Homilia: Św. Paweł Pustelnik – Uroczystość patronalna OO. Paulini

Wągrowiec, 17 stycznia 2016 r.

0
726

Kochani!

Zebraliśmy się dziś na tej południowej Eucharystii, aby zakończyć Nowennę do św. Pawła pierwszego Pustelnika, patrona Zakonu Paulinów. Przez kolejne dni przychodziliście wieczorem, by modlić się pięknymi hymnami i coraz lepiej poznawać postać świętego Pawła z Teb. Kim był ten człowiek, że Ojcowie Paulini wybrali go na swojego patrona a tylu wiernych zgromadziło się, by modlić się za jego wstawiennictwem?

Oceniając według norm dzisiejszego świata św. Paweł już za młodu otrzymał wszystko, co mogło mu zapewnić, jak powiedzielibyśmy dzisiaj, bardzo dobry start życiowy. Urodził się w zamożnej rodzinie, odebrał staranne wykształcenie a po śmierci rodziców odziedziczył pokaźny spadek. Otrzymał też od swoich rodziców dużo cenniejszy dar – przekazali mu oni wiarę w Jezusa Chrystusa – jedynego Pana i Zbawiciela, był więc chrześcijaninem. Ten fakt postanowił wykorzystać jego szwagier, który mierzył własne szczęście miarą posiadanych rzeczy i dlatego postanowił pozbyć się bardzo młodego wtedy Pawła wydając go w ręce prześladowców chrześcijan i tym samym przejąć jego majątek.

Paweł uciekł na pustynię i znalazł tam nie tylko schronienie, ale także sens swojego życia – znalazł tam Boga, z którym mógł przebywać na co dzień. Dlatego też po dwóch latach, gdy prześladowania już ustały, postanowił nie wracać do swojego starego życia, ale całkowicie zdać się na łaskę Wszechmogącego i kontemplować Jego dary przebywając na pustyni w samotności i modlitwie.

Ucieczka na pustynię, choć pozornie wyglądała na wielkie nieszczęście, była dla Pawła przełomowym wydarzeniem, stała się pierwszym etapem w odkrywaniu powołania. Decyzja udania się na pustynię była z jednej strony wezwaniem Bożym, a z drugiej – od strony człowieka – była też odpowiedzią na to wezwanie. Paweł, który „gorąco kochał Boga” zostawił wszystko co miał i bezgranicznie zaufa Bogu. Życie Pawła na pustyni było dosłowną realizacją słów zapisanych w Ewangelii przez św. Mateusza: Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to, co macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać. (…) Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Starajcie się naprzód o królestwo /Boga/ i o Jego Sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane (Mt 6, 25…). Zgodnie z legendą bowiem Paweł żywił się owocami palmy i splatał swoje odzienie z jej liści, a każdego ranka kruk przynosił mu pół bochenka chleba. Legenda ta znalazła swoje odbicie w herbie zakonu paulinów, którzy obrali sobie św. Pawła Pustelnika za swojego głównego patrona: kruk na palmie z bochenkiem chleba.

Bóg zapewnił zatem Pawłowi wszystko, co potrzebne do przeżycia, a on swoim życiem składał wyznanie wiary powtarzając niejako za apostołem narodów: Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego, który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie.

Tak kochani, życie św. Pawła było życiem wiary. Wiary, którą wyniósł z rodzinnego domu i która była zaczątkiem jego życia w jedności z Chrystusem Zbawicielem i Odkupicielem. Cieszę się, że przyszliście tu dziś, aby prosić o błogosławieństwo dla Waszych rodzin, a w szczególności dla Waszych dzieci, których patronem jest św. Paweł z Teb. Moja radość wypływa z faktu, że w Waszych rodzinach jest miejsce dla Boga i dobre środowisko dla rozwoju wiary. Że chcecie przyprowadzać swoje dzieci do świątyni i przedstawiać je Bogu, tak jak przynieśliście je po raz pierwszy, aby obmyć je z grzechu pierworodnego na chrzcie świętym. Jest to szczególnie ważne dzisiaj, gdy Kościół i wiara w Boga nie należą już do tzw. mainstreamu (głównego nurtu) w wielu europejskich krajach, gdy chrześcijanie są wyśmiewani i wyszydzani przez media, ale także przez osoby z najbliższego otoczenia. Właśnie teraz potrzebujemy rodzin takich jak Wasze – rodzin Bogiem silnych – rodzin, w których osoby kochają się nawzajem i budują swoje szczęście na Jezusie Chrystusie.

Taka postawa może wynikać tylko i wyłącznie z głębokiej relacji z Bogiem, którą buduje się poprzez codzienną modlitwę, słuchanie Bożego słowa, regularne życie sakramentalne, a więc poprzez szukanie Boga na swojej własnej pustyni. Nie chodzi oczywiście o prawdziwą pustynię, czy nawet o konkretne miejsce, w którym zazwyczaj jest cicho i spokojnie, ale o stan umysłu, serca, stan ducha, o miejsce wyciszenia i modlitwy. Wbrew pozorom nie jest to takie trudne. Dzisiaj często, aby znaleźć się na pustyni wystarczy zamknąć drzwi pokoju, wyłączyć telewizor, radio, „komórkę” i wylogować się ze wszystkich portali społecznościowych, by w ciszy i samotności kontemplować Boga. Dziś Bóg zachęca nas byśmy w tym naszym codziennym zabieganym – często z konieczności – życiu umieli znaleźć choć niewielki skrawek pustyni, gdzie się zatrzymamy każdego dnia, gdzie On będzie mógł mówić do naszego serca, gdzie będziemy napełniać się Bożą i życiową mądrością. Pustynia zatem to umiejętność znalezienia wewnętrznej ciszy w świecie reklamy, zgiełku i ciągłego zabiegania. Kto znajdzie skrawek pustyni w swoim sercu i pozwoli by tam Bóg mówił do niego znajdzie pokój, radość i moc na codzienne trudne życie.

Kochani, dlaczego tak ważna jest tajemnica pustyni? Rozumowanie człowieka pustyni odbywa się w sercu; odbywa się w oparciu o Słowa Pisma św. Taki człowiek czyta i pozwala pozostać tym słowom w jego sercu; tam je rozważa i według nich stara się układać swoje życie, tak jak Maryja.

Pójście na pustynię to rodzaj powołania, Bożego wezwania do modlitwy, pokuty za grzechy swoje i świata, a także do dziękczynienia za Boże dary i radość życia.

Poświęcając swoje życie Bogu Paweł Pustelnik stał się prawzorem dla tych, którzy w Bogu upatrują źródło swojego szczęścia. Dlatego dobrze, że tu jesteśmy. Dobrze, że z obecnością Ojców Paulinów – duchowych synów św. Pawła Pustelnika – w naszym mieście łączymy nasze wysiłki, by życiem dać odpowiedź Bogu na nasze powołanie. Od nich uczymy się jak dziś wyjść na pustynię, gdzie Bóg będzie przemawiał do naszych serc, a jednocześnie pozostać w świecie i żyć codziennym życiem. Więcej – żyć – dając świadectwo naszej wiary, pociągając innych do pójścia za Chrystusem, niekoniecznie na drogi szczególnego zakonnego czy kapłańskiego powołania, ale pójść za Nim w swoim codziennym życiu, w kłopotach i trudnościach, ale także w radościach i dziękczynieniu za wszelkie dobro, jakie nam zsyła. Aby to zrozumieć, aby wejść w tę optykę widzenia i przeżywania naszego życia, trzeba stać się „ewangelicznym prostaczkiem”, bo tylko taki człowiek odkrywa prawdy, które zakryte są przed mędrcami tego świata.

Wysławiam Cię Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom – to słowa dziękczynienia Jezusa za ludzi, którzy otwarcie i z miłością przyjmują słowo i osobę Chrystusa. Jezus wielbi Ojca za podwójne działanie: zakrywanie spraw Bożych przed tymi, którzy bardziej ufają swojej ludzkiej mądrości niż Bogu i nie chcą przyjąć orędzia zbawienia oraz objawienie tych spraw ludziom, którzy z pokorą przyjmują słowo Boże i w Bogu pokładają nadzieję.

Kochani, dzisiaj jest stosowny czas, aby każdy z nas dał sobie odpowiedź w swoim sercu, do której z tych grup należy. Czy jesteśmy pośród tych, którzy swą ufność złożyli w Bogu i w Nim pokładają nadzieję? W prostocie, w ciszy, na modlitwie, z łaski Ojca niebieskiego, poznają prawdę o Nim, o sobie i o świecie? Otwartym sercem ją przyjmują i uczą się od Chrystusa, co znaczy być cichym i pokornym sercem? Tylko tacy znajdą ukojenie dla swoich dusz.

A może jesteśmy po tej drugiej stronie? Po stronie tych, którzy uważają się za mądrych i roztropnych, z pogardą patrzących na „prostaczków”, uważających, że wszystko wiedzą najlepiej i nie potrzebują nikogo i niczyjej porady. Przed takimi Ojciec zamyka prawdy dotyczące zbawienia, a raczej oni sami zamykają się na łaskę Bożego poznania uważając, że wiedzą lepiej.

Kochani, dzisiaj dzień stosowny, by się o to zapytać i radować się w pokorze, wielbiąc Boga, za to, że objawił nam coś więcej z Bożych tajemnic. Ale dzisiaj jest także dobry czas, by prosić o pokorę i otwarcie umysłu na Boże prawdy, jeśli uważamy się za mądrych i roztropnych, nawet przed Bogiem. Dla wszystkich to dobry czas, by wołać dzisiaj o łaskę prostoty serca otwartego na Bożą mądrość, na Bożą miłość.

Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Tylko w Bogu człowiek może odnaleźć ukojenie i ratunek. Dlatego tym, którzy otwarli się na Boga Jezus proponuje życie wraz z Nim. Polegać ono będzie na współuczestnictwie z Nim w doświadczeniu krzyża, ale także pokoju i miłosierdzia, albowiem jarzmo Jego jest słodkie, a Jego brzemię lekkie. Owo „jarzmo” i „brzemię” to nic innego jak wezwanie do miłości, która jest jedyną zasadą obowiązującą w Królestwie Boga.

Prośmy więc dzisiaj Chrystusa a przez niego dobrego ojca w niebie, aby wyprowadził nas na pustynię i mówił do naszych serc objawiając nam tajemnice Bożego Królestwa, aby uczył nas przyjmować słodkie jarzmo miłości i żyć nią na co dzień, aby objawiał nam swoją mądrość, według której będziemy tu na ziemi, już dzisiaj układać swoje życie. A wielkim wzorem i orędownikiem, we wzrastaniu w takiej postawie, niech nam będzie patron dnia dzisiejszego – św. Paweł Pustelnik. Amen.

BRAK KOMENTARZY