Maryjo, Królowo Polski, stajemy dziś przed Tobą w duchu wdzięczności, powtarzając słowa refrenu Psalmu responsoryjnego: „Tyś wielką chlubą naszego narodu”.
Chlubimy się, że jesteś naszą Matką od wieków – od chwili, gdy Twój święty wizerunek przybył z Węgier na Jasną Górę i zamieszkał pośród naszego ludu jako znak Twojej szczególnej obecności. Chlubimy się, że jesteś naszą Królową od roku 1656, kiedy w godzinie ciężkiej próby król Jan Kazimierz oddał Ci naród i ogłosił Cię Królową Polski. Chlubimy się wreszcie, że siedemdziesiąt lat temu ponowiliśmy to zawierzenie w Jasnogórskich Ślubach Narodu, oddając się Tobie w macierzyńską niewolę miłości, aby z Twoją pomocą odnowić nasze życie duchowe i wierność Twojemu Synowi, Jezusowi Chrystusowi.
W czasach powojennego zniewolenia, gdy wydawało się, że siły zła chciały zniszczyć Kościół katolicki, odebrać narodowi jego największą siłę i najgłębszą tożsamość – wiarę w Boga – Opatrzność Boża natchnęła Wielkiego Prymasa Tysiąclecia, kardynała Stefana Wyszyńskiego, aby oddał naród w Twoją macierzyńską opiekę. To on odczytał, że ratunkiem dla narodu jest powrót do Ciebie. Pisał z głęboką wiarą: „Tak mocno wierzę w to, że Opatrzność dała Polsce dodatkową pomoc, wiążącą Naród w trudnych chwilach. Jasna Góra jest tą ostatnią deską ratunku dla Narodu. Występuje w sposób szczególnie widoczny wtedy, gdy jest ciężko i gdy już znikąd, zda się, nie widać ratunku”.
I rzeczywiście, 26 sierpnia 1956 roku, zainspirowany wolą duchową Prymasa, naród zgromadzony u Twojego tronu wypowiedział Jasnogórskie Śluby. To tutaj, u Twojego tronu, naród odnowił wiarę, powierzył Ci swoje życie i losy Ojczyzny, przyrzekając wierność Bogu, Krzyżowi i Ewangelii. To tu, wobec Ciebie, obecnej w cudownej Jasnogórskiej ikonie, ogromne rzesze Polek i Polaków wyrzekły pamiętne słowa: „Przyrzekamy”. To tutaj na nowo odkryliśmy, że jesteś naszą Matką i Królową.
Źródło Twojego królowania odnajdujemy pod krzyżem. Tam, jak przypomina Ewangelia, Twój Syn, gdy ujrzał Cię pod krzyżem i stojącego obok ucznia, którego miłował, rzekł: „Oto Matka twoja”. W tej godzinie zostałaś dana każdemu z nas jako Matka. A my – jako naród – odpowiedzieliśmy na ten dar, obierając Cię naszą Królową.
I nie zawiodłaś. Kościół w Polsce wyszedł z tamtej próby umocniony, oczyszczony i dojrzalszy. Wiara przetrwała – a nawet stała się źródłem siły, która pomogła zachować wolność ducha.
Dziś jednak, siedemdziesiąt lat po tamtym pamiętnym „Przyrzekamy”, widzimy, jak bardzo zmieniła się rzeczywistość naszego życia. Coraz wyraźniej dostrzegamy rozdźwięk między deklaracją wiary a jej codziennym przeżywaniem. Wielu wprawdzie mówi jeszcze: „wierzę”, lecz ta wiara nie zawsze prowadzi do modlitwy, życia sakramentalnego ani do wyborów, zwłaszcza moralnych, zgodnych z Ewangelią. Bywa obecna – ale jakby uśpiona. Nie kształtuje decyzji, nie staje się fundamentem życia, nie motywuje do dzielenia się nią z innymi, nawet z najbliższymi w rodzinie.
Coraz częściej wybiera się z wiary tylko to, co łatwe i wygodne, a pomija to, co wymagające. Tymczasem wiara, która nie kosztuje – łatwo się rozpada i zanika.
Przez wieki pierwszym i najważniejszym miejscem przekazu wiary była rodzina, którą Sobór Watykański II pięknie nazwał „domowym Kościołem”. To tam dziecko uczyło się wiary i modlitwy, patrząc na rodziców. To tam odkrywało Boga jako kogoś bliskiego. Dziś ten łańcuch w wielu miejscach został przerwany. Coraz więcej młodych nie doświadcza wiary w domu. Zaś w szkole religia staje się bardziej wiedzą niż żywą relacją z Bogiem. A przecież sama wiedza nie wystarczy – jeśli wiara nie staje się spotkaniem z Bogiem, łatwo zamienia się w pustą formę, która z czasem zanika.
Człowiek o słabej wierze łatwo ulega złudzeniom. Przyjmuje fałszywe obietnice szczęścia proponowane przez świat, media i kulturę, które stwarzają pozór szybkiego spełnienia, lecz nie przynoszą prawdziwego pokoju serca.
A jednak nie tracimy nadziei. Bo nasza nadzieja jest w Tobie i w Twoim Synu.
Dlatego przychodzimy dziś do Ciebie, Maryjo, z pokorną i gorącą prośbą: pomóż nam na nowo odkryć Boga żywego – Boga, który jest obecny w naszym codziennym życiu. Ucz nas wiary prawdziwej - nie wybiórczej, lecz pełnej. Wiary, która jest odpowiedzią na miłość Boga, a nie tylko ludzkim przekonaniem.
Od Ciebie uczymy się, że wiara powinna być wyborem, świadomym i osobistym, bo tylko taka wiara prowadzi do prawdziwego spotkania z Bogiem i przemienia życie.
Dlatego dziś, w siedemdziesiątą rocznicę Jasnogórskich Ślubów Narodu, wołamy do Ciebie z głębi serc:
Maryjo, odnów w nas wiarę.
Ucz nas wierności Bogu w codzienności.
Pomóż nam przekazywać wiarę młodemu pokoleniu.
Prowadź nas do żywego spotkania z Chrystusem.
Królowo Polski, odnów oblicze naszej wiary,
aby była żywa, odważna i wierna. Amen.