Abp Gądecki w Budapeszcie: Pokój między ludźmi wymaga rzeczywistego nawrócenia serca

08-09-2021
153

Wprowadzenie pokoju między ludźmi pozostanie zawsze zwykłą mrzonką, jeśli wcześniej nie nastąpi rzeczywiste nawrócenie serca. Harmonia społeczna i pokój między narodami będą tak długo zagrożone, jak długo każdy człowiek i każda grupa nie zaczną służyć Chrystusowi – powiedział przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, abp Stanisław Gądecki, w rozważaniu podczas liturgii Jutrzni, rozpoczynającej czwarty dzień 52. Międzynarodowego Kongresu Eucharystycznego w Budapeszcie.

Publikujemy pełny tekst rozważania:

I wyrośnie różdżka z pnia Jessego,
wypuści się odrośl z jego korzeni” (Iz 11.1).

Z ludzkiego serca wiecznie płynie nadzieja.

1.         Ezechiasz

a.         Dla proroka Izajasza ta nadzieja wiązała się ściśle z dynastią dawidową. Dlatego prorok Izajasz (Iz 11,1-10) zapowiada nadejście takiego czasu dzięki narodzinom króla Ezechiasza (728-699), syna króla Achaza. Władca ten – wyposażony w dary Ducha Bożego – zaprowadzi wśród ludu Bożego rajski porządek; wprowadzi sprawiedliwość i pokój (Iz 42,4). On dokona tego nie tylko w Judzie, ale także na całym świecie: „Będzie panował od morza do morza, od Rzeki aż po krańce ziemi” (Ps 72,8).

Dzięki sprawiedliwości z jaką będzie sprawował rządy przyczyni się do pogodzenia sprzeczności, jakie  w życiu społecznym są zazwyczaj nie do pogodzenia. „Wtedy wilk zamieszka wraz z barankiem, […] Niemowlę igrać będzie na norze kobry, dziecko włoży swą rękę do kryjówki żmii”. Tę mesjańską wizję tak skomentuje później Księga Syracha: „Każda istota żyjąca łączy się według swego gatunku, a człowiek przystaje do podobnego sobie. Czy współżyć będzie wilk z jagnięciem? Podobnie – grzesznik ze sprawiedliwym?” (Syr 13,15-17).

Faktycznie, historyczne nadzieje pokładane przez proroka w sprawiedliwych rządach króla Ezechiasza sprawdziły się. Przeprowadził on bowiem pierwszą wielką reformę religijną w Judei: „On to usunął wyżyny, potrzaskał stele, wyciął aszery i potłukł węża miedzianego […]. Przylgnął do Pana – nie zerwał z Nim i przestrzegał Jego przykazań, które Pan zlecił Mojżeszowi. Toteż Pan był z nim. We wszystkim, co przedsiębrał, miał powodzenie” (2 Krl 18,4.6-7).

b.         Czego uczy nas ta odległa historia? Po pierwsze tego, że – podczas gdy świat zwykle stara się  zagwarantować pokój poprzez przygotowanie się do wojny – istnieje mądrzejsze rozwiązanie. Izajasz zachęca do budowania pokoju poprzez zmianę mentalności człowieka. Dopiero wtedy, gdy narody dotrą w duchu na szczyt góry Syjon  (Ps 87,7), tj. na szczyt sprawiedliwości, gdy Prawo Boże rzeczywiście dotrze do ludzkich serc i zostanie wprowadzone w czyn, wówczas nastanie pokój, na jaki ludzkość czekała od zawsze i o którym zawsze marzyła. Dopiero wtedy narzędzia wojny zostaną przekształcone w narzędzia służące pokojowi; miecze zostają przekute na lemiesze a włócznie na sierpy. Zniszczona zostanie nienawiść i nastanie szalom, czyli pokój mesjański, który nie będzie zwykłym brakiem wojny, ale będzie harmonią człowieka z Bogiem, człowieka z człowiekiem i człowieka z naturą.

Historia ta uczy nas po wtóre, iż cała godność ludzkiej władzy wynika z tego, że „pełni ona swoje zadania w granicach porządku moralnego, którego ‚źródłem i celem jest Bóg’. Władza ze względu na niezbędne odniesienie do tego porządku, który ją poprzedza i stanowi jej podstawę, ze względu na jej cele i adresatów, nie może być pojmowana jako siła zdeterminowana jedynie przez kryteria czysto socjologiczne i historyczne. Niektóre koncepcje niestety „odważają się zaprzeczać istnieniu porządku moralnego, transcendentnego w stosunku do świata materialnego, a nawet w stosunku do człowieka, porządku absolutnego, któremu podlegają wszyscy ludzie i wobec którego wszyscy są równi. Ponieważ więc ludzie nie uznają jednego i tego samego prawa sprawiedliwości, dlatego w żadnej sprawie nie mogą w pełni i pewnie dojść do porozumienia. Wskazania te „znajdują swe jedyne oparcie w Bogu, bez którego porządek moralny musiałby całkowicie zaniknąć” (Kompendium Nauki Społecznej Kościoła, 396-397).

2.         Jezus

a.         Ale Nowy Testament idzie zdecydowanie dalej. Prawdziwego spełnienia się Izajaszowego proroctwa dopatruje się dopiero w osobie  Jezusa Chrystusa, który mówi o sobie: „Duch Pański spoczywa na Mnie […] Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli” (Łk 4,18.21). To Chrystus jest tym jedynym w dziejach ludzkości i z nikim nieporównywalnym Namaszczonym, który – będą zarazem Bogiem i człowiekiem – sam jeden posiada pełnię Ducha Świętego, ujawniającą się w jego siedmiorakim działaniu. Tylko On posiada pełnię Ducha Świętego, wszyscy święci natomiast nie otrzymują „pełni Jego Ducha”, lecz otrzymują tylko „z Jego pełni”. „Jednemu dany jest przez Ducha dar mądrości słowa, drugiemu umiejętność poznawania…” (1Kor 12,8-11); (Będą, Homilie o Ewangeliach, 1,2).

Ten Chrystus – prowadzony przez Ducha Świętego – odrzuca wszelką przemoc jako środek do osiągnięcia swoich celów: „Nie będzie wołał ni podnosił głosu, nie da słyszeć krzyku swego na dworze. Nie złamie trzciny nadłamanej, nie zagasi knotka o nikłym płomyku” (Iz 42,2-3). To On wprowadzi pokój przez niczym nie ograniczoną miłość miłosierną, posuniętą aż do przelania własnej krwi za nasze grzechy.

Razem ze śmiercią i zmartwychwstaniem naszego Zbawiciela wszystkie narody rozpoczęły niekończącą się pielgrzymkę na „górę Syjon” (Ps 87,1-7), tj. do Kościoła, z którego promieniuje światło Ewangelii, który uczy zaprowadzania pokoju poprzez miłość miłosierną (Dz 2,5-12). I odtąd w Kościele „z Chrystusowejpełni” możemy czerpać w każdej Eucharystii. Św. Bonawentura uczył: „To, że Chrystus jest obecny w sakramencie jako w znaku, nie stanowi żadnej trudności, ale to, że jest w sakramencie prawdziwie, tak jak w niebie, przedstawia najwyższą trudności; a więc wierzyć w to jest rzeczą najbardziej zasługującą”. Nasze spotkanie z Jezusem nie może się ograniczać jedynie do chwil spędzonych na Eucharystii, potrzebujemy każdego dnia żyć Mszą św. Trzeba zabiegać o to, aby nasze życie było prawdziwie Eucharystią, czyli dziękczynieniem, a nasze czyny świadczyły o Jezusie, którego nosimy w naszych sercach.

Wprowadzenie pokoju między ludźmi pozostanie zawsze zwykłą mrzonką, jeśli wcześniej nie nastąpi rzeczywiste nawrócenie serca. Harmonia społeczna i pokój między narodami będą tak długo zagrożone, jak długo każdy człowiek i każda grupa nie zaczną służyć Chrystusowi. Jeśli nie nastąpi nawrócenie serca, zagrożony będzie pokój z powodu naturalnych ograniczeń struktur ekonomicznych, politycznych i społecznych. Zagrożone będzie pokój z powodu osobistego egoizmu i ludzkiej pychy, wywierającego nieszczęsny wpływ na struktury społeczne.

Potwierdza to w czasach po apostolskich doświadczenie św. Justyna męczennika, spisane w jego Apologii (ok. 153 roku po Chr.):  „Z Jerozolimy wyszli ludzie na świat, w liczbie dwunastu; byli niewykształceni; nie umieli przemawiać, ale dzięki mocy Bożej objawili całemu rodzajowi ludzkiemu, że zostali posłani przez Chrystusa, by wszystkim głosić Słowo Boże. A my, którzyśmy się wcześniej nawzajem zabijali, nie tylko nie zwalczamy już nieprzyjaciół, ale żeby nie okłamywać i nie wprowadzać w błąd tych, którzy nas przesłuchują, chętnie umieramy, wyznając Chrystusa” (Apologia Pierwsza, 39,3). Stąd też my – jako chrześcijanie – jesteśmy w sposób szczególny wezwani do budowania cywilizacji pokoju.

b.         Izajasz prorokował ostatecznie o Chrystusie, ale tradycja Kościoła – przez podobieństwo –odniosła później jego proroctwo także do Maryi, o której narodzinach zaczęto wypowiadać się w sposób analogiczny do narodzin Jezusa. Opis narodzin Matki stał się – w pewnym sensie – kopią opisu narodzin Jej Syna.  „My jednak za różdżkę z korzenia Jessego uznajemy Świętą Maryję Dziewicę” (Hieronim, Komentarz do Księgi Izajasza 4,11,1-3).

Dzisiejsze święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny przypomina nam, że w każdej osobie, nawet gdy ktoś staje się dorosły, nawet gdy zostaje rodzicem, lub osobą w podeszłym wieku, gdy zajmuje odpowiedzialne stanowisko, kryje się tożsamość dziecka. Wszyscy jesteśmy czyimiś dziećmi a to zawsze przypomina nam o tym, że życia nie daliśmy sobie sami, ale je otrzymaliśmy. Wielki dar życia jest pierwszym podarunkiem, jaki dostaliśmy (por. Amoris laetitia, 188).

„Przejrzyjcie raz jeszcze, kochani synowie i córki, historię waszego życia – wołał papież Pius XII. Czy nie widzicie splotu Bożych łask? Jeżeli tak, możecie pomyśleć: w te łaski weszła Maryja. Kwiaty rozkwitły i owoce dojrzały w moim życiu dzięki ciepłu tej Pani, wybranej jak słońce” (Pius XII, Orędzie radiowe na rozpoczęcie Roku Maryjnego – 8.12.1953).

ZAKOŃCZENIE

A więc radujmy się wszyscy z dzisiejszego święta: „Dziś bowiem wzniesiony został przybytek Stwórcy wszechświata, dziś stworzenie mocą niepojętego zamysłu Boga przygotowuje nowe mieszkanie Stwórcy” (św. Andrzeja z Krety, Kazanie 1). Uczcijmy wspólnie narodziny naszej duchowej Matki Maryi, wszyscy bowiem jesteśmy Jej dziećmi. Uczcijmy narodziny Matki Tego, który stał się naszym pokojem. Uczcijmy narodziny Matki pokoju. Amen.

Fot. s. Beata Kozłowska PDDM, EWTN Polska