Kard. Ryś w kościele św. Jacka w Chochołowie: Nie robić rzeczy dla Pana Boga, tylko robić Boże rzeczy

Jako pasterze Kościoła w Polsce nie chcemy robić rzeczy dla Pana Boga, tylko robić rzeczy po Bożemu, Boże rzeczy. Ale żeby je robić, to trzeba Go rozeznawać wokół nas i w sobie – mówił kard. Grzegorz Ryś, metropolita krakowski, w homilii Mszy Świętej, której przewodniczył 23 października br. w kościele św. Jacka w Chochołowie. Biskupi sprawowali Eucharystię w tej świątyni na zakończenie drugiego dnia obrad 406. Zebrania Plenarnego KEP w Zakopanem.

Na początku Mszy św. kardynałów, arcybiskupów i biskupów, a także parafian i gości powitał sołtys Chochołowa, Józef Stękała. Zwrócił uwagę, że kościół św. Jacka ufundował ks. Wojciech Blaszyński – pochodzący z Chochołowa proboszcz w Sidzinie. Sołtys wyraził nadzieję, że biskupi będą się w Chochołowie dobrze czuli, a w murach tutejszej świątyni będzie im się dobrze modliło. Przywołał słowa św. Jana Pawła II wypowiedziane na Podhalu: „Górale, na was zawsze można liczyć”. – Czcigodni Ojcowie Kościoła rzymskokatolickiego w Polsce, ja jako góral, sołtys tej miejscowości, w imieniu naszej społeczności góralskiej, i nie tylko, powtarzam te słowa: Na nas zawsze możecie liczyć – dziś i w przyszłości – deklarował Józef Stękała.

Do powitań dołączył się także proboszcz, ks. Stanisław Syc. Zauważył, że Chochołów jest znany ze swojej góralskiej zabudowy, ale też mocnej wiary i tradycji góralskiej, opartej na Bogu i patriotyzmie, czego dowodem było tzw. powstanie chochołowskie w 1846 roku pod kierownictwem duchowieństwa. Przywołał też postać ks. Wojciecha Blaszyńskiego – w tym roku obchodzone są 220. rocznica jego urodzin i 160. rocznica śmierci. Ks. Syc stwierdził, że ks. Blaszyński zostawił dwa świadectwa – wyprzedził Sobór Watykański z nową ewangelizacją oraz wybudował kościół św. Jacka, przy którego budowie zginął. – Nie przewidział, że tu zgromadzi się cały episkopat, bo jeżeli by przewidział, to kazał by zbudować i większą zakrystię, i prezbiterium – mówił proboszcz, a kard. Grzegorza Rysia poprosił o „gazdowanie i przewodniczenie” liturgii.

Metropolita krakowski wyjaśnił biskupom, że powodem zaproszenia ich do Chochołowa była przede wszystkim postać ks. Wojciecha Blaszyńskiego. Poinformował, że proboszczowie z Chochołowa i Sidziny zwrócili się do niego z prośbą o rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego budowniczego kościoła w Chochołowie. Zauważył, że zgodnie z procedurami pewnie w przyszłości jego postać wróci na obrady Konferencji Episkopatu Polski. Kardynał wyraził radość, że po 14 latach może znowu sprawować Eucharystię w kościele św. Jacka i modlić się w intencji wszystkich chochołowian.

W czasie homilii kard. Grzegorz Ryś zauważył, że Pan Jezus uczy czytać czasy i samych siebie. Zwrócił uwagę, że dosłownie chodzi o „kairos” czyli chwilę, moment – umiejętność rozpoznania momentu nawiedzenia przez Boga. – Czy my potrafimy czytać te momenty, kiedy Pan nas nawiedza z całą swoją mocą, z całą swoją władzą, z całą swoją miłością, ustanawiając między nami Królestwo Boga? – pytał metropolita i dodał, że łatwiej jest wychwytywać zło wokół i nawet na nie reagować, zastanawiał się tylko, czy po Bożemu.

Drugie wezwanie Jezusa, by „z samych siebie rozróżniać to, co jest dobre”, dotyczy czytania własnego sumienia. Kardynał zaznaczył, że właściwe odczytywanie tego, co jest sprawiedliwe, w konsekwencji eliminowałoby potrzebę stawania przed sędzią. Przywołał tłumaczenie św. Hieronima: „Jeśli jesteś w drodze ze swoim przeciwnikiem, dołóż wszystkich starań, aby zostać wyzwolonym”. – Dokąd jestem z kimś w sporze, dokąd między nami jest złość i nienawiść, to jestem zniewolony. I jest szansa, nie żebyś się wyzwolił, tylko żebyś został wyzwolony – wyjaśniał metropolita krakowski, zaznaczając, że to wyzwolenie nie jest czymś łatwym i oczywistym, ale wymaga wysiłku. Odwołał się do paralelnego tekstu w Ewangelii św. Mateusza, gdzie Jezus mówi: „okaż się współczującym, współmyślącym ze swoim przeciwnikiem”. – Jezus mówi: „bądź współczującym z nim”, to znaczy zobacz winę w sobie, odkryj problem w sobie. Doświadczysz wyzwolenia – komentował kardynał.

Zauważył, że świat i samych siebie należy czytać po to, żeby zobaczyć działanie Pana Boga. – Jeśli odkrywamy działanie Boga w świecie, w Kościele, w sobie, to możemy się temu działaniu najpierw poddać, a potem, co jest niesłychanie ważne, możemy się w nie włączyć – mówił metropolita i przywołał maksymę bp. Zbigniewa Kiernikowskiego: „Albo czynimy w życiu rzeczy dla Boga, albo czynimy czyny Boga”. – Myślę, że tego wszyscy chcemy – niezależnie od powołania – ale na pewno tego chcemy jako pasterza Kościoła w Polsce – nie robić rzeczy dla Pana Boga, tylko robić rzeczy po Bożemu, Boże rzeczy. Ale żeby je robić, to trzeba Go rozeznawać wokół nas i w sobie – podsumował.

Zaznaczył, że absolutnie Boże rzeczy robił ks. Wojciech Blaszyński. – Jego wyborem życiowym jako proboszcza było głosić słowo i spowiadać – zauważył kard. Grzegorz Ryś. Przypomniał, że proboszcz w Sidzinie spowiadał całymi godzinami i w konfesjonale odkrył, że ludzie nie znają katechizmu. Zaczął zbierać ekipy katechistów – kobiet i mężczyzn. – Uwierzycie? W XIX wieku zbierał kobiety i mężczyzn, których sąsiedni proboszczowie zapraszali do siebie, a ci uczyli im wiernych katechizmu, podstawowych prawd wiary, zasad moralnych – mówił metropolita. Opowiedział też, jak ks. Blaszyński walczył z alkoholizmem, wskrzeszając bractwo trzeźwości na Podhalu. – On miał metody bardzo szczególne. Jak odkrył, że na Nieszporach nie ma nikogo, a w sąsiedniej knajpie jest masa ludzi, to brał ministrantów, brali świece z ołtarza, szli do knajpy. Na stole w karczmie rozkładali świece, a on zaczynał Nieszpory. Oni cichli tak, że nie wiedzieli, jak się mają zachować. Potem jeden po drugim wychodzili i szli do kościoła, a on mógł wrócić i skończyć Nieszpory w kościele – zaznaczył kardynał.

Zwrócił uwagę, że ks. Blaszyński chciał, żeby ludzie czytali – rozdał pięćset katechizmów oraz siedemdziesiąt „Żywotów świętych” księdza Skargi. Kard. Ryś zauważył także, że było też wielu ludzi, którzy chcieli zniszczyć kapłana, uważając, że to, co robi, jest „niekościelne, nieewangeliczne i niewłaściwe”. – Nawet na jego pogrzebie kaznodzieja, namówiony przez księży kolegów, więcej krytykował tego zmarłego, niż potrafił się nad nim użalić, a jeszcze bardziej nad tymi wszystkimi ludźmi, którzy tu przyszli tysiącami i płakali. Łatwiej było tego księdza do samego końca zniszczyć, niż zobaczyć, że to, co robi, jest po prostu z Boga – opowiadał metropolita. – To jest przykład napięcia między kimś, kto czyni dzieła Boże i wieloma innymi, którzy myślą, że po Bożemu jest go zniszczyć. Dlatego trzeba czytać te wszystkie momenty nawiedzenia. I dlatego trzeba czytać własne sumienie – zakończył.

Przed błogosławieństwem kardynał podziękował góralom za obecność, wspólną modlitwę, śpiew i muzykę, która budzi emocje, za gościnę oraz za oscypki. – Tak żeście pięknie powiedzieli, że możemy na Was polegać. To ja Wam chcę powiedzieć: Nawzajem, że możecie na nas polegać – obiecał metropolita.

diecezja.pl/ BP KEP

Msza św. w kościele św. Jacka w Chochołowie podczas 406. Zebrania Plenarnego KEP (Zakopane, 23.10.2026 r.)

« ‹ 1 › »