Homilia: Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody. XI Niedziela Zwykła B

14-06-2015

Fara Poznańska - 14.06.2015 r.

0
1388
fot. Robert Binkowski
fot. Robert Binkowski

W naszej Ojczyźnie przeżywamy w tych dniach IV Krajowy Kongres Misyjny. Wiąże się on z 50. rocznicą wydania soborowego Dekretu o działalności misyjnej Kościoła  oraz 25. rocznicą ukazania się encykliki Redemptoris Missio. Celem tego kongresu jest ożywienie świadomości misyjnej wszystkich członków Kościoła w Polsce, dotarcie z problematyką misyjną do duszpasterzy i wiernych, budzenie powołań misyjnych, nawiązanie trwałej współpracy środowisk misyjnych oraz zintensyfikowanie form pomocy duchowej i materialnej dla misyjnej działalności Kościoła, dla polskich misjonarzy i misjonarek.

Zanim jednak zaczniemy mówić o misji i misjonarzach, najpierw musimy sobie wyjaśnić: czego pragnął Jezus? Należy więc koniecznie dotknąć trzech tematów: Królestwa Bożego, nakazu  misyjnego oraz polskich misjonarzy.

1.         KRÓLESTWO BOŻE

Najpierw Królestwo Boże. Jezus rozpoczął swoje nauczanie od słów: „Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże” (Mk 1,15). Tym samym uczynił On nauczanie o tym Królestwie głównym tematem swojej działalności na ziemi. Co więcej, On nie opowiadał o królowaniu Boga, On je ogłosił, jako już istniejące: „Oto teraz dzień zbawienia” (2 Kor 6,2).

W Jego zapowiedzi Królestwa nie kryje się bynajmniej wezwanie skierowane do Ludu Bożego, aby się nawrócił i uwierzył w Ewangelię. Jest odwrotnie. Nawrócenie nie uprzedza zbawienia. To zbawienie uprzedza nawrócenie, które jest jego konsekwencją. Na początku istnieje zatem działanie Boga a nie działanie człowieka. To uprzedzające działanie Boże umożliwia działanie człowieka.

Ale co to właściwie znaczy Królestwo Boże, zwłaszcza dzisiaj, kiedy monarchia jest w odwrocie. Nie jest to nic innego jak panowanie Boga, czyli panowanie dobra i świętości w sercu człowieka. W sercu, w którym włada Bóg. Orygenes powie: „Wierzę, że słowa ‚Królestwo Boże’ oznaczają błogosławiony stan panującej woli oraz porządek mądrych myśli” (De oratione, XXV,1). To nic innego jak panowanie Boga w człowieku, w społeczeństwie i świecie.

Zrozumiemy to łatwiej, kiedy dostrzeżemy, że Królestwo Boże to przede wszystkim sam Chrystus. Ono jest najpierw tożsame z osobą Chrystusa, jedynego Zbawiciela wszystkich i każdego człowieka. To On jest tym, który sam jeden może pokazać nam Boga i do Niego doprowadzić. „Nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni” (Dz 4,12). Panowanie Boga w człowieku może przyjść tylko od Chrystusa.

Jaki jest cel panowania Boga w człowieku? Władanie Boga ma na celu przekształcenie relacji między ludźmi. Ono rozpoczyna się w nas w sposób wolny, za pośrednictwem wiary i nawrócenia (Mk 1,15), poprzez które człowiek otwiera się na dar Boga (por. Łk 12,32) i przyjmuje królestwo „jak dziecko” (Mk 10,15). Jest gotów do wszelkich wyrzeczeń, byle by tylko w nim się znaleźć. Panowanie Boga w człowieku rośnie stopniowo, w miarę jak ludzie uczą się kochać, przebaczać i służyć sobie wzajemnie. Dzisiejsza przypowieść o nasieniu, które samo wyrasta (Mk 4,26-29), podkreśla, że Królestwo nie jest w pierwszym rzędzie dziełem człowieka, ono jest darem miłości Bożej, która działa w sercach wiernych i prowadzi ludzkie dzieje ku ich ostatecznemu spełnieniu.

Nie ogranicza się ono bynajmniej tylko do duchowego, niewidzialnego wymiaru. Ono ma również wymiar widzialny, materialny: „niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci doznają oczyszczenia, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię” (Mt 11,5). Polega na wyzwoleniu człowieka tak w wymiarze materialnym, jak i w wymiarze duchowym: „Bo królestwo Boże to nie sprawa tego, co się je i pije, ale to sprawiedliwość, pokój i radość w Duchu Świętym” (Rz 14,17).

Jeśli świat ma się zmienić, panowanie Boga w sercu człowieka musi objąć wszystkich ludzi, społeczeństw, cały świat. Wszyscy są powołani przez Boga do tego, by stać się uczestnikami tego Królestwa. Wcześniej zaproszony był do niego Izrael, ale – wraz z przyjściem Chrystusa – zaproszenie zostało skierowane także do pozostałych narodów.

2.         MANDAT MISYJNY

Lecz Jezus nie ograniczył się do głoszenia Królestwa Bożego. On równocześnie  wprowadzał swoich uczniów w jego tajemnice a następnie – po swoim zmartwychwstaniu – nakazał im głoszenie Królestwa, każdemu i wszystkim, na każdym miejscu: „Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody (…). A oto Ja jestem z wami poprzez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28, 18-20; por. Mk 16, 1.5-18; Łk 24, 46-49; J 20, 21-23).

Panowanie to winno – zgodnie z mandatem misyjnym – mieć wymiar powszechny. Apostołowie zostali posłani do wszystkich narodów (por. Mt 28,19); na cały świat (Mk 16,15); „aż po krańce ziemi” (Dz 1,8).

Najgłębiej o tej misji wypowiada się ewangelista Jan, który mówi wyraźnie o posłaniu. Jan łączy misję z posłannictwem, które Jezus otrzymał od Ojca: „Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam” (J 20,21). Ostatecznym celem misji jest więc przekazanie uczestnictwa we więzi, w  komunii, jaka istnieje między Ojcem i Synem. Uczniowie winni żyć w jedności pomiędzy sobą, trwając w Ojcu i w Synu Bożym, „aby świat poznał i uwierzył” (J 17,21-23). Jest to bardzo znamienne wskazanie misyjne, które mówi, że o wartości misjonarza decyduje przede wszystkim to, kim on jest, a dopiero potem to, co on mówi lub czyni.

Wszyscy Ewangeliści podkreślają, że misja uczniów jest współpracą z misją Chrystusa: „Oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28,20). Dlatego misja nie opiera się na zdolnościach ludzkich, ale na mocy Zmartwychwstałego Pana. W realizacji tego zadania misjonarze nie pozostają sami. Otrzymują pomoc Jezusa: „Oni zaś poszli i głosili Ewangelię wszędzie, a Pan współdziałał z nimi” (Mk 16, 20).

Co to znaczy wprowadzać panowanie Boga w człowieku? To nic innego jak praca na rzecz wyzwolenia człowieka od wszelkiego rodzaju zła materialnego, ale przede wszystkim od  zła duchowego (Redemptoris Misio,15). Jest to najpierw okazywanie pomocy ludziom żyjącym w nędzy materialnej, choć to nie wystarczy. Pomoc świadczona tym, którzy są głodni, którzy potrzebują jedzenia, odzieży i dachu nad głową jest ważna, lecz o wiele bardziej dramatycznym ubóstwem człowieka jest jego ubóstwo duchowe. Jest nim brak wiary w Boga, który jest Miłością.

W prosty sposób uczyła o tym w swoim czasie Jadwiga Zamoyska: „Bez czystości serca – umysł zawsze jest ciemny”. „Wszelka nauka bez wiary służy raczej do wypaczenia umysłu, niż do kształcenia go; ale jeżeli nauka bez wiary wykoleja umysł, a tym samym sąd i życie całe, to nauka oparta na wierze i jej towarzysząca stokroć pomnaża dobrodziejstwa płynące z wiary”. „Tak społeczeństwa jak i jednostki, które się przykazaniami Boskimi nie rządzą lub rządzić przestają, utrzymują się w stanie barbarzyństwa lub do niego muszą powrócić”.

Tej misji nie można odłączać ani od Chrystusa, ani od Kościoła, ponieważ Kościół jest  zalążkiem i początkiem tego Królestwa (Augustyn, Sermo 125). Lud Boży jest widzialnym, czyli namacalnym, uchwytnym znakiem owego panowania Boga.

3.         POLSCY MISJONARZE

Apostołowie podjęli tę powszechną misję zleconą przez Chrystusa z wielką gorliwością. Wystarczy wspomnieć o niezwykłym zapale misyjnym pierwszych wspólnot chrześcijańskich. Mimo ówczesnego ubóstwa środków transportu i komunikacji, Ewangelia dotarła w krótkim czasie aż po krańce ówczesnego świata.

Przed nami również stoi to samo wezwanie misyjne. Na mocy otrzymanego chrztu – uczy papież Franciszek – każdy z nas staje się uczniem-misjonarzem. Każdy ochrzczony – niezależnie od swojej funkcji w Kościele i stopnia wykształcenia w wierze –  jest misjonarzem i czymś niestosownym byłoby myślenie o misji prowadzonej tylko przez wykwalifikowanych misjonarzy, podczas gdy reszta Ludu Bożego poczuwałaby się tylko do modlitwy za misje i starania o jej materialne wsparcie. Jeśli ktoś rzeczywiście doświadczył miłości Boga, nie potrzebuje wiele czasu, by zacząć Go głosić Dobrą Nowinę. Każdy chrześcijanin jest misjonarzem w takiej mierze, w jakiej spotkał się z miłością Boga w Chrystusie Jezusie (por. Evangelii gaudium, 120).

Potrzeba więc włączenia się każdego i wszystkich w dzieło misyjne Kościoła. Potrzeba tym bardziej, że dzisiaj temu zadaniu sprzeciwiają się tak zewnętrzne, jak i wewnętrzne trudności.

Najpierw trudności zewnętrzne, które wydają się nie do przezwyciężenia. Do niektórych krajów misjonarze mają wzbroniony wstęp. W innych, zabroniona jest nie tylko ewangelizacja, ale również nawrócenie, a nawet kult chrześcijański. Gdzie indziej istnieją trudności natury kulturowej; przekazywanie Ewangelii wydaje się mało znaczące czy niezrozumiałe, a nawrócenie traktowane jest jako porzucenie własnego narodu i własnej kultury.

Nie brak też trudności wewnętrznych w łonie samego Kościoła. Na pierwszym miejscu zdaje się brakować mu gorliwości. Ogromnymi przeszkodami dla misyjności Kościoła są również dawne i obecne podziały między chrześcijanami, dechrystianizacja krajów niegdyś chrześcijańskich, spadek liczby powołań do apostolstwa, antyświadectwo dawane przez ochrzczonych, którzy nie idą w swoim życiu za wzorem Chrystusa. Jedną z najpoważniejszych trudności wewnętrznych jest postawa obojętności samych chrześcijan, często nacechowana relatywizmem religijnym, który prowadzi do przekonania, że „jedna religia ma taką samą wartość, jak inne (por. RM, 35-36).

A jednak – mimo wszelkich trudności – głoszenie panowania Boga dalej trwa. Świadczy o tym choćby rzesza polskich misjonarzy. Obecnie w 97 krajach misyjnych pracuje 2065 osób.

Na tę liczbę osób składa się:

  a. 1029 zakonników

  b. 661 sióstr zakonnych

  c. 314 kapłanów diecezjalnych tzw. fideidonistów,

  d. 61 osób świeckich

Najwięcej z nich pracuje w Brazylii (260), Boliwii (128), Kamerunie (124), Argentynie (124) oraz Kazachstanie (114). Najwięcej Polaków pracuje w Afryce, następnie w Ameryce Południowej, Azji, Oceanii, najmniej w Ameryce Północnej.

Pośród polskich misjonarzy wybijają się na plan pierwszy męczennicy. Heroicznej odpowiedzi na powołanie misyjne udzielili w Peru dwaj młodzi, polscy franciszkanie, misjonarze – o. Zbigniew Strzałkowski i o. Michał Tomaszek. Dnia 9 sierpnia 1991 roku – w niewielkim Pariacoto, zagubionym w wysokich Andach – oddali swoje życie, głosząc Dobrą Nowinę. Ich beatyfikacja będzie miała miejsce 5 grudnia tego roku w Peru. Oni to stali się najbardziej autentycznymi świadkami Chrystusa. Najpierw dzięki spotkaniu z Chrystusem znaleźli Prawdę a potem ani cierpienie, ani śmierć zadana przemocą nie skłoniła ich do odstąpienia od Prawdy. Oto dlaczego po dziś dzień świadectwo męczenników nie przestaje fascynować, znajduje uznanie, przyciąga uwagę i pobudza do naśladowania (por. Fides et Ratio, 32).

Ten zapał misyjny charakteryzuje nie tylko wykwalifikowanych polskich misjonarzy i misjonarki. On cechuje także młodych, którzy udają się na krótsze doświadczenie misyjne. W ubiegłym tygodniu spotkałem się z młodą, neokatechumenalną rodziną, udającą się z trójką maleńkich dzieci na misję, a ich mowa była najczystszym echem ducha misyjnego czasów apostolskich. Także dzisiaj – z Fary Poznańskiej – zostanie posłanych na misje 56-ciu młodych ludzi z projektu Apollos Ojców Werbistów; z Salezjańskiego Wolontariatu Misyjnego; z Diakonii Misyjnej uchu Światło-Życie; ze Wspólnoty Przymierza Miłosierdzia; z Fundacji Humanitarnej Redemtoris Misio; z Duszpasterstwa Sióstr Nazaretanek; z Akademickiego Koła Misjologicznego oraz – co jest godne podkreślenia – z parafii matki Bożej Wspomożycielki Wiernych w Swarzędzu.

ZAKOŃCZENIE

Módlmy się – słowami św. Jana XXIII – za jednych i drugich, którzy pragną świadczyć własnym życiem teraz i w przyszłości o panowaniu Boga w ludzkich sercach w najbardziej odległych i trudnych miejscach świata:

„Panie Jezu Chryste, spojrzyj prosimy na swoich misjonarzy, kapłanów i braci,  siostry i świeckich, którzy wszystko opuścili, aby dawać świadectwo Twemu słowu i Twojej miłości. Bądź obrońcą silnych, ochroną przed potknięciem słabych, ratunkiem przed upadkiem. Podnoś ich na duchu. Słowem i przykładem swoim oświecaj w przeciwnościach i niebezpieczeństwach. Niechaj im Panie towarzyszy sztandar Krzyża Twojego. W uciskach niech ich uczy ducha ofiary, w słabościach daje moc i pociechę, a we wszystkich trudnościach życia apostolskiego – światło i wytrwanie. Uwieńcz ich prace takimi owocami, jakich sami gorąco pragną, nie szukając korzyści, ani dóbr tej ziemi. Niechaj zbawią dusze nieśmiertelne i niewierzących sprowadzą do Ciebie, który jesteś Drogą, Prawdą i Życiem. Spraw, żeby razem ze stale wzrastającą rzeszą wiernych wysławiali Ciebie, Panie, i składali Ci dzięki, który ich odkupiłeś i chcesz doprowadzić do zbawienia wiecznego. Amen” (Jan XXIII).

BRAK KOMENTARZY