Słowa przewodniczącego episkopatu do młodzieży polonijnej

20-07-2016
702

W dniach 17-18 lipca br. w Warszawie odbył się I Kongres Młodzieży Polonijnej, zorganizowany przez delegata Konferencji Episkopatu Polski ds. duszpasterstwa polonijnego bp. Wiesława Lechowicza. Kongres otworzył przewodniczący episkopatu abp Stanisław Gądecki.

Poniżej publikujemy słowa powitania.

Eminencjo, Księże Kardynale Kazimierzu,
Ekscelencje, Księża Biskupi z Biskupem Wiesławem Lechowiczem, przewodniczący Komisji Episkopatu ds. Polonii i Polaków za granicą,
Panie Marszałku,
Panowie Ministrowie,
Panie Prezesie,
Pani Przewodnicząca,
Czcigodny Księże Zbigniewie Kucharski, asystencie generalny KSM-u
Księże Leszku Kryża, dyrektorze Biura Zespołu Pomocy Kościołowi na Wschodzie,
Księże Tomaszu Zaperty, koordynatorze ŚDM w archidiecezji warszawskiej,
Kapelani przybyłej Młodzieży,
Drodzy Młodzi,  reprezentujący światową Polonię,

Myśląc o wprowadzeniu w I Światowym Kongresie Młodzieży Polonijnej, przychodzą mi na myśl 3 obrazy, które można potraktować jako odległe przygotowanie do dzisiejszego Kongresu.  Pierwszy to przyjazdy młodzieży z Wielkiej Brytanii do Polski organizowane przez ks. Okońskiego. Drugie to obozy letnie dla młodzieży polonijnej w Loreto, organizowane przez ks. biskupa Wesołego. Trzecie to spotkanie z Polonią w 1989 w ramach kursu o judaizmie i pluralizmie amerykańskim w Spertus College of Judaica w Chicago.

  1. Najwcześniejszą znaną mi formą kontaktów młodzieży polonijnej z Polską były grupy ks. Okońskiego z Londynu. Człowiek ten, po zdaniu matury w 1937 roku, rozpoczął studia medyczne na Uniwersytecie Warszawskim. W czasie tych studiów ujawnił się jego wybitny talent do pracy z młodzieżą. W czasie okupacji, w trakcie studiów medycznych na tajnych kompletach pisze on rewelacyjną książkę „Wielka Tajemnica”, przeznaczoną dla młodzieży męskiej. Książka ta otworzyła mu drogę do serc młodzieży. Rozwiązywała ona nurtujące dojrzewającą młodzież problemy, odpowiadała w sposób pozytywny i radosny na pytania i udręki dotyczące moralności.

Jesienią 1943 r. Okoński wstępuje do Zgromadzenia Księży Marianów. W 1945 r. kończy się wojna, ale on jest wciąż zagrożony aresztowaniem, tym razem przez komunistów. Z tego powodu przełożeni zakonni nakazali mu wyjazd za granicę, do Rzymu, na dalsze studia teologiczne. Tam kończy on doktorat z teologii, otrzymuje święcenia kapłańskie a jednocześnie rozwija pracę z ukochaną, tym razem włoską młodzieżą.

Teraz przełożeni wysyłają go do Londynu, do polskiego ośrodka Księży Marianów na Ealingu. Tam ks. Włodzimierz spotyka się z polską młodzieżą, urodzoną już w Anglii i rozwija swoje skrzydła. Powstają tzw. Montserraty, których nazwa pochodzi od pierwszej – zorganizowanej przez ks. Okońskiego – pielgrzymki do hiszpańskiego  sanktuarium maryjnego w Montserrat.

Później zaczęły się „Montserraty” w Polsce. Ks. Okoński przywoził młodzież polonijną z Anglii dwa razy w roku – w zimie i w lecie. Chodziło mu o przybliżenie młodzieży Polski a zwłaszcza żarliwej religijności Polaków, o to, aby poczuli się Polakami. Na zakończenie pielgrzymki każda grupa nawiedzała Jasną Górę. Tak czynił aż do swojej śmierci dnia 3 kwietnia 1986 roku. Muszę tu dodać, że przyjazdy do Polski z zagranicy nie były w czasach PRL-u rzeczą prostą.

  1. Druga forma – będąca jakimś przedsmakiem Kongresu – to obozy letnie dla młodzieży polonijnej we włoskim Loreto, organizowane przez bpa Szczepana Wesołego. Bp Wesoły pełnił funkcję delegata prymasa Polski dla duszpasterstwa emigracyjnego (od 1980 roku aż do przejścia na emeryturę w 2003 roku). Przez 25 lat organizował on kursy wakacyjne dla młodzieży w Loreto, ucząc tego, że można czuć się Polakiem, będąc jednocześnie obywatelem świata.

Na te obozy przybywała polska młodzież z Anglii, Francji, Belgii, Niemiec i Włoch. Program tych obozów obejmował zagadnienia religijne, moralne, społeczne i polonijne, problematykę małżeństwa i rodziny itp.  Czas popołudniowy i wieczory były pozostawione rozrywce i kulturze. Dla Polaków w kraju Ojczyzna to ziemia, natomiast dla Polaków za granicą Ojczyzna to przede wszystkim kultura. „Rozmawialiśmy o różnych sprawach – mówi bp Wesoły – od historycznych po teologiczne. Dyskutowaliśmy, czy Bóg istnieje i dlaczego jesteśmy na emigracji. Młodzi ludzie zaprzyjaźniali się, zaręczali, dawałem im śluby. Dwóch chłopców postanowiło zostać księżmi”. Rozmawiano o wierze, która zawsze była dla Polonii elementem ich tożsamości narodowej. Rozmawiano o Kościele, bez którego trudno wyobrazić sobie życie Polonii i utrzymanie polskiej tożsamości. Parafia, w której polscy emigranci mogą praktykować w języku ojczystym  jest dla nich namiastką Ojczyzny.

Tu mimowolnie nasuwa się wiersz Tadeusza Różewicza,Oblicze Ojczyzny:

„Ojczyzna To Kraj Dzieciństwa,
Miejsce Urodzenia,
To Jest Ta Mała Najbliższa
Ojczyzna.
Miasto, Miasteczko, Wieś,
Ulica, Dom, Podwórko,
Pierwsza Miłość,
Las Na Horyzoncie,
Groby.
W Dzieciństwie Poznaje Się
Kwiaty, Zioła, Zboża,
Zwierzęta,
Pola, Łąki,
Słowa, Owoce.
Ojczyzna Się Śmieje.
Na Początku Ojczyzna
Jest Blisko,
Na Wyciagnięcie Ręki.
Dopiero Później Rośnie,
Krwawi,
Boli”.

            (Tadeusz Różewicz,Oblicze Ojczyzny)

  1. Wreszcie trzecia sprawa to spotkanie z Polonią w 1989 w Chicago, w ramach kursu o judaizmie i pluralizmie amerykańskim. Jeden z księży, reprezentujący wówczas Polonię amerykańską – w Midland Hotel na West Adams Str. – rozwinął bardzo sugestywnie temat „polskości” oraz tego, że Ojczyzną Polonii nie jest Polska, lecz Stany Zjednoczone. Ludzie drugiej, trzeciej czwartej generacji urodzeni w Ameryce nie mogą uważać siebie za Polaków, ale za Amerykanów o polskich korzeniach. Ich głównym punktem odniesienia jest państwo amerykańskie a nie państwo polskie. W pierwszym rzędzie czują się oni odpowiedzialni za państwo amerykańskie, choć bywają też zainteresowani krajem pochodzenia rodziców czy dziadków. Uważają, że ich zainteresowanie Polską mogłoby ubogacić ich rozumienie Stanów Zjednoczonych tg Północnej. Pomogłyby docenić możność życia w różnorodności kultur, narodowości i ras, czego brak było wówczas w polskim społeczeństwie (ks. Leonard Chrobot, były prezes Polish American Historical Association).
  2. Gdy więc dzisiaj ks. bp Lechowicz wraz ze swoimi współpracownikami – idąc po śladach poprzedników – organizuje I Kongres Młodzieży Polonijnej, którego celem jest:
  • wzajemne poznanie się i nawiązanie współpracy,
  • integracja młodzieży polonijnej z rówieśnikami z Polski,
  • poznanie klimatu życia polskich rodzin,
  • dzielenie się swoim doświadczeniem zaangażowania duszpasterskiego,
  • przygotowanie do zaangażowania apostolskiego w działalność środowiskach polonijnych,
  • przygotowanie do Światowych Dni Młodzieży,

to w podwójnym sensie przekracza on dotychczasowe formy spotkań polonijnej młodzieży. Tym razem idzie już nie o ten czy inny kraj zamieszkiwany przez Polonię, ale idzie o cały świat. Nie idzie też o zwykłe poszerzenie wiedzy o kulturze polskiej, ale o duszpasterstwo. Z tego powodu pragnę złożyć moje wyrazy uznania i gratulacje dla organizatorów I Światowego Kongresu Młodzieży Polonijnej. Kongres ten jest świadectwem tego, że Kościół w Polsce pragnie utrzymywać bliskie relacje z młodzieżą polonijną na całym świecie i zabiega o sprawę najważniejszą, tj. o sprawę ducha, o poziom duszpasterstwa polonijnego na świecie.

Uczestnikom tego kongresu – który ogłaszam za otwarty – życzę, aby – aktywnie w nim uczestnicząc, wypracowali własne pomysły apostolskie, które – realizowane w parafiach polonijnych – uczyniłyby je żywymi i pełnymi Ducha cząstkami jednego Kościoła powszechnego.

O tym mówi też ostatecznie wiersz Karola Wojtyły,Stanisław:

„Pragnę opisać Kościół –
mój Kościół, który związał się z moją ziemią
(powiedziano mu „cokolwiek zwiążesz na ziemi,
będzie związane w niebie”) –
więc związał się z moją ziemią mój Kościół.
Ziemia leży w dorzeczu Wisły,
dopływy wzbierają wiosną, gdy śniegi topnieją
w Karpatach.
Kościół związał się z moją ziemią,
aby wszystko, co na niej zwiąże, było
związane w niebie”

(Karol Wojtyła,Stanisław)