Jeśli katolickie parafie, wspólnoty i ruchy na Białorusi będą się wzajemnie wspierać, to tutejszy Kościół będzie błogosławieństwem dla Kościoła powszechnego – powiedział w niedzielę w Mińsku przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki. Metropolita poznański wygłosił homilię podczas Mszy św. wieńczącej zgromadzenie ogólne Rady Konferencji Biskupich Europy (CCEE). Obrady, poświęcone towarzyszeniu młodzieży i przyszłości Starego Kontynentu, odbywały się w stolicy Białorusi.

Publikujemy treść homilii wygłoszonej przez abp. Stanisława Gądeckiego:Publikujemy treść homilii wygłoszonej przez abp. Stanisława Gądeckiego:

Słowo i czyn. XXVI niedziela zwykła

Ostatnio – jak wam zapewne wiadomo – Rada Konferencji Biskupów Europy po raz pierwszy obradowała właśnie tutaj, w Mińsku. Kardynałowie, arcybiskupi i biskupi ze wszystkich krajów Europy zastanawiali się tutaj nad przyszłością młodzieży europejskiej i samej Europy. Wystosowali też z tej okazji przesłanie do Sekretariatu Synodu w Rzymie oraz Słowo końcowe skierowane do wszystkich Europejczyków. Mamy nadzieję, że nasz pobył na Białorusi przyczyni się też do umocnienia wszystkich naszych braci i sióstr – członków Kościoła katolickiego na Białorusi – w wierze.
W dzisiejszą zaś XXVI niedzielę zwykłą Opatrzność Boża pozwala nam uczestniczyć w Eucharystii w parafii archikatedralnej i podjąć refleksję na temat znaczenia słowa i czynu w życiu człowieka ochrzczonego.

1. EWANGELIA

a. Dzisiaj bowiem Pan Jezus podejmuje właśnie ten temat, opowiadając przypowieść o dwóch synach, których Ojciec prosi, aby pracowali w jego winnicy, czyli dla królestwa Bożego, dla sprawiedliwości, pokoju i radości w Duchu Świętym. Jeden z synów odpowiedział Ojcu, czyli Bogu: „Idę, panie, lecz nie poszedł” (Mt 21,29). Drugi natomiast powiedział: „Nie chcę, później jednak opamiętał się i poszedł” (Mt 21,30). Na pytanie Jezusa, który z dwóch wypełnił wolę Ojca, słuchacze odpowiedzieli: „Ten drugi” (Mt 21,31). Przesłanie tej przypowieści jest jasne: w pełnieniu woli Ojca niebieskiego liczą się nie tyle słowa, ile raczej czyny.

Kim są dwaj synowie Ojca niebieskiego? Najpierw będą to pobożni żydzi i żydowscy grzesznicy. W sensie szerszym, przedstawionym później przez św. Pawła, z jednej strony będą to w ogóle Żydzi, a z drugiej strony ludzie pochodzący z innych narodów.
Dwaj synowie z dzisiejszej przypowieści reprezentują dwa rodzaje buntu: syn pierwszy to ilustracja buntu ukrytego, syn drugi symbolizuje bunt jawny.

Pierwszy syn jest obrazem buntu ukrytego człowieka pobożnego. Dla świętego spokoju mówi on Bogu: „tak, oczywiście, już idę”, ale się nie nawraca. Jezus w postaci pierwszego syna dostrzega faryzeuszów, uczonych w Piśmie, arcykapłanów i starszych ludu, czyli religijnych pobożnych Izraelitów. Powiedzieli oni Bogu „tak”, ale ich czyny świadczą o tym, że nie wydali owoców nawrócenia. Dlatego Jezus ocenia ich dramatycznymi słowami: „Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego. Przyszedł bowiem do was Jan drogą sprawiedliwości, a wyście mu nie uwierzyli. Celnicy zaś i nierządnice uwierzyli mu. Wy patrzyliście na to, ale nawet później nie opamiętaliście się, żeby mu uwierzyć” (Mt 21,31-32).

Bunt jawny to postać drugiego syna, czyli grzesznego Izraelity. Chociaż w jawny sposób sprzeciwia się on woli Bożej, to jednak wewnętrznie ciągle się jeszcze zastanawia (metamelethein) i ostatecznie opamiętuje, aby z przekonaniem nawrócić się i czynem to potwierdzić. „A jeśli bezbożny odstąpił od bezbożności, której się oddawał, i postępuje według prawa i sprawiedliwości, to zachowa duszę swoją przy życiu” (Ez 18,27).
W sensie szerszym można to zastosować do większości Żydów i pogan. Pierwsi usłyszeli zaproszenie, ale nie uwierzyli Jezusowi. Drudzy – przez swój sposób życia – byli bałwochwalcami dalekimi od Boga, ale na zaproszenie odpowiedzieli wiarą w Jezusa.
Któryż z tych dwóch spełnił wolę ojca? Mówią Mu: „Ten drugi”. Oto moment, w którym słuchacze przypowieści – nie zdając sobie z tego sprawy – osądzają sami siebie. Podobnie osądził siebie kiedyś król Dawid, słuchając przypowieści o bogaczu, który zabrał jedyną owieczkę biedakowi (2 Sm 12, 1-7). Podobny zabieg dydaktyczny zastosował Jezus w przypowieści o winnicy (Mt 21,41-46) i o dwóch dłużnikach (Łk 7,40-46).

b. Ktoś mógłby powiedzieć: a zatem Żydzi, którzy nie uwierzyli w Jezusa, są ostatecznie zgubieni. Tak jednak nie jest, bo Ewangelia zakłada istnienie trzeciego Syna, który mówi „tak” i czyni to, do czego został zaproszony. Tym trzecim Synem jest Jezus, Syn Boga żywego. On przychodząc na świat powiedział: „Oto idę… abym spełniał wolę Twoją, Boże” (Hbr 10,7). Nie tylko powiedział owo „tak”, ale też je wypełnił. „On, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi. A w zewnętrznym przejawie, uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci – i to śmierci krzyżowej” (Flp 2, 6-8). W swoim posłuszeństwie Jezus wypełnił wolę Ojca; umarł za swoich braci i siostry na krzyżu, wybawił nas od pychy i uporu (por. Benedykt XVI, Homilia Ojca św. wygłoszona podczas Mszy św. we Fryburgu, 25.09.2011).
Dlatego św. Paweł może głosić z radością miłosierdzie Boże, które ze zła wydobywa dobro, z nieposłuszeństwa Izraelitów wydobywa zbawienny owoc: „Pytam więc: Czyż Bóg odrzucił lud swój? żadną miarą! … Nie odrzucił Bóg swego ludu, który wybrał przed wiekami […] Izrael nie osiągnął tego, czego skwapliwie szukał; osiągnęli jednak wybrani. Inni zaś pogrążyli się w zatwardziałości, jak jest napisane: Dał im Bóg ducha odurzenia; takie oczy, by nie mogli widzieć, i takie uszy, by nie mogli słyszeć aż po dzień dzisiejszy.[…] Pytam jednak: Czy aż tak się potknęli, że całkiem upadli? Żadną miarą! Ale przez ich przestępstwo zbawienie przypadło w udziale poganom” (Rz 11,1-11).

2. ŻYCIE

a. Tak więc dzisiejsza przypowieść wzywa nas do pełnego zjednoczenia się z wolą Chrystusa. „Aby być szczęśliwym i tryskać radością, nie trzeba wiele, wystarczy starać się każdego dnia wypełniać wolę Bożą, tak w drobnych, jak i wielkich sprawach” – mawiała Matka Teresa z Kalkuty.

Jeśli tylko białoruscy kapłani, osoby konsekrowane i wierni świeccy odpowiedzą czynną wiarą na Boże powołanie, Kościół na Białorusi stanie się drożdżami w swoim społeczeństwie. Jeśli katolicy będą współpracować ze sobą, jeśli parafie, wspólnoty i ruchy będą się wzajemnie wspierały się i ubogacały, jeśli wierni będą, razem z biskupem, czynem potwierdzać swoje nawrócenie, Kościół na Białorusi będzie błogosławieństwem dla Kościoła powszechnego, pozostając zjednoczony z następcami świętego Piotra. Jeśli tylko będzie troszczył się o współpracę z krajami misyjnymi, wtedy „zarazić” radością wiary inne Kościoły.

b. Sytuacja przedstawiona w dzisiejszej przypowieści potwierdza więc pośrednio potrzebę słowności. My często spotykamy się z pozorami, kłamstwem, deklaracjami bez pokrycia, pustymi obietnicami, z demagogią. Cnoty takie jak honor, słowność, poczucie odpowiedzialności, szczerość bardzo często zaginęły, wyparte przez konformizm, obłudę i kłamstwo. Dziś każdy może obiecać co chce, bo i tak nie pociąga to za sobą żadnych konsekwencji. W taki sposób burzy się stopniowo fundament życia społecznego, jakim jest wzajemne zaufanie.

Niesłowność stanowi jeden z najsłabszych punktów naszego życia ekonomicznego, społecznego, narodowego i trzeba, niestety, dodać – także życia religijnego! Tymczasem wartość człowieka mierzy się odpowiedzialnością, jaką bierze on za wypowiedziane słowo. Jeśli jego słowa nic nie ważą, to znaczy, że jego serce jest puste, bo „Z obfitości serca mówią usta” (Mt 12, 34).

Słowność natomiast jest wyrazem szacunku, jakim człowiek darzy samego siebie. Kto ceni własne słowo, ten ceni siebie. Na tej podstawie cenią go też inni. Kto bowiem nie szanuje siebie, nie może wymagać, by inni otaczali go szacunkiem. Pamiętajmy o tym, że Bóg jest słowny. On zawsze dotrzymuje danego słowa i tego też oczekuje od swoich dzieci.
ZAKOŃCZENIE

Zakończmy dzisiejsze rozważanie słowami Matki Teresy:

„Twoja dobroć zostanie zapomniana już jutro,Bądź dobry, mimo wszystko.
To, co budujesz latami może runąć w ciągu jednej nocyBuduj, mimo wszystko.
Ludzie w gruncie rzeczy potrzebują twojej pomocy,mogą cię jednak zaatakować, gdy im pomagasz Pomagaj im, mimo wszystko. Dając światu najlepsze, co posiadasz, otrzymujesz ciosy,Dawaj światu najlepsze, co posiadasz,Mimo wszystko”.

BP KEP/KAI

PODZIEL SIĘ