Abp Gądecki: szkoła międzywyznaniowa drogą do pokoju pomiędzy religiami na Bliskim Wschodzie

Nie ma innej drogi do wprowadzenie pokoju między religiami na Bliskim Wschodzie jak szkoła międzywyznaniowa – powiedział dziś w Betlejem abp Stanisław Gądecki. Na zakończenie Zgromadzenia Plenarnego Episkopatów Europy przewodniczący KEP odwiedził prowadzony przez Zgromadzenie Sióstr Elżbietanek 'Dom Pokoju' w Betlejem, gdzie spotkał się z dziećmi.

0
520

W rozmowie z KAI abp Gądecki podkreślił, że posługa sióstr na rzecz dzieci w Ziemi Świętej jest ogromnym świadectwem wiary i miłości. – W Polsce jesteśmy przyzwyczajeni, że zgromadzenia zakonne zajmują się edukacją spiesząc z pomocą najbardziej potrzebującym. Jednak obecność osób życia konsekrowanego, w tym zwłaszcza opieka nad sierotami jaką od wielu lat podejmują siostry na Górze Oliwnej czy od niedawna także i w Betlejem, rozsławia Polskę i Kościół katolicki w świecie. Jest to ogromne i trudne do przeceniania świadectwo wobec miejscowej ludności – zaznaczył metropolita poznański.

Zwrócił uwagę, że na założonym przez Braci Szkolnych Uniwersytecie Katolickim w Betlejem chrześcijanie stanowią zaledwie 40 proc. studentów, reszta to muzułmanie. W tym kontekście obecność wychowawcza i edukacyjna jaką prowadzą siostry elżbietanki ma rolę szerszego świadectwa bo rozciąga się na świat muzułmański – zwrócił uwagę przewodniczący KEP.

Podkreślił, że nie ma innej drogi do wprowadzenie pokoju między religiami jak szkoła międzywyznaniowa. Dzięki takim placówkom dzieci od przedszkola są ze sobą, wspólnie się bawią i uczą, zaś w procesie edukacyjnym i wychowawczym w jakiejś mierze biorą także udział ich muzułmańscy i chrześcijańscy rodzice. „Pozwala to na wzajemne poznawanie się i nawiązywanie głębszych relacji. Owcem tego mogą być także przyjaźnie i kontakty które w wielu przypadkach będą trwały nawet przez całe życie, zwłaszcza jeśli chodzi o wychowanków” – zauważył abp Gądecki.

Stwierdził również, że zarówno Dom Pokoju w Betlejem jak ten na Górze Oliwnej mają ogromne znaczenie w izraelskim i palestyńskim systemie edukacyjnym, nawet jeśli pociąga to za sobą pewne trudności finansowe. W części izraelskiej 27 proc budżetu szkolnego pochodzi z dopłat od państwa – wspomniał przewodniczący KEP.

Przypomniał także, że utrzymanie tego typu placówek od początku w dużej mierze zależało od pomocy zewnętrznej pochodzącej od poszczególnych Kościołów jak i różnych instytucji zwłaszcza świata zachodniego.

Zwrócił uwagę, że jeśli chodzi o obowiązki wobec świata chrześcijańskiego na Bliskim Wschodzie, Polska przez wiele lat była na uboczy. Dopiero lata osiemdziesiąte i dziewięćdziesiąte zaowocowały ogromną rzeszą pielgrzymów, którzy przybywając do Ziemi Świętej otwierali swoje oczy i serca na takie dzieła jak sierocińce prowadzone przez Zgromadzenie Sióstr Elżbietanek.

Pytany czego życzyłby dzieciom powiedział, że przede wszystkim czasów pokoju. „Trzeba mieć nadzieję, że po 67 latach życia w atmosferze wojny będą one mogły w końcu wrócić do normalności. Nie można przecież powiedzieć, że ich dzieciństwo jest podobne do tego, jakie mają ich rówieśnicy w Polsce. Niosą one bowiem w sobie ogromny balast psychicznego obciążenia. Tym bardziej należy im się prawdziwy pokój” – podkreślił przewodniczący KEP.

Budowa sierocińca Dom Pokoju w Betlejem rozpoczęła się w marcu 2008 roku z inicjatywy s. Rafały Włodarczyk, która ufundowała także istniejący od 1967 roku sierociniec o tej samej nazwie – Home of Peace na Górze Oliwnej w Jerozolimie. Powstał on po wojnie sześciodniowej między Izraelem a państwami arabskimi w czerwcu 1967 roku.

Pierwsze elżbietanki przybyły do Jerozolimy 25 marca 1931 roku. Przejęły wówczas opiekę nad pierwszym Domem Polskim na Starym Mieście blisko bazyliki Bożego Grobu.

mag / Betlejem

BRAK KOMENTARZY