Homilia: Uroczystość św. Józefa

Archikatedra – Łódź, 19 marca 2010 r.

0
1810

Bądź pozdrowiony, Święty Józefie, któremu powierzono bezcenne skarby nieba i ziemi. Ty bowiem, po Maryi, spośród świętych jesteś godzien naszej największej czci i miłości, bo zostałeś wybrany do najwyższej godności wychowywania, karmienia, a nawet trzymania na rękach Mesjasza, którego tak wielu królów i proroków pragnęło choćby tylko zobaczyć”.

Najdostojniejszy Księże Arcybiskupie Marku, Księże Arcybiskupie Seniorze Władysławie, Księże Biskupie Adamie i Biskupie Nominacie Marku, czcigodni bracia w kapłańskim posługiwaniu w stopniu prezbitera, diakona, osoby życia konsekrowanego, umiłowani w Chrystusie Panu Siostry i Bracia,

Obchodzimy dzisiaj uroczystość św. Józefa, Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny, który, jak słyszeliśmy we fragmencie z Ewangelii św. Mateusza był człowiekiem prawym, sprawiedliwym. Dzisiaj cały Kościół oddaje cześć Bogu Ojcu za dar św. Józefa. Dzisiaj cały Kościół w czasie Wielkiego Postu śpiewa radosny hymn Chwała na wysokości Bogu, a na ziemi pokój ludziom dobrej woli.

Przytoczone na początku słowa to pochwała na cześć św. Józefa, jako wiernego sługi, który na wzór Abrahama, naszego ojca w wierze, całe swe życie zawierzył Bogu, odpowiadając na dar i powołanie, jakie otrzymał. Staje więc dziś przed nami św. Józef, cieśla z Nazaretu, Oblubieniec NMP, ziemski Opiekun Jezusa Chrystusa, Bożego Syna, Patrona Kościoła Powszechnego i Patron tej Archidiecezji.

Można by rzec – dziwna to postać i bardzo tajemnicza. W Biblii nie mamy zapisanego ani jednego Jego Słowa. Stąd wiemy o Nim bardzo niewiele.

Wiemy, że pochodził z rodu Dawida, że był zaślubiony z Maryją, że był, jak wspomnieliśmy, Józef był cieślą, człowiekiem pracy, zapewne niezbyt zamożnym. Miał swoje życiowe plany. Zapewne chciał żyć spokojnie i po cichu, chciał mieć kochającą rodzinę. Kochał Maryję, z którą był zaręczony. I oto nagle znalazł się w sytuacji, której za nic nie mógł zrozumieć: Maryja spodziewała się dziecka i Józef dobrze wiedział, że to nie było Jego dziecko.

W pierwszej chwili chciał Ją potajemnie oddalić, aby nie narazić jej na surową karę za cudzołóstwo. Słyszeliśmy, że św. Józef walczył, zmagał się, aż we śnie dowiedział się, że Bóg wkroczył w Jego miłość. Maryja była wybranką Boga. Bóg wkroczył w jego życie i „zabrał” mu Maryję a do niego skierował słowa: Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów (Mt 1,20). Kochani, dopiero ta Boża interwencja zmieniła Jego plany. Józef uwierzył Bogu i od tej pory stał się Ziemskim Opiekunem Jezusa i Opiekunem i mężem Maryi.

Uwierzył, choć do końca ani NIE ZNAŁ, ani tym bardziej NIE ROZUMIAŁ TYCH BOŻYCH PLANÓW. Zapewne liczył na to, że Pan Bóg będzie się wyjątkowo troszczył o swojego Syna. Ale całe jego życie stało się czymś, czego na pewno się nie spodziewał. Najpierw trzeba było wędrować do Betlejem z ciężarną żoną, a potem cierpieć, bo nie znalazło się miejsce i Dzieciątko urodziło się w jakiejś szopie. Zaraz potem z tym małym Dzieciątkiem trzeba było uciekać do obcego kraju, do nieznanych ludzi. A później, co zaznacza Ewangelista, kiedy Jezus miał 12 lat trzeba było przez 3 dni szukać Go w Jerozolimie wśród pielgrzymów.

Okazało się, że Jego życie było o wiele trudniejsze niż się spodziewał. Ale mimo tego nie ma w Ewangelii ani jednego słowa skargi, która by od Niego wypłynęła. Patrząc na św. Józefa widzimy jak bardzo trudno jest zrealizować wolę Bożą w swoim życiu. Do jej realizacji św. Józef ciągle dorastał.

Drogie Siostry i Bracia! Dzisiejsza Ewangelia w krótkich słowach daje piękne świadectwo św. Józefowi, ukazując jak odpowiedział na ten powierzony mu dar: (…) Uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański…” (Mt 1,20.24). Uczynił tak, ponieważ był człowiekiem prawym, sprawiedliwym, pełnym głębokiej wiary i zaufania Bogu.

Tak więc chociaż Ewangelia niewiele mówi nam o św. Józefie i o jego życiu, to jednak wskazuje na te istotne rysy jego osobowości. Na te rysy, które w wystarczający sposób ukazują nam jego wielkość. Był mężem sprawiedliwym, był posłusznym Bogu, wobec sytuacji przekraczających ludzkie zrozumienie potrafił zaufać Bogu, otaczał troskliwą opieką powierzonego mu Bożego Syna.

Kochani, mąż sprawiedliwy to człowiek, który nie tylko we wszystkim i zawsze chce wypełnić wolę Bożą, ale to ten, który wierzy Bogu i wierzy człowiekowi; aż do końca jest wierny woli Boga i ludzkiej przyjaźni. Takim sprawiedliwym był św. Józef. Stając wobec tajemnicy macierzyństwa Maryi, nie tyle jej nie ufał, ile nie wiedział jak się zachować w tej nowej sytuacji, by nie uzurpować sobie prawa do bycia ojcem tego, który jest Synem Najwyższego.

Kochani, jaka nauka płynie dla nas z Mateuszowego opisu powołania św. Józefa? Najpierw słowo Boże uświadamia nam, że Bóg w realizacji swych niezbadanych planów zbawczych posługuje się człowiekiem, powołując ubogiego cieślę z Nazaretu – Józefa, i mało znaną dziewczynę – Maryję. Bóg wzywa i powołuje, kogo chce. Boże plany zbawcze są tajemnicą, zakrytą przed ograniczonym ludzkim umysłem. Powiedzenie Bogu „tak” czy „bądź wola Twoja” wymaga heroicznej wiary i bezwzględnego podporządkowania się woli Bożej.

Maryja wypowiada swoje fiat w zwiastowaniu: Oto Ja, służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa (Łk 1,38). Św. Józef nie wyrzekł ani słowa, swoje „tak” powiedział Bogu swoim życiem: Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański (w. 24). „Mąż sprawiedliwy” odpowiedział czynem. Św. Józef wobec wielkich i tajemniczych dzieł Bożych zachowuje z jednej strony pełne dyskrecji i wiary milczenie, z drugiej zaś gotowość czynienia tego, co mu polecił anioł Pański, czyli sam Bóg.

Patron dnia dzisiejszego uczy nas, że dla Boga, który wzywa i powołuje, ważniejsze są czyny niż słowa; bez słów można zostać świętym, bez czynów – nie. Uczy nas zawierzenia Bogu bez względu na wszystko, nawet w najbardziej skomplikowanych i trudnych sytuacjach naszego życia, ale uczy również zaufania człowiekowi, choćby nawet okoliczności wskazywały na to, że zaufanie zostało zawiedzione. Kochani, jak potoczyłyby się wydarzenia, gdyby przy Maryi, w której i przez którą Bóg zaczął realizować swą zbawczą wolę, nie znalazł się taki człowiek jak Józef – mąż sprawiedliwy?

Co więcej, można powiedzieć, że ŚW. JÓZEF DZISIEJSZEMU światu, dzisiejszemu człowiekowi, mówi wciąż wiele swoim milczeniem i swoją postawą.

Może właśnie to, że w każdej sytuacji życia można i trzeba bezgranicznie ufać Bogu. Może mówi nam to, że trzeba być gotowym na to, by poświęcić siebie i swoje życie, by realizować zbawczy plan przewidziany przed wiekami przez Boga. Może mówi nam, że nie trzeba wcale rozumieć do końca Bożych planów, nawet w swoim życiu, a może mówi nam to, że być mężczyzną, mężem, ojcem, to przede wszystkim znaczy troszczyć się, być odpowiedzialnym, że kochać, to znaczy dawać samego siebie dzień po dniu, dawać swoją pracę, opiekę, poświęcenie. Może mówi nam, że nie ten jest wielkim człowiekiem, który dużo i pięknie potrafi mówić, ale ten, kto cicho i bez wielkiego rozgłosu potrafi czynić wiele dobra. Św. Józef pokazuje nam całym swoim życiem co to znaczy kochać Pana Boga, co to naprawdę znaczy służyć.

Patrząc na św. Józefa widzimy jak bardzo nie pasuje do dzisiejszego świata, a raczej do tych wzorów, które świat dzisiejszy przed nami stawia. Dlatego tym bardziej trzeba nam dziś takich ludzi, jak św. Józef. Ludzi, którzy nie tyle szukają zaszczytów, stanowisk, rozgłosu, co ludzi, którzy swoje życiowe zadania traktują właśnie jako służbę i przyjmują je w sposób odpowiedzialny.

Pytajmy więc siebie samych ile w nas jest postawy św. Józefa. Czy tak jak On nasze życie staramy się traktować jako służbę? Czy potrafimy służyć Panu Bogu i innym, zwłaszcza swoim najbliższym w tym miejscu, w którym nas Pan Bóg postawił? Kochani, każda sytuacja, każde miejsce i każdy czas jest dobry, aby kochać, aby czynić dobro, aby dawać innym siebie samego.

Ileż to rodzin wokół nas, w których nie ma miłości? Ileż rodzin, w których ludzie ze sobą nie rozmawiają, nie mają dla siebie czasu? Ileż rodzin, gdzie nie potrafimy sobie przebaczyć? Mówimy sobie, że jesteśmy zdenerwowani, nerwowi, bo takie dzisiaj są czasy, bo życie jest ciężkie. Na pewno jest w tym dużo prawdy. Trudno jest dziś utrzymać rodzinę, jeszcze trudniej jest porządnie wychować swoje dzieci. Skoro trudno, to tym bardziej trzeba się o to starać, a nie rezygnować z dobra tylko dlatego, że trudno je osiągnąć. Poza tym fakt, że coś jest trudne, wcale nie oznacza, że jest niemożliwe. Jest wiele na to przykładów, jest wiele wspaniałych rodzin, jest wielu ojców i wiele matek, którzy robią wszystko, co tylko się da, aby ich dzieciom ani chleba, ani miłości nie zabrakło. Z drugiej zaś strony jak wiele jest takich sytuacji, w których do tych kłopotów, które niesie ze sobą życie sami dokładamy sobie następne przez naszą pychę, egoizm, zawiść. I może trzeba by się zastanowić, czy naprawdę musimy tak żyć?…

Jeszcze jedna myśl, Kochani, na kanwie dzisiejszej uroczystości. Święty Józef, mąż sprawiedliwy, z Bożego wyboru, stał się obrońcą życia Bożego Syna. Herod wypowiedział walkę Bożemu Dziecięciu i wydał na Niego wyrok śmierci. Usłyszał Józef Boże wezwanie: Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu (Mt 2,13). Ratowanie życia Dziecięcia kosztowało go kilka lat. Pozostawał wygnańcem i banitą na obcej ziemi. Wszystko dla ratowania życia, zagrożonego życia. Jemu został powierzony Jezus i Jego Matka i nie zdradził ich, nie zawiódł, uchronił ich życie.

Najmilsi! Nasza cywilizacja już nie przejmuje się tak ludzkim życiem, nie ceni sobie życia. Dziś można jednym przyciśnięciem guzika zabijać tysiące ludzi. Wtedy może zaprotestują środki masowego przekazu. Cóż dopiero mówić o małym dziecku! Można je zabić w majestacie prawa, na mocy ustawy. Kobiety jakże często i mocnym głosem, choć niewiele ich może jest, wołają: pozwólcie nam decydować o życiu lub śmierci dziecka.

Dlatego dzisiaj pytamy – Św. Józefie! Głowo Świętej Rodziny i Obrońco Jezusa Chrystusa! Kto dzisiaj obroni ludzkie życie? I trzeba nam dawać odpowiedź czy jesteśmy w stanie dzisiaj jako rodzice, matka i ojciec, jako społeczeństwo, stanąć w obronie życia. Prośmy więc św. Józefa, aby wyprosił nam u Boga siłę i moc, moc dla ojców i matek, aby potrafili bronić zagrożonego życia, które przecież jest darem od Boga. Trzeba nam dzisiaj pytać się kto obroni naszą rodzinę? Wołamy do św. Józefa, który jest stróżem i patronem naszych rodzin, aby wstawiał się za nami i wypraszał moc dla nas byśmy chcieli najpierw, a potem potrafili bronić nasze rodziny, wciąż katolickie, by były Bogiem silne.

Kochani, dziś bardziej niż kiedykolwiek rola ojca jest trudna, ale chyba też bardziej niż kiedykolwiek jest potrzebna i ważna. Św. Józef patron tych wszystkich, którzy pełnią rolę ojców, pokazuje nam, że w każdych czasach, w każdych warunkach można godnie i uczciwie przeżyć swoje życie. Pokazuje nam, co to znaczy być ojcem, co znaczy naprawdę miłować, przeżywać życie odpowiedzialnie, służąc rodzinie, służąc innym.

Św. Józef całe życie był człowiekiem ciężkiej i uczciwej pracy. Pewnie, dlatego jest patronem wszystkich pracujących. Patronem wszystkich tych, którzy ciężko pracują, aby jakoś utrzymać siebie i swoich najbliższych. A także tych, których dziś coraz więcej. Tych, którzy bardzo by chcieli pracować, jednakże tej pracy dla nich nie ma.

Św. Józef, jawi się dzisiaj pośród nas jako milczący nauczyciel. Mimo że na kartach Ewangelii nie zapisano ani jednego słowa, które by wypowiedział, to pozwalał nam swoim życiem odkrywać piękno odpowiedzialnego przeżywania życia i powołania. Jawi się jako nauczyciel żywej wiary, wiary konsekwentnej.

Dziś bardziej niż kiedykolwiek potrzebne nam jest Józefowe milczenie, jego gotowość do spełnienia Bożej woli, jego zaufanie Bogu i człowiekowi. Uczy nas wspaniałego człowieczeństwa, poczucia świętości, poczucia głębokiego szacunku wobec tajemnicy działającego Boga, poczucia odpowiedzialności za powołanie, którym Bóg obdarza, dlatego wołamy dzisiaj do niego – aby wstawiał się za nami u Boga, abyśmy my, tak jak on, potrafili, w milczeniu i ze sprawiedliwością, realizować w naszym życiu Boży zamysł. Wołamy do niego, aby był opiekunem naszych rodzin i przewodnikiem na ścieżkach naszego życia. Wołamy do niego jako patrona Kościoła, aby modlił się, by w naszych świątyniach ludzie na nowo odnajdywali Boga, przyjmowali Go do swego życia i z Nim zjednoczeni podążali do wiekuistego przeznaczenia, tam gdzie on – święty pośród świętych, razem z Maryją i Jezusem, którego był opiekunem nas wszystkich oczekuje. Amen.

BRAK KOMENTARZY