Abp Jędraszewski przewodniczył Mszy św. dla chorych w Łagiewnikach

29-01-2017
1326

W niedzielę rano abp Marek Jędraszewski przewodniczył Mszy św. dla chorych w kaplicy klasztornej przy Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach. Była to pierwsza Eucharystia, którą nowy metropolita krakowski odprawił po wczorajszym ingresie do Katedry wawelskiej.

Na wstępie abp Jędraszewski podkreślił, że to dla niego prawdziwa łaska i źródło wielkiej radości, że pierwszą po ingresie Eucharystię może odprawić w miejscu, gdzie prawie 80 lat temu „dopełniła się ziemska pielgrzymka św. Siostry Faustyny”.

„Obejmując wczoraj pasterską posługę w Kościele Krakowskim, tym samym przestałem być metropolitą łódzkim. A właśnie tam, w Łodzi i w jej okolicach, dane mi było nawiedzać zarówno miejsca związane z początkami jej życia na ziemi, jak i te, w których miłosierny Chrystus niejako wyrwał ją z tego świata i skierował do życia w klasztorze” – mówił.

Wymienił przy tym miejsca związane z poszczególnymi etapami życia św. Faustyny – Głogowiec, Świnice Warckie, Aleksandrów Łódzki, Łódź, a przede wszystkim Park Wenecja, gdzie podczas zabawy tanecznej latem 1925 roku ujrzała umęczonego Chrystusa, co spowodowało, że zdecydowała się na wstąpienie do klasztoru. „Dzisiaj, u progu mego pasterzowania w Kościele Krakowskim, sprawuję Mszę świętą w miejscu, w którym św. Faustyna spędziła ostatni etap swego ziemskiego i zakonnego życia” – powiedział.

Abp Jędraszewski odniósł się także do odczytanej Ewangelii o Jezusowych błogosławieństwach z Kazania na Górze i stwierdził, że słysząc słowa „błogosławieni miłosierni” przed oczami staje na pewno postać św. Brata Alberta Chmielowskiego.

„W dziejach tego miasta, na przełomie dziewiętnastego i dwudziestego wieku, Adam Chmielowski zaznaczył się jako człowiek, który w imię ratowania godności Bożego dziecka u ludzi ówczesnego marginesu społecznego: alkoholików, nędzarzy, bezdomnych, gromadzących się w słynnej krakowskiej Ogrzewalni, był gotów zrezygnować z kariery artystycznej i z uznania, jakim powszechnie się cieszył w oczach ówczesnych salonów” – przypomniał.

Metropolita krakowski wskazał, że duchowy przełom w br. Albercie nastąpił w momencie malowania obrazu „Ecce Homo”. „Starając się ukazać ukoronowanego cierniem, sponiewieranego i poniżonego Chrystusa, bardzo osobiście przeżył tajemnicę bezgranicznej miłości Boga do człowieka” – opisał, zaznaczając, że w imię właśnie tej miłości br. Albert zamieszkał w Ogrzewalni, dzieląc los z biednymi i starając się poprzez modlitwę i pracę ukazać im perspektywy godnego, choć ubogiego życia. Dodał, że br. Albert dał także początek nowym, działającym pięknie po dzień dzisiejszy, zgromadzeniu albertynów i albertynek.

„We wdzięcznej pamięci Kościoła i społeczeństwa polskiego pozostał jako wzór odważnej, a przy tym pełnej wrażliwości i współczucia miłości miłosiernej. Kiedy w pierwszy dzień Świąt Bożego Narodzenia 1916 roku odchodził z tego świata w założonym przez siebie przytułku dla mężczyzn, nikt nie miał wątpliwości, że umiera święty człowiek, który na pewno dostąpi miłosierdzia Bożego” – powiedział.

Hierarcha zacytował także słowa modlitwy św. Faustyny z jej „Dzienniczka”, proszącej o to, by Jezus przenikał ją całą, aby mogła Go odzwierciedlić w całym swoim życiu. „Módlmy się wraz ze św. Faustyną, aby On nas całych Sobą przenikał – właśnie po to, byśmy odzwierciedlali Go w całym naszym życiu” – zaapelował.

„Byśmy dla innych – na wzór św. Brata Alberta – byli dobrzy jak chleb. Byśmy bogaci w wyobraźnię miłosierdzia miłosierdzie innym okazywali. Byśmy sami kiedyś łaski miłosierdzia Bożego dostąpili” – powiedział na zakończenie.

luk / Kraków (KAI)

Fot. ilustracyjne: Mazur/episkopat.pl