wspólnota z Qumran, aby wcielać tam w życie wezwanie proroka Izajasza: „Drogę dla Pana przygotujcie na pustyni, wyrównajcie na pustkowiu gościniec naszemu Bogu” (Iz 40,3).

Ewangelijny tekst o kuszeniu Jezusa wyjaśnia nam dokładnie na czym polegała owa duchowa walka naszego Pana. Na czym polegało to zmaganie, które nie było wydarzeniem przypadkowym, ale stanowiło niezbędne przygotowanie Go do misji powierzonej Mu przez Ojca niebieskiego.

Pobyt Jezusa na pustyni nastąpił tuż po Jego chrzcie w Jordanie, czyli wtedy, gdy Duch święty spoczął na Jezusie a On sam został nazwany umiłowanym Synem Ojca niebieskiego (Mt 3,16-17). „Zaraz po przyjęciu chrztu Pan nasz poddał się kuszeniu, dając przez to do zrozumienia, że diabeł atakuje pokusami szczególnie tych, którzy zostali już uświęceni; zwycięstwo bowiem nad świętymi wysoko sobie ceni” (Hilary z Poitiers, Komentarz do Ewangelii św. Mateusza, III,1-2).

Medytując nad trzema pokusami Jezusa dostrzegamy cel pokus diabelskich. Diabłu idzie o to, ażeby odebrać Bogu to, co w człowieku jest Boże. On pragnie, aby człowiek – na wzór diabła – znalazł się także poza Bogiem.

a.         pierwsza pokusa

Pierwsza z trzech pokus – na jakie szatan wystawia Jezusa – wyrasta z doświadczenia głodu, to znaczy z potrzeby materialnej: „Wtedy przystąpił kusiciel i rzekł do Niego: ‚Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz, żeby te kamienie stały się chlebem'” – Mt 4,3). Zauważmy, że tym razem szatan kusił Pana Jezusa do czegoś dobrego. Wielu ludzi spodziewało się i spodziewa mesjasza, władcy i króla, który przemieni naszą ziemię w miejsce powszechnego dobrobytu

Zwróćmy także uwagę na to, że szatan nie mówi do Chrystusa: „jedz”, lecz mówi: „uczyń cud”. Chrystus – świadom kuszenia – nie dał posłuchu słowom szatana. Także później nie zgodził się na żądanie faryzeuszy, gdy domagali się od Niego znaku. W ten sposób nasz Zbawiciel uczy nas, że zwycięstwo nie dokonuje się przez cuda, „ale poprzez cierpliwość i wytrwałość musimy zwyciężać diabła oraz że nic nie powinniśmy robić na pokaz albo z chęci rozgłosu” (Teodor z Mopsuestii, Fragmenty do Ewangelii Mateusza, 20,1-6).

Odpowiadając szatanowi, Pan Jezus przywołuje słowa Mojżesza: „Pamiętaj na wszystkie drogi, którymi cię prowadził Pan, Bóg twój, przez te czterdzieści lat na pustyni, aby cię utrapić, wypróbować i poznać (κακώσῃ σε καὶ πειράσῃ σε καὶ διαγνωσθῇ), co jest w twym sercu; czy strzeżesz Jego nakazu, czy też nie. Utrapił cię, dał ci odczuć głód, żywił cię manną, której nie znałeś ani ty, ani twoi przodkowie, bo chciał ci dać poznać, że nie samym tylko chlebem żyje człowiek, ale człowiek żyje wszystkim, co pochodzi z ust Pana. […] Strzeż więc nakazów Pana, Boga twego, chodząc Jego drogami, by żyć w bojaźni przed Nim” (Pwt 8,2-6).

Dla Jezusa czas pobytu na pustyni był próbą, która służyła w tym celu, aby „utrapić, wypróbować i poznać” Jego posłuszeństwo słowu, czyli nakazowi Bożemu. „A sens tej wypowiedzi jest taki: nie w ziemskim chlebie ani żadnym pokarmie materialnym, którym zwiodłeś pierwszego człowieka Adama, ale w słowie Bożym zawiera się pokarm na życie wieczne” (Maksym z Turynu, Antyczny zbiór kazań, 51,2).

„Nie troszczcie się więc zbytnio – powie później Zbawiciel podczas Kazania na Górze – i nie mówcie: co będziemy jeść? co będziemy pić? czym będziemy się przyodziewać? Bo o to wszystko poganie zabiegają. Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Starajcie się naprzód o królestwo <Boga> i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane. Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy” (Mt 6,31-34).

Pan nasz wiedział doskonale, że ludzi o wiele bardziej interesuje materia aniżeli duch; chleb ziemski aniżeli niebiański, dlatego powie „Szukacie Mnie nie dlatego, żeście widzieli znaki, ale dlatego, żeście jedli chleb do sytości. Troszczcie się nie o ten pokarm, który ginie, ale o ten, który trwa na wieki…” (J 6,26-27). W odpowiedzi udzielonej szatanowi przez Jezusa nie kryje się jednak wezwanie do odrzucenia wszelkich potrzeb materialnych w ogóle, ale o zwrócenie uwagi na to, że te potrzeby nie powinny stać się ważniejsze od potrzeb duchowych. Królestwo Boże rozwija się bowiem i dojrzewa w naszym sercu dzięki pokarmowi jakim jest prawo Boże.

b.         druga pokusa

Drugie kuszenie Jezusa dokonuje się na szczycie świątyni jerozolimskiej. Diabeł kusi tam Jezusa słowami „rzuć się w dół”, ponieważ głos diabła zawsze pragnie nas zepchnąć „w dół”. „Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się w dół, jest przecież napisane: Aniołom swoim rozkaże o tobie, a na rękach nosić cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień” (Mt 4,6; por. Ps 91,11-12). Szatan kusi Jezusa, aby Ten wystawił Boga na próbę, wymuszając na Nim cudowne ocalenie swego boskiego Syna od pewnej śmierci.

Chrystus nie rozgniewał się ani oburzył na te słowa, ale z wielką łagodnością odpowiada słowami Pisma świętego: „Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego” (Pwt 6,16). Cóż to takiego wystawianie Boga na próbę? Jest to nieposłuszeństwo głosowi Bożemu (Lb 14,22). Nie przestrzeganie Bożych przykazań (Ps 78,56). To powątpiewanie w Bożą obecność (Wj 17,7) i domaganie się potwierdzenia tej obecności poprzez cuda (Wj 17,2; Iz 7,10-12; Ps 78,18; Mt 16,1) a w dalszej konsekwencji stawianie samego siebie wyżej niż Boga (Jdt 8,12). W sumie kuszeniem Boga to niewiara w Bożą wierność i Bożą miłość do człowieka. Bóg tymczasem: „Daje się […] znaleźć tym, co Go nie wystawiają na próbę, objawia się takim, którym nie brak wiary w Niego” (Mdr 1,2).

Można zatracić wszelką godność osobistą, można dać się skorumpować przez bożka pieniądza, sukcesu i władzy, aby osiągnąć samorealizację i nadymać się jak paw i w efekcie tego zasmakować upojenia pustą radością, która szybko zanika. Dlatego Jezus odpowiada: „ Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz” (por. Papież Franciszek, 10.03.2019). W ten sposób Jezus wyraził swoje całkowite zawierzenie Bożej Opatrzności.

c.         trzecia pokusa

„Jeszcze raz wziął Go diabeł na bardzo wysoką górę, pokazał Mu wszystkie królestwa świata oraz ich przepych i rzekł do Niego: ‚Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon’.”

Po dwóch wcześniejszych, nieudanych próbach zły duch wyprowadza Jezusa na wysoką górę, aby pokazać Mu wszystkie królestwa świata. Wiadomo, że taka góra nie istnieje, ale Ewangeliście idzie tu o nawiązanie do góry Nebo, z której Pan Bóg ukazał Mojżeszowi całą Ziemię Obiecaną. W zamian za hołd złożony diabłu, Jezusa miałby otrzymać od niego rządy nad całym światem.

„Idź precz szatanie” – odpowiada Chrystus przytaczając ponownie słowa Księgi Powtórzonego Prawa: „Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon  i Jemu samemu służyć będziesz [λατρεύσεις]” (Pwt 6,13). Pan Jezus oddaje cześć boską wyłącznie Stwórcy a nie stworzeniu, do jakiego należy również upadły anioł. Czci boskiej nie można oddawać żadnemu stworzeniu, cześć boską można oddawać tylko Stwórcy, ponieważ „stworzenie bez Stwórcy marnieje”.

Trzy odpowiedzi naszego Pana na trzy pokusy diabelskie ujawniają pośrednio trzy główne zasady kierujące życiem Pana Jezusa, a mianowicie: pierwszeństwo słowa Bożego [ο λογος του θεου], pierwszeństwo wiary [η πιστις], pierwszeństwo kultu Bożego [λατρεια].

d.         Co szatan chciał osiągnąć przez to, że kusił naszego Pana? On przeczuwał, że Jezus zechce prowadzić ludzi do życia wiecznego, dlatego skupił wszystkie swoje wysiłki, aby namówić Pana Jezusa wyłącznie do zainteresowania się życiem doczesnym, do naprawiania tej ziemi. Nie przeszkadzałoby to szatanowi, gdyby na tej ziemi działo się więcej dobra,  byleby to wszystko było zamknięte w granicach śmierci. Byleby Jezus nie prowadził ludzi do życia wiecznego. Gdyby Pan Jezus przyjął jakąś z ówczesnych nadziei mesjanizmu społecznego lub politycznego, nie byłoby ani krzyża, ani naszego odkupienia, ani zmartwychwstania, które jest początkiem życia wiecznego dla nas (por. O. Jacek Salij OP).

Tak to nasz Zbawiciel – na koniec swego postu na pustyni – pokonał złego ducha i odniósł nad nim pełne zwycięstwo a kusiciel odstąpił od Niego „aż do czasu” (Łk 4,13). A jednocześnie Chrystus – mogąc strącić szatana do piekła o czym świadczą Jego późniejsze egzorcyzmy – nie użył swojej mocy a jedynie powtórzył treść Bożych przykazań, dając nam w ten sposób przykład swojej cierpliwości. „Zważcie, jaka jest cierpliwość Boga a jaka nasza niecierpliwość. My, jeśli poruszy nas jakaś zniewaga lub przykrość, owładnięci gniewem, albo – o ile możemy – mścimy się, albo też – jeśli nie możemy – odgrażamy się. A oto Pan zniósł wrogość diabła i nie dał mu innej odpowiedzi prócz słów łagodzących. Wstrzymuje tego, którego mógł ukarać, by jeszcze bardziej przyczyniało się do Jego chwały to, że wroga swego pokonał, nie unicestwiając go, lecz cierpiąc go do czasu” (Grzegorz Wielki, Homilie na Ewangelie, XVI,2-3). Uczynił tak, abyśmy za każdym razem, gdy jesteśmy udręczeni ze strony ludzi niegodziwych, odpowiadali raczej pouczeniem niż zemstą.

Ostatecznie zaś cała scena potrójnego kuszenia Jezusa stawia nam przed oczy obraz Chrystusa – nowego Adama, Syna Bożego, pokornego i posłusznego Ojcu, w przeciwieństwie do Adama i Ewy, którzy w ogrodzie Eden ulegli zwiedzeniu przez złego ducha, który zapewnił ich, że mogą stać się nieśmiertelni bez Boga (por. Benedykt XVI, Boga nigdy nie można wystawiać na próbę. Rozważanie przed modlitwą ‚Anioł Pański’ – 21.02.2010).

2.         WALKA DUCHOWA CHRZEŚCIJANINA

a.         Tyle o walce duchowej naszego Zbawiciela. O drugiej sprawie z kolei, czyli o walce duchowej chrześcijanina traktuje List do Efezjan: „W końcu bądźcie mocni w Panu – siłą Jego potęgi. Obleczcie pełną zbroję [πανοπλιαν] Bożą, byście mogli się ostać wobec podstępnych zakusów [μεθοδειας] diabła. Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich [τα πνευματικα της πονηριας εν τοις επουρανιοις].

Dlatego weźcie na siebie pełną zbroję Bożą, abyście w dzień zły zdołali się przeciwstawić i ostać, zwalczywszy wszystko. Stańcie więc [do walki] przepasawszy biodra wasze prawdą i oblókłszy pancerz, którym jest sprawiedliwość, a obuwszy nogi w gotowość [głoszenia] dobrej nowiny o pokoju. W każdym położeniu bierzcie wiarę jako tarczę, dzięki której zdołacie zgasić wszystkie rozżarzone pociski Złego. Weźcie też hełm zbawienia i miecz Ducha, to jest słowo Boże” (Ef 6,10-18).

Odniesienie do „zbroi Bożej”pojawia się u proroka Izajasza: „Sprawiedliwość będzie mu pasem na biodrach, a wierność przepasaniem lędźwi” (Iz 11,5). „Przywdział sprawiedliwość jak pancerz i hełm zbawienia włożył na swą głowę” (Iz 59,17). Pojawia się ono także u apostoła Pawła: „Noc się posunęła, a przybliżył się dzień. Odrzućmy więc uczynki ciemności, a przyobleczmy się w zbroję światła! Żyjmy przyzwoicie jak w jasny dzień: nie w hulankach i pijatykach, nie w rozpuście i wyuzdaniu, nie w kłótni i zazdrości. Ale przyobleczcie się w Pana Jezusa Chrystusa” (Rz 13,12-14). „Nie śpijmy przeto jak inni, ale czuwajmy i bądźmy trzeźwi! […]. My zaś, którzy do dnia należymy, bądźmy trzeźwi, odziani w pancerz wiary i miłości oraz hełm nadziei zbawienia. Ponieważ nie przeznaczył nas Bóg, abyśmy zasłużyli na gniew, ale na osiągnięcie zbawienia…” (1Tes 5,6-9). Inaczej mówiąc św. Paweł przedstawia chrześcijanina jako osobę będącą w pełnej gotowości do walki duchowej – pośród „wszelakiej modlitwy i błagania – przyodzianą w samego Chrystusa (Gal 3,27).

Skoro zaś wszyscy ochrzczeni już doświadczyliśmy zbawienia (Gal 2,8), chociaż nasze życie nie jest jeszcze wolne od doświadczenia kuszenia do zła, trzeba odważnie stanąć do tej walki wewnętrznej przeciwko wrogim siłom duchowym, których panem jest przeciwnik, który – razem z innymi duchami złymi – ma moc kuszenia ludzi na całym świecie.

Nie należy przy tej okazji nadawać szatanowi zbytniego znaczenia, ale też nie należy o nim zapominać. Św. Teresa z Avila mówiła, że istnieją dwa sposoby służenia szatanowi. Pierwszy to widzieć go wszędzie, a drugi – nie widzieć go wcale.  Podczas gdy kiedyś żyliśmy według obyczajów tego świata, to jest według ducha, który działa w „synach buntu” (por. Ef 2,2), teraz oddajemy nasz umysł we władanie Chrystusowi (2 Kor 10,3-5). O to bowiem toczy się owa walka duchowa, tj. o ostateczne poddanie naszego umysłu pod całkowite panowanie Chrystusa. On jest silniejszy od wszystkich złych duchów razem wziętych. Bez Jego pomocy – licząc tylko na nasze ludzkie siły – nie jesteśmy w stanie wygrać tej walki (Hbr 4,12). Natomiast z Jego pomocą zdołamy zgasić wszystkie rozżarzone pociski szatana, czyli wszelkie myśli kuszące nas do złego.

Ostatecznym wybawieniem w tej sytuacji nie jest żadna wypracowana przez nas cnota, żadna doskonałość samodzielnie osiągnięta, czy też jakiś określony czyn, ale Chrystus z Jego miłością do nas. „Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę. A to pochodzi nie od was, lecz jest darem Boga: nie z uczynków, aby się nikt nie chlubił” (Ef 2,8-9).

b.         W oparciu o własne doświadczenie niejaki Ewagriusz z Pontu, mnich żyjący w V wieku po Chr. (+ 499) stworzył – jako pierwszy jak się wydaje – kategorię ośmiu tzw. logismoi, czyli myśli, które atakują człowieka i wprowadzają go w stan ciągłego konfliktu. Według niego na człowieka wpływają właśnie owe osiem głównych greckich logismoi (czyli skłonności, namiętności, pragnień, pożądań, demonów), które wprowadzają go w konflikt z samym sobą, z innymi ludźmi i z Bogiem. Do tych namiętności należą obżarstwo, nieczystość, chciwość, smutek, gniew, lenistwo duchowe (acedia), próżność i pycha (por. ks. Marek Chmielewski, Wielka księga duchowości katolickiej, Kraków 2015, s. 319).

Demon obżarstwa nie namawia nas do jedzenia w nadmiarze, ale podsuwa wiele powodów ku temu, by nie pościć. Demon nieczystości pobudza nas do fantazjowania i do pożądań, które zaciemniają rozum. Demon chciwości podsuwa argumenty przeciw biedzie i przeciwko hojności. Demon smutku skłania do ucieczki w złudny świat promiennej przeszłości, nie pozwalając stawić odważnie czoła teraźniejszości. Demon gniewu zaciemnia umysł i odbiera panowanie nad sobą. Demon lenistwa duchowego (acedii) zniechęca do jakiegokolwiek wysiłku duchowego. Demon próżności sprawia, że człowiek nie otwiera się na Boga, ale polega tylko na sobie i stara się przypodobać ludziom. Demon pychy stawia człowieka w miejscu Boga, dzięki czemu zamiast walczyć z namiętnościami, człowiek uznaje siebie za całkowicie wolnego od ich wpływu.

Ewagriusz z Pontu  proponuje więc walkę duchową w postaci praktyki ascetycznej, która – z pomocą łaski Bożej – służy oczyszczeniu naszej duszy z jej głównych namiętności (Rz 2,15). Wielokrotnie podkreśla on, iż – dopóki człowiek żyje na ziemi – niemożliwe jest osiągnięcie stanu całkowitego uwolnienia się od ataków owych namiętności. Dopuszczał on jednak możliwość osiągnięcia już tutaj na ziemi – dzięki wysiłkowi ascetycznemu i pomocy łaski Bożej – wewnętrznej harmonii i wyzwolenia się z owych podstawowych konfliktów.

Kategoria ośmiu logismoi, bardzo ważna w nauce ascetycznej Ewagriusza, odegrała później kluczową rolę w dziejach całej nauki ascetycznej Kościoła. Wszyscy późniejsi autorzy chrześcijańscy, jacy zajmowali się tematyką ascezy, bazowali na jego nauce i ostatecznie kategoria ośmiu namiętności trapiących duszę każdego człowieka, weszła na stałe do kanonu chrześcijańskiej nauki ascetycznej.

Sprawa odkrycia rządzących nami natrętnych myśli jest dzisiaj niezmiernie ważna, gdyż zazwyczaj współcześnie żyjemy już opanowani tymi pożądaniami, nie zastanawiając się nad nimi i nie podejmując z nimi naszej walki duchowej, która to ostatecznie rozstrzyga o naszym być albo nie być w perspektywie doczesnej i wiecznej. Odkrycie owych natrętnych myśli [logismoi] bywa szczególnie trudne, gdy w życiu religijnym skupiamy się tylko na tym, co jest moralnie dopuszczalne lub zabronione.

Ponieważ ta walka duchowa rozgrywa się wewnątrz nas samych, zwycięstwo w niej jest o wiele trudniejsze niż zwycięstwo w walce z zewnętrznym wrogiem. Przede wszystkim dlatego, że łatwo możemy ulec złudzeniom, nie dostrzegając problemu. Drugą trudnością jest fakt, że nie możemy uciec od siebie. Gdziekolwiek byśmy nie byli, zawsze przeżywamy siebie i to, co się w nas dzieje jest stale w nas obecne. A poza tym jesteśmy mistrzami samooszukiwania się i potrafimy wszystko w sobie usprawiedliwić (por. ks. Leszek Misiarczyk, Osiem logismoi w pismach Ewagriusza z Pontu, Kraków 2007). A zatem „Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj” (Rz 12,21).

Św. Jan od Krzyża – w swoim dziele Droga na Górę Karmel – radzi więc, że aby postąpić na drodze życia duchowego: „trzeba mieć ciągle pragnienie naśladowania we wszystkim Chrystusa, starając się upodobnić swoje życie do Jego życia, nad którym często trzeba rozmyślać, aby je umieć naśladować i zachowywać się we wszystkich okolicznościach tak, jak On by się zachował” (Droga na Górę Karmel, I,13,4).

ZAKOŃCZENIE

Na sam koniec jeszcze kwestia praktyczna. W ostatni piątek – czyli dnia 25 lutego 2022 roku – w związku z ostatnimi wydarzeniami w Ukrainie, w trybie nadzwyczajnym zebrała się Rada Stała Konferencji Episkopatu Polski.

Zważywszy na to, że uciekający przed wojną Ukraińcy będą kierować się głównie do naszego kraju, biskupi apelują do wszystkich Polaków o chrześcijańskie podejście do uchodźców. O otwarcie dla sióstr i braci z Ukrainy naszych domów, hosteli, domów diecezjalnych, parafialnych, rekolekcyjnych i wszelkich miejsc, gdzie może być świadczona pomoc potrzebującym.

Obecna sytuacja domaga się szybkiej mobilizacji. W związku z tym ufamy, że pojawi się wielu woluntariuszy, którzy włączą się w niesienie konkretnej pomocy (przez struktury Caritas Polska, Caritas diecezjalnych i parafialnych, Zespołu Pomocy Kościołowi na Wschodzie oraz innych instytucji kościelnych i świeckich). W pierwszej kolejności do tego woluntariatu wezwani są Wojownicy Maryi, potrzebni w naszym Diecezjalnym Centrum Kryzysowym, którym kieruje dyrektor Caritas, ks. Marcin Janecki.

Rada Stała prosi też o zorganizowanie zbiórek do puszek na pomoc dotkniętym obecnym kryzysem po każdej Mszy św. w najbliższą niedzielę i Środę Popielcową. Także o to, aby w czasie każdej Mszy św. wznoszono prośby w intencji pokoju i śpiewano suplikacje. Zaleca też podejmowanie postu w intencji ocalenia życia i zdrowia naszych sióstr i braci w Ukrainie.

A zatem módlmy się o pomoc Bożą:  Boże ojców naszych, wielki i miłosierny! Panie życia i pokoju, Ojcze wszystkich ludzi. Twoją wolą jest pokój, a nie udręczenie. Ty wysłałeś swego Syna Jezusa Chrystusa, aby głosił pokój bliskim i dalekim i zjednoczył w jedną rodzinę ludzi wszystkich ras i narodów.

Usłysz nasze błaganie i spraw, niech ustanie ta nowa wojna, która zagraża Ukraińcom. Przemów do serc ludzi odpowiedzialnych za losy Rosji. Nakłoń ich – za pośrednictwem Ducha Świętego – do wielkodusznych i szlachetnych rozwiązań prowadzących do pokoju.

„Pomnij, o Najświętsza Panno Maryjo, że nigdy nie słyszano, abyś opuściła tego, kto się do Ciebie ucieka, Twej pomocy wzywa, Ciebie o przyczynę prosi”. Amen.

BRAK KOMENTARZY