Przemówienie sekretarza stanu Stolicy Apostolskiej kard. Pietro Parolina

02-06-2014

Przemówienie kard. Pietro Parolina wygłoszone podczas uroczystości 25-lecia wznowienia stosunków dyplomatycznych między Stolicą Apostolską i Polską, Sekretariat Konferencji Episkopatu Polski w Warszawie, 2 czerwca 2014 r.

891

Cieszę się, że mogę zabrać głos i przekazać pozdrowienie od Ojca Świętego Franciszka dla dostojnych uczestników tego spotkania, upamiętniającego 25. rocznice wznowienia stosunków dyplomatycznych między Stolicą Apostolską i Polską.

Nowe instytucjonalne relacje między tymi Stronami, zainaugurowane ćwierć wieku temu, zaistniały w kontekście radykalnych zmian politycznych, które dokonały się nie tylko w Polsce, ale w całej Europie Środkowowschodniej.

Gdy w waszym kraju odbywały się wybory 4 czerwca 1989 r., kończyłem pracę w nuncjaturze w Nigerii i przenosiłem się na placówkę w Meksyku. Z oddali przyglądałem się zmianom politycznym, zapoczątkowanym w Polsce, wypracowanym przez wielkie w tym narodzie umiłowanie wolności i solidarności społecznej, które wkrótce doprowadziło też do upadku fizycznego symbolu podziałów na „my” i „oni” w postaci muru berlińskiego. Pamiętam, że dalsze wydarzenia potoczyły się szybko i już w lipcu ogłoszono wznowienie wzajemnych stosunków dyplomatycznych. Otworzyła się nowa era, która w pewnym sensie była białą kartę do zapisania. Mówię „w pewnym sensie”, bo przecież przerwa we wzajemnych relacjach dyplomatycznych, jaka nastąpiła po II wojnie światowej, była tylko pauzą w długiej i pięknej tradycji relacji między Stolicą Apostolską i Polską. Zaczął się więc czas „instytucjonalnej przyjaźni”.

Patrząc wstecz na te 25 lat, muszę powiedzieć, że był to okres bardzo ciekawy i kreatywny. Mogłem śledzić rozwój wypadków z bliska, podczas mojej służby w Sekretariacie Stanu, pod kierunkiem wielkiego i świętego Papieża Polaka Jana Pawła II. Był to okres, który stawiał nowe zadania, odsłaniał całe obszary do zagospodarowania, domagał się nowego sposobu działania i zmierzenia się z nowymi wyzwaniami, tak po stronie państwa, jak i społeczeństwa oraz Kościoła i jego struktur. Nie jest to ani miejsce, ani czas na dokonywanie historycznych ocen. Bezsprzecznie jednak widzimy dojrzałe społeczeństwo, utrwalone struktury oraz nowy zapał po stronie ludzi i instytucji Kościoła.

Pierwszą nowością w tym kontekście była wolność religijna, zapisana w różnych przepisach, mniej lub bardziej podstawowej natury, realizowana i umacniana w oparciu o zasady, które są standardem we wzajemnych relacjach Stolicy Apostolskiej i państw demokratycznych. W Polsce została ona dodatkowo dobrze zsynchronizowana, bo jest zapisana nie tylko w umowie międzynarodowej, jaką jest konkordat, ale również w konstytucji, prawie zasadniczym tej wspólnoty politycznej. Cieszy również fakt, że to, co zostało zapisane w konkordacie i siłą rzeczy formalnie dotyczy jedynie Kościoła katolickiego, zostało później przez przepisy polskiej konstytucji rozszerzone na pozostałe uznane w Polsce Kościoły i wspólnoty wyznaniowe.

Nie jestem specjalistą od polskiej historii, ale wiem, że jest ona naznaczona konsekwentnym i nieugaszonym umiłowaniem wolności, także w jej aspekcie religijnym.

Chciałbym się odnieść do pewnego ważnego historycznie wydarzenia, o którym często wspominał Papież Jan Paweł II: Colloquium Charitativum, jakie miało miejsce w 1645 r. w Toruniu. To wydarzenie ekumeniczne, zwołane przez polskiego króla, było przejawem poszanowania wolności religijnej na tych ziemiach. Tak mówił o tym Jan Paweł II w 1995 r. w Skoczowie: „Chociaż nie przyniosło ono spodziewanych rezultatów, to jednak posiadało, jak na owe czasy, charakter pionierski i było dla Europy podzielonej konfliktami religijnymi jakimś ważnym przypomnieniem, że droga do jedności to droga dialogu, a nie przemocy – jak wówczas, niestety, wielu uważało. Idea wolności sumienia z trudem dojrzewała w świadomości europejskiej. Potrzeba było wielu ofiar po jednej i drugiej stronie, aby zdobyła sobie ostateczne prawo obywatelstwa”.

W dzisiejszym świecie utrwala się przekonanie, że prawo do wolności religijnej należy do ratio naturalis, przyrodzonego rozsądku, jakim współczesne państwa i społeczeństwa kierują się w swoim postępowaniu. Nie jest to miejsce ani czas na przypominanie, jak koncepcja prawa do wolności religijnej kształtowała się i zakorzeniała przez kolejne wieki. Dziś dobrze wiemy, że wolność to jedna z najbardziej szlachetnych prerogatyw człowieka! A skoro tak, to także w sferze przekonań człowiek ma prawo do posiadania i korzystania z dóbr duchowych,  zależnych od wyznawanych przez niego wartości, w tym również tych, które związane są z praktykowaniem, indywidualnym i wspólnotowym, religii.

Ponadto, widać również coraz większe i powszechniejsze przekonanie, że istnieje wewnętrzna więź między demokracją i wolnością religijną. Co oczywiście nie znaczy, iż brak już we współczesnym społeczeństwie i jego zorganizowanych formach jakichkolwiek przejawów braku poszanowania tej wolności, przejawów nietolerancji, dyskryminacji, aktów przemocy w stosunku do wyznawców religii, podejmowanych czasem nawet z pobudek religijnych. Nie żyjemy w świecie idealnym i ważne jest, aby takie przejawy były jednoznacznie traktowane i negatywnie oceniane jako niemożliwe do zaakceptowania oraz żeby im przeciwdziałać na przyszłość.

Cieszę się, że w tym kontekście mogę i powinienem wyrazić uznanie dla skonsolidowanego dialogu i coraz lepszej współpracy Polski i Stolicy Apostolskiej, także na forum międzynarodowym, w promowaniu i obronie podstawowych wartości społeczności ludzkiej, a w szczególności prawa do wolności religijnej.

Kościół katolicki, tak jak obecnie rozumie wolność religijną, swoje relacje z państwami pojmuje nie jako zapis wzajemnie uzgodnionych przywilejów, ale jako realizację, w konkretnej rzeczywistości prawnej i społecznej, tego zasadniczego prawa ludzkiego. Pragnie mieć wiec wystarczającą przestrzeń i środki dla realizacji właściwej sobie misji. Nie jest to przecież pragnienie wygórowane, bo stanowi ono realizację zobowiązań międzynarodowych w zakresie poszanowania praw człowieka. W tym sensie respektowanie prawa do wolności religijnej staje się gwarantem pokoju społecznego i probierzem stanu poszanowania innych praw ludzkich. Odwracając, każde naruszanie czy arbitralne ograniczanie wolności religijnej uderza w samo społeczeństwo i szkodzi realizacji jego najbardziej szlachetnych celów.

Poszanowanie prawa do wolności religijnej wymaga respektowania zasady pomocniczości i solidarności. W społeczności świeckiej, wyrażającej się w różnych formach, grupach i potrzebach, coraz bardziej widać konieczność posiadania wspólnego mianownika w widzeniu świata. Trzeba określić dobro wspólne w oparciu o powszechnie przyjmowane zasady antropologiczne. Trzeba też jakiejś wspólnej wizji tego, co jest dobre dla człowieka. Ponadto, potrzebny jest strukturalny autorytet, niepozbawiony skutecznych środków, który mógłby egzekwować wartości dobra wspólnego. Nie ma więc innej drogi niż cierpliwe i wspaniałomyślne poszukiwanie owocnych form współpracy między Państwem i Kościołem, w granicach określonych prawem i w zgodzie z zasadami pomocniczości i solidarności. Wolność religijna jest nieodzowna, ale i twórcza, w poszukiwaniu równowagi i porozumienia wokół podstawowych wartości, bez których społeczność ludzka by się nie ostała.

Podsumowując, właśnie w refleksji nad tymi sprawami możemy dostrzec niektóre możliwości dalszego rozwoju relacji między Kościołem i Państwem w Polsce i na naszym Starym Kontynencie.

Mam nadzieję, że spełni się dopiero co wspomniane życzenie Papieża Jana Pawła II, aby także tu, w Polsce, umacniała się i przynosiła coraz piękniejsze owoce wolność religijna, która, choć z trudem, ale jednak zdobyła sobie prawo obywatelstwa.

Posłuchaj:
 Zobacz