Homilia: Spotkanie Rodziny Radia Maryja w Sanktuarium Matki Boskiej Fatimskiej – 20 sierpnia 2018, Zakopane

21-08-2018
435

Sanktuarium Matki Boskiej Fatimskiej – 20 sierpnia 2018, Zakopane

Czcigodni Bracia w kapłańskim posługiwaniu, Drogie Siostry życia konsekrowanego, Członkowie i sympatycy wielkiej Rodziny Radia Maryja: tutaj obecni, jak również łączący się z nami za pośrednictwem radia i telewizji w kraju i zagranicą. Siostry i Bracia w Chrystusie Panu.

Stajemy dziś przed Maryją i razem z Nią przed Bogiem w naszym narodowym Sanktuarium Fatimskim na Krzeptówkach, aby zapatrzyć się na Maryję i wysłuchać tego, co chce nam dziś powiedzieć. A miejsce jest szczególne, bo kościół ten został zbudowany jako wotum dziękczynne za ocalenie naszego ukochanego papieża, największego z Polaków, św. Jana Pawła II. To właśnie tu w pierwszych godzinach modlitwy, po cudownym ocaleniu papieża po zamachu 13 maja 1981 r., została podjęta decyzja: „Jeżeli Bóg uratuje życie Jana Pawła II, to na tym miejscu wybudujemy kościół dziękczynienia za uratowane życie Najwyższego Pasterza”. Najświętsza Maryja Panna ocaliła Ojca Świętego; potwierdził to sam Papież! A księża Pallotyni i wierni z radością dotrzymali danego słowa. To dlatego do tej świątyni przylgnęło miano „papieskiego sanktuarium maryjnego”. To tu możemy przychodzić do Matki, aby powierzyć Jej nasze życie, tu dziękujemy za wszystkie otrzymane łaski i tu uczymy się jak najlepiej wypełniać wolę Bożą w naszym życiu. Tutaj Maryja przybliża nas do swojego Syna. Tutaj leczą się rany naszych dusz, uszlachetniają się serca, umacnia się nasza miłość, rodzą się dobre postanowienia inspirowane mądrością Bożą. Stąd wracamy bogatsi duchowo, silniejsi i gotowi do podejmowania nowych wyzwań, które stawia przed nami współczesność (por. Zenon kard. Grocholewski, Homilia podczas spotkania Rodziny Radia Maryja na Jasnej Górze, 8.VII.2018r.).

Stoimy dziś przed Matką w szczególnym miejscu, ale i w szczególnej wspólnocie – wspólnocie Rodziny Radia Maryja, która przybyła do Zakopanego, na Krzeptówki, w pielgrzymce. Nie wszyscy mogą być dziś tu osobiście, ale wiele osób łączy się z nami dzięki transmisjom w TV Trwam i Radiu Maryja. Papież Franciszek w orędziu na Światowy Dzień Środków Masowego Przekazu (2014) zwraca uwagę, że w dzisiejszym świecie „media mogą nam pomóc, byśmy poczuli się bliżej siebie nawzajem, pomagając nam dostrzec jedność rodziny ludzkiej, co z kolei pobudza do solidarności i lepszego poważnego zaangażowania na rzecz bardziej godnego życia. Dobra komunikacja pomaga nam być bliżej siebie oraz lepiej poznawać siebie nawzajem”.

Myślę, że Radio Maryja i TV Trwam spełniają te zadania i dzięki temu w tej „Rodzinie” nie ma ograniczeń wiekowych czy geograficznych. Wiele osób z różnych grup społecznych łączy się poprzez wspólną modlitwę i różne inicjatywy, aby razem działać na rzecz nowej ewangelizacji. Stąd też tak bardzo ważne jest zaangażowanie Radia Maryja i TV Trwam na rzecz poszukiwania prawdy i dobra, respektowania chrześcijańskich korzeni naszej Ojczyzny i zjednoczonej Europy oraz wartości duchowych, od wieków obecnych, w tych społeczeństwach. Dziękujemy Wam dzisiaj za te starania i inicjatywy. Dziękujemy za promocję i troskę o dobro rodziny zbudowanej na fundamencie sakramentalnego małżeństwa  pojmowanego jako jeden, jedyny i nierozerwalny związek mężczyzny i kobiety. Dziękujemy za ustawiczne podkreślanie wartości ludzkiego życia i liczne działania na rzecz jego ochrony, od poczęcia do naturalnej śmierci; za troskę o respektowanie praw rodziców, szczególnie do solidnego wychowania swoich dzieci, zgodnie z własnym sumieniem i wyznawanym systemem wartości (por. Zenon kard. Grocholewski, Homilia podczas spotkania Rodziny Radia Maryja na Jasnej Górze, 8.VII.2018r.).

Nie możemy zapomnieć o ludziach chorych i cierpiących, dla których katolickie media są niejednokrotnie jedynym sposobem wspólnotowego przeżywania wiary, a dzisiaj jedynym środkiem umożliwiającym duchowe pielgrzymowanie z Rodziną Radia Maryja. Kochani chorzy, Wasza modlitwa i cierpienie ofiarowane Chrystusowi jest nieocenionym darem dla Kościoła i naszej Ojczyzny.

Tak piękna i szeroka działalność Radia Maryja i TV Trwam, na rzecz nowej ewangelizacji i szerzenia kultury dialogu oraz troski o obecność wartości chrześcijańskich w przestrzeni publicznej, jest możliwa dzięki setkom tysięcy a może milionom osób, które nie szczędzą modlitwy, czasu i różnych środków, by wspierać to wielkie dzieło. Dlatego pragnę podziękować wszystkim członkom Rodziny Radia Maryja za wspieranie tej dobroczynnej działalności TV Trwam, Radia Maryja i dzieł z nimi związanych.

Gdy dzisiaj trwamy na modlitwie u stóp Maryi a razem z Nią pod Chrystusowym krzyżem, w pierwszym czytaniu autor natchniony przedstawia nam wizję Nowego Jeruzalem, w którym nie ma już śmierci, żałoby, krzyku ni trudu, a Bóg mieszka ze swoim ludem i jest „Bogiem z nimi”. Ta piękna wizja urzeczywistniła się dzięki zbawczej męce i śmierci Chrystusa, w której urzeczywistniło się Nowe Przymierze między Bogiem i Jego Ludem. Jak wielka jest miłość Boga do człowieka objawiona w Chrystusie, który zgodził się umrzeć, aby każdy z nas mógł żyć?

W Ewangelii zaś jesteśmy świadkami jak w godzinę swojej śmierci Chrystus okazuje tę miłość najpierw swojej Matce, a zaraz potem swojemu umiłowanemu uczniowi Janowi. Pięknie wyraził tę prawdę św. Ambroży, kiedy pisał, że „Pan będąc na krzyżu, zwrócił się do Matki. Ten, który zwyciężył katusze i męki, zwycięzca szatana, uważał za najważniejsze pokazać uczucia dziecięcej miłości (…) uczcił swą Matkę. Tu, nawet na krzyżu, nie zapomina o Matce; woła ją i mówi: «Oto syn Twój», a Janowi: «Oto Matka Twoja». Chrystus z krzyża przekazuje swój Testament (…). Dobry to testament, przekazujący nie pieniądze, lecz życie, zapisany nie atramentem, lecz duchem Boga żywego…”.

Dzięki temu wydarzeniu, jako dzieci jednego Boga, jako uczniowie Jezusa Chrystusa, mamy prawo nazywać Maryję naszą Matką. Co to dla nas oznacza? Pozwólcie, że posłużę się przykładem. W jednym z nowocześnie wyposażonych domów dziecka w Rzymie znajduje się bardzo wymowne zdanie: „Życie bez mamy nie ma sensu”. Jak wiele zawiera w sobie to stwierdzenie… Człowiek potrzebuje matki, bez niej trudno żyć. Bez matki trudno znaleźć swoje miejsce w świecie. Ona jest wzorem miłości, dobra, prawdy. Ona pouczy, wybaczy, zrozumie. Matka kocha za darmo i zawsze jest dobra. Ten, kto odkrył, że Maryja jest jego Matką, dziś z nami świętuje. Wie, że Ona jest odpowiedzialna za niego, a on odpowiedzialny za Nią, za Matkę. I dlatego zapewne Maryja jest nam tak bliska, a polska pobożność Maryjna znana jest daleko poza granicami naszego kraju. Niektórzy zastanawiają się nawet czy Maryja nie przesłania nam Jezusa, czy nie jest tak, że kochamy Ją bardziej niż Jej Syna? Nic bardziej mylnego. Maryja bowiem w Kościele i jako najdoskonalsza cząstka Kościoła kieruje wszystko do Jezusa (modlitwy, uroczystości, nabożeństwa). Ona, najdoskonalsza Oblubienica i Matka naprowadza, oddaje to wszystko Oblubieńcowi, aby On mógł tym wszystkim, co ludzkie, uczcić Ojca Niebieskiego. I tylko taka droga jest słuszna. Przez Maryję do Jezusa.

Trzeba nam dzisiaj pytać Maryję, co mamy czynić, by jak najlepiej odpowiedzieć na dar miłości, który otrzymaliśmy od Jej Syna. Samo bowiem ogłoszenie Jej Matką, czy Królową nie wystarczy, a traktowanie Jej jako tej, która zawsze wyprosi nam ocalenie i uporządkuje to, co poplątane, nie jest wyrazem prawdziwej maryjnej pobożności. Kościół czcząc Maryję chce widzieć w niej nie tylko pośredniczkę łask, orędowniczkę, ale przede wszystkim wzór, ikonę, którą kontemplując, uczymy się jak godnie i święcie żyć.

Czego uczy nas Maryja spod krzyża? Przede wszystkim uczy nas jak być świadkiem wierności i wytrwałości w cierpieniu. Rzadko która matka musi patrzeć na śmierć swego syna, zwłaszcza tak okrutną, jak ta na krzyżu. Maryja uczy nas – niecierpliwych, narzekających, – że nie wszystko przychodzi łatwo i od razu. Tak jak trzeba było jej bólu pod krzyżem, aby później mogła przyjść radość ze Zmartwychwstania, tak i nam trzeba dzisiaj wytrwałości i cierpliwości w walce z grzechem i złem tego świata. Trzeba nam wierności przymierzu zawartemu z Bogiem na chrzcie, wierności Bożemu prawu, nawet jeżeli to dużo kosztuje, nawet jeżeli jest to źródłem cierpienia zadawanego przez innych.

„Oto Matka twoja”. Jakże tych Jezusowych słów nie odnieść do nas, synów i córek tego narodu, którego losy tak bardzo naznaczone cierpieniem, były zawsze powierzane Matce Chrystusa. Maryja, jak niegdyś stała pod krzyżem swego umiłowanego Syna, z sercem pełnym matczynego bólu, tak też towarzyszyła i nam, w ciągu dziejów naszej Ojczyzny, stojąc pełna współczucia i zatroskania pod naszymi dziejowymi krzyżami wojen, zaborów, niewoli, wszelkich upokorzeń i cierpień z powodu wyznawania wiary. Maryja staje i dziś pod krzyżem każdego z nas, ilekroć dotyka nas cierpienie. A słowa Jej Syna tym bardziej stają się aktualne i bliskie: „Oto Matka twoja”. Nie bój się wziąć Jej do siebie, do swego domu, do swojej rodziny. Ona rozumie nasze problemy, wszak dokładnie podzieliła nasz los. To właśnie scena z Golgoty ośmiela nas i zachęca, abyśmy nasze trudne sprawy osobiste i wspólnotowe powierzyli Maryi. Ona uczy, jak przyjąć bolesne doświadczenia, jak je przeżyć. To Ona pokazuje nam, ile kosztuje spojrzenie miłości.

Maryja, jak każda kochająca Matka, stawia wobec swoich dzieci wymagania i ma pewne oczekiwania. Ponieważ jesteśmy w narodowym sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej, przyjrzyjmy się jakie wymagania postawiła nam Maryja poprzez swoje objawienia w Cova da Iria. Objawiając się  Łucji, Franciszkowi i Hiacyncie Fatimska Pani wzywa do odmawiania różańca, czynienia pokuty, modlitwy za cierpiących w czyśćcu, szerzenia orędzia pokoju, zaufania bogu, nawrócenia i poświęcenia Niepokalanemu Sercu Maryi Rosji a także całego świata. Jakże wciąż aktualne są te wezwania Maryi skierowane do nas – Jej umiłowanych dzieci. Jak wiele jeszcze mamy do zrobienia. W takim dniu jak dzisiejszy i w tym szczególnym miejscu kochająca Matka przypomina nam co należy czynić, aby wypełnić testament Jej konającego Syna.

Umiłowani Siostry i Bracia!

Jednym z kryteriów prawdziwości objawień prywatnych jest ich ukierunkowanie na Chrystusa i zgodność z objawieniem dokonanym przez Niego a podanym do wierzenia na kartach Pisma Świętego. Wszystkie te cechy posiadają objawienia fatimskie. Potwierdził to papież Jan Paweł II w swojej homilii wygłoszonej w Fatimie 13 maja 1982r. Mówił tam: „Orędzie z Fatimy jest w swej zasadniczej osnowie wezwaniem do nawrócenia i pokuty, podobnie jak Ewangelia (…). Wezwanie do pokuty jest macierzyńskie a równocześnie mocne i stanowcze” (Jan Paweł II, Homilia w Fatimie, 13.V.1982). A tutaj, w czasie uroczystości konsekracji tej świątyni – kościoła Matki Bożej Fatimskiej na Krzeptówkach mówił: „Orędzie to (orędzie fatimskie) wyrasta z Ewangelii, ze słów Chrystusa wypowiedzianych zaraz na początku działalności publicznej: «Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!» (Mk 1,15). Ma ono na celu przemianę wewnętrzną człowieka, pokonanie w nim grzechu i umocnienie dobra, pomoc w zdobywaniu świętości. (…) Orędzie fatimskie tchnie miłością Serca Matki, które jest zawsze otwarte dla dziecka, nieustannie mu towarzyszy, zawsze o nim myśli, nawet wtedy, gdy dziecko schodzi na bezdroża i staje się «marnotrawnym synem» (por. Łk 15,11-32)” (Jan Paweł II, Homilia w czasie konsekracji kościoła M.B. Fatimskiej na Krzeptówkach, 7.VI.1997 r.).

Matka Boża w Fatimie przypomniała, że największą tragedią i nieszczęściem człowieka jest grzech. W czasie objawień mówiła: „Potrzeba, aby ludzie się poprawili, aby prosili o wybaczenie swoich grzechów… Żeby nie obrażali już Naszego Pana, który jest nadmiernie znieważany”. Trwanie w grzechu bowiem stopniowo prowadzi do całkowitego odrzucenia Boga; prowadzi do piekła. Ukazując przerażającą wizję piekła Matka Boża uświadomiła nam, że wiele dusz dobrowolnie idzie na wieczne potępienie jeżeli pogrąża się w niewoli grzechów, odrzuca przykazania, przestaje się modlić, korzystać z sakramentów i wyrzeka się wiary w Boga. Tak, wieczne piekło jest rzeczywistością, do której człowiek konsekwentnie zmierza, jeżeli odrzuca Boga, Jego Miłość i Miłosierdzie żyjąc tak, jakby On nie istniał.

Aby uniknąć potępienia i ostatecznego rozłączenia z Bogiem musimy przyjąć autentyczną postawę pokuty. Ta zaś niekoniecznie musi oznaczać jakieś nadzwyczajne wyrzeczenia, czy zachowania, ale powinna w jakiś sposób przejawiać się w naszym codziennym życiu i postępowaniu. „Pokuta – poucza św. Josemaría Escrivá de Balaguer – oznacza dokładne wykonanie planu dnia, który sobie wyznaczyłeś, choćby ciało się sprzeciwiało, a myśl próbowała uciekać do krainy marzeń. (…) Pokuta polega na umiejętnym pogodzeniu swoich obowiązków wobec Boga, wobec drugich i wobec siebie samego, tak byś od siebie wymagał, byś znalazł czas na każde zadanie. (…) Pokuta to traktowanie zawsze z największą miłością innych ludzi, szczególnie tych najbliższych; to okazywanie z największą delikatnością troski cierpiącym, chorym, upośledzonym. To cierpliwe odpowiadanie ludziom uciążliwym lub przychodzącym nie w porę. To zmienianie lub odkładanie naszych planów, kiedy wymagają tego okoliczności, a nade wszystko dobro innych” (św. Josemaría Escrivá de Balaguer, Rekolekcje ze św. Josemarią Escrivą).

Duch pokuty sprawia, że nie trwamy z uporem przy swych monumentalnych projektach na przyszłość, w których przewidzieliśmy już nasze genialne rozwiązania, ale potrafimy z nich zrezygnować zostawiając miejsce na realizację Bożej woli w naszym życiu.

To nie jest przypadek, że Matka Boska Fatimska dzisiaj stawia nam właśnie takie wymagania. Na polski naród, na polskie rodziny przyszły czasy trudne moralnie. Wybiła godzina próby. Przed ponad czterystu laty Ks. Piotr Skarga głosił, że ostoją i mocą polskiego narodu jest Chrystus i że bez Chrystusa naród ten zginie. Słowa te są dziś bardziej aktualne niż kiedykolwiek. Dlatego Maryja wzywa nas do powrotu do Boga. Wzywa wszystkie polskie rodziny, aby otrząsnęły się z praktycznego materializmu, moralnego relatywizmu i z lenistwa religijnego i aby swoje życie oparły na Ewangelii. Przylgnijmy całym sercem do Boga. Weźmy do ręki różaniec i módlmy się za nas samych, za nasze rodziny, za nasz naród, za potrzebującą wsparcia Ojczyznę, świętującą w tym roku 100 rocznicę odzyskania niepodległości. Abyśmy potrafili być wolni tą wolnością, ku której wyswobodził nas Chrystus. Wolnością nieskażoną samowolą i niedotkniętą nieuporządkowaną miłością własną.

Ostatnim pytaniem jakie chciałbym dziś zadać, sobie i wam, tu w naszym sanktuarium MB Fatimskiej, jest pytanie o naszą miłość do Maryi i wdzięczność za wszelkie dobro, jakie jest nam dane za Jej przyczyną. Przyjmując testament Chrystusa zobowiązujemy się do posłuszeństwa wobec Maryi. Matki trzeba przecież słuchać, Matkę trzeba szanować i bezgranicznie kochać, choć i tak nasza miłość nie dorówna tej, którą Ona nas obdarza. Tymczasem często korzystamy z Jej pomocy, ale niewielu z nas odwdzięcza się za nią tak, jak dobre dziecko powinno odwdzięczyć się matce za jej trud i poświęcenie, zapraszając Ją na stałe do swego domu, dzieląc się z Nią codziennymi radościami i smutkami, szukając u Niej zrozumienia w troskach i pomocy oraz pocieszenia w kłopotach.

Często przypominamy sobie o Maryi dopiero wtedy, kiedy dotkną nas nieszczęścia lub gdy odczuwamy nagłą potrzebę pomocy. A przecież większość naszego życia, do którego warto zaprosić Maryję, składa się z tych normalnych dni. Gdybyśmy częściej i głębiej uświadamiali sobie treść i wartość pomocy udzielanej nam na co dzień przez Matkę Najświętszą, nasza wdzięczność byłaby bezgraniczna. Starajmy się więc przyjąć Maryję do naszego codziennego życia i od Niej uczmy się właściwej postawy wobec Boga, by tak jak Ona pełnić Jego wolę.

Pozwólcie Kochani, że zakończę to rozważanie słowami, które przed laty do Rodziny Radia Maryja skierował nasz umiłowany św. Jan Paweł II. Mówił: „Moi Drodzy, zadaniem Radia Maryja jest ewangelizacja, to znaczy rozprzestrzenianie Bożego Orędzia Zbawienia, głoszenie Dobrej Nowiny i dzielenie się nią z każdym człowiekiem dobrej woli. (…) Trzeba dawać świadectwo prawdom i wartościom, które wyznajemy jako chrześcijanie – w rodzinie, w miejscu pracy, w szkole, w domu. Taka ewangelizacja, to znaczy głoszenie Chrystusowego orędzia zarówno świadectwem życia, jak i słowem, taka ewangelizacja nabiera swoistego charakteru i szczególnej skuteczności. Powinniśmy być jak miasto na górze, jak widoczna dla wszystkich lampa na świeczniku, aby nasze światło świeciło przed ludźmi podobnie jak latarnia morska, która wskazuje drogę do bezpiecznego portu (por. Mt 5, 14-15)”. (Jan Paweł II, Druga pielgrzymka Rodziny Radia Maryja do Ojca Świętego, 9 marca 1995 r.).

Amen.