Królowo Polski oręduj za nami! (Uroczystość Najświętszej Maryi Panny, Królowej Polski, Jasna Góra 2.05.2026 r.)

Ekscelencjo, Księże Prymasie,

Księże Arcybiskupie Wacławie, Metropolito Częstochowski i pasterzu Kościoła Częstochowskiego,

Ekscelencje, Księża Arcybiskupi i Biskupi,

Czcigodni Kapłani, Siostry Zakonne, osoby Konsekrowane, Alumni, przedstawiciele wspólnot i ruchów, Bractw i Stowarzyszeń;

Czcigodny Ojcze Generale wraz ze wspólnotą Ojców Paulinów;

Szanowni przedstawiciele administracji państwowej i samorządowej;

Drodzy Pielgrzymi;

Umiłowani w Chrystusie Siostry i Bracia, czciciele Matki Bożej Częstochowskiej Królowej Polski obecni tu na Jasnej Górze i łączący się z nami w kraju i za granicą, za pośrednictwem mediów, które również serdecznie pozdrawiam!

 

1.         Maryja jest naszą Królową

Tegoroczne święto Matki Bożej Królowej Polski przeżywamy wyjątkowo dzień wcześniej, aby nie kolidowało z V Niedzielą Wielkanocną. Skądinąd sobota – dzień szczególnie poświęcony Maryi – jeszcze bardziej wprowadza nas w klimat ciszy, skupienia i maryjnej modlitwy. To czas, który sam w sobie zaprasza do głębszej refleksji i medytacji nad obecnością Matki Bożej w naszym życiu.

Dla nas, ludzi wierzących, dzisiejsza uroczystość ma znaczenie szczególne. Jest czymś zdecydowanie więcej niż tylko wspomnieniem liturgicznym. Ona buduje naszą tożsamość i przypomina prawdę, która od wieków bije w sercu naszego narodu: Maryja jest naszą Królową. To królowanie Maryi jest głęboko wpisane w dzieje naszego narodu – w jego radości i cierpienia, w jego upadki i nadzieje. Ona jest żywą obecnością w historii i codzienności naszego życia. Jak mówił bł. kardynał Stefan Wyszyński, została nam „dana jako pomoc ku obronie polskiego narodu”.

Dlatego w dzisiejsze święto rodzi się w nas naturalna potrzeba wdzięczności. Dziękujemy Jej za to królowanie – za nieustanną opiekę nad naszym narodem, za Jej macierzyńską troskę, za łaski, które wyprasza nam u swojego Syna, Jezusa Chrystusa.

Wyrażamy tę wdzięczność modlitwą, uczestnictwem we Mszy Świętej, ale także naszą obecnością. Każde nasze przybycie na Jasną Górę, każda pielgrzymka do Jej cudownego wizerunku jest wyznaniem wiary. To znak, że chcemy być blisko Niej, że chcemy iść przez życie razem z Nią. Takiego świadectwa dziś bardzo potrzebujemy.

To szczególne związanie z Maryją, Jasnogórską Panią – przypomnijmy - sięga XIV wieku, gdy Jej ikona została sprowadzona na Jasną Górę przez księcia Władysława Opolczyka. Od samego początku była otoczona czcią – najpierw przez Ojców Paulinów i miejscową ludność, a z czasem przez coraz liczniejsze rzesze pielgrzymów z całej Polski i spoza jej granic. Przed Jej obliczem od wieków rozbrzmiewa to samo gorące wołanie: o opiekę, o siłę, o nadzieję.

Szczególnym umocnieniem tej więzi były śluby króla Jana Kazimierza, który w 1656 roku, w katedrze lwowskiej, oddał Polskę pod opiekę Maryi, ogłaszając Ją Królową swojego królestwa. Nie był to tylko akt polityczny. To było głębokie wyznanie wiary – uznanie, że los narodu zależy nie tyle od siły oręża, od polityki, ile od wierności Bogu i zawierzenia Jej, jako naszej Matce.

Od tamtego momentu, ilekroć naród doświadczał trudnych chwil – podczas rozbiorów, wojen czy okupacji – wracał do swojej Królowej. I właśnie u Niej odnajdywał siłę, by przetrwać i nie utracić nadziei.

Wyjątkowym potwierdzeniem tej więzi były Jasnogórskie Śluby Narodu sprzed siedemdziesięciu lat. Napisane przez uwięzionego prymasa, kard. Stefana Wyszyńskiego, w Komańczy, zostały uroczyście odczytane 26 sierpnia 1956 roku, tu, na Jasnej Górze przez bp. Michała Klepacza. Tego dnia, na tym placu, zgromadziło się milion ludzi – bez prymasa, bez wolności politycznej, ale z niezwykłą siłą ducha. To nie było zwykłe zgromadzenie. To było wielkie duchowe zobowiązanie. Naród nie przyszedł tylko słuchać – przyszedł przyrzekać i zobowiązać się. Padło mocne i odpowiedzialne „przyrzekamy”. Naród zobowiązał się do moralnego nawrócenia, do życia w łasce uświecającej, do walki z grzechem, do obrony życia, do dochowania wierności małżeńskiej, do życia w uczciwości i wierności Bogu.

Jasnogórskie Śluby stały się swego rodzaju duchową konstytucją narodu – fundamentem odnowy moralnej i początkiem wielkiego programu duchowego, jakim była Wielka Nowenna przed tysiącleciem chrztu Polski (1966). Umacniały tożsamość katolicką, wiarę, jedność i maryjny charakter polskiego chrześcijaństwa. To świadome oddanie się w macierzyńską niewolę miłości Maryi było decyzją, by iść przez życie z Nią, uczyć się od Niej pokory, wierności i zawierzenia. W ten sposób, w czasach, gdy próbowano wyrwać Boga z ludzkich serc, Polacy jeszcze mocniej przylgnęli do swojej Matki.

Z perspektywy czasu, widzimy jeszcze lepiej, że Jasnogórskie Śluby były nie tylko narzędziem wielkiej odnowy duchowej Narodu, lecz także wydarzeniem o ogromnym znaczeniu społecznym. W świecie podziałów, lęku i kontroli państwa, milion ludzi stanął razem – nie przeciw komuś, ale za czymś: za Bogiem, za wiarą, za prawdą, za godnością człowieka. To była jedność serc, której nie da się narzucić siłą, lecz która rodzi się tylko z wiary i wartości. Zjednoczony naród pod wodzą Maryi, swojej Królowej, bez żadnej przemocy, ale z niezwykłą mocą ducha, wyraził zdecydowany sprzeciw wobec ateizacji i zniewolenia. Powiedział, że nie pozwoli odebrać sobie wolności wewnętrznej i prawa do wyznawania wiary. I to była i wciąż pozostaje dla kolejnych pokoleń Polaków ogromna lekcja, ucząca nas, że prawdziwa wolność zaczyna się w sercu.

2.         Maryja uczy nas, czym jest królowanie

Drodzy Siostry i Bracia, historia naszej wielowiekowej duchowej więzi jasno pokazuje, że nie sposób zrozumieć Polski bez Chrystusa i bez Maryi. Wiara nie jest dodatkiem do życia narodu – jest jego sercem. A to serce – jak mawiał bł. kard. Stefan Wyszyński, wielki czciciel Maryi – najmocniej bije tu, w Jasnogórskim sanktuarium, zwłaszcza wówczas, gdy licznie przybywamy do swojej Królowej.

Dlatego, po siedemdziesięciu latach od tamtego wielkiego, wręcz epokowego wydarzenia, właśnie tu, wobec naszej Matki i Królowej, rodzi się w nas pytanie: co dziś pozostało z tamtego „przyrzekamy”? Nie wolno nam zapominać, że tamto Ślubowanie to nie tylko historia – to zobowiązanie, które trwa. Trzeba się zapytać, czy potrafimy jeszcze powiedzieć: „przyrzekamy” – i rzeczywiście według tego żyć? Czy bronimy życia? Czy troszczymy się o świętość naszych rodzin? Czy żyjemy uczciwie, w prawdzie? Czy podejmujemy walkę z własnymi słabościami i wadami?

W naszej Ojczyźnie dzieje się wiele dobra – i trzeba to jasno powiedzieć. Doświadczamy rozwoju gospodarczego, który otwiera przed nami nowe perspektywy i możliwości rozwoju osobistego, rodzinnego, społecznego, narodowego. W Polsce żyje się dziś dobrze. Widać to nawet i w tym, że coraz więcej obcokrajowców przybywa do nas, aby tu realizować swoje plany.

Musimy mieć jednak świadomość, że rozwój materialny niesie ze sobą także zagrożenia i postawy kulturowe, społeczne, filozoficzne czy moralne – często oderwane od Boga i od wiary. Coraz wyraźniej widzimy, że wraz ze wzrostem dobrobytu słabnie życie duchowe. Wielu ludzi nie odczuwa już potrzeby praktykowania wiary. Dla innych staje się ona sprawą czysto prywatną. Jeszcze inni mówią: „wierzę po swojemu”. Każdy ma prawo do osobistego wyznawania wiary, ale trzeba też jasno powiedzieć, że wiara, która nie ma zakorzenienia w Chrystusie, we wspólnocie, ani w życiu sakramentalnym, bardzo łatwo się rozpada. Przestaje być drogą życia, a staje się dodatkiem do życia, z którego łatwo zrezygnować.

A kiedy wiara słabnie i traci fundament w Chrystusie, człowiek łatwo ulega złudzeniom. Daje się porwać ideologiom, obietnicom łatwego szczęścia, życia bez wymagań i zasad, zwłaszcza moralnych. Przyjmuje wizje szczęścia podsuwane przez media i kulturę, może atrakcyjne i proste do przyjęcia, ale w rzeczywistości niedające prawdziwego szczęścia.

To nie jest tylko teoria. To bolesna rzeczywistość, z którą się nieustannie mierzymy, gdy widzimy, jak łatwo wielu naszych rodaków lekceważy wiarę, obraża uczucia religijne innych, dokonuje profanacji symboli religijnych, wyśmiewa to, co święte. Jeszcze bardziej boli, gdy widzimy z jaką łatwością wielu ulega dziś ideologiom i godzi się na rzeczy kiedyś nie do pomyślenia: na odbieranie życia nienarodzonym, na eutanazję, na manipulacje genetyczną. „Ziemia polska ma być ziemią żywych, a nie umarłych – wołał kiedyś Wielki Prymas Tysiąclecia. Dlatego rodzina polska musi rodzić żywe dzieci /…/ jeśli rodzina domowa będzie rodzić żywych, to i naród będzie żył; jeśli rodzina uszanuje dziecię, będzie uszanowany w tej ojczyźnie człowiek” (Jedna jest Polska, s. 24)

Jeszcze boleśniejsze jest, gdy dochodzi do sytuacji, w której stawanie w obronie życia poczętego może spotkać się z karą więzienia!  W tym szczególnym przypadku warto jeszcze raz wsłuchać się w jednoznaczne słowa Wielkiego Prymasa Tysiąclecia, który w jednej z homilii na temat obrony życia mówił: „Wartość życia ludzkiego jest suwerenną domeną Boga, bo Bóg unosi się nad życiem ludzkim i jego przeznaczeniem. A więc ani rodzina, ani społeczeństwo nie mają prawa przekreślać życia czy pozwalać komukolwiek na przekreślanie go, bo prawo do życia jest wyższego rzędu. Stąd wnioski: życie człowieka nienarodzonego jest zawsze nietykalne i prawnik nie ma tytułów, aby tym życiem wprost dysponować. Każde tak zwane prawo, które daje komukolwiek możliwość dysponowania i przesądzania o ludzkim życiu, jest bezprawiem”.

W świetle tej prawdy, którą tak mocno podkreślił Błogosławiony Prymas, chcę w tym miejscu szczególnie podziękować tej matce, która w sumieniu nie pozwoliła, by ktoś nazywał jej dziecko „problemem” i sugerował jego unicestwienie. Dziękuję, że wolała iść do więzienia, ale nie sprzeciwić się woli Bożej. To wielkie i piękne świadectwo, które nas wszystkich uczy, że miłość do dziecka powinna zawsze zwyciężać, że powinno się rodzić dzieci i żyć w zaufaniu do Boga, a wówczas wszystko będzie dobrze.

W ten nurt zeświecczonej kultury wpisują się zarówno cała taktyka usuwania religii ze szkoły i ograniczania religijnego wychowania nowych pokoleń Polaków jak i niektóre decyzje dotyczące wychowania, jak przedmiot Edukacja zdrowotna. Zastąpił on wyrzucone z programu szkolnego „Wychowanie do życia w rodzinie”. Przedmiot Edukacja zdrowotna, wprowadzony bez zgody rodziców, jako nieobowiązkowy cieszył się zaledwie 30-procentową frekwencją. Ale to nie przeszkodziło, aby został wprowadzony jako obowiązkowy. Należy w tym miejscu jeszcze raz przypomnieć, że „zgodnie z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej (art. 48), to rodzice mają pierwotne i niezbywalne prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Państwo powinno to prawo szanować i wspierać, a nie ograniczać poprzez narzucanie jednolitej, obowiązkowej wizji edukacyjnej w tak wrażliwej sferze, jak wychowanie do zdrowia i kształtowanie relacji międzyludzkich. Negowanie rodzicom tego prawa jest pogwałceniem ich woli”.

Nawet jeśli w obecnym kształcie Edukacji zdrowotnej treści w zakresie „wychowania seksualnego nie są obowiązkowe, w pozostałych działach tematycznych znajdują się treści, które nie respektują należycie wartości małżeństwa i rodziny, określonej i zagwarantowanej przez Konstytucję RP” (por. Stanowisko Komisji Wychowania Katolickiego KEP – Warszawa, 13 kwietnia 2026 roku).

Mając na uwadze prawdziwe dobro uczniów, apelujemy do instytucji państwowych o podjęcie w sprawie Edukacji zdrowotnej szerokiego i merytorycznego dialogu pomiędzy podstawowymi podmiotami wychowania, czyli szkołą, rodziną, Kościołem katolickim oraz innymi Kościołami i związkami wyznaniowymi.

Jak widzimy, zagrożeń, z którymi dziś musimy się mierzyć jako ludzie wierzący, nie brakuje. Tym bardziej potrzebujemy pomocy naszej Matki i Królowej. Dlatego przychodzimy do Niej – świadomi, że przyszłość Polski nie zależy jedynie od postępu, struktur czy programów, lecz przede wszystkim od wiary.

Dziś Maryja wzywa nas do powrotu do tej właśnie wiary: głęboko zakorzenionej w naszej historii, tradycji i tożsamości. Wiary, która przez pokolenia była czymś naturalnym – przekazywanym w rodzinach, niemal wraz z „powietrzem domu rodzinnego”. To dzięki niej naród polski wielokrotnie stawał w sytuacjach po ludzku beznadziejnych, a jednak potrafił przetrwać. Stąd, jak mówił bł. kard. Stefan Wyszyński, „wielką mądrością jest umiejętność czerpania z doświadczeń przeszłości. Aby się ostać, musicie sięgnąć do tych sił w narodzie, dzięki którym trwa on od wieków, mimo tylu niebezpieczeństw, cierpień i wojen” (Jedna jest Polska, s. 47).

3.         Maryja wskazywała na Jezusa: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”

Za każdym razem, kiedy przybywamy tu do Maryi, Ona daje nam do zrozumienia, że w zmaganiu się z tym, co trudne, nie jesteśmy sami. Przy nas stoi Ona – cicha, a zarazem mocna obecnością wiary. Ona też nie miała odpowiedzi na wszystkie pytania. Nie rozumiała wszystkiego, co działo się w Jej życiu. A jednak zaufała. Uwierzyła wbrew ludzkiej logice, wbrew lękowi, wbrew temu, co mogło wydawać się nie do uniesienia. Jej „tak” nie było jednorazowym aktem – było drogą, którą szła aż pod krzyż. I tam, w największym bólu, nie zwątpiła, ale trwała.

Dlatego i dziś stając przy nas, wskazuje nam Jezusa. I jak w Kanie Galilejskiej mówi z prostotą, a jednocześnie z niezwykłą mocą: „Uczyńcie wszystko, cokolwiek wam powie”. W tych słowach zawiera się cały program życia chrześcijańskiego – zaufanie, posłuszeństwo i wierność. One sprawiają, że wiara staje się żywą relacją z Chrystusem. Jest trwaniem w Nim i przy Nim. Jest spotkaniem, które przemienia życie. A w tej przemianie pomaga nam Ona, gdy się Jej zawierzymy. Tutejsze sanktuarium jest chyba najlepszym świadkiem, że każdy kto do Niej tu pielgrzymował, doświadczał mocy wiary, miłości i życia.

Takiej właśnie postawy potrzeba dziś naszej Ojczyźnie – wierności Bogu, krzyżowi, Ewangelii i wartościom, które przez wieki były fundamentem naszej tożsamości. Polska była wierna Chrystusowi – i pragniemy, aby taka pozostała. Aby serca Polek i Polaków nie oddalały się od Boga, ale w Nim odnajdywały sens, siłę i nadzieję.

Tu na Jasnej Górze najlepiej rozumiemy, że Polska będzie naprawdę wielka nie wtedy, gdy będzie silna jedynie ekonomicznie czy politycznie, ale wtedy, gdy pozostanie wierna Bogu. Gdy będzie służyć prawdzie, życiu, rodzinie i drugiemu człowiekowi. Dlatego trzeba nam wrócić do źródeł naszej siły – do wiary przeżywanej w codzienności. Do domów, w których rodzice uczą dzieci modlitwy. Do rodzin, które razem klękają przed Bogiem i razem uczestniczą w Eucharystii. Do wspólnot, w których buduje się relację z Bogiem i między sobą.

Z tej wierności Chrystusowi i Maryi rodzi się jedność, której nam dziś tak bardzo brakuje. Jakże często stajemy przeciw sobie – w rodzinach, w społeczeństwie, w debacie publicznej. Zamiast dialogu pojawia się osąd, zamiast zrozumienia – gniew. Maryja przychodzi, by nas tego oduczyć. Ona jest Matką wszystkich – nie jednej grupy, nie jednej opcji. Pod Jej płaszczem jest miejsce dla każdego. To sanktuarium przypomina nam o tej prawdzie: że jesteśmy jedną rodziną. Gdy naród gromadził się tutaj, znikały podziały. Stawaliśmy razem jako dzieci jednej Matki. I dziś Maryja uczy nas, że zanim staniemy „po którejś stronie”, jesteśmy braćmi i siostrami.

Bracia i Siostry, czciciele Maryi Królowej Polski – zawierzmy Jej wszystko. Nasze życie osobiste, nasze rodziny, naszą Ojczyznę. Nasze radości i nasze zmagania. Nasze nadzieje i nasze lęki. Prośmy Ją, aby nas prowadziła – zwłaszcza w czasach niełatwych i niepewnych. Uczyńmy to słowami Milenijnego Aktu oddania:

„Bogarodzico Dziewico, Matko Kościoła, Królowo Polski, i Pani nasza Jasnogórska /…/. Oddajemy dziś ufnym sercem w Twoją wieczystą, macierzyńską niewolę miłości wszystkie dzieci Boże ochrzczonego Narodu i wszystko, co Polskę stanowi, za wolność Kościoła w świecie i w Ojczyźnie naszej. /…/ Przyjmij naszą ufność, umocnij ją w sercach naszych i złóż przed Obliczem Boga w Trójcy Świętej Jedynego”. Amen.

 

 

 

« 1 »