Ostatnie słowo należy do Boga. Ostatnie słowo należy do życia. Ostatnie słowo należy do miłości. Nie należy do nienawiści, do śmierci ani do dramatów. Ostatnie słowo brzmi: „Na zawsze będziemy z Panem” – mówił kard. Grzegorz Ryś podczas Mszy św. w intencji zmarłych i poszkodowanych w tragicznych wydarzeniach w Krakowie oraz ich bliskich.
Mszy św. sprawowanej w Uniwersyteckiej Kolegiacie św. Anny w Krakowie przewodniczył kard. Grzegorz Ryś, metropolita krakowski. Eucharystię koncelebrował m.in. kard. Stanisław Dziwisz. W liturgii uczestniczyli: prezydent Krakowa Łukasz Gibała, marszałek województwa małopolskiego Łukasz Smółka, wojewoda małopolski Krzysztof Jan Klęczar, przewodniczący Sejmiku Województwa Małopolskiego, Jan Tadeusz Duda oraz konsul Generalnej Republiki Austrii w Krakowie Regina Figl. O godz. 16.00, w chwili rozpoczęcia Eucharystii, zabrzmiał także dzwon Zygmunt.
Na początku Mszy św. ks. Kazimierz Panuś, administrator parafii św. Anny w Krakowie, przywołał słowa kard. Grzegorza Rysia, skierowane po tragicznych wydarzeniach w Krakowie. „Nie chcemy, nie możemy, nie potrafimy być obojętni w takim momencie. Chcemy, potrzebujemy i musimy być razem” – cytował. Podkreślił, że zgromadzeni w Uniwersyteckiej Kolegiacie św. Anny pragną powierzyć Bożemu Miłosierdziu wszystkich zabitych oraz modlić się za poszkodowanych, ich rodziny i wszystkich dotkniętych tragedią.
Następnie kard. Grzegorz Ryś odczytał kondolencje papieskie, skierowane przez papieża Leona XIV i podpisane przez sekretarza stanu Stolicy Apostolskiej kard. Pietra Parolina. „Jego Świątobliwość Leon XIV, głęboko zasmucony wiadomością o ofiarach śmiertelnych i rannych w wyniku strzelaniny w Krakowie, wyraża swoją duchową bliskość w Chrystusie Zmartwychwstałym ze wszystkimi dotkniętymi tą tragedią. Przyzywając orędownictwa Najświętszej Maryi Panny, Królowej Polski, Ojciec Święty wyprasza dar chrześcijańskiej nadziei dla pogrążonych w smutku rodzin oraz łączy się ze wszystkimi przeżywającymi dni żałoby” – cytował metropolita krakowski.
– To jest przejmujące. Wiemy, że Ojciec Święty jest na pielgrzymce w Urugwaju, a jednak, będąc tak daleko od nas, jest jednocześnie duchem w tej chwili z nami na tej Eucharystii – mówił kardynał.
Metropolita zwrócił również uwagę, że wśród ofiar tragicznego ataku znaleźli się obywatele innych państw. – Wśród ofiar tego wczorajszego ataku jest jedna obywatelka Austrii i jeden obywatel Wielkiej Brytanii. Chcemy wyrazić nasze najgłębsze uczucie solidarności z obywatelami Austrii i Wielkiej Brytanii – podkreślił.
Przed odśpiewaniem hymnu „Chwała na wysokości Bogu” kard. Grzegorz Ryś zwrócił uwagę na heroiczną postawę służb oraz wszystkich osób, które w obliczu tragedii w Krakowie natychmiast ruszyły z pomocą poszkodowanym. – To nie są momenty, w których łatwo się śpiewa hymn „Chwała na wysokości Bogu”. Ale mamy wszelkie prawo i obowiązek pochwalić Pana Boga za wszystkich, którzy swoim dobrem zareagowali, także ograniczyli rozmiary tego dramatu – mówił kardynał. Wspomniał o policjantach, chirurgach, którzy niezwłocznie zaangażowali się w pomoc rannym, oraz wszystkich, którzy odpowiedzieli na tragedię miłością, bliskością i solidarnością. – Za nich pochwalmy Boga tym hymnem – wezwał metropolita krakowski.
W homilii kard. Grzegorz Ryś podkreślił, że Znak Słowa Bożego tego dnia jest szczególnie prawdziwy. – Gdyby nie to Słowo, nie miałbym Wam nic do powiedzenia. I nie wiem, czy jest tu ktokolwiek, kto miałby cokolwiek do powiedzenia – przyznał kardynał. Zauważył, że ludzkie możliwości w takich chwilach sprowadzają się do bycia razem, ponieważ człowiek nie ma w sobie doświadczeń ani słów, które pozwoliłyby przejść przez podobne wydarzenia. – Ufamy, że takie Słowo ma Pan Bóg. Takie, które może nas przeprowadzać przez nawet najciemniejszą dolinę – podkreślił.
Odnosząc się do odczytanego fragmentu Pierwszego Listu św. Pawła do Tesaloniczan, kardynał wskazał, że słowa Apostoła Narodów wydają się szczególnie skierowane do Krakowa. – Musieliście to słyszeć. „Nie chcemy, bracia, byście trwali w niewiedzy co do tych, którzy umierają. Abyście się nie smucili, jak wszyscy ci, którzy nie mają nadziei” – przypomniał. – Paweł wie, że mamy prawo być smutni. I że każdy człowiek w takich okolicznościach jest smutny – mówił metropolita. – Jeśli jesteśmy w tej kolegiacie wszyscy razem, to właśnie dlatego, że mamy nadzieję. I że nawet takie momenty nie są w stanie nam tej nadziei zabrać – zaznaczył.
– Jest to nadzieja dotycząca zmarłych. Także tej szóstki, która wczoraj w tak straszny sposób zakończyła życie – podkreślił kard. Grzegorz Ryś. Zwrócił uwagę na greckie brzmienie słów św. Pawła, który pisząc o zmarłych, określa ich jako tych, którzy „są usypiani”. Wyjaśnił, że św. Hieronim w łacińskim tłumaczeniu użył określenia „ci, którzy śpią”. Kardynał powiedział, że nie jest to próba bagatelizowania dramatu śmierci. – My tylko wyrażamy głęboką wiarę i głęboką nadzieję, że wczoraj kto inny strzelał do naszych braci i sióstr, a kto inny układał ich do snu. Jezus jest szybszy niż kule. Jezus ich wszystkich ukołysał do snu – mówił.
Metropolita krakowski wskazał, że pierwsza nadzieja płynąca ze słów św. Pawła dotyczy samych zmarłych, którzy nadal są prowadzeni z Jezusem ku Bogu. – To nie jest żaden koniec. To jest istotny moment drogi i oni wszyscy są prowadzeni z Jezusem ku Bogu – podkreślił.
Kardynał przypomniał, że Tesaloniczanie byli przerażeni śmiercią swych braci i sióstr, a św. Paweł zapewniał ich o spotkaniu we wspólnocie. – Śmierć nie zrywa relacji. Śmierć nie zrywa bliskości. Śmierć nie zrywa więzi – zaznaczył. – To są więzi, którym trzeba być wiernym. Dlatego, że one wszystkie będą wznowione, że one wszystkie będą nam wrócone w Jezusie Chrystusie – mówił.
Trzecia nadzieja wyrażona przez św. Pawła dotyczy ostatecznego przeznaczenia człowieka. Metropolita krakowski przywołał słowa Apostoła: „Na zawsze będziemy z Panem”, podkreślając, że wskazują one, do kogo należy ostatnie słowo w dziejach świata. – „Wszyscy na zawsze będziemy z Panem”. To jest nadzieja, której bardzo potrzebujemy, bo mówi o ostatnim słowie w dziejach. Ostatnim słowie w odniesieniu do nas, do naszego pokolenia, do wszystkich ludzi i całego świata. Ostatnie słowo należy do Boga. Ostatnie słowo należy do życia. Ostatnie słowo należy do miłości. Nie należy do nienawiści, do śmierci ani do dramatów. Ostatnie słowo brzmi: „Na zawsze będziemy z Panem” – mówił. – Jesteśmy smutni, to jest oczywiste. Ale jako ludzie, którzy mają nadzieję – dodał.
Nawiązując do Ewangelii o dziesięciu pannach, kard. Grzegorz Ryś zauważył, że nadzieja człowieka bywa wystawiana na próbę. W przypowieści próbą było opóźniające się przyjście oblubieńca. Podobne doświadczenie może towarzyszyć ludziom wobec tragedii i narastającego zła. – Mamy takie poczucie, że Pan się spóźnia. Gdzie był? Czemu nie zapobiegł tej tragedii? Jak długo będzie jeszcze patrzył na to, jak narasta agresja, przemoc, nienawiść, zły język? Jak długo jeszcze? Jak długo jeszcze? – pytał.
Odpowiadając, metropolita stwierdził, że jest to moment, który poddaje próbie nadzieję. Przywołał słowa św. Pawła: „Nadzieja nie zawodzi” i zauważył, że jej źródłem jest miłość Boża rozlana w ludzkich sercach. – Masz nadzieję, kiedy kochasz. Jak przestałeś mieć nadzieję, to spytaj siebie jeszcze o swoją miłość. Masz nadzieję co do tego miasta? Kiedy go kochasz, to na pewno. Masz nadzieję co do naszej Ojczyzny? Jak ją kochasz, to na pewno. Masz nadzieję w stosunku do ludzi, których spotykasz na ulicy? Jak ich kochasz, to na pewno – mówił. – Nadzieja nie zawodzi, bo miłość jest rozlana w naszym sercu. Zaczęliśmy od tego, jesteśmy tu, bo mamy nadzieję. Skąd się bierze? – Z miłości. Nie damy sobie jej zabrać, nie pozwolimy jej sobie zabrać. Przez agresję, przez nienawiść, przez zło, przez podziały. Nie pozwolimy sobie zabrać miłości, bo wtedy tracimy nadzieję. – podkreślił i dodał, że nadzieja nie zawodzi, dokąd miłość Boża jest rozlana w sercach.
W dalszej części homilii kardynał postawił pytanie o to, na jakie konkretne działania powinna przekładać się chrześcijańska nadzieja. Przywołał przypowieść o słudze, któremu pan powierzył zadanie wydawania żywności domownikom w odpowiednim czasie. Zauważył, że sługa, widząc opóźniający się powrót pana, porzucił swoje obowiązki i zaczął krzywdzić innych. Zwrócił uwagę na greckie słowo „kairos”, oznaczające ten moment lub tę chwilę, wskazując, że istotą czuwania jest właściwe przeżywanie teraźniejszości.
Odnosząc się do ewangelicznego wezwania „Czuwajcie, bo nie znacie dnia ani godziny”, metropolita krakowski przywołał średniowieczną sentencję „Mors certa, hora incerta” – „Śmierć jest pewna, jej godzina absolutnie nie”. Zaznaczył, że chrześcijańskie czuwanie nie wynika przede wszystkim z niepewności dotyczącej chwili śmierci, lecz z oczekiwania na przyjście Chrystusa. – Z racji na Pana trzeba czuwać, a nie z racji na niepewność co do godziny śmierci. Z racji na powrót Pana trzeba czuwać – podkreślił.
Kard. Grzegorz Ryś wyjaśnił, że czuwanie oznacza skupienie się na zadaniach, które człowiek ma do wykonania w obecnej chwili. – Co możemy robić w takich momentach jak ten? Róbmy to, co jest nam zadane na dzisiaj, na jutro, może na dwa dni do przodu. Skupmy się na tym momencie, zamiast wpatrywać się w nieznaną przyszłość, drżąc ze strachu i niepewności, podczas gdy kolejne okazje do dobra, do świętości, do miłości przechodzą nam koło nosa. Jedna za drugą. Czuwanie to wejście w ten moment, w tę chwilę, bo jest w niej dobro, jest w niej miłość, którą trzeba podjąć teraz. To jest droga wyjścia z sytuacji, w której się znaleźliśmy – podkreślił. – Boicie się, nie wiecie, co robić? Popatrzcie w swój kalendarz, co macie jutro do zrobienia. I zróbcie to najlepiej, jak potraficie. I zróbcie to po Bożemu – zakończył kard. Grzegorz Ryś.
Przed błogosławieństwem kardynał podziękował zebranym, a także dzwonnikom, dzięki którym o 16.00 wybrzmiał dzwon Zygmunt. Kard. Grzegorz Ryś podkreślił, że ofiara zebrana na tacę w czasie liturgii, zostanie przekazana osobom, które zostały najbardziej poszkodowane w tragedii.
Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej