Homilia: Matka Trędowatych. Dzień modlitw o kanonizację błogosławionych i beatyfikację świadków wiary archidiecezji poznańskiej (Katedra Poznańska – 3.11.2019)

03-11-2019
0
116

Abp Stanisław Gądecki

Matka Trędowatych. Dzień modlitw o beatyfikację świadków wiary i kanonizację błogosławionych z archidiecezji poznańskiej (Katedra Poznańska – 3.11.2019)

W pierwszą niedzielę listopada przypadającą po uroczystości Wszystkich Świętych modlimy się co roku o beatyfikację świadków wiary i kanonizację błogosławionych związanych z Archidiecezją Poznańską. Czynimy tak w przekonaniu, że nie wolno nam zaprzepaścić tego ogromnego dziedzictwa duchowego naszych przodków, którzy – przez doskonałe zjednoczenie z Chrystusem – pozostawili nam wzór życia chrześcijańskiego, stając się wychowawcami ludzkich pokoleń.

1.         MODLITWA O BEATYFIKACJĘ I KANONIZACJĘ

a.         Tak więc modlimy się najpierw w intencji wyniesienia do niebiańskiej chwały tych naszych braci i sióstr, którzy byli całkowicie zjednoczeni z Chrystusem. To najpierw osiemnastu „świadków wiary” naszej archidiecezji, dla których wspólnota Kościoła prosi o beatyfikację. Są to:

  1. kard. August Hlond (1881 –1948),
  2. o. Bernard z Wąbrzeźna (1575-1603), mnich z opactwa benedyktyńskiego w Lubiniu,    otaczany szczególną czcią przez mieszkańców Grodziska Wielkopolskiego,
  3. ks. Wawrzyniec Kuśniak (1788-1866), filipin ze Świętej Góry pod Gostyniem,
  4. ks. Kazimierz Rolewski (1887-1936), rektor Arcybiskupiego Seminarium                         Duchownego w Poznaniu,
  5. ks. Stanisław Streich (1902-1938), zamordowany przez komunistycznego zamachowca podczas Mszy św. w kościele w Luboniu,
  6. ks. Aleksander Żychliński (1889-1945), profesor i ojciec duchowny w Arcybiskupim      Seminarium Duchownym w Poznaniu, potem rektor Prymasowskiego Seminarium      Duchownego w Gnieźnie,
  7. ks. Aleksander Woźny (1910-1983), proboszcz parafii św. Jana Kantego w Poznaniu,
  8. ks. IgnacyPosadzy (1898-1984), współzałożyciel księży Chrystusowców i Sióstr     Misjonarek Chrystusa Króla,
  9. o. Euzebiusz Huchracki (1885-1942), gwardian klasztoru franciszkanów w Miejskiej Górce,
  10. o. Leander Kubik (1909-1942), benedyktyn, proboszcza z Siemowa,
  11. siostra Akwila Podskarbi oraz
  12. siostra Kajusa Trznadel, Urszulanki Unii Rzymskiej, które – stając w obronie cnoty czystości – poniosły śmierć z rąk rosyjskich żołnierzy w Pokrzywnie dnia 25 stycznia 1945 roku,
  13. siostra Maria Włodzimira Czesława Wojtczak (1909-1943), elżbietanka, która – wiedziona  pragnieniem całkowitego upodobnienia się do Chrystusa – prosiła Go o to, by mogła umrzeć tak jak On, zapomniana i wzgardzona,
  14. brat Antoni Kowalczyk (1866-1947), urodzony w Lutogniewie, ze Zgromadzenia Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej,
  15. kleryk Czesław Golak (1919-1941), ze Zgromadzenia Księży Werbistów pochodzący     z Fabianowa,
  16. kleryk Jan Wojtkowiak (1917-1940), ze Zgromadzenia Księży Werbistów pochodzący z             Bruczkowa,
  17. generałowa Jadwiga Zamoyska (1831-1923), wychowawczyni młodzieży żeńskiej, która           zmarła w mieście Kórnik,
  18. doktor Kazimierz Hołoga (1913-1958), lekarz z Nowego Tomyśla, który poświęcił swoje           życie dla ratowania pacjenta,

b.         Po tych, którzy oczekują na beatyfikację, Kościół Poznański modli się z kolei o kanonizację osób już beatyfikowanych. W tym gronie znajduje się najpierw szesnastu błogosławionych męczenników:

  1. bł. bp Michał Kozal (1893-1943), urodzony w Nowym Folwarku k. Krotoszyna,
  2. bł. ks. Włodzimierz Laskowski (1886-1940), dziekan z Lwówka,
  3. bł. ks. Narcyz Putz (1877-1942), proboszcz parafii św. Wojciecha w Poznaniu,
  4. bł. ks. Józef Kut (1905-1942), proboszcz z Gościeszyna,
  5. bł. ks. Marian Konopiński (1907-1943), wikariusz parafii św. Michała w Poznaniu,
  6. bł. o. Ludwik Mzyk (1905-1940), przełożony domu werbistów w Chludowie,
  7. bł. o. Józef Cebula (1902-1941), oblat, który kończył gimnazjum w Krotoszynie,
  8. bł. o. Alojzy Liguda (1898-1942), werbista, który pracował jako kapelan i katecheta w szkole             sióstr  urszulanek w Poznaniu,
  9. bł. brat Grzegorz Bolesław Frąckowiak (1911-1943), werbista, z Cerekwicy koło Borku,
  10. bł. brat Józef Zapłata (1904-1945), ze Zgromadzenia Braci Serca Jezusowego,
  11. bł. Natalia Tułasiewiczówna (1906-1945), poznańska nauczycielka, która ofiarowała swoje życie dla ratowania ducha Polek uwięzionych w obozie koncentracyjnym w Ravensbrück (31.05.1945).                                                                                                                                                                    

Do tego gremium należy również tzw. „Poznańska Piątka”, czyli wychowankowie poznańskich salezjanów, którzy zostali zgilotynowani w Dreźnie:

  1. bł. Czesław Jóźwiak (1919-1942), uczeń gimnazjum św. Jana Kantego,
  2. bł. Edward Kaźmierski (1919-1942), ślusarz-mechanik,
  3. bł. Franciszek Kęsy (1920-1942), kandydat do salezjanów,
  4. bł. Edward Klink (1919-1942), maturzysta z gimnazjum Bergera,
  5. bł. Jarogniew Wojciechowski (1922-1942), uczeń szkoły handlowej.

W gronie oczekujących kanonizacji w naszej archidiecezji znajduje się też troje błogosławionych wyznawców:

  1. bł. bp Bogumił (ok. 1135 – 1204), biskup poznański, arcybiskup gnieźnieński a następnie pustelnik,
  2. bł. Edmund Bojanowski (1814-1871), założyciel sióstr służebniczek,
  3. bł. Sancja Szymkowiak (1910-1942), siostra serafitka.

2.  DR WANDA BŁEŃSKA (30.10.1911-27.11.2014)

a. studia

W tym roku do grona oczekujących na beatyfikację doszła nowa osoba, której chciałbym poświecić nieco więcej uwagi, a mianowicie dr Wanda Błeńska. Konferencja Episkopatu Polski zgodziła się na rozpoczęcie jej procesu beatyfikacyjnego. Doktor Błeńska ‒ lekarka, misjonarka, Matka Trędowatych – została zaliczona przez papieża Franciszka do świadków wiary Światowego Nadzwyczajnego Miesiąca Misyjnego w październiku 2019 roku.

Gdy na Madagaskarze zbliżał się do końca swojego ziemskiego życia apostoł trędowatych, bł. ojciec Jan Beyzym, w Poznaniu przyszła na świat – w 1911 roku – pani Wanda Błeńska. Wanda nie chodziła do szkoły podstawowej, ale uczyła się w domu z ojcem. Potem ukończyła gimnazjum żeńskie w Toruniu. Już w dzieciństwie postawiła sobie dwa cele: pragnęła zostać lekarką i pracować na misjach. Oba te marzenia udało się jej zrealizować.

Najpierw jednak – w wieku 17 lat – została przyjęta na wydział lekarski Uniwersytetu Poznańskiego, jako najmłodsza studentka. Już na pierwszym roku zapisuje się do Akademickiego Koła Misyjnego. Wraz z innymi jego członkami organizuje spotkania z misjonarzami, wysyła paczki do Afryki, czyta literaturę przedmiotu. Na drugim roku studiów została wybrana do zarządu tego Koła, jak również do zarządu Związku Akademickich Kół Misyjnych w Polsce. Została współredaktorką Annales Missiologicae, czyli Roczników Misjologicznych, pierwszego czasopisma misjologicznego w Polsce i publikowała w nim oraz w Misjach Katolickichswoje artykuły. Była wówczas studentką drugiego roku. Na trzecim roku studiów reprezentowała już polski ruch misyjny na Międzynarodowym Kongresie Misyjnym w Ljublianie. Studencki okres działalności misyjnej Wandy – w ramach Papieskiego Dzieła Rozkrzewiania Wiary – był znakiem dojrzałości jej ducha.

b.  praca i wojna

Rok 1934 przyniósł przełom w jej życiu. Otrzymała dyplom lekarski, lecz nie wyjechała na misje. Była bowiem świecką, niezamężną kobietą, a takie – ze względu na trudne warunki pracy na misjach – nie wysyłano wówczas do placówek na Czarnym Lądzie.

Przeprowadziła się więc do Torunia, gdzie mieszkali jej ojciec i brat, i zaczęła praktykę w tamtejszym szpitalu miejskim (1934-1936). Nie straciła jednak nadziei na spotkanie z Afryką. W latach 1936–1945 rozpoczęła wykłady w Państwowym Zakładzie Higieny, kierując następnie tamtejszym Oddziałem Bakteriologii i Serologii.

Po wybuchu II wojny światowej wstąpiła w szeregi Armii Krajowej (1942), gdzie uzyskała stopień podporucznika. Była członkiem organizacji Gryf Pomorski i komendantką oddziału kobiecego w obwodzie toruńskim AK. Brała udział w szkoleniu zespołów sanitarnych, organizowała zbiórki materiałów sanitarnych dla żołnierzy Armii Krajowej, dostarczała lekarstwa do oflagów, więzień i obozów. Działania te przyczyniły się do jej uwięzienia w Toruniu i Gdańsku (1944). Po dwóch miesiącach więzienia została jednak uwolniona.

c. Uganda

Dowiedziawszy się o ciężkim stanie zdrowia swego brata, zdecydowała się na potajemne opuszczenie kraju i wyjazd do niego do Hanoweru (1946). Wstąpiła do kobiecej służby wojskowej przy armii gen. Maczka, pracując jako lekarka. W Hanowerze skończyła kursy medycyny tropikalnej a następnie  – w 1948 roku – odbyła podyplomowe studia w Instytucie Medycyny Tropikalnej i Higieny na wydziale medycznym uniwersytetu w Liverpool. Tam uzyskała dyplom, co stanowiło bezpośrednie przygotowania do jej pracy wśród trędowatych w Ugandzie.

Z Anglii – w lutym 1950 roku – wyjechała do Ugandy, gdzie pewien biskup poszukiwał lekarza do tworzącego się tam leprozorium. Do Afryki popłynęła ponad miesiąc statkiem, spodziewając się, że w Ugandzie spędzi pięć lat. W marcu 1950 roku dotarła do Fort-Portalu, gdzie pracowała przez rok u sióstr franciszkanek w szpitalu misyjnym.

Ponieważ w Fort Portal nie doczekała się wybudowania leprozorium, udała się Buluby i oddalonego o 40 km Neyenga, gdzie siostry franciszkanki założyły ośrodki leczenia chorych na trąd. Od 2 stycznia 1951 roku zamieszkała na tamtejszej misji nad Jeziorem Wiktoria. W całym regionie było wówczas około 22 000 trędowatych, dla których Błeńska była jedynym lekarzem. Niektórych z nich musiała operować, nie mając doświadczenia. Do tego doszły prymitywne warunki pracy, deficyt wyposażenia, leków i wykwalifikowanego personelu.

W Bulubie spędziła 42 lata. W latach 1951–1983 była tam lekarzem naczelnym. Od początku pracowała bez oszczędzania siebie. Spała po pięć godzin na dobę. Poranek rozpoczynała od Mszy św. Pracowała cały dzień – z przerwą na posiłki i 20-minutowy odpoczynek po obiedzie. Wieczorami robiła badania albo czytała fachową literaturę. „Jeżeli chce się być dobrym lekarzem – mówiła – to trzeba pokochać swoich pacjentów. To znaczy: dawać im czas, troskę, dokształcić się. Dużo trzeba w to włożyć miłości… Tak, to jest najważniejsze – stosunek do pacjenta”.

W czasie urlopów w Polsce odwiedzała oddziały szpitalne, uczyła się operować i prowadzić laboratorium. Uczestniczyła w kongresach międzynarodowych, wygłaszała referaty, gościła w ośrodkach leczenia chorych na trąd, m.in. w Indiach – w Puri u kandydata na ołtarze ojca Mariana Żelazka i w Kalkucie u św. Matki Teresy.

Była człowiekiem wrażliwym na Boga, żyjącym Eucharystią. Jeśli tylko mogła, codziennie uczestniczyła we Mszy św., przyjmowała Komunię Świętą. Z Eucharystii czerpała siłę i moc. Ciekawe światło na głębie jej duchowości rzuca – złożony przez nią w 1958 roku i do niedawna zupełnie nieznany – ślub, którego treść brzmi następująco:

„Ja, Wanda, obieram sobie Ciebie, Jezu, za wyłącznego Pana

i ślubuję Ci Miłość, Wierność i Posłuszeństwo aż do śmierci.

Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny,

Królowo Polski i Wszyscy Święci!

W dniu Najświętszego Serca Pan Jezusa

A.D. 1958 [W. Błeńska]”.

Początkowo mała placówka prowadzona przez irlandzkie  franciszkanki – pod jej kierownictwem – stała się z czasem nowoczesnym centrum leczniczym i szkoleniowym ze 100-łóżkowym szpitalem i oddziałem dziecięcym, zapleczem diagnostycznym, domami dla trędowatych i kościołem. W tymże ośrodku – oprócz szkoleń dla lekarzy – dr Wanda organizowała kursy opiekunów nad trędowatymi.

Zdołała utworzyć 36 filii i podstacji ośrodka centralnego. Była autorytetem medycznym i pionierką leczenia trądu w Ugandzie, zapraszano ją z wykładami do różnych krajów. Gdy jej samotna działalność została wzmocniona przez polskich lekarzy, którzy przybywali tam od 1967 roku (dr Bohdan Kozłowski, dr Wanda Marczak-Malczewska, dr Elżbieta Kołakowska, dr Henryk Nowak), pani doktor Błeńska podjęła wykłady z dziedziny trądu na wydziale medycznym uniwersytetu w Kampala, w stolicy Ugandy. Obecnie centrum medyczne w Bulubie kształci asystentów medycznych nie tylko dla Ugandy, ale również dla pobliskich krajów: Kenii, Tanzanii i Burundi. Lata swojej pracy spędzone wśród trędowatych określiła jako trudne – ale szczęśliwe.

Leczyła, pokładając nadzieję w Bogu i modląc się za swoich pacjentów. Odbierając w 1984 roku medal Benemerenti od Jana Pawła II, powiedziała: „Potrzebujemy modlitwy. Lekarstwa leczą chorobę, ale nie leczą chorego. Nasi chorzy zdrowieją dzięki troskliwej pielęgnacji. Nie wiem, ilu chorych wyleczyłam lekarstwami, ilu pielęgnacją, a ilu modlitwą”.

W roku 1983 przekazała kierownictwo ośrodkiem swojemu uczniowi, ugandyjskiemu lekarzowi. Sama dalej pracowała jako konsultant. Na płaszczyźnie zaangażowania społeczno-misyjnego była osobowością formatu Matki Teresy z Kalkuty. W dziedzinie leczenia trądu i spieszenia z pomocą jego ofiarom przypominała sylwetkę doktora Schweitzera.

d.         powrót do Ojczyzny

W roku 1993 powróciła do Polski i osiedliła się w Poznaniu, lecz nadal służyła misjom. Do 93 roku życia prowadziła wykłady z medycyny tropikalnej w Centrum Formacji misyjnej w Warszawie, gdzie przyszli polscy misjonarze przygotowują się do pracy. Wyjeżdżającym na misje dawała proste rady: trzeba mieć jakieś wykształcenie, trzeba mieć wiarę. Na misje powinni wyjeżdżać ludzie szczęśliwi bo jeśli samemu nie jest się szczęśliwym, to nie można dać szczęścia innym.

W Poznaniu została członkinią Rady Fundacji Pomocy Humanitarnej Redemptoris Missio, patronką patronką Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Niepruszewie oraz Oddziału Toksykologii Szpitala Miejskiego im. Franciszka Raszei. Jej imię nadano poznańskiemu Akademickiemu Kołu Misjologicznemu. W Poznaniu działa też szkoła społeczna jej imienia. W 2018 roku została wybrana przez mieszkańców tego miasta „Poznanianką stulecia”.

Przy swoich wybitnych osiągnięciach i uznaniu pozostawała zawsze osobą skromną, promieniującą wewnętrznym ciepłem, przyjazną i pomocną dla wszystkich, szczególnie dla najbardziej potrzebujących, unikającą rozgłosu. Mówiła o sobie: „Czuję się taka szczęśliwa… Mam jedną gorącą prośbę … – żebym nigdy nikomu nie wycisnęła łez”.

Dr Błeńska – ta ambasadorka misyjnego laikatu – zmarła w Poznaniu dnia 27 listopada 2014 roku – w wieku 103 lat – i została pochowana na cmentarzu w jeżyckim.

ZAKOŃCZENIE

Na koniec pragnę podziękować postulatorom spraw beatyfikacyjnych w naszej archidiecezji. Chcę też złożyć wyrazy wdzięczności wszystkim środowiskom, które zabiegają o beatyfikację świadków wiary i kanonizację błogosławionych.

Myśląc o pani dr Błeńskiej, módlmy się o umocnienie ducha misyjnego w naszej archidiecezji. Panie Jezu, który niegdyś wezwałeś pierwszych uczniów, aby stali się rybakami ludzi, ogarnij miłosiernym wzrokiem biedną ludzkość, któ­ra w znacznej części jest jeszcze pogrążona w mro­kach niewiary. Poślij do niej apostołów Twojej Ewangelii i wspomagaj ich żarliwość, aby nieznający Chrystusa dostrzegli Jego miłość i z ich pomocą weszli do Chrystusowej owczarni.

Wspieraj w apostolskim trudzie biskupów, kapłanów, osoby konsekrowane i wiernych świeckich. Nie pozwól Panie, aby brak tych, którzy poświęcają swoje życie sprawie Ewangelii doprowadził ludzkość do zguby. Amen.

 

Zdjęcie ilustracyjne za: www.archpoznan.pl

BRAK KOMENTARZY